Breżniew przy mnie płakał

Breżniew przy mnie płakał

Rozmowa z Krzesimirem Dębskim, muzykiem, kompozytorem
Wprost: To, co się dzieje w Polsce, podoba się panu?

Krzesimir Dębski: Mimo lamentów medialnych sytuacja się uspokaja. W  czasach rządów PiS panował bardziej konfrontacyjny nastrój, obecny rząd to uspokoił i konflikty społeczne przygasły. Optymizmem napawa też wzrost dochodu narodowego, który udaje się utrzymać. Dużo jeździłem po  Polsce i zauważyłem wszędzie budowy dróg. Czytałem, że 10 tys. punktów drogowych jest w remoncie – widać więc postępy w tej dziedzinie. Zaczęliśmy też weryfikować negatywne poglądy na swój temat. Bo przecież to nieprawda, że jesteśmy narodem wyjątkowo pieniackim i awanturniczym, że tylko my mamy głupie władze. Węgrzy tak jak my mówią o swoim piekiełku, Włosi kłócą się o wiele bardziej niż Polacy, a takich skandali, jakie były w rządzie Izraela, jeszcze się na szczęście nie  doczekaliśmy.

Doczekaliśmy się za to skandali w show-biznesie, choćby z Weroniką Pazurą i agentem Tomkiem czy Krzysztofem Piesiewiczem, który został sfilmowany, jak wciąga biały proszek.

Ale to są śmieszne rzeczy. Problemy z ludźmi, którzy są znani, bo są znani, nie mają żadnego znaczenia społecznego. To folklor. Jeżeli prezydent czy premier są usuwani za sprawy obyczajowe czy korupcyjne –  to są prawdziwe afery.

Po skandalu z Piesiewiczem w roli głównej Maciej Maleńczuk powiedział, że „artystom wolno więcej". Rzeczywiście?

Ależ skąd! To są jakieś bzdury. W Polsce panują dziwne poglądy na  funkcjonowanie prawa. W świecie rozwiniętej demokracji dotyczy ono każdego i nie ma żadnych wyjątków – osób znanych nie traktuje się lepiej. Sądy są niezależne i nie ma na nie wpływu pisanie do władz Kalifornii. To smutne, że nasze elity robią takie rzeczy. Musimy się jeszcze dużo nauczyć.

Rozumiemy, że nie podobała się panu postawa znanych Polaków, którzy wstawiali się za Romanem Polańskim?

Bronienie go nie miało sensu – to są sprawy załatwiane przez odpowiednie instytucje. Na całym świecie wiadomo, że nie zmieni się prawa. To są jakieś złudzenia naszych niedouczonych klientów nowej demokracji.

Mówi pan, że PO załagodziła konflikty w Polsce. Jest pan zwolennikiem obecnych rządów?

Jestem zwolennikiem poglądu Davida Friedmana, że inteligentny człowiek nie identyfikuje się z programami partii. Niemniej niektóre poglądy PO mi się podobają. Chciałbym oczywiście, żeby energiczniej wprowadzano zmiany, ale wiadomo, jak jest dzisiaj na świecie – w USA reformy służby zdrowia i ubezpieczeń też idą kulawo, tarcza odwleka się latami. Te  problemy są tak skomplikowane, że nie da się ich załatwić od ręki.

Przyjąłby pan propozycję napisania piosenki promującej Donalda Tuska w  wyborach prezydenckich?

Jestem trochę staromodny i myślę, że gdybym taką piosenkę napisał, to  jeszcze bym zepsuł kampanię pana Tuska. Lepiej chyba, żeby zrobiła to  Doda.

Patriotyzm jest dla pana ważny?

  Niestety, jesteśmy narodem leniwym, pracujemy mało efektywnie. W  Finlandii mieszka 5 mln ludzi, a przecież jest tak wielu znanych Finów. To samo dotyczy Duńczyków – ilu tam jest znanych pisarzy, sportowców, artystów. Współczesny patriota powinien więc myśleć o tym, co zrobić, by  Polacy stali się bogatym i dobrze zorganizowanym narodem, jak eksportować wartości intelektualne w każdej dziedzinie.

Czyli wyznaje pan protestancką etykę – praca jest najważniejsza?

