Donald Trump poinformował 17 września, że prace nad ustanowieniem stałej bazy US Army w Polsce posunęły się naprzód i że lokalizacja może zostać wskazana wkrótce. Prezydent Karol Nawrocki zadeklarował gotowość Polski do zaoferowania możliwie najlepszego miejsca. Jednocześnie nadal nie ma formalnej decyzji końcowej, a obecna obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce ma przede wszystkim charakter rotacyjny.
Z mojej perspektywy człowieka, powiedziałbym jedno: jeżeli dojdzie do ustanowienia stałej bazy amerykańskiej w Polsce, jej znaczenie będzie znacznie większe niż liczba żołnierzy, którzy będą w niej stacjonować.
Bo w bezpieczeństwie liczy się nie tylko potencjał. Liczy się również sygnał wysłany przeciwnikowi.
Stała obecność znaczy więcej niż rotacja
Wojska amerykańskie są już w Polsce. Mamy jednostki, dowództwa, infrastrukturę, sprzęt, magazyny, ćwiczenia i coraz głębszą współpracę wojskową. Ale rotacja i stała obecność to dwa różne komunikaty strategiczne.
Rotacja mówi: jesteśmy tutaj teraz. Stała baza mówi: jesteśmy tutaj na trwałe. Dla przeciwnika to zasadnicza różnica.
Bo każda kalkulacja dotycząca ewentualnego kryzysu na wschodniej flance musi wtedy uwzględniać fakt, że atak na Polskę od pierwszych minut oznaczałby ryzyko bezpośredniego uderzenia w amerykańskich żołnierzy i infrastrukturę. A to bardzo mocno zmienia rachunek polityczny i militarny.
Najważniejsze słowo brzmi: odstraszanie
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
