Ile państwo zdziera z kierowców

Ile państwo zdziera z kierowców

Ponad 50 mld zł zostawili w zeszłym roku zmotoryzowani Polacy w publicznej kasie pod postacią różnego rodzaju podatków, parapodatków i opłat. Kwota ta stanowi aż 18 proc. wszystkich przychodów budżetu państwa. Jeszcze bardziej boli to, że zaledwie jedna czwarta tych pieniędzy wróciła do kierowców w formie wydatków na nowe i wyremontowane drogi. Znacznie chętniej za pieniądze wyciągnięte z kieszeni kierowców politycy naprawiają tory kolejowe, łatają dziury w budżecie służby zdrowia czy edukacji, fundują tirom darmowe przejazdy autostradami, a nawet budują sieci kanalizacyjne w gminach.
Budowa autostrad nie ciągnie się w ślimaczym tempie dlatego, że jest zbyt kosztowna. Przeciwnie, drogi szybkiego ruchu są zbyt opłacalne. Dokończenie budowy zaledwie trzech tras – A1, A2 i A4 – pozwoliłoby oszczędzić polskim kierowcom prawie 1,5 mld zł rocznie tylko na paliwie. Ale  politykom taki scenariusz jest nie na rękę, ponieważ zaowocowałby poważnym spadkiem wpływów do budżetu państwa.

Każdy litr benzyny wlany do baków naszych aut zasila jednocześnie publiczną kasę. I to szerokim strumieniem. Gdyby nie akcyza (1,56 zł), opłata paliwowa (11 gr) oraz podatek VAT (ok. 80 gr), litr benzyny na  stacji kosztowałby dzisiaj najwyżej 2 zł. Wniosek jest zatem prosty – im  więcej spalają samochody Polaków, tym urzędnicy z większą satysfakcją zacierają ręce. W 2008 r. tylko na akcyzie i opłacie paliwowej państwo zarobiło ponad 23,8 mld zł. A to dopiero połowa kwoty, którą wyciągnęło z kieszeni kierowców. Jak obliczył „Wprost", pod postacią wszelkiego rodzaju podatków i opłat w 2008 r. państwo zdarło z polskich kierowców gigantyczną kwotę 51 mld zł (średnio po 3 tys. zł na kierowcę), podczas gdy całkowity dochód budżetu zamknął się kwotą mniej więcej 280 mld zł. Oznacza to, że właściciele aut „sponsorowali" 18 proc. całych finansów publicznych. – Gdyby państwo choćby częściowo zrezygnowało z drenażu kieszeni kierowców, nie miałoby czym zastąpić powstałej w ten sposób wielkiej dziury budżetowej – zauważa Tadeusz A. Mosz, publicysta ekonomiczny z TVP.

Rządzący nie przepuszczą żadnej okazji do złupienia kierowcy. Pobierają „prowizję" od każdej transakcji – zakupu auta, jego rejestracji, tankowania, naprawy, przeglądu, uzupełnienia płynu w spryskiwaczach, przejazdu autostradami. Mało kto – z obaw przed popadnięciem w depresję – decyduje się na wyliczenie sumy, którą wrzuca do państwowej studni bez dna z tytułu tego, że jest kierowcą. Jeżeli ktoś chce kupić nowy samochód za 72 tys. zł (średnia cena nowego auta sprzedanego w Polsce w  2008 r.) i przejechać nim w ciągu roku 30 tys. km, musi liczyć się z  tym, że będzie oddawał państwu średnią krajową płacę netto miesięcznie. – Same podatki zawarte w cenie mojego samochodu to prawie 15 tys. zł. Na  paliwo wydałam ponad 10 tys. zł, z czego 6 tys. zł zabrało państwo. A za przeglądy i naprawę po małej stłuczce VAT wyniósł 1 tys. zł. Razem daje to 22 tys. zł, które podczas rocznego użytkowania samochodu musiałam zostawić w publicznym budżecie – wylicza Urszula Kopczyńska, fizjoterapeutka z Olsztyna, która rok temu kupiła nową škodę octavię.

