Kto i jak zarabia w wirtualnym świecie

Kto i jak zarabia w wirtualnym świecie

W cyberprzestrzeni jedni dostarczają informacje, inni pomagają je znaleźć. Są też tacy, którzy oferują rozrywkę albo ułatwiają ludziom kontakty. Niektórzy handlują, inni budują dla nich targowiska. Jedni oferują gry zręcznościowe, inni hazard. Są oszuści i przestępcy, a także specjaliści, którzy przed nimi chronią. Wszyscy – jeśli im się uda – mogą zarobić fortunę.
Według Biblii świat powstał w sześć dni, a siódmego dnia Bóg odpoczął. Wirtualny świat powstaje już od 15 lat, a tworzący go „bogowie" w tym czasie nie mieli nawet jednego dnia wolnego. Budują potężny organizm gospodarczy, przez który co roku przepływają biliony dolarów. A  czytelnik tego tekstu jest prawdopodobnie jednym z ponad miliarda ludzi na świecie i jednym z 15 mln Polaków, którzy nie wyobrażają sobie życia poza tym organizmem.

Aby zdać sobie sprawę z tego, jak rozwinął się w  ostatnich latach wirtualny świat, wystarczy się bliżej przyjrzeć firmie Google. Zatrudnia ona obecnie prawie 20 tys. osób, a jej przychody w  2009 r. przekroczyły 23,6mld dolarów (zysk netto wyniósł ponad 6,5 mld dolarów). Na giełdzie NASDAQ firma warta jest obecnie ok. 171 mld dolarów. Aby zobrazować tę liczbę, wystarczy powiedzieć, że za te pieniądze można by kupić wszystkie spółki na warszawskiej giełdzie ( jej kapitalizacja na koniec 2009 r. wynosiła ok. 140 mld dolarów).

Zapuszczając korzenie w centrum wirtualnego świata, Google odepchnęło na  dalsze orbity portale internetowe. Ale to one były pierwszymi bramami do  cyberprzestrzeni i w połowie lat 90. zmieniły internet, przekształcając go z narzędzia wykorzystywanego prawie wyłącznie przez naukowców w  masowe, komercyjne medium. Choć dziś portale nie odgrywają już kluczowej roli, to wciąż należą do najistotniejszych i najważniejszych ekonomicznie miejsc w cyberprzestrzeni. Yahoo!, jeden z pierwszych i do dziś największy portal na świecie, stworzony w 1994 r. przez dwóch stu

dentów Uniwersytetu Stanforda, uzyskuje rocznie 7,2 mld dolarów przychodów i zarabia netto 424 mln dolarów. Do wyszukiwarek, portali i milionów serwisów internetowych pieniądze płyną przede wszystkim z reklamy. Jeszcze w pierwszej połowie dekady reklama internetowa była traktowana jako niszowa ciekawostka. Dzisiaj zaczyna wyprzedzać tradycyjne formy. W 2009 r. branża internetowa świętowała kolejny milowy krok – w Wielkiej Brytanii reklamodawcy wydali w wirtualnym świecie więcej niż w telewizji. Firma PricewaterhouseCoopers szacuje, że globalne nakłady na reklamę internetową wzrosną z 60 mld dolarów w roku 2008 do prawie 87 mld dolarów w roku 2013. A to więcej niż całe tegoroczne dochody polskiego budżetu państwa. W Polsce PricewaterhouseCoopers wraz z branżową organizacją Interactive Advertising Bureau (IAB) podliczyły, że w 2008 r. reklamodawcy wydali na promocję w sieci 1,2 mld zł – o prawie 60 proc. więcej niż rok wcześniej. Danych za rok 2009 jeszcze nie  ma, ale PwC i IAB szacują tempo wzrostu rynku e-reklamy w 2009 r. na  kilkanaście procent – i to w czasach kryzysu, kiedy pozostałe media solidarnie traciły.

