Kalkuta w Neapolu

Kalkuta w Neapolu

Trzymilionowa aglomeracja zamienia się w toksyczny śmietnik
"Neapolitańczycy bardzo kochają swoje miasto i bardzo się o nie boją" - powiedział w końcu maja Giorgio Napolitano. Prezydent Włoch, sam pochodzący z Neapolu, wie, czego się boją neapolitańczycy. Od 13 lat śmieci i ogień tworzą w Neapolu bardziej wybuchową mieszankę niż mafia. Od tygodni Neapol dusi się w stertach nieczystości. Na ulicach zalegają tysiące ton śmieci. Hałdy odpadów osiągają wysokość 2 m. Zdesperowani mieszkańcy zaczęli podpalać śmietniki w nadziei na wyeliminowanie fetoru wydobywającego się z worków wypełnionych rozkładającymi się resztkami. Ogień tylko pogorszył sytuację - woń rozkładu miesza się z gryzącym dymem. Realna stała się groźba wybuchu epidemii. Zamknięto szkoły. "Powstrzymać potwora!" - wołają uczestnicy demonstracji w Neapolu. Straż pożarna ma problem z gaszeniem pożarów i profilaktycznie polewa wszystko wodą.

Ziemia ognista
Włochy nie radzą sobie ze śmieciami. Każdy mieszkaniec Italii codziennie wytwarza około kilograma odpadów. W skali kraju urasta to do 57 mln ton rocznie, z czego ponad 7 mln ton produkuje Kampania - region, którego stolicą jest Neapol. Składowanie śmieci kosztuje, dlatego odpady często lądują na dzikich wysypiskach. Można tam znaleźć wszystko, od starych opon, resztek farb, przeterminowanych nawozów i odpadów gastronomicznych, po pralki, telewizory i eternit. I tutaj mafia, w Neapolu zwana kamorrą, zwietrzyła dochodowy interes. Lepszy nawet od narkotyków. Ochrona środowiska w wydaniu mafijnym stała się biznesem wartym - według szacunków organizacji ekologicznej Legambiente - 27 mld euro. Z tym że zbieranie śmieci rzadko ma na celu ochronę środowiska, a często ochronę interesów mafii.
Selektywna zbiórka śmieci pogłębiła podział Półwyspu Apenińskiego na północ, która radzi sobie z wyznaczonymi przez UE normami, oraz południe będące w krytycznej sytuacji. Legambiente w raporcie "Ecomafia 2007" alarmuje, że co roku we Włoszech znika bez śladu 26 mln ton odpadów, także toksycznych. Gdzie ginie ta góra śmieci? Pomysłowość mafii jest nieograniczona. W ostatnich latach włoska policja skarbowa znalazła wiele dzikich wysypisk w okolicach Wezuwiusza. Największe rozciągało się na 4 km i miało głębokość 30 m. Inny sposób to uzyskanie legalnego pozwolenia na konstrukcję basenów do hodowli ryb, które następnie zostają przeznaczone na zbiorniki do składowania przemysłowych odpadów płynnych. Niedaleko Neapolu znajduje się też "ognista ziemia", miejsce, gdzie bandyci podpalają śmieci. Kto otrzyma unijne fundusze na utylizację odpadów, nie musi ich wydawać, jeśli nie ma czego przerabiać. Ogień w tym wypadku jest najlepszym i najbardziej oszczędnym rozwiązaniem. Nieważne, że w ten sposób okoliczne pola są zatruwane dioksynami. Jest jeszcze sposób tradycyjny: w nocy kopie się dół, do którego wrzucane są odpadki, także najbardziej toksyczne. Ostatnim krzykiem mody związanym z ochroną środowiska w mafijnym stylu stał się wywóz odpadów za granicę. Włoska policja celna w 2006 r. zarekwirowała 286 kontenerów, mieszczących 9 tys. ton odpadów. Na liście państw docelowych na pierwszym miejscu plasują się Chiny. Legalne zniszczenie toksycznej zawartości 15-tonowego kontenera we Włoszech kosztuje 60 tys. euro, w Chinach - 5 tys. euro. Włoskie odpady chętnie przyjmują też Indie, Syria, Chorwacja, Austria i kilka państw północnej Afryki.
Najbardziej dochodowe jest usuwanie materiałów chemicznych i toksycznych - pozwala zarobić 60 euro za tonę odpadów. Mniejszą wartość mają śmieci komunalne (28,4 euro za tonę). Kto zdecyduje się na nielegalne niszczenie odpadów, może zaoszczędzić do 50 proc. tych pieniędzy. To dlatego na Półwyspie Apenińskim codziennie zostaje popełnionych pięć przestępstw związanych z przemytem śmieci. Legambiente ostrzega, że zdarzają się zbrojne napady na pojazdy transportujące śmieci. W ostatnich miesiącach tylko w Kampanii zanotowano 12 takich wypadków.

Wielkie wysypisko
11 lutego 1994 r. pierwszy raz ogłoszono w Kampanii stan zagrożenia spowodowany zaleganiem nie wywożonych śmieci.
W regionie istniało wówczas sto wysypisk i prawie wszystkie jednocześnie się przepełniły. Nie wiadomo było, co zrobić z 2 mln ton odpadów. Od tamtego czasu żadnemu rządowi nie udało się rozwiązać śmierdzącego problemu. W 2001 r. z powodu skażenia warstw wodonośnych sąd wydał decyzję zamknięcia wysypisk w Tufino i Parapoti przyjmujących odpady z Neapolu i Salerno. Od tego czasu góry śmieci ponownie rosną na ulicach miast Kampanii. Dziś w regionie jest siedem niby-legalnych wysypisk, w których sprawie prokuratura prowadzi dochodzenie, ponieważ nie spełniają europejskich norm.
Nie tylko kamorra upycha śmieci, gdzie może. Chętnych na łatwe pieniądze jest wielu, od rolników, po urzędników i skorumpowanych polityków. Wymyślili sposób zwany zaświadczeniem obiegowym - fałszują dane pozwalające zidentyfikować substancję, jej pochodzenie i miejsce składowania. Odpady komunalne lub przemysłowe, na papierze dostarczane na wyznaczone wysypiska, są wrzucane do jaskiń, rzek lub jezior. Tylko w okolicy Caserty znaleziono około tysiąca podobnych dzikich wysypisk.

Metafora Europy
Głośny był przypadek spuszczania do rzeki Volturno niedaleko Neapolu toksycznych płynów. Rzeka z punktu widzenia ekologicznego jest już nie do odzyskania - ostatnie analizy chemiczne terenu ujawniły dużą koncentrację dioksyn, rtęci, arszeniku i amiantu. Badania w 196 gminach w prowincji Neapolu i Caserty, mające na celu zweryfikowanie wpływu wysypisk na wskaźnik śmiertelności, wykazały, że w ostatnich latach wzrosła ona o 2 proc., a w niektórych miejscach nawet o 12 proc.
Włoscy politycy poganiani upomnieniami z Brukseli bezskutecznie próbują rozwiązać problem odpadów komunalnych i przemysłowych. Tymczasem lokalny mafioso w willi nad morzem obmyśla kolejny plan zatruwania innych i zbijania na tym pieniędzy. Starą włoską metropolię coraz częściej porównuje się do Kalkuty. "Śmieciowe inferno" Neapolu jawi się jako metafora Włoch, a nawet całej "starej" Europy, pogrążonej w niemożności.
Nie tylko z powodu ekologii.
Okładka tygodnika WPROST: 23/2007
Więcej możesz przeczytać w 23/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 23/2007 (1276)


ZKDP - Nakład kontrolowany