Co gorsza, zarówno Urszula Kopczyńska, jak i pozostałych 16,6 mln polskich kierowców byliby w stanie przełknąć tę podatkową czarę goryczy, gdyby za te pieniądze państwo zapewniło im przynajmniej przyzwoitą jakość „drogowego życia". Ale tak nie jest. – Rocznie przejeżdżam po  Polsce 70 tys. km, samochód zmieniam co dwa lata. Jak obliczyłem, w  ciągu ostatnich pięciu lat oddałem państwu w podatkach i opłatach niemal 80 tys. zł. Z „wdzięczności" za to rządzący skazują mnie na  siedmiogodzinne męki na trasie Warszawa – Wrocław i co dwa kilometry ustawiają radar – skarży się Michał Tarczyński, przedsiębiorca ze Śląska.

W porywach miłosierdzia politycy przekazują na utrzymanie dróg zaledwie jedną czwartą z ponad 50 mld zł, które zabierają kierowcom. W 2008 r. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wydała na remonty i budowę zaledwie 15 mld zł, ale w tej kwocie mieściły się także dotacje z  unijnych funduszy strukturalnych.

W latach 2004-2006 Bruksela wydała na polskie drogi 4,8 mld euro. Za  te pieniądze zbudowano m.in. 192 km autostrad i wyremontowano kilkaset kilometrów dróg krajowych. Dla porównania, w tym samym czasie za  pieniądze państwa i inwestorów prywatnych zbudowano zaledwie 96 km autostrad. Obecnie w budowie są 154 km autostrad i 212 km dróg ekspresowych, z czego dwie trzecie finansuje unia. Gdzie zatem podziały się miliardy złotych od polskich kierowców? Okazuje się, że głównie łatają dziury w innych sektorach, np. kolejowym. Za pieniądze z akcyzy paliwowej państwo remontuje tory i wspiera PKP, by  z powodu bankructwa nie stanęły na bocznicy. Nie jest też tajemnicą, że  część z 22 mld zł pobranych pod postacią akcyzy pomogła przetrwać wojsku, służbie zdrowia i resortowi edukacji. Zaledwie 20 proc. tej kwoty zostało przeznaczone na budowę i remonty dróg, czego efektami chwali się sama GDDKiA w raporcie o stanie polskich szos. Na koniec 2008 r. ponad 21 proc. krajowych dróg było w stanie krytycznym i wymagało natychmiastowego remontu, a kolejne 25 proc. przedstawia „stan niezadowalający", czyli całkiem rozsypie się lada dzień. – To przykre, ale pieniądze kierowców podatników rozpływają się jak we mgle i nic nie  można z tym zrobić – kwituje ekonomista Ryszard Petru.

Jeszcze lepszym dowodem tego, jak pazerni na pieniądze kierowców są politycy, jest przykład opłat pobieranych przy rejestracji samochodu. Jeszcze trzy lata temu urzędy komunikacji inkasowały po 500 zł za wydanie tzw. karty pojazdu. Zarabiał na tym oczywiście budżet i to niemało – ok. 600-700 mln zł rocznie na czysto. W styczniu 2006 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że opłata jest drastycznie zawyżona, i nakazał jej zmniejszenie. Obecnie wynosi ona 75 zł, bo taki jest rzekomo koszt druku i dystrybucji dokumentu, co także wydaje się znaczną przesadą (specjaliści oceniają rzeczywistą wartość karty na 8-10 zł). Ministerstwo Infrastruktury, któremu po wyroku trybunału zawalił się projekt wpływów budżetowych, bardzo szybko znalazło wyjście z trudnej sytuacji. Wprowadziło nową, 500-złotową opłatę recyklingową pod  pretekstem pokrywania kosztów złomowania wszystkich wychodzących z  użycia samochodów. Docelowo pieniędzmi miało zarządzać Ministerstwo Środowiska. I zarządza – przekazując wpływ z opłaty (w ubiegłym roku 550 mln zł) na budowę kanalizacji w gminach.

Kierowcy są wpuszczani przez rządzących w kanał na każdym kroku. Tak się stało także w wypadku opłaty paliwowej zawartej w cenie benzyny, która miała być przeznaczana na  remonty dróg. Tymczasem wpływy z tego parapodatku zasilają kasy prywatnych firm zarządzających autostradami. W 2004 r. opłata zastąpiła podatek drogowy, od którego uiszczania kierowcy się wymigiwali. W założeniu pochodzące z niej pieniądze miały zasilać Krajowy Fundusz Drogowy (z przeznaczeniem na drogi). W rzeczywistości trafiają do kasy prywatnych koncesjonariuszy autostrad – Autostrady Wielkopolskiej (operator A2), Stalexportu (A4) czy GTC (A1). Państwo zobowiązało się bowiem, że będzie zwracało im koszty przejazdu przez autostrady tirów (właściciele ciężarówek wykupują specjalne winietki i  zgodnie z prawem unijnym nie można od nich dodatkowo pobierać opłat na  bramkach autostradowych). W ten sposób kierowcy samochodów osobowych płacą za to, że tiry mogą za darmo śmigać bezpiecznymi, szybkimi i  płatnymi autostradami.