Fenomenem internetu jest także to, że coraz większą część tego tortu wykrajają dla siebie wyszukiwarki. Na Zachodzie nakłady na promocję w wyszukiwarkach to już mniej więcej połowa wszystkich wydatków na reklamę w sieci. To właśnie na tym biznesie wyrosła fortuna Google. Bo wyszukiwarka, choć bezpłatna dla użytkowników, zarabia na  reklamodawcach. Oferuje im reklamę powiązaną tematycznie z hasłami, których internauta właśnie poszukuje. To reklama ascetyczna w formie, zwykle w postaci wyróżnionego linku z kilkoma słowami opisu, ale  lukratywna. Internauci szukają i klikają, a wyszukiwarka liczy pieniądze. W wirtualnym świecie podobnie jak w realnym potężne pieniądze kryją się w handlu. W tej branży od lat prym wiodą dwie firmy stworzone jeszcze w  połowie lat 90. – Amazon oraz eBay. Pierwsza, uruchomiona w Seattle przez Jeffa Bezosa jako wirtualna księgarnia, rozrosła się do rozmiarów gigantycznego światowego hipermarketu obsługiwanego przez 21 tys. pracowników na całym świecie. Firma wykracza zresztą poza handel; promuje także czytniki elektronicznych książek (tzw. e-booków) sprzedawane pod własną marką Amazon Kindle, które przenoszą książki ze świata papieru do cyfrowego. Przychody Amazon w 2008 r. wyniosły 19,6 mld dolarów, a zysk – 645 mln dolarów. O ile Amazon jest największym sklepem wirtualnego świata, o  tyle eBay.com jest jego największym bazarem. Założyciel firmy Pierre Omidyar, zamiast handlować sam, wolał zaoferować miejsce do handlu internautom, wykorzystując możliwości sieci, która w prosty sposób może łączyć miliony kupujących i sprzedających. Pchli targ, na którym internauci wystawiali na aukcję niepotrzebne przedmioty, zmienił się z  czasem w regularne targowiska, z których korzysta obecnie 90 mln osób, w  tym zawodowi przedsiębiorcy. Za pośrednictwem eBay prowadzą oni regularną działalność handlową. Nad obsługą serwisów czuwa 15 tys. pracowników, a firma zarabia na opłatach za wystawienie towaru, prowizjach, różnych formach promocji ofert itp. W 2009 r. czysty zysk eBay wyniósł 2,4 mld dolarów, a przychody – 8,7 mld dolarów. Tylko z  połowy rocznych przychodów amerykańskiego potentata można by sfinansować cały tegoroczny budżet Warszawy (12,5 mld zł).

Wirtualny świat to także gry. Długo postrzegane jako zabawa dla nastoletniej młodzieży, w końcu awansowały do roli jednego z największych rynków rozrywki. Wyprodukowanie gry może trwać dłużej niż pełnometrażowego filmu i  pochłonąć nawet kilkadziesiąt milionów dolarów (nie licząc nakładów na  jej późniejszą promocję). Ale zarobić na bestsellerze można wielokrotnie więcej. Pod koniec 2009 r. jeden z największych producentów gier na  świecie, grupa Activision Blizzard (ma w portfolio bestsellery takie jak „Guitar Hero", „StarCraft”, „Diablo” czy „World of Warcraft”), ogłosiła, że łączna wartość sprzedaży kolejnych edycji jednej z najsłynniejszych jej gier, serii „Call of Duty”, przekroczyła 3 mld dolarów. Na  najnowszą, opublikowaną w listopadzie 2009 r. szóstą edycję tej gry, „Call of Duty: Modern Warfare 2”, już w ciągu pierwszych pięciu dni od  jej debiutu rynkowego miłośnicy gier na świecie wydali 550 mln dolarów. Tym samym gra stała się najbardziej kasową premierą w historii branży rozrywkowej, przebijając nawet „Avatara” Jamesa Camerona. Do połowy stycznia 2010 r. Activision Blizzard zarobiło na najnowszej części „Call od Duty” okrągły miliard dolarów. Z dużą nawiązką wystarczyłoby to na wybudowanie u nas Stadionu Narodowego – nawet jeśli jego wykonawcy znacznie przekroczą budżet szacowany obecnie na 1,9 mld zł.

Rynek gier wideo można dzielić na gry komputerowe (na PC), internetowe, gry na  konsole czy wreszcie urządzenia do gier – czyli same konsole. Główni producencigier to oprócz Activision Blizzard firmy Electronic Arts czy  Take-Two Interactive. Rynek konsoli to przede wszystkim Sony (PlayStation), Nintendo i Microsoft (Xbox). Akurat ubiegły kryzysowy rok był dla całej branży nieco słabszy. Analitycy firmy badawczej NPD, monitorującej rynek gier, szacują, że w USA sprzedaż zmalała o 8 proc. (uwzględniając sprzedaż konsoli). Nadal jednak daje to obroty przekraczające 19 mld dolarów. Sprzedaż samych gier wyniosła 10,5 mld dolarów.

