Skibą w mur - Liczby głupoty

Skibą w mur - Liczby głupoty

Ludzie, mając zero w głowie, wierzą w szczęśliwą siódemkę i pechową trzynastkę
Ludzie ulegają magii liczb. Mając zero w głowie, wierzą w szczęśliwą siódemkę i pechową trzynastkę. Dzieci w szkołach kolekcjonują piątki i szóstki, a nauczyciele godziny nadliczbowe. Ekonomiści liczby traktują jak bóstwa, a reguły, które wiążą się z liczbami, przypominają nową religię. W skrócie polega to mniej więcej na tym, że jeżeli z liczbami jest coś nie tak, to wszystko się wali, a ekonomiści się wściekają. Polityków też omamiła matematyka. Już dawno przestali wierzyć w Matkę Boską czy idee czystego rozumu. Wierzą tylko w słupki popularności.
Jeżeli komuś słupek spada, to spada on z polityki, tak jak to już niebawem będzie z Romanem i jego ligą. A tak przy okazji jak fajnie, że już niedługo o Giertychu i Wierzejskim usłyszymy tylko przy okazji bójki w jakimś prowincjonalnym barze dla emerytowanych skinheadów. Wracajmy do liczb. Liczby regulują nasze życie bardziej, niż wszyscy byśmy sobie tego życzyli. Na liczbach opiera się cała gospodarka. Jeżeli nie zgadzają się notowania liczb na giełdzie, to automatycznie nie zgadza się liczba banknotów w portfelu i na koncie. Wszyscy zajmują się liczeniem, ale nie każdy potrafi liczyć. Są tacy, którzy jakkolwiek by liczyli, zawsze wyjdzie im za mało. Wielu liczy cudze pieniądze lub na pomoc państwa, zamiast liczyć na siebie.
Dwa miliony młodych Polaków wyliczyło, że nie opłaca się pracować w Polsce, i wyjechało szukać większych liczb w innych krajach. Matematyka to nauka tyleż wspaniała, ile wkurzająca. Bywa, że wielkie liczby mogą dać małe sumy.
Z kolei małe sumy czasem potrafią ruszyć wielką sprawę. Jurek Owsiak jak zaczynał z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, to pierwsze pieniądze - po kilka złotych - otrzymywał od fanów rocka. Te groszowe wpłaty wkrótce spowodowały wspaniałą lawinę, która - mimo wściekłej krytyki telewizji Trwam - spada z hukiem do dziś. A liczby orkiestry biją na całej długości liczby zgromadzone na imprezach konkurencyjnych.
Świat kultury też nie oparł się liczbom. Kabotyni chwalą się liczbą sprzedanych płyt i wysokością nakładów książek. Tylko aktorki serialowe nie wspominają, w którym z kolei odcinku grają, bo ta informacja mogłaby pomóc rozszyfrować ich wiek. Autorzy powieści sensacyjnych uwielbiają ukryte znaczenia liczb. Liczbom przypisuje się nadprzyrodzone moce i symboliczne przesłania. W "Dziadach" Adama Mickiewicza pada liczba czterdzieści cztery. Doszukiwano się tu wielu znaczeń - od magicznych proroctw po tajne kody z egzotycznych kultur. Dopiero niedawno odkryto, że chodziło o procentową zawartość alkoholu w śliwowicy.
Liczbom ulegają też kolorowe media. Tu magiczną liczbą jest liczba kochanek tancerza Maseraka, liczba skandali Paris Hilton czy liczba wulgaryzmów użytych podczas wywiadu przez Dodę Elektrodę i jej wysoką inteligencję oraz niskie poczucie obciachu. Ulubioną liczbą telewizyjną jest liczba dwadzieścia cztery. Dwadzieścia cztery jest sugestią, że stacja dwadzieścia cztery godziny na dobę nadaje coś ciekawego. Jedna ze stacji dodała nawet liczbę dwadzieścia cztery do swojej nazwy. TVN, bo oczywiście o nim mowa, narzucił pewien styl i tempo i stał się wzorem programu informacyjnego. Znam chorych na TVN 24, którzy non stop oglądają ten program i przeżywają każdą podaną w nim informację i komentarz. Tymczasem stacja (a także wszystkie inne telewizje i programy informacyjne) pokazuje nam wydarzenia drugorzędne. W kółko tylko Dorn, Gosiewski, Ziobro, Kuchciński. Ludzie! Historia o nich zapomni! Wiele lat temu poeta Josif Brodsky, gdy dano mu do przeczytania gazetę codzienną, stwierdził, że zamiast tych bzdur powinni drukować na swych szpaltach całe dramaty Czechowa lub powieści Prousta.
To nie był tylko żart czy prowokacja - Brodsky powiedział rzecz ważną: piana polityczna przeminie, a wielka kultura zostanie. Dla mnie większym wydarzeniem jest wydanie ciekawej płyty przez grupę ElDupa z Kazikiem Staszewskim czy grupę Kobiety z Grzegorzem Nawrockim niż to, co wymamrotał jakiś polityczny watażka na swojej konferencji prasowej, tłumacząc się z kolejnych afer i wpadek. Z kulturowego punktu widzenia wszystkie programy informacyjne, które znamy, powinny się reklamować hasłem "Średnio istotne informacje 24 godziny na dobę". Jeżeli uwzględnimy to hasło, wszystkie liczby (z liczbą głupot włącznie) będą się zgadzać.
Okładka tygodnika WPROST: 27/2007
Więcej możesz przeczytać w 27/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 27/2007 (1280)


ZKDP - Nakład kontrolowany