Polskie autostrady to osobny, barwny temat mający wiele wspólnego z UFO – wielu o nich słyszało, ale mało kto je widział. Prawda jest jednak taka, że państwo nie buduje ich szybko i sprawnie nie  dlatego, że nie może, lecz dlatego, że nie chce. Z raportu „Którędy droga" przygotowanego przez PricewaterhouseCoopers, fundację Forum Obywatelskiego Rozwoju, kancelarię Wardyński i Wspólnicy oraz firmę 4C Future wynika, że zakończenie budowy autostrad A1, A2 i A4 pozwoliłoby zaoszczędzić w ciągu 25 lat przynajmniej 34 mld zł na paliwie oraz  dodatkowe 30 mld zł na czasie podróży. Przy takich założeniach budowa szybkich, bezpiecznych tras zwróciłaby się po 15 latach. Równocześnie jednak państwo zaczęłoby tracić wpływy z podatków. Politycy doskonale wiedzą, że na dziurawej, zapchanej tirami drodze, gdzie trzeba gwałtownie przyspieszać i hamować, zużycie paliwa może być nawet o 30 proc. wyższe niż podczas jazdy z jednostajną prędkością po autostradzie. A to oznacza o 30 proc. wyższe wpływy z podatków.

Zrekompensować podatkowe straty mogłyby oczywiście opłaty za autostrady, ale – jak pokazuje doświadczenie – wielu Polaków omija je szerokim łukiem. Powodem są ceny. Przejazd stukilometrowym odcinkiem A2 z Konina do Poznania kosztuje 22 zł, dlatego wielu kierowców w ramach oszczędności wybiera bardziej czasochłonną, ale bezpłatną starą trasę drogą nr 92. – Dwa razy w tygodniu muszę dojechać do Poznania. Chcąc pokonywać tę trasę autostradą, do ceny paliwa musiałbym dorzucić jeszcze 400 zł myta miesięcznie – mówi Arkadiusz Gzela, student z Konina. Jeżeli równie „rozsądne" ceny będą miały inne budowane w Polsce autostrady, to do  kosztów wakacyjnego wyjazdu z Krakowa do Sopotu trzeba będzie doliczyć ok. 300 zł opłaty za przejazd autostradą.

Politycy przygniatają kierowców podatkami, ponieważ zdają sobie sprawę z tego, że to grupa, która nigdy się nie zbuntuje przeciwko takiemu ciemiężeniu. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zamieni w dzisiej- szych czasach auta na rower. Prawem jazdy dysponuje ponad połowa dorosłych obywateli, a mimo to nie mają oni żadnej oficjalnej reprezentacji politycznej. – Po prostu nie są zorganizowaną grupą interesu – ocenia prof. Jacek Wasilewski, socjolog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Dodaje, że w Polsce właścicieli samochodów postrzega się dzisiaj niemal identycznie jak w czasach PRL. – Kierowca nie należy do klasy robotniczej. Jest w społeczeństwie kimś bogatszym i  powinien za to „cierpieć". I to w czasach, gdy samochód na chodzie można kupić taniej niż telefon komórkowy – dodaje prof. Wasilewski.

To, że w oczach polityków samochód nadal jest dobrem luksusowym, a nie naturalnym przedłużeniem ręki każdego normalnego obywatela, doskonale obrazuje akcyza. Jest ona niczym innym jak podatkiem od wzbogacenia, od którego stosowania zachodnie państwa odeszły już w latach 80. Tymczasem u nas nadal robi on zawrotną karierę. Każdy, kto sprowadza z zagranicy auto lub kupuje nowe, na miejscu musi za- płacić państwu „myto" – w wypadku pojazdu z silnikiem o pojemności mniejszej niż 2 tys. cm? wynosi ono 3,1 proc. wartości auta, a powyżej 2 tys. cm? aż 18,6 proc. W myśl takiej idiotycznej zasady właściciel wartego 90 tys. zł forda mondeo 2,3 płaci sześciokrotnie wyższy „podatek od wzbogacenia" niż kierowca kosztującego 180 tys. zł bmw 520d. Żeby było jeszcze śmieszniej i jednocześnie żałośniej, akcyza i VAT stanowią jedną trzecią wartości mondeo, czyli prawie 30 tys. zł.