Za maszynkę do robienia pieniędzy w wirtualnym świecie uchodzi hazard i  zakłady bukmacherskie. Bywa to jednak maszynka ryzykowna nie tylko dla  graczy. W wielu krajach regulacje tego rynku są niejasne, a niektóre, jak USA, starają się tę specyficzną rozrywkę zdelegalizować i zwalczają ją prawnie. Kilka lat temu amerykańskie służby bezpieczeństwa zatrzymały na lotniskach kilku menedżerów koncernów e-hazardowych, mimo że ich firmy działały legalnie na zagranicznych licencjach.

Walka z e-hazardem, który formalnie jest już nielegalny także w Polsce (najnowszy plan rządu to wydanie nakazu dla operatorów internetu, by ci blokowali strony e-kasyn), okazuje się jednak zazwyczaj nieskuteczna. Waszyngtońska organizacja branżowa American Gaming Association podaje, że na amerykańskich graczach e-kasyna zarabiają prawie 6 mld dolarów rocznie. Pieniądze te zasilają kasy witryn ulokowanych na zagranicznych serwerach i prowadzonych przez spółki zarejestrowane w rajach podatkowych (w Polsce za jedną trzecią tej kwoty moglibyśmy wybudować całą drugą linię stołecznego metra, wycenioną w zwycięskiej ofercie na 4,1 mld zł).

Kilka tygodni temu inna organizacja lobbingowa, Safe and Secure Internet Gambling Initiative, przedstawiła wyliczenia specjalistów podatkowych z  Kongresu USA – według nich zalegalizowanie internetowych gier hazardowych w USA wzbogaciłoby w ciągu 10 lat amerykański budżet o 42 mld dolarów z  podatków i licencji. Na razie wirtualny hazard najczęściej lokuje się legalnie w takich miejscach jak Antigua, Kostaryka, Curaćao, ale także Gibraltar czy Wielka Brytania. Jednocześnie tak buduje strukturę grup kapitałowych, by spółki oferowały swoje akcje na rynku publicznym i  wchodziły na giełdy papierów wartościowych. I tak np. e-bukmacher Bwin (bardzo popularny wśród polskich graczy) jest licencjonowany na  Gibraltarze, a notowany na giełdzie w Wiedniu. Akcjami Sportingbet, innej dużej firmy, handlują inwestorzy na giełdzie w Londynie – dzięki temu można się dowiedzieć, że w swoim ostatnim roku rozliczeniowym (2009) Sportingbet zarabiał w 64 proc. na zakładach bukmacherskich. Pozostałe dochody czerpał z ruletki, pokera i innych gier kasynowych. Z  wszystkiego razem osiągnął 165 mln funtów przychodów netto.

Brytyjska firma H2 Gambling Capital, monitorująca rynek e-hazardu, szacuje, że  światowe przychody firm hazardu internetowego i zakładów sportowych sięgnęły w 2009 r. prawie 27 mld dolarów. Jej analitycy prognozują, że  za dwa lata niemal co dziesiąty dolar wydawany na gry hazardowe będzie trafiał na stół jakiegoś kasyna w cyberprzestrzeni.

Pornografia to nie tylko bardzo duża część wirtualnego świata, lecz także jeden z motorów jego rozwoju i poligon do testowania niektórych technologii. To właśnie w tej branży udają się modele biznesowe, które w  innych rejonach cyberprzestrzeni wciąż nie mogą się przyjąć na większą skalę – jak choćby płatne treści oparte na opłatach abonamentowych. Wystarczy zresztą przypomnieć, że wcześniej to właśnie pornobiznes poważnie przyczynił się do popularyzacji kaset VHS i płyt DVD. Jak wielki potencjał kryje w sobie ta branża, okazało się rok temu, gdy szczyty popularności zdobywał telefon iPhone. Wtedy hasło „iPhone porn" było najczęściej wyszukiwaną w internecie frazą związaną z kultowym telefonem Apple.