Tak, ale praca mądra i dobrze zorganizowana. Musimy się też nauczyć, co  jest ważne, a co należy traktować jako niewarte uwagi głupstwo. Bo  głupoty absorbujemy szybko – fascynujemy się durnymi programami telewizyjnymi, papką popkulturową. Wytwarza się niestety nowa warstwa ludzi szczycących się swoim prostactwem i chamstwem. Człowiek mądry powinien się trzymać od nich jak najdalej. Spotkałem się niedawno z  profesorami z Wielkiej Brytanii i oni w ogóle nie zauważają tych swoich łysych pijanych kibiców, którzy wrzeszczą, biją się i sikają po kątach. Nie widzą ich, bo nie należą oni do ich świata. Nie ma przecież sensu identyfikować się z człowiekiem, który chce wypić pół litra od razu, skoro my wolimy wypić pół litra wina w miesiąc.

Mówi pan o sobie, że jest „człowiekiem Kresów". Co to znaczy?

Moi rodzice pochodzili z tych terenów. Byli podwójnie prześladowani –  przeżyli okupację niemiecką i sowiecką, a do tego jeszcze mordy ukraińskie. Bardzo rozczarowało ich to, co działo się po wojnie – już w  1945 r. byli na emigracji wewnętrznej. Prześladowano ich jako AK-owców, mieli ciężkie życie. Od dziecka słyszałem o Katyniu, o Syberii – to nie było dla mnie żadnym odkryciem, tak jak dla wielu osób, które twierdzą, że nie miały o tym pojęcia. Nie miałem nigdy złudzeń co do Gomułki ani Gierka. Pamiętam, jak przyszedłem do szkoły i wszyscy byli podekscytowani, że będzie rządził Gierek – inżynier, człowiek inteligentny. A ja wiedziałem, że ten inteligentny człowiek na ochotnika tłumił wydarzenia poznańskie w 1956 r. Od dziecka słuchałem Wolnej Europy, więc wiedziałem, co się dzieje. Sprawy kraju były dla mnie ważne, potrafiłem o nie toczyć boje z  kolegami.

Podobno pobił się też pan o Gagarina.

Tak, bo nie wierzyłem, że poleciał. A pobiłem się z kolegą Krzysiem Czajką, który został tak zdemoralizowany moją propagandą, że uciekł do  USA i teraz jest przyjacielem i majordomusem Roda Stewarta i Paula Anki.

Wieloetniczna i multikulturowa Polska przedwojenna jest panu bliska?

Wiem, jakie były zalety życia w takim społeczeństwie. Żałuję, że po  wojnie byliśmy krajem nie tylko szarym i komunistycznym, lecz także jednolitym etnicznie. Wszyscy byli tacy sami, tyle samo zarabiali, mieli takie same meblościanki i radia. Zupełnie bezbarwne życie. Martwię się, że problem przyjęcia imigrantów jest dopiero przed nami. To, co działo się 20 lat temu na Zachodzie, dopiero do nas dociera. Będziemy się borykać z tolerancją dla innych kultur. A już teraz widać, co dzieje się z Czeczeńcami, którym nie możemy dać nawet statusu uchodźców. Tymczasem imigranci bardzo wzbogaciliby nasz kraj.

Nie lubił pan Sowietów?

Mój ojciec miał zwyczaj wypijać wódkę z radości, gdy polski bokser wygrał z sowieckim. Tak samo jak to robili Kisiel i Tyrmand. Taka atmosfera panowała w naszym domu i było to fantastyczne. Rodzice przekazali mi też ducha Kresów. Ale nie w sposób anachroniczny, nie  poprzez sentyment do dumek.

A do Ukraińców nie ma pan pretensji?

Rozumiem, na czym polega konflikt polsko-ukraiński. Ale w mówieniu o  Wołyniu stosuje się jakieś eufemizmy – mówi się o konflikcie polsko-ukraińskim. Niektórzy udają, że tego nie było, boimy się drażnić Ukraińców. Oni jednak muszą się z tym wreszcie uporać, bo zawsze trup będzie wypadał z szafy. Na każdym kroku dzieją się dziwne rzeczy –  władze miasta stawiają pomnik ofiar Wołynia na dalekim Żoliborzu, gdzieś pod płotem, w mediach panuje autocenzura, nie ukazują się polemiki. Nikt nie chce pamiętać, że przed wojną w województwie wołyńskim mieszkało 16 proc. Polaków. Największymi ofiarami okupacji sowieckiej byli właśnie oni – całe rodziny wysyłano na Syberię. Potem przyszli Niemcy i  pierwszych wysyłali do obozów pracy polskich mężczyzn. Na Kresach został minimalnyodsetek Polaków – kobiety i dzieci, które też mordowano. Mówi się o walkach polsko- -ukraińskich, ale historycy szacują, że wśród Polaków było 60 tys. ofiar cywilnych, a wśród Ukraińców – 2700. Jakie to  są proporcje? Miała się odbyć konferencja naukowa na ten temat pod  patronatem Lecha Kaczyńskiego. Ale gdy ogłoszono niepasujące do tezy wyniki, prezydent odwołał swój patronat i objął nim festiwal piosenki ukraińskiej, który się zaczynał 11 lipca, w dzień największych mordów. Jest to co najmniej niezręczność.