– Rozwiązanie, w  którym akcyza jest uzależniona od pojemności silnika, jest najbar- dziej niesprawiedliwą spośród wszystkich metod, którymi państwo wyciąga pieniądze od kierowców– uważa Wojciech Drzewiecki, szef firmy Samar monitorującej polski rynek motoryzacyjny. Dodaje, że śmieją się z nas nawet Bułgarzy i Rumuni, gdzie już dawno akcyzę zastąpiono tzw. podatkiem ekologicznym, którego wysokość jest uzależniona wyłącznie od  tego, ile samochód produkuje spalin. Takie rozwiązanie ma zachęcić kierowców do jeżdżenia młodszymi, bezpiecznymi, oszczędnymi i  ekologicznymi samochodami. Modele najbardziej przyjazne środowisku i  nieprzyjazne koncernom naftowym w wielu krajach są całkowicie zwolnione z ekopodatku.

Tymczasem w Polsce o wprowadzeniu podobnego rozwiązania od pięciu lat wyłącznie się mówi, ale jeszcze nikt nie wziął się do wdrażania pomysłu w życie. O co więc chodzi? Oczywiście o pieniądze – prawo nie działa wstecz, więc ekopodatkiem nie mogłyby zostać obłożone samochody już zarejestrowane (a więc w 60-70 proc. nieekologiczne, na których państwo zarobiłoby najwięcej). Z kolei kupujący nowe, ekonomiczne auta nie  zostawiliby w budżecie tyle pieniędzy, ile wpływa z tytułu obowiązującej akcyzy (ponad 1,5 mld zł rocznie). W dodatku jeżdżąc bardziej wydajnymi autami, sporo mniej pieniędzy wydawaliby także na stacjach benzynowych, a to oznaczałoby odpływ z państwowej kasy środków z akcyzy paliwowej. I  tak koło się zamyka.

Jest mało prawdopodobne, aby politycy przeszli od słów do czynów i  zastąpili akcyzę podatkiem ekologicznym, choć obecny rząd twierdzi, że  prace nad takim rozwiązaniem trwają. Ale eksperci nawet nie kryją rozbawienia tymi obietnicami. – Statystycznie rzecz biorąc, każda z partii była zarówno za, jak i  przeciw. Urzędnicy myślą krótkofalowo – twierdzi Jakub Faryś z Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Wtóruje mu Wojciech Drzewiecki. –  Jesteśmy jedynym krajem europejskim, który nie wypracował spójnej polityki motoryzacyjnej – uważa szef Samaru. Jest też socjologiczne wytłumaczenie tego zjawiska. – Politycy czują, że podatek ekologiczny mógłby uderzyć w najuboższych, więc nikt nie będzie chciał za nim głosować – przewiduje prof. Jacek Wasilewski i zwraca uwagę na kluczowe w tym zdaniu słowo „czują". Okazuje się bowiem, że żadna partia w Polsce nie prowadzi badań na temat prawdziwych oczekiwań swoich wyborców. W  Stanach Zjednoczonych obie partie mają stałe zaplecze analityczno-badawcze, za którego pośrednictwem wsłuchują się w życzenia obywateli. – Nasi politycy nie oczekują od socjologów odpowiedzi na  pytania, tylko chcą podkładek do własnych tez – podsumowuje prof. Wasilewski. DIAGNOZA W PIGUŁCE Ponad 50 mld zł zostawili w zeszłym roku zmotoryzowani Polacy w  publicznej kasie pod postacią różnego rodzaju podatków, parapodatków i  opłat. Zaledwie jedna czwarta pieniędzy, które kierowcy zostawiają w kasie państwa, wróciła do nich w formie wydatków na nowe i wyremontowane drogi. Budowa autostrad ciągnie się w ślimaczym tempie, dlatego że  jest… zbyt opłacalna. Oszczędność na paliwie zaowocowałaby poważnym spadkiem wpływów do budżetu państwa.