Z drugiej strony publicznie o pornografii mówi się mało, a rynek internetowego porno nie jest przedmiotem poważnych analiz i badań. Dane na jego temat są więc niepewne. Opasły raport o porno w  sieci opublikował w 2006 r. serwis TopTenReviews. Zgodnie z nim sprzedaż pornografii w sieci warta była wówczas 5 mld dolarów rocznie. Około 12 proc. wszystkich witryn na świecie stanowiły serwisy porno, a w każdej sekundzie materiały dla dorosłych oglądało ponad 28 tys. internautów. Pewne jest, że od tego czasu pornobiznes w cyberprzestrzeni rozprzestrzenił się i stanowi coraz większą część całego światowego rynku porno (wartość całej branży TopTenReviews oszacował na 97 mld dolarów rocznie). Samej branży to jednak nie cieszy, bo internauci przyzwyczajeni są do treści darmowych. I tak mają do dyspozycji np. pornoklony Youtube.com, czyli serwisy w rodzaju Porn-Hub, YouPorn, RedTube czy Tube8.com. Serwisy te wspólnie z czatem erotycznym LiveJasmin.com należą do pierwszej setki najpopularniejszych witryn na  świecie. Niektóre z nich są popularniejsze od takich stron jak CNN.com, AOL.com czy Apple.com. Ile zarabiają – tego nikt nie wie. Wiadomo za to, że coraz mniej osób kupuje filmy erotyczne na DVD i magazyny papierowe. Przemysł porno, skarżąc się na przychody mniejsze o 20-30 proc. niż  jeszcze dwa, trzy lata temu, właśnie te serwisy obwinia o kłopoty.

Wirtualny świat w coraz większym stopniu tworzą obecnie sami internauci. Ten trend ochrzczono kilka lat temu mianem Web 2.0. Opiera się on na  technologiach i serwisach pozwalających zwykłym ludziom w swobodny sposób dzielić się w cyberprzestrzeni uwagami, zdjęciami, multimediami. Treści takie, nazywane „user generated content" (czyli tworzone przez użytkowników), w Polsce najczęściej określa się mianem treści społecznościowych. Mieści się tu cała gama serwisów – od  YouTube.com z materiałami wideo (kupiony przez Google), przez serwisy oparte na sieciach znajomych, takie jak Facebook (ponad 350 mln użytkowników na świecie), po blogi oraz mikroblogi na czele z modnym Twitterem. Te ostatnie pozwalają publikować w internecie wiadomości mniej więcej o długości SMS-a oraz zdjęcia wysyłane z komputera lub  komórki.

To, jak zarabiać na treściach społecznościowych, jest jeszcze –  mimo ich dużej popularności – niewiadomą. Udaje się to niektórym blogerom, ale głównie tym, którzy stanowią elitę najpopularniejszych i  piszą po angielsku, co poszerza krąg odbiorców. Czerpią pieniądze z  reklamy, sponsoringu, czasem z różnego rodzaju prac eksperckich, wystąpień itd. Niektóre blogi skupiające wielu autorów funkcjonują w  gruncie rzeczy jako klasyczne media informacyjno-publicystyczne, z  personelem administracyjnym, własną polityką marketingową itp. Przykładem może być TechCrunch, blogopisujący nowe przedsięwzięcia i  wydarzenia w branży internetowej, założony kilka lat temu przez 39-letniego dziś Michaela Arringtona. Przychody TechCrunch już ponad dwa lata temu przekroczyły 200 tys. dolarów miesięcznie.

Raport „State of the Blogosphere 2009", opublikowany w październiku 2009 r. przez firmę Technorati, podaje, że 72 proc. blogerów nie ma z tej działalności żadnych dochodów. Wśród pozostałych, którym udaje się zarabiać, niespełna jedną trzecią stanowią blogerzy „samozatrudnieni”, czyli tacy, którzy uczynili z prowadzenia bloga pełnoetatową pracę. Z  tej grupy wielu potrafi już jednak osiągać bardzo przyzwoite dochody –  średnio 122 tys. dolarów rocznie.

Twitter i Facebook nie ujawniają stanu swoich finansów. Temu drugiemu w powszechnej opinii analityków bliżej do  dużych pieniędzy. Kilka miesięcy temu Marc Andreessen z zarządu Facebooka pokusił się o nieoficjalną prognozę, że jego przychody w 2009 r. przekroczą 500 mln dolarów. Kilka miesięcy temu firma poinformowała także, że zaczyna osiągać rentowność.

