Umysł świata

Umysł świata

Dolina Krzemowa zmartwychwstała
Dolina Krzemowa umarła - oznajmił 16 marca 2000 r. "New York Times". I się pomylił. Dolina po sześciu latach letargu znów żyje, bujniej niż w latach 90. W centrum Doliny Krzemowej, miasteczku Los Gatos, butiki oraz drogie restauracje znów jak przed laty są pełne klientów, a na prestiżowej Santa Cruz Avenue widać więcej ferrari, porsche, hummerów czy BMW niż kilkakrotnie tańszych fordów, chryslerów i volkswagenów.
Na podstawie wyglądu ulic, bez analizy wskaźników ekonomicznych widać, że dolina nabrała nowego życia. Tylko w 2006 r. przybyło tam ponad 33 tys. miejsc pracy, bezrobocie spadło do 4 proc. (najniższe w USA), a płace wzrosły o 20 proc. Najszybciej rosną wynagrodzenia grupy zarabiającej ponad 100 tys. dolarów rocznie, co wynika z ogromnego zapotrzebowania na fachowców najwyższej klasy. A jest ich tu pod dostatkiem, bo ponad 44 proc. mieszkańców doliny ma wyższe wykształcenie. Ostatnie rekordy na rynku, wybicie indeksów giełdowych na rekordowy poziom (DJ ponad 13 tys. punktów i Nasdaq - ponad 2,5 tys. punktów) są w znacznej mierze zasługą firm IT. A te są zlokalizowane właśnie w Dolinie Krzemowej. A w zasadzie już nie krzemowej, bo ta istotnie umarła przed laty. Powstała za to nowa dolina o znaczeniu globalnym - Światowa Dolina Nauki.

Życie po życiu
Na początku lat 70. Amerykanie porzucili rządowy program Apollo. W ciągu pięciu lat zatrudnienie w firmach pracujących na rzecz wyścigu księżycowego spadło o 300 tys. osób. Zwolennicy kreowania rozwoju przez państwo załamywali ręce i wieszczyli, że amerykańska nauka już się nie podniesie. W ciągu kilku lat konwersja, która dokonała się w firmach elektronicznych, zaowocowała powstaniem mikroprocesorów, pecetów i całej masy urządzeń komputerowych. To właśnie wtedy, w 1971 r., po wyprodukowaniu przez założoną trzy lata wcześniej firmę Intel procesora i-4004 zaczęto używać nazwy Dolina Krzemowa (pierwszy posłużył się nią Don C. Hoefler w serii artykułów opublikowanych w "Electronic News").
Na początku lat 90. nastąpiła kolejna redukcja programu NASA. Nie tak wielka jak poprzednia, ale tylko w roku 1992 świetnie płatną pracę straciło 17 tys. wykwalifikowanych pracowników. Komentarze zwolenników etatyzmu były takie same jak poprzednio. Jak poprzednio młodzi bezrobotni zakasali jednak rękawy i w garażach zaczęli dokonywać cudów. To wtedy powstały bodaj największe wynalazki XX wieku: sieć internetowa i umożliwiające surfowanie po niej przeglądarki.
Dlaczego w sektorze IT w 2000 r. wydarzył się straszliwy kryzys, tak naprawdę nie wie nikt. Może przez nasycenie rynku dotychczasowymi produktami, połączone ze zbyt dużym wzrostem kursów akcji, a może po prostu dlatego, że rynek nie rozwija się w sposób linearny i czasem musi odpocząć. Faktem jest jednak, że ceny akcji Yahoo! w ciągu kilku miesięcy spadły z 250 USD do 17 USD, a kapitalizacja firmy zmniejszyła się ze 150 mld USD do poziomu poniżej 10 mld USD. To wtedy "New York Times" oznajmił kres Krzemowej Doliny. Szacowano, że przy najkorzystniejszym rozwoju zdarzeń na powrót do poprzednich przychodów Intel będzie potrzebować siedmiu lat, Cisco - 10, a Yahoo! - co najmniej 20 lat.