Ilustracja: D. Krupa


Okładka tygodnika WPROST: 24/2009
Więcej możesz przeczytać w 24/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 3
  • dudus@op.pl IP
    A ile bierze dzięki nakazowi jazdy na światłach.
    Do się w głowie nie mieści.
    Zobaczcie zresztą sami na stronie http://dadrl.pl
    • ozyr IP
      Po przeczytaniu artykułu nasuwają się pewne wnioski. Posłużę się przykładem Norwegii, ponieważ nie jest w niej tak różowo jak wydaje się autorom artykułu. Autostrad, jak napisano prawie nie ma. Jednak to, co jest myślę, że wystarcza. Tunele? Rzeczywiście oczko w głowie państwa. Drogi? Uważam, że są lepsze niż w Polsce ale jak na standardy europejskie w złym stanie.
      Norwegia jest państwem o rozbuchanym fiskalizmie, wysokich cenach, ale Norwegowie doskonale rozumieją, że za luksus, bezpieczeństwo, socjalny spokój trzeba zapłacić. Być może za przekroczenie szybkości należą się bardzo wysokie mandaty i UWAGA! kary więzienia, bezwzględnego! W przypadku recydywy kary są naprawdę dotkliwe, a z prawem jazdy można się pożegnać.
      Jakoś nie ma zbyt wielu, którzy są przeciwni obowiązującym uregulowaniom. Ba! Mówi się często o ich zaostrzeniu. Co MY Polacy na to? U nas każda kara jest za wysoka, wymierzona w kierowców, a nie mająca na celu wzmocnienie bezpieczeństwa ogółu. Poszlacheckie bezhołowie, które doprowadziło do upadku Rzeczypospolitej, jest doskonale widoczne na naszych ulicach. Chamstwo, bandytyzm, łamanie wszelkich norm i przepisów, to nasz sport narodowy. Dopóty, dopóki winnym wykroczeń, wypadków, również śmiertelnych, łamania przepisów, fiskalizm, stan dróg, drzewa, krasnoludki, UFOludki z Klewek, są drogowcy i państwo, to będziemy mieć to, na co zasłużyliśmy.
      Opłata za autostradę - wnoszona w większości państw świata - w Polsce jest ironicznym mytem. Jesteśmy krajem, w którym wszyscy czują się okradani, gdzie wszyscy narzekają - to też nasz sport zawodowy, chcielibyśmy mieć wszystko ale Z A D A R M O. Tak dobrze nie ma nigdzie, więc musimy marudzić aż zrobi się przykro!

      Spis treści tygodnika Wprost nr 24/2009 (1379)