Czyli historia jest zakłamywana?

Bez przerwy. Także ta najnowsza – porusza się wiele wątków, a potem zapada cisza i nie ma wyjaśnień. Interesująca jest sprawa życiorysów Kiszczaka i Jaruzelskiego. Nurtuje mnie też, czemu nikt nie zajął się wiadomością, że gdy Pablo Picasso przyjechał do nas na kongres pokoju w  1948 r., to – według jego towarzyszki życia i pieczątek w paszporcie –  był u nas ponad pół roku. Nikt się nie zainteresował, co on tu robił i  ile namalował gołąbków.

Jak pan ocenia swoje dotychczasowe życie?

Myślę, że było ciekawe. Zwiedziłem świat. Muzycy często spotykają ważne osoby. Ja spotkałem na przykład Breżniewa.

I co?

To było w 1974 r. Chór, w którym śpiewałem, dostał nakaz powitania ważnego dostojnika, który miał odwiedzić nasz kraj z okazji 30-lecia Polski Ludowej. Kazano nam się ustawić na trasie jego przejazdu, ale nie poinformowano nas, kto to. Pamiętam, że nagle tłum zawirował i okazało się, że wokół mnie nie ma już nikogo z kolegów i koleżanek, stoją tylko jacyś dziwni faceci. Zauważyłem, że mam tak ustawioną rękę, jakbym ją chciał komuś podać. A przede mną stał sam Breżniew i płakał. Nie wiem, czy ze wzruszenia, że go tak pięknie młodzież polska wita, że takie miałem zakochane spojrzenie, czy był pijany, czy chory. To było tak absurdalne i trwało kilka sekund, że zastanawiałem się, czy to się dzieje naprawdę.

Inne ważne postacie też pan spotkał w tak dziwnych okolicznościach?

Muzykowałem m.in. z premierem Kanady Jeanem Chrétienem. Jestem rówieśnikiem Kwaśniewskiego, Szmajdzińskiego i innych takich panów, ale  z nimi nie muzykowałem. Pamiętam ich jako działaczy studenckich na  wiecach, na które czasem trafiałem jako członek zespołów muzycznych. Często nawet nie wiedzieliśmy, w czym bierzemy udział – takie to były czasy. Kiedyś założyliśmy z kolegami własny zespół jazzowy. Wkrótce przyszło pismo, że jesteśmy grupą działania ZSMP, a przecież nikt z nas nie należał do tej organizacji. Po dwóch miesiącach przyszło z kolei pismo, że nasza grupa działania została zlikwidowana, bo nie pojechaliśmy na któryś zlot. Pismo wystosowała komisja kultury ZSMP. Proszę sobie sprawdzić, kto był przewodniczącym tej komisji. To jeden z  tych panów, których wymieniłem – właśnie on nas „zlikwidował" i zabronił nam grać. Ale go nie posłuchaliśmy.

Zdarza się panu słuchać popu? 

Czasami słucham, chociaż głównie przypadkiem. Zdarza mi się pisać utwory popowe, bo to bardzo proste. Piosenkę pisze się pięć, dziesięć minut i  już. Nie zajmuje to więc dużo czasu, ale powoduje niebywałe straty w  moim wizerunku poważnego kompozytora. Teraz nawet gdybym sobie zapuścił długą siwą brodę jak Brahms, to by mi nie pomogło. Piosenki są niesamowicie popularne i dają natychmiastowy skutek, więc ich pisanie przykrywa wszelkie inne działania.

Nie żałuje pan zatem napisania kilku popowych hitów?

Trochę żałuję, ale widocznie tak musi być. Robię różne rzeczy, piszę chociażby muzykę do spektakli teatralnych i baletowych. Muzyką poważną interesują się setki ludzi w naszym kraju, jazzem tysiące, rockiem setki tysięcy, a popem miliony. Takie są proporcje. W związku z tym zdążyłem sobie zepsuć opinię, zanim się zorientowałem, co się dzieje.

