Jak kruche są porozumienia, pod którymi podpisywał się w Genewie Donald Trump, najlepiej świadczą groźby, jakimi wsparł je jeszcze przed podpisaniem: jeśli Iran będzie kręcił, bomby amerykańskie znów zaczną spadać na głowy ajatollahów. Nie wiem, czy ktoś traktuje jeszcze poważnie wszystkie te pogróżki, bo i sam protokół ustaleń między USA i Iranem trudno traktować poważnie.
Jeśli jest w tym dziwnym dokumencie coś, co nie budzi większych wątpliwości, to jest to kwestia otwarcia Cieśniny Ormuz – a przynajmniej gotowość obu stron do deklaracji takiej gotowości. Pamiętajmy, że klincz jest obustronny: najpierw irańscy ajatollahowie zablokowali ją dla ropy wożonej przez sojuszników USA z Zatoki Perskiej dla sojuszników Ameryki w Azji i Europie – a potem Amerykanie nałożyli własną blokadę dla statków wożących irańską ropę dla patronów Iranu, głównie Chin.
Blokada ta boli więc głównie Iran, Chiny i Europę, a także światowe rynki paliwowe. Amerykanów boli nieco mniej, bo są naftowo samowystarczalni, a więc zarabiają na kryzysie w Zatoce Perskiej – im droższa ropa, tym więcej zarabiają koncerny naftowe made in USA. Marna to jednak dla Trumpa pociecha, skoro dobre interesy na ropie psuje mu zamieszanie polityczne wywołane wojną w Zatoce Perskiej.
Wyborcy w USA pamiętają zbyt dobrze, jak obiecywał im nie wikłać kraju w nowe wojny na Bliskim Wschodzie i są gotowi oddać kontrolę nad Kongresem demokratom w wyborach połówkowych do amerykańskiego parlamentu planowanych na jesień.
Rozejm a nie kapitulacja
Są tacy, którzy twierdzą, że z amerykańskim supermocarstwem musi być pod rządami Trumpa naprawdę krucho, skoro musi on układać się ze zbrodniczym reżimem irańskim, żeby nie stracić kontroli nad amerykańskim kongresem. A przecież jeszcze nie tak dawno Amerykanie obalali bez mrugnięcia okiem siłą różne reżimy za winy mniejsze niż zakłócanie dostaw strategicznych surowców.
Niezależnie od tej smutnej w sumie konstatacji warto zwrócić uwagę, że wbrew temu, co się powszechnie uważa, złożenie przez Donalda Trumpa podpisu pod protokołem ustaleń z Iranem jest ciągle dalekie od jakiejkolwiek kapitulacji. Mamy co najwyżej do czynienia z chwilą oddechu przed kolejną fazą wojny.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