      • Poczta 7 cze 2009, 20:00 Szklane domy z wyprzedaży Informujemy, że w artykule „Szklane domy z wyprzedaży" (nr 21) pojawiła się błędna informacja dotycząca obniżki cen metra kwadratowego powierzchni mieszkaniowej, która powstaje w ramach projektu Nowe... 4
      • Na stronie - Plenum na dożynkach 7 cze 2009, 20:00 Mania obchodów opanowała Polaków. A właściwie polityków oraz część intelektualistów i dziennikarzy. Jeśli się będziemy odpowiednio nadymać i maksymalnie koturnowo obchodzić obchody, wyślemy ponoć jakieś pozytywne sygnały w świat. 5
      • Z ŻYCIA KOALICJI 7 cze 2009, 20:00 Fantastyczną listę wyborczą miała PO w Kujawsko-Pomorskiem. Najpopularniejszym kandydatem był Tadeusz Zwiefka – gwiazda telewizji w stylu retro (konkretnie – lata 80.). Drugą lokomotywą był Janusz Dzięcioł –... 6
      • Z ŻYCIA OPOZYCJI 7 cze 2009, 20:00 Z okazji Dnia Dziecka prezydent przejechał się ciuchcią z bliźniakami Kaczyńskimi. I nie wykluczył, że bachory te też mogą kiedyś zostać prezydentem i premierem. Podobno historia powtarza się jako parodia. Tu jednak śmieszny był już... 7
      • Jak zdradzają kobiety 7 cze 2009, 20:00 Stereotyp, że ona jest wierna, a on nie, same kobiety odesłały do lamusa. Na pytanie o zdradę partnera w ciągu ostatnich 12 miesięcy 8 proc. Polaków i 5,4 proc. Polek odpowiedziało twierdząco. Do zdrady w dłuższej perspektywie przyznało się aż 15 proc. kobiet (wobec 26 proc.... 9
      • SKANER 7 cze 2009, 20:00 12
      • Nasz drogi wicepremier Pawlak 7 cze 2009, 20:00 Nasz drogi wicepremier Pawlak Milion złotych kosztuje dwuletnia obsługa prawna Waldemara Pawlaka. To tylko ułamek sumy, jaką rocznie wydają polskie urzędy na zakupy z wolnej ręki. 12
      • Zdecyduje Bóg, nie papież 7 cze 2009, 20:00 „Wprost” dotarł do szczegółów majowej audiencji Lecha Kaczyńskiego u Benedykta XVI. Według naszych ustaleń papież zasugerował w rozmowie z prezydentem, że w 2010 roku może dojść nie tylko do beatyfikacji Jana Pawła II, ale i ks. Jerzego Popiełuszki. 13
      • Dorn bez bajek 7 cze 2009, 20:00 Ludwik Dorn, były marszałek Sejmu, w wielkiej tajemnicy kończy prace nad książką. Będzie oczywiście polityczna i może się okazać nieprzyjemną niespodzianką dla prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. 13
      • Samsung dla Akogo? 7 cze 2009, 20:00 Obrazy i fotografie młodych uczestników konkursu Samsung Art Master, organizowanego przez Samsung Electronics Polska i Centrum Sztuki Współczesnej, będzie można kupić 14 czerwca na aukcji w warszawskich Łazienkach. 13
      • KONKURS: Co dalej z prasą? 7 cze 2009, 20:00 Czy media elektroniczne wyprą prasę? I jak wpłynie na to kryzys? Serwis dziennikarstwa obywatelskiego Infotuba.pl ogłasza konkurs na tekst na ten temat. 13
      • Puls gospodarki 7 cze 2009, 20:00 Branie na komórki Do 2012 r. liczba telefonów komórkowych w Polsce zwiększy się o 8 mln. Sieci będą walczyły o klientów specyficznymi usługami, na przykład… abonamentem dla wędkarzy. Według Urzędu Komunikacji Elektronicznej... 18
      • Przegląd prasy zagranicznej 7 cze 2009, 20:00 HIPERAKTYWNY OBAMA Pragmatyzm w działaniu Wizyta prezydenta Baracka Obamy w krajach arabskich jest wyrazem pragmatyzmu. Amerykański przywódca, któremu zależy przede wszystkim na przełomie w bliskowschodnim procesie pokojowym oraz... 20
      • Emigracja Tuska 7 cze 2009, 20:00 Donald Tusk już zamieszkał w Pałacu Prezydenckim. Przynajmniej mentalnie. Z Platformy Obywatelskiej wyprowadził się, gdy zostawał premierem. W prace rządu jest wprawdzie zaangażowany, ale raczej z przymusu, bo droga do prezydentury może wieść tylko przez dobre notowania jego... 22