„Życie jest nowelą" z serialu „Klan” jest jedną z takich piosenek?

Na pewno. Ale TVP ponoć wstrzymuje produkcję seriali, bo nie ma  pieniędzy. Po 15 latach eksploatacji moich utworów z seriali, takich jak choćby „Złotopolscy" i „Na dobre i na złe”, to wszystko się chyba skończy. Naród zostanie uwolniony. Ale nie mogę narzekać, bo dzięki rozrywce wygodnie żyję. Za napisanie muzyki do serialu otrzymuję tyle samo pieniędzy, ile za napisanie symfonii. Takie jest życie, jak nowela.

A ogląda pan te seriale?

Staram się kontrolować, co się tam dzieje. Sprawdzam, czy moja muzyka dalej tam jest, czy już ktoś inny napisał coś nowego. Seriali nie można tak bardzo potępiać. Czesław Miłosz wyznał mi kiedyś w rozmowie, że jego ulubionym serialem są „Złotopolscy", bo przypominają mu rodzinną Litwę.

Tomasz Stańko przyznał, że gdyby zaczynał dzisiaj, grałby hip-hop. Pan też?

Ja raczej nie, ale ostatnio odkryłem, że moje bardzo stare nagrania, jeszcze z lat 80., są chętnie samplowane przez raperów. Nielegalnie. Zespół Molesta notorycznie piratuje moje utwory. A podobno hiphopowcy są tacy moralni. Pan Peja poprosił o zgodę, ale O.S.T.R. spiratował całą płytę i jeszcze dostał za to nagrodę od pewnego poważnego pisma. Raperzy wykorzystują loopy, czyli dwa takty z utworów, które składały się z  tysięcy taktów. Teraz wystarczają dwa takty i już ma się paszport opiniotwórczego tygodnika.

To oznacza też, że hiphopowi twórcy słuchają ambitnej muzyki.

No właśnie, kto by pomyślał, że słuchają dobrych rzeczy. Ja czasami dla  żartu na koncertach symfonicznych na bis robię rap ze swoich utworów. Piratuję teksty hiphopowców i ich parodiuję. A orkiestra zamiast bitu w  kółko gra dwa takty. W ten sposób się na nich mszczę.

Interesuje się pan piłką nożną. Mówił pan, że problem zaczyna się już w  szkole, bo w uprawianiu sportu brakuje nam radości.

 Rodzice i trenerzy naciskają, by osiągać jak najlepsze wyniki. W ten sposób zabijają radość z grania. Grywałem w piłkę nożną w wielu krajach, np. na plaży z kelnerami w Brazylii. To była brutalna gra i co chwila zgrzytały kości, ale oni cały czas się śmiali. Bo to była wciąż zabawa.

Są inne przyczyny kiepskiego poziomu polskiej reprezentacji?

Ostatnio okazało się chociażby, że nasi zawodnicy są otłuszczeni i źle się odżywiają. Niektórzy piłkarze palą papierosy i piją alkohol. To nie do pomyślenia. Sam trochę clubbinguję i widzę czasem o czwartej nad ranem naszych kochanych piłkarzy bawiących się na imprezie. A przed meczem wypadałoby się wyspać. Sam wiem jako sportowiec emeryt, że jak się nie wyśpię, to nie ma sensu grać.

Dobrze, że zrezygnowaliśmy z Leo Beenhakkera?

Zrobił trochę rzeczy dobrych i trochę złych. Przede wszystkim sięgnął po  młodych zawodników naszej ligi. Wcześniej panowała opinia, że w  reprezentacji mogą być tylko ci, którzy grali za granicą. A okazało się, że w naszych klubach jest sporo talentów. Ci młodzi ludzie na początku świetnie się w kadrze spisywali. Potem opadły im skrzydła i zaczęło się szczucie, atmosfera gęstniała. Ale kondycja polskiego futbolu to nie tylko wina piłkarzy. Trzeba mieć dobre boiska oraz świetnych trenerów pracujących z dziećmi. A u nas w klubach dziecięcych płacą grosze, więc pracują tam przypadkowi ludzie.

Na Euro 2012 mamy szansę zagrać na poziomie?

