Kruche porozumienie Trumpa z Iranem. „Jest plan blokady kolejnej cieśniny”

Kruche porozumienie Trumpa z Iranem. „Jest plan blokady kolejnej cieśniny”

Donald Trump i minister wojny Pete Hegseth
Donald Trump i minister wojny Pete Hegseth Źródło: Newspix.pl / ZUMA
Nie ma żadnego porozumienia pokojowego USA z Iranem, jest jedynie coś, co nazwano protokołem ustaleń, które różnią się od siebie w zależności od tego, czy mówią Amerykanie, Irańczycy czy Izrael. A to oznacza, że sytuacja być może uspokoi się na chwilę, ale same ustalenia mogą nie przetrwać do końca tego lata.

Jak kruche są porozumienia, pod którymi podpisywał się w Genewie Donald Trump, najlepiej świadczą groźby, jakimi wsparł je jeszcze przed podpisaniem: jeśli Iran będzie kręcił, bomby amerykańskie znów zaczną spadać na głowy ajatollahów. Nie wiem, czy ktoś traktuje jeszcze poważnie wszystkie te pogróżki, bo i sam protokół ustaleń między USA i Iranem trudno traktować poważnie.

Jeśli jest w tym dziwnym dokumencie coś, co nie budzi większych wątpliwości, to jest to kwestia otwarcia Cieśniny Ormuz – a przynajmniej gotowość obu stron do deklaracji takiej gotowości. Pamiętajmy, że klincz jest obustronny: najpierw irańscy ajatollahowie zablokowali ją dla ropy wożonej przez sojuszników USA z Zatoki Perskiej dla sojuszników Ameryki w Azji i Europie – a potem Amerykanie nałożyli własną blokadę dla statków wożących irańską ropę dla patronów Iranu, głównie Chin.

Blokada ta boli więc głównie Iran, Chiny i Europę, a także światowe rynki paliwowe. Amerykanów boli nieco mniej, bo są naftowo samowystarczalni, a więc zarabiają na kryzysie w Zatoce Perskiej – im droższa ropa, tym więcej zarabiają koncerny naftowe made in USA. Marna to jednak dla Trumpa pociecha, skoro dobre interesy na ropie psuje mu zamieszanie polityczne wywołane wojną w Zatoce Perskiej.

Wyborcy w USA pamiętają zbyt dobrze, jak obiecywał im nie wikłać kraju w nowe wojny na Bliskim Wschodzie i są gotowi oddać kontrolę nad Kongresem demokratom w wyborach połówkowych do amerykańskiego parlamentu planowanych na jesień.

Rozejm a nie kapitulacja

Są tacy, którzy twierdzą, że z amerykańskim supermocarstwem musi być pod rządami Trumpa naprawdę krucho, skoro musi on układać się ze zbrodniczym reżimem irańskim, żeby nie stracić kontroli nad amerykańskim kongresem. A przecież jeszcze nie tak dawno Amerykanie obalali bez mrugnięcia okiem siłą różne reżimy za winy mniejsze niż zakłócanie dostaw strategicznych surowców.

Niezależnie od tej smutnej w sumie konstatacji warto zwrócić uwagę, że wbrew temu, co się powszechnie uważa, złożenie przez Donalda Trumpa podpisu pod protokołem ustaleń z Iranem jest ciągle dalekie od jakiejkolwiek kapitulacji. Mamy co najwyżej do czynienia z chwilą oddechu przed kolejną fazą wojny.

Artykuł został opublikowany w 25/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.