      • Kobiety na kryzys 7 cze 2009, 20:00 To, o co od lat walczyli unijni politycy, udało się osiągnąć wolnemu rynkowi. Kobiety przejmują władzę w gospodarce. Mężczyźni dwukrotnie częściej tracą pracę, a po zwolnieniu mają większy problem ze znalezieniem nowej. Choćby dlatego, że zarabiają więcej niż kobiety, a nie są... 24
      • Jawność na wniosek 7 cze 2009, 20:00 Sędzia ma władzę, prestiż, immunitet i gwarancję zatrudnienia. Ale co ma w portfelu – tego nie wiemy. „Wprost” od kilku tygodni postuluje, by sędziowie – tak jak posłowie, ministrowie, radni – składali jawne oświadczenia majątkowe. O to, dlaczego... 26
      • Zapytaj wprost - Nie muszę łgać 7 cze 2009, 20:00 Na pytania czytelników internetowego wydania „Wprost” odpowiada Henryk Wujec, legenda podziemnej „Solidarności”, po 1989 r. poseł czterech kadencji. Przy „okrągłym stole” pracował w zespole ds. pluralizmu związkowego. W rządzie Jerzego Buzka... 27
      • Plus ujemny - Symból 7 cze 2009, 20:00 Starszy podaje ją młodszemu, kobieta mężczyźnie, nigdy na odwrót. Takie są podstawowe zasady podawania rąk na przywitanie. Gest ten ma w Europie wielowiekową tradycję. Kiedy rycerz wyciągał prawicę do drugiego zbrojnego, oznaczało to, że nie ma w niej broni. Uściśnięcie dłoni... 28
      • Ile państwo zdziera z kierowców 7 cze 2009, 20:00 Ponad 50 mld zł zostawili w zeszłym roku zmotoryzowani Polacy w publicznej kasie pod postacią różnego rodzaju podatków, parapodatków i opłat. Kwota ta stanowi aż 18 proc. wszystkich przychodów budżetu państwa. Jeszcze bardziej boli to, że zaledwie jedna czwarta tych pieniędzy... 31
      • Buzek wszystkich Polaków 7 cze 2009, 20:00 Dostał niewiele ponad tysiąc głosów i do Sejmu w 1997 r. wszedł dzięki istnieniu listy krajowej. Ten prawie nieznany poseł został wkrótce szefem rządu AWS-UW. Gdy opuszczał fotel premiera, miał opinię polityka słabego i niesamodzielnego. Ale ten słaby polityk po trzech latach... 38
      • Ryba po Polsku - Szaleństwo obalania 7 cze 2009, 20:00 Obchody 4 czerwca, jakie były, każdy widział. Oprócz tych, którym było szkoda czasu na oglądanie. Tradycyjnie każdy obchodził siebie. Siebie z bliska, innych z daleka. Wysyp ludzi, którzy dwadzieścia lat temu obalili komunizm, był istotnie rekordowy. Po prostu klęska urodzaju. 41
      • Odsiecz ze Wschodu 7 cze 2009, 20:00 Ani bezrobocie, ani powracający z Zachodu, ani kryzys czy pierwsze bankructwa dużych przedsiębiorstw nie są w stanie zmusić Polaków do podjęcia pracy na „urągających ich dumie” stanowiskach. Oferty dla sprzedawców, kasjerów czy budowlańców wiszą w urzędach pracy... 42
      • Ekowyzysk 7 cze 2009, 20:00 Z ekologii rządy uczyniły obecnie podstawowy regulator rynków. A firmy zbijają majątek na „ekologicznych” technologiach i produktach. Tylko konsument rozkłada ręce, płacze i płaci. 44
      • Zobligowani do oszczędzania 7 cze 2009, 20:00 Zraziliśmy się do lokowania pieniędzy w funduszach inwestycyjnych, nie ufamy lokatom bankowym, giełdę omijamy szerokim łukiem. Ta nieufność do rynków finansowych przełożyła się na zwiększone zainteresowanie obligacjami. 46
      • Polska dla inwestorów 7 cze 2009, 20:00 Czy ma sens ogłaszanie w samym środku światowego kryzysu, że Polska jest atrakcyjnym miejscem do inwestowania? Tak, bo paradoksalnie to właśnie kryzys sprawił, że możemy w oczach inwestorów wybić się przed inne kraje. 47
      • Głos z Ameryki - Chora Ameryka 7 cze 2009, 20:00 Lawrence Kudlow Nikt nie uwierzy, że rozszerzenie systemu ubezpieczeń zdrowotnych o dodatkowe 50 mln Amerykanów nie zwiększy wydatków budżetowych. Wbrew temu, co mówią ludzie Baracka Obamy, koszty wzrosną – i to gigantycznie – nawet o 2 bln dolarów rocznie. Już... 48
      • Geniusz dziecka 7 cze 2009, 20:00 Elise Tan Roberts i Georgia Brown miały zaledwie po dwa lata i kilka miesięcy, gdy zostały przyjęte do Mensy. Ich iloraz inteligencji wynosił 150. Gdańszczanin Igor Falecki mając cztery lata, potrafił już mistrzowsko grać na perkusji. Pierwsze bębny otrzymał na trzecie... 50