Ten rok pokazał, że mamy szansę zdążyć z infrastrukturą, ale piłkarzom tak krótki czas raczej nie wystarczy na przygotowanie. W tej dziedzinie cudów nie ma. Trzeba mieć solidne przygotowanie, a nie liczyć na łut szczęścia. Dwa mecze mogą przypadkowo dobrze pójść, ale nie więcej. Moim zdaniem powinniśmy wykorzystać te mistrzostwa przede wszystkim jako promocję kraju. Powinniśmy zaakcentować naszą odrębność kulturową. Ale  obawiam się, że tak się nie stanie, bo nikt o tej odrębności nie myśli. Budujemy stadiony, a Warszawa nie ma sali koncertowej. Postawienie takiego przybytku to jedna dziesiąta kosztu budowy stadionu. Proszę zwrócić uwagę, że losowaniu grup w Szwajcarii i Austrii towarzyszył wspaniały koncert, wielkie show. Gdzie my zrobimy coś takiego? Nad tym chyba nikt się nie zastanowił.

Może sala koncertowa powstanie, jeśli kiedyś wygramy Eurowizję.

Powinniśmy się raczej modlić, żeby nie wygrać, bo nie byłoby jej gdzie zrobić. W rok się odpowiedniej sali nie wybuduje.

Kiedyś pan powiedział, że polscy kibice słabo śpiewają i małpują kibiców innych nacji.

Bo małpują. Gdy będziemy grać np. z Brazylią, będą śpiewać piosenki brazylijskie. A powinni coś własnego śpiewać. Choćby „Hej, sokoły". Mamy różne popularne melodie. Można by też stworzyć nowe. Poza tym chuligani angielscy, nawet ci najgorsi, śpiewają w szkołach. Tam są chóry i oni do  nich w dzieciństwie muszą należeć. Gdy więc pięciuset takich chuliganów zaśpiewa zestrojonym głosem, to przekrzyczą, a właściwie prześpiewają, dwutysięczny polski tłum, który śpiewa chaotycznie. Bo u nas chórów w  szkołach już nie ma. 

Okładka tygodnika WPROST: 6/2010
Więcej możesz przeczytać w 6/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • moher IP
    Skad pan Debski czerpie wiadmosci o sytuacji Polski domyslam sie,ze od Michnika GW Zakowskiego Paradowskiej Mazowieckiego i wielu innych antypolakow pracujacych w polskojezycznych gazetach dorabiajac takich potentatow jak Murdoch.Od pana nalezy wymagac samodzielnej oceny sytuacji i myslenia.
    • gdy IP
      cenzura, zamordyzm, reżim, nasyłanie policji i prokuratury na strajkujących- to rządy PO!

      Spis treści tygodnika Wprost nr 6/2010 (1410)