Przedwczesny pogrzeb
Setki firm w Silicon Valley zbankrutowały. Pracę straciło ponad 200 tys. osób. Bezrobocie wzrosło do niespotykanych w tym rejonie ponad 10 proc. Średnia płaca spadła z 82 tys. USD do 62 tys. USD rocznie. Banki wystawiały na licytacje domy ludzi zalegających z płatnościami rat kredytów. Zamarł kwitnący rynek towarów luksusowych, a diler samochodów Lamborghini-Ferrari ogłosił upadłość. Wiedzący wszystko najlepiej twierdzili, że jest to nowe Klondike, które opuszczą ludzie, pozostawiając obracające się w ruinę budynki i puste parkingi. Taka prognoza okazała się jednak nietrafna, a zapowiadany pogrzeb trzeba było odwołać.
Tajemnica sukcesu doliny to umiejętność wykorzystania potencjału tkwiącego w głowach tych, którzy budowali Apollo, tworzyli podstawy sektora komputerowego i internetowego. Tych, których cięcia w wydatkach i kryzysy nie zabiły, lecz wzmocniły. W dolinie tworzy się myśl, produkcję przemysłową pozostawiając gorszym. Russell Hancock, prezes zrzeszenia firm doliny, tłumaczy "Wprost": - Rośniemy jako globalne centrum kreatywności w biznesie. Mamy tu do czynienia z fundamentalną restrukturyzacją, odchodzimy od starych form produkcji do nowych idei.
Ten trend potwierdza Zbigniew Giżycki, kierujący działem badawczym Hewletta-packarda, firmy, która mimo że ma już dziewięć wytwórni w Singapurze, przeznaczyła miliard dolarów na stworzenie w dolinie nowych laboratoriów. Popularny iPod, którego sprzedano już 100 mln, został opracowany w laboratoriach Apple w Cupertino, a jest produkowany w Chinach. Także Intel, największy na świecie producent mikroprocesorów, opracowuje nowe modele w siedzibie w Santa Clara, a wytwarza je w Azji.
Dolina odchodzi od monokultury informatycznej, wchodząc w nowe, bardziej perspektywiczne obszary. Tylko w roku 2006 firmy wdrażające technologie wykorzystujące energię słoneczną wydały na badania ponad 300 mln USD. Pierwszy sportowy samochód elektryczny o dużym zasięgu nie powstał w Detroit, historycznej stolicy przemysłu motoryzacyjnego, ale w dolinie - stworzyła go mała, 70-osobowa firma Tesla Motors.
Nowe, o którym mówi Hancock, wynika z decentralizacji prac badawczo-rozwojowych, związanej z tworzeniem setek nowych firm z innowacyjnymi ideami i produktami. W ostatnich pięciu latach powstało ich tu aż 23 tys. Konkurencja tworzy niespotykaną wydajność pracy. Wartość dodana na jednego pracownika rocznie wynosi tu 224 tys. USD - 2,5 razy więcej niż średnia w Stanach Zjednoczonych. Liczba patentów na 100 tys. mieszkańców wynosi 380 - w dolinie, gdzie żyje niecały procent ludności Ameryki, zarejestrowano aż 10 proc. amerykańskich wynalazków.

Dwie armie USA
Armia pracowników w dolinie - 1,2 mln osób - jest niewiele mniejsza niż siły zbrojne Stanów Zjednoczonych. Jej generałami są geniusze biznesu. Do najwybitniejszych należy Larry Ellison (majątek ponad 20 mld USD), który trzydzieści lat temu z sumą zaledwie 2 tys. USD w kieszeni założył firmę Oracle, dziś po Microsofcie drugą największą na rynku oprogramowania i pierwszą na rynku software'u dla biznesu. Tu działa legendarny Steve Jobs (nazywany "ikoną doliny" - majątek 6 mld USD), który ze Steve'em Wozniakiem założył Apple Inc., mając do dyspozycji zaledwie kilkaset dolarów. Najmłodsi generałowie: Sergey Brin, lat 33, i Larry Page, lat 34, potrzebowali zaledwie ośmiu lat od założenia firmy Google, by zarobić po 17 mld USD.
- To globalizacja napędza nową dolinę - mówi "Wprost" Tapan Munroe, prezes konsultingowej firmy Global Village. W dolinie zaledwie 52 proc. mieszkańców mówi w domu po angielsku. Aż 55 proc. naukowców zajmujących się techniką i specjalistów inżynierów to emigranci, w większości z Indii i Chin. Ponad 30 proc. nowych firm, które tu ostatnio powstały, założyli emigranci, głównie z Azji.
Bogaci Chińczycy mieszkają w Cupertino, a biedniejsi na granicy doliny, w Milpitas. Hindusi upodobali sobie Fremont, a Wietnamczycy zadomowili się w San José, stolicy doliny. W tych "gettach" mają własne świątynie, szkoły, sklepy, restauracje, instytucje kulturalne i organizacje zawodowe.
Polonia jest nieliczna (kilka tysięcy osób) i rozproszona. Polonusi zdołali jednak kupić w San José działkę i wybudować polski kościół katolicki. Drugim miejscem zgrupowania Polonii jest sklep Józefa Sikory w Campbell, przed którym jak w PRL stoi kolejka po polskie wędliny, krówki, czekolady Wedla i powidła śliwkowe. Kwitnie też firma Delta Machine, której właściciel Tadeusz Słowikowski przybył przed ćwierćwieczem z Krakowa. Delta Machine na sterowanych komputerem obrabiarkach wykonuje dla dużych firm w dolinie elementy do prototypów i krótkich serii maszyn i aparatów. Tego rodzaju polskich firm jest tu ponad 30 i tworzą one około 10 proc. rynku.
Obserwacja tego, co się dzieje w dolinie, jest odpowiedzią na pytanie, dlaczego USA wygrywają wyścig technologiczny z Europą. Europa wymyśla programy (vide strategia lizbońska) rozwoju nauki, które mają realizować rządy, a rząd amerykański nie przeszkadza w tym, by rynek wymuszał wprowadzanie nowych technologii.
Okładka tygodnika WPROST: 21/2007
Więcej możesz przeczytać w 21/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 21/2007 (1274)


ZKDP - Nakład kontrolowany