      • Fałszywa Nefretete 7 cze 2009, 20:00 Popiersie egipskiej królowej Nefretete prawdopodobnie liczy nie 3,5 tys., lecz zaledwie 100 lat. Henri Stierlin, szwajcarski historyk sztuki, uważa, że wapienna rzeźba, pokryta stiukiem i pomalowana farbami o żywych odcieniach, wyszła w 1912 r. spod ręki Gerharda Marcksa. 52
      • Koniec gier 7 cze 2009, 20:00 Najpierw były warcaby, teraz przyszedł czas na sudoku. Programiści rozszyfrowali kolejną popularną rozrywkę. Czy to koniec gier umysłowych? 54
      • Tajemnica ucha van Gogha 7 cze 2009, 20:00 Dwa dni przed Bożym Narodzeniem 1888 r. holenderski malarz Vincent van Gogh odciął sobie ucho. Ten najbardziej chyba znany incydent w dziejach historii sztuki mógł wyglądać zupełnie inaczej. Niemieccy historycy Hans Kaufmann i Rita Hildegard w książce „Ucho van Gogha.... 55
      • Rosyjski pocałunek 7 cze 2009, 20:00 „Czy Dmitrij Miedwiediew zostanie nowym Gorbaczowem?” – zupełnie poważnie pytają europejscy dziennikarze. Przekonanie, że w Rosji dokonuje się jakaś liberalna przemiana, jest bardzo modne w Brukseli, Rzymie, Paryżu czy Berlinie. Coraz głośniej słychać, że... 56
      • Włoszka na słoniu 7 cze 2009, 20:00 Włoskie kobiety, jak twierdzi Silvio Berlusconi, biją urodą wszystkie inne, także w rządowych gabinetach. Poza tym w krajowej polityce niewiele o nich słychać. Za to za granicą zdobywają sławę – jak Włoszka, która od kilkudziesięciu lat chodzi w kolorowym sari, oddaje... 58
      • Europa i reszta - Prezenty dla Polski 7 cze 2009, 20:00 Akurat w dniu radości z odzyskania niepodległości otrzymaliśmy z Rosji prezent, którego rząd międzynarodowej miłości Donalda Tuska chyba się nie spodziewał. Zostaliśmy obarczeni odpowiedzialnością za rozpętanie II wojny światowej. Takie oskarżenie znalazło się na stronie... 60
      • Zwyczajne porno 7 cze 2009, 20:00 Europejskie kino, które rości sobie pretensje do tego, by być lepszym i bardziej artystycznym od hollywoodzkiej sieczki, coraz częściej przypomina zwykłe porno. Tę tendencję dobrze obrazuje święcący właśnie triumfy w polskich kinach „Antychryst” Duńczyka Larsa von... 62
      • RECENZJE 7 cze 2009, 20:00 Okazuje się że rok 1989 dał nam nie tylko niepodległość, ale też zespół Elektryczne Gitary, zwany też Elektrycznymi Fujarami. Bo to takie fujary są. Śpiewać toto nie umie. Hendriksem też raczej nie jest. Łysy jakiś, nieekspresyjny... 66
      • Duński szyk 7 cze 2009, 20:00 Najlepiej ubranymi Europejczykami nie są – jak mogłoby się wydawać – ani eleganccy Francuzi, ani wymuskani Włosi. W tej konkurencji bezkonkurencyjni okazują się Duńczycy. Powściągliwi i chłodni, ubierają się jakby mimochodem. Ale są niepowtarzalni, a przez to... 68
      • Belgia – królestwo za piwo 7 cze 2009, 20:00 W Belgii warzy się aż 700 gatunków piwa. Na piwne pielgrzymki po browarach ciągną tu miłośnicy złotego napoju z całej Europy. Należy jednak smakoszy ostrzec: belgijskie piwa mają nawet 10 proc. alkoholu, co znaczy, że nie można bezboleśnie wypić tyle, zwykle. 70
      • Używka na kołach 7 cze 2009, 20:00 Czy samochód, który jest praktyczny jak stępiony nóż i przestronny nie bardziej niż pudełko po butach, może być atrakcyjny? Zdecydowanie tak. Pod jednym wszakże warunkiem – musi to być Mazda MX-5. 72
      • Skibą w mur - Polskie Chiny 7 cze 2009, 20:00 Co by było, gdyby babcia miała wąsy? To nie tani greps z kabaretu, ale pytanie, które poważnie zadaje sobie wielu smakoszy i tropicieli historii. Pytania o to, jak potoczyłyby się dzieje, gdyby nie potoczyły się tak, jak je znamy z opisów i kronik, tylko z pozoru wydają się... 74

      ZKDP - Nakład kontrolowany