      • Na stronie - Mój "Wprost" 31 sty 2010, 19:00 Moja przygoda z "Wprost" dobiegła końca. Nie kończy się natomiast moja aktywność publicystyczna. Wszyscy ci spośród Szanownych Czytelników, którzy podzielali mój sposób widzenia świata, ale także ci, których moje teksty i publiczne wystąpienia irytowały bądź skłaniały do... 5
      • Z życia koalicji 31 sty 2010, 19:00 Mirosław Sekuła działa na nas wielce inspirująco. Ostatnio kojarzy nam się z poezją Bolesława Leśmiana. Jest bowiem taki piękny wiersz, w którym powtarza się fraza „Dziewczyna rozumie". To dokładnie jak z Sekuła, on też... 6
      • Z życia opozycji 31 sty 2010, 19:00 Jak liderzy SLD oceniają szanse prezydenckie Jerzego Szmajdzińskiego? Najlepiej świadczy o tym opowiadana przez nich anegdotka, nawiązująca do peerelowskiej przeszłości kandydata. Otóż Szmajdziński ma szanse na drugą turę. Jeśli... 7
      • Polska wielu narodów 31 sty 2010, 19:00 Jeżeli nie podniesiemy szlabanów na wschodnich granicach i nie złagodzimy polityki imigracyjnej, najpierw grozi nam katastrofa demograficzna, a potem gospodarcza – alarmują ekonomiści, a popierają ich niektórzy politycy. W niedalekiej przyszłości ulice Warszawy powinny... 8
      • Mickiewicz będzie Wietnamczykiem 31 sty 2010, 19:00 Przed rewolucją przemysłową społeczeństwa tkwiły w maltuzjańskiej pułapce, nie inaczej niż populacja królików – im lepsza była sytuacja gospodarcza, tym więcej rodziło się dzieci. Przeludnienie prowadziło z kolei do obniżenia standardu życia, kryzysu, głodu i w... 13
      • Skaner 31 sty 2010, 19:00 14
      • Puls gospodarki 31 sty 2010, 19:00 Podatkowy napad na bankIm szybciej banki poprawiają swoje wyniki finansowe, tym głośniej i odważniej politycy wyrażają chęć odebrania im części zysków. Bankowcy już zaczynają uciekać przed podatkami do Szwajcarii.Do bankowych... 18
      • Przegląd prasy zagranicznej 31 sty 2010, 19:00 The New York TimesOswoić talibów   Administracja prezydenta Baracka Obamy, który podjął trudna decyzje o wysłaniu 30 tys. dodatkowych żołnierzy do Afganistanu, stanęła przed kolejnym dylematem: czy wyciągnąć rękę do ludzi, którzy... 19
      • Gambit Tuska 31 sty 2010, 19:00 Rezygnacja z walki o najwyższy urząd w państwie to dopiero początek politycznego gambitu Donalda Tuska. Prawdziwą stawką tej gry jest kierowanie rządem przez dwie kadencje i uczynienie z prezydentury wydmuszki. 21
      • Rodowody zostawiam kynologom 31 sty 2010, 19:00 Na pytania czytelników internetowego wydania „Wprost” odpowiada Grzegorz Napieralski, przewodniczący SLD. 23
      • Hazardowa pętla 31 sty 2010, 19:00 Rozmydlanie prac komisji hazardowej miało być mistrzowską zagrywką Platformy Obywatelskiej. Forsowanie wersji, według której były trzy afery – za rządów SLD, PiS i PO – miało udowodnić, że w sprawie hazardu Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki nie zrobili... 24
      • Studentka dla sponsora 31 sty 2010, 19:00 Nie chodzi o to, co robię z nim w łóżku, tylko o to, dlaczego muszę to robić, żeby studiować – mówi Marta, studentka pedagogiki. Jest ambitna i nie ma złudzeń. Wie, że studia kosztują. Na rodziców nie może liczyć, więc znalazła sponsora, jak wiele dziewczyn na uczelni.... 26
      • Breżniew przy mnie płakał 31 sty 2010, 19:00 Rozmowa z Krzesimirem Dębskim, muzykiem, kompozytorem 30
      • Kto i jak zarabia w wirtualnym świecie 31 sty 2010, 19:00 W cyberprzestrzeni jedni dostarczają informacje, inni pomagają je znaleźć. Są też tacy, którzy oferują rozrywkę albo ułatwiają ludziom kontakty. Niektórzy handlują, inni budują dla nich targowiska. Jedni oferują gry zręcznościowe, inni hazard. Są oszuści i przestępcy, a także... 35
      • Szczęściarz José 31 sty 2010, 19:00 „Jestem optymistą. Bycie kimkolwiek innym nie wydaje mi się przydatne do czegokolwiek” – mawiał Winston Churchill. Motto brytyjskiego premiera wciela dziś w życie José Luis Rodriguez Zapatero, szef rządu Hiszpanii, sprawującej od stycznia rotacyjne... 42
      • Kto nas chrzanuje? 31 sty 2010, 19:00 „Pochwalony” – mówi marszałek Stefaniuk, zasiadając w komisji hazardowej. „Sekuła seculorum” – odpowiadają komisarze z PO. A Mirosław Sekuła, człowiek z dykcją faceta, któremu przed miesiącem sprawiono nowe zęby, nieustannie tworzy system... 45
      • Samouczek inwestora 31 sty 2010, 19:00 Ci, którzy na początku 2009 r. mieli tyle odwagi, aby inwestować na giełdzie przeczołganej przez kryzys, teraz mogą tapetować banknotami ściany w swoich nowych willach. Inwestując na warszawskim parkiecie, mogli zyskać nawet ośmiokrotnie. Rok 2010 nie będzie już taki dobry.... 46
      • Praojciec spekulantów 31 sty 2010, 19:00 W czasach, gdy akcjami handlowali panowie w melonikach, z brylantyną na włosach i kwiatem w butonierce, giełdowa gra potrafiła być równie ostra jak w XXI wieku. Historia wzlotów i upadków Jesse’ego Livermore’a to najlepszy dowód na to, że 100 lat temu na rynkach... 49
      • Mój kosmos, moja muzyka 31 sty 2010, 19:00 Już 68 mln Amerykanów było w grudniu 2009 r. użytkownikami MySpace – wyliczyła firma comScore monitorująca ruch w internecie. Wzrost z miesiąca na miesiąc wyniósł 7 proc. To bardzo dobra wiadomość dla My- Space. I bardzo potrzebna serwisowi po trudnym dla niego roku... 50
      • Plan Obamy 31 sty 2010, 19:00 W jednym tygodniu prezydent Obama przedstawił roczny plan swojej administracji, a Senat USA przegłosował kandydaturę Bena Bernankego na drugą kadencję prezesa Rezerwy Federalnej. Tego dnia giełdy silnie spadły, jakby na przekór nowym przewidywaniom Międzynarodowego Funduszu... 52
      • Głos z Ameryki - Zabójcy tuńczyków 31 sty 2010, 19:00 Obejrzałem niedawno reportaż poświęcony niezwykłemu zjawisku – w lidze NFL gra sporo zawodników z maleńkiego Samoa Amerykańskiego. Potomkowie wojowniczych wyspiarzy z Pacyfiku potrafili bezboleśnie wdrożyć się do amerykańskiego futbolu, mimo że uczyli się grać w miejscu,... 55
      • Psychopaci i Królowa Śniegu 31 sty 2010, 19:00 Czy przyszłość należy do psychopatów? Są wyrachowani, pozbawieni emocji, poczucia winy i wyrzutów sumienia. Znakomicie sobie radzą w zawodach wymagających chłodnej głowy i logicznego myślenia. Robią wielkie kariery jako politycy, prawnicy, biznesmeni, policjanci i wojskowi. 56
      • Zwierzę w łóżku 31 sty 2010, 19:00 „On (lub ona) bardziej kocha psa niż mnie”, „W domu kot jest ważniejszy ode mnie” – z takimi skargami spotkałem się wielokrotnie w trakcie mojej praktyki. Takie sytuacje zdarzają się na przykład wtedy, kiedy uczucia żywione do partnera gasną,... 59
      • Choroba czystych rąk 31 sty 2010, 19:00 Gdy w 1902 r. francuski neurolog i psychiatra Pierre Janet po raz pierwszy opisał nerwicę natręctw, chorobę tę uznano za co najmniej wątpliwą. Dziś w Polsce, podobnie jak w innych krajach, cierpią z jej powodu trzy osoby na sto. A ten odsetek wciąż rośnie. 60
      • Operacje bez transfuzji 31 sty 2010, 19:00 Koniec z przetaczaniem litrów krwi. Chirurdzy potrafią już wykonać niemal wszystkie zabiegi bez transfuzji. Bezkrwawo przeprowadza się nawet najbardziej skomplikowane operacje: kardiochirurgiczne, neurologiczne, a nawet transplantacje. 62
      • Kobiety chcą, by mężczyźni myśleli tak jak one 31 sty 2010, 19:00 Rozmowa z Allanem Pease’em, współautorem książki „Dlaczego mężczyźni pragną seksu, a kobiety potrzebują miłości”. 64
      • Rabuś z Doliny Królów 31 sty 2010, 19:00 Czy brytyjski archeolog Howard Carter splądrował odkryty przez siebie grobowiec Tutanchamona? Choć od tego wydarzenia minęło wiele lat, dopiero teraz odkryto wiele dowodów wskazujących, że tak mogło być. 66
      • SMS palcem w powietrzu 31 sty 2010, 19:00 Komputery odczytujące ruch, rozpoznające twarz i słowa, a nawet wirtualne postacie w grach poruszające się zgodnie z ruchem ciała gracza – takie możliwości dają nowe systemy opracowane przez największych producentów elektroniki i oprogramowania. SMS-a będziemy mogli... 69
      • Piramidalne bzdury historyczne 31 sty 2010, 19:00 Blaga jest żywicielką wielu autorów piszących o historii. Kiedy w 1864 r. szkocki archeolog Charles Piazzi Smyth opublikował „Nasze dziedzictwo w wielkiej piramidzie”, zapoczątkował nowy rozdział w dziejach nauk historycznych – świadomego bzdurzenia o... 70
      • Aferzyści z wyższych sfer 31 sty 2010, 19:00 Kto jest złym menedżerem? Ten, kto da się złapać na przekupstwie – kpią Niemcy. Stróżom porządku w RFN wcale nie jest jednak do śmiechu. Bo w zastraszającym tempie rośnie tam przestępczość gospodarcza. Łapówkarstwo, oszustwa, kradzieże danych – lewe interesy na... 72
      • Powrót białych Rosjan 31 sty 2010, 19:00 Idą jak gorące bułeczki na Izmajłowie, największym moskiewskim bazarze ze starociami. Popyt na pamiątki z przed 1917 r. gwałtownie wzrasta, bo zapanowała moda na przedrewolucyjną Rosję. Obecna, wywodząca się z komunistycznych czasów elita władzy chce się uwiarygodnić,... 74
      • Włoski wstyd 31 sty 2010, 19:00 Silvio Berlusconi wrócił uśmiechnięty do pracy. Pokazał gładką twarz bez śladów brutalnej napaści sprzed miesiąca. Od pewnego czasu przybywa jednak szpetnych narośli na obliczu jego kraju. Ostatnim wykwitem były wrogie okrzyki i oklaski, jakimi mieszkańcy kalabryjskiej... 76
      • Okiem Brytyjczyka - Bałwan trojański 31 sty 2010, 19:00 W 1970 r., gdy miałem osiem lat, dostałem od dziadków sanki, które stały później nieużywane w garażu przez dziesięć lat. Brytyjskie zimy były chłodne i wilgotne, ale temperatura nigdy nie spadała poniżej zera na dłużej. Dopiero w 1984 r., kiedy po raz pierwszy pojechałem na... 78
      • Co tam, panie, w Ameryce - Stany tyłem do Waszyngtonu 31 sty 2010, 19:00 Tocząca się debata nad reformą systemu ubezpieczeń zdrowotnych w USA jest tematem wielu komentarzy, niewolnych jednak od nieporozumień. Najpowszechniejszym z nich jest określanie proponowanych zmian mianem reformy służby zdrowia, choć mają one jedynie na celu zwiększenie... 79
      • Manifest Vermeera 31 sty 2010, 19:00 Choć pozostawił zaledwie 37 obrazów, powiedziano o nim już tyle, że mogłaby powstać biblioteka z galerią i filmoteką. Vermeer intryguje i inspiruje. Mistrzostwo holenderskiego twórcy z czasów baroku przyciąga tłumy badaczy, artystów i widzów. Najnowsza wystawa w... 80
      • Jazzowe diwy jak wino 31 sty 2010, 19:00 Dee Dee Bridgewater Pięćdziesięcioletnie tancerki są już na emeryturze, aktorki grają ciocie i babcie, a piosenkarki świecą najczęściej jedynie dawnym blaskiem. Natomiast wokalistki jazzowe naprawdę doskonałe stają się dopiero po półwieczu. 82
      • Co nam mówią ambasady 31 sty 2010, 19:00 Czy architektura ma wpływ na styl uprawiania dyplomacji? Można by tak sądzić, analizując formy budowanych ambasad. W ciągu ostatniego półwiecza przeszły one ewolucję od zimnowojennej retoryki betonowego bunkra, przez karnawał unijnych akcesji, do paranoi terroryzmu... 84
      • Moda podaj dalej 31 sty 2010, 19:00 Wielogodzinne polowanie na ciuchy w centrum handlowym to przeżytek. Teraz zakupy robi się na imprezie, przy winie i muzyce. Na dodatek za darmo. 88
      • Recenzje 31 sty 2010, 19:00 FilmPremierySłowa limitowane"Czasem lubię filmy, w których ludzie tylko siedzą i nic nie mówią". Ta kwestia wypowiedziana przez jedna z bohaterek "Limits of Control" znakomicie streszcza najnowszy film Jima Jarmusha.... 92
      • Madera – luksus w stylu retro 31 sty 2010, 19:00 Można tu szukać typowych wakacyjnych rozrywek. Tylko po co, skoro wyspa oferuje coś ekstra – splendor odpoczynku, którego zażywali cesarzowa Sissi, Churchill i Piłsudski. Na Maderę trzeba przyjechać na tydzień i założyć, że się tu wróci. Aby się nie spieszyć z oglądaniem... 94
      • Biznesturystyka 31 sty 2010, 19:00 Bardziej bezsensownego samochodu BMW nie mogło skonstruować. Jednocześnie nie mogło lepiej trafić w oczekiwania prezesów i menedżerów dbających o ciągłość pokoleniową. 96
      • Skibą w mur - Dobrze wypaść 31 sty 2010, 19:00 Był już pies, który jeździł koleją, pies, który zdobywał Berlin na czołgu (Szarik na Rudym 102), pies, a właściwie suka, która poleciała w kosmos (słynna radziecka Łajka). Teraz do tej galerii psich podróżników dołączył pies, który płynął Wisłą na krze i dotarł do Zatoki... 98

      ZKDP - Nakład kontrolowany