Jeśli rację mają ci, którzy uważają, że Twitter i Facebook to rewolucja otwierająca nową epokę komunikacji, to wkrótce zostanie wynaleziony model biznesowy pozwalający tym serwisom zarabiać fortunę. Być może nawet na miarę Google. Sceptycy przypominają jednak, że w internecie przeminęła już niejedna moda. I przywołują przykład Second Life, czyli wirtualnego świata sensu stricto – stworzonej przez firmę Linden Lab zabawy lub gry pozwalającej ludziom umieszczać w internetowym świecie swoje awatary (internetowe wcielenia). Cztery lata temu media zachwycały się zabawą, nazywając ją nowym fenomenem technologiczno-socjologicznym. Nie  brakowało ekspertów marketingu głoszących, że obecność w Second Life i  prowadzenie tam promocji staje się jednym z kluczowych narzędzi reklamowych dla firm i instytucji. Tymczasem Second Life odpłynął w  zapomnienie. Wciąż istnieje, wciąż są ludzie, których bawi (według Linden Labs liczba stałych użytkowników nawet wzrasta), ale po rewolucji awatarów i rozgłosie nie zostało ani śladu. Bo w wirtualnym świecie w  przeciwieństwie do tego rzeczywistego nie ma sentymentów.

Okładka tygodnika WPROST: 6/2010
Więcej możesz przeczytać w 6/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Spis treści tygodnika Wprost nr 6/2010 (1410)

  • Na stronie - Mój "Wprost" 31 sty 2010, 19:00 Moja przygoda z "Wprost" dobiegła końca. Nie kończy się natomiast moja aktywność publicystyczna. Wszyscy ci spośród Szanownych Czytelników, którzy podzielali mój sposób widzenia świata, ale także ci, których moje teksty i publiczne wystąpienia irytowały bądź skłaniały do... 5
  • Z życia koalicji 31 sty 2010, 19:00 Mirosław Sekuła działa na nas wielce inspirująco. Ostatnio kojarzy nam się z poezją Bolesława Leśmiana. Jest bowiem taki piękny wiersz, w którym powtarza się fraza „Dziewczyna rozumie". To dokładnie jak z Sekuła, on też... 6
  • Z życia opozycji 31 sty 2010, 19:00 Jak liderzy SLD oceniają szanse prezydenckie Jerzego Szmajdzińskiego? Najlepiej świadczy o tym opowiadana przez nich anegdotka, nawiązująca do peerelowskiej przeszłości kandydata. Otóż Szmajdziński ma szanse na drugą turę. Jeśli... 7
  • Polska wielu narodów 31 sty 2010, 19:00 Jeżeli nie podniesiemy szlabanów na wschodnich granicach i nie złagodzimy polityki imigracyjnej, najpierw grozi nam katastrofa demograficzna, a potem gospodarcza – alarmują ekonomiści, a popierają ich niektórzy politycy. W niedalekiej przyszłości ulice Warszawy powinny... 8
  • Mickiewicz będzie Wietnamczykiem 31 sty 2010, 19:00 Przed rewolucją przemysłową społeczeństwa tkwiły w maltuzjańskiej pułapce, nie inaczej niż populacja królików – im lepsza była sytuacja gospodarcza, tym więcej rodziło się dzieci. Przeludnienie prowadziło z kolei do obniżenia standardu życia, kryzysu, głodu i w... 13
  • Skaner 31 sty 2010, 19:00 14
  • Puls gospodarki 31 sty 2010, 19:00 Podatkowy napad na bankIm szybciej banki poprawiają swoje wyniki finansowe, tym głośniej i odważniej politycy wyrażają chęć odebrania im części zysków. Bankowcy już zaczynają uciekać przed podatkami do Szwajcarii.Do bankowych... 18
  • Przegląd prasy zagranicznej 31 sty 2010, 19:00 The New York TimesOswoić talibów   Administracja prezydenta Baracka Obamy, który podjął trudna decyzje o wysłaniu 30 tys. dodatkowych żołnierzy do Afganistanu, stanęła przed kolejnym dylematem: czy wyciągnąć rękę do ludzi, którzy... 19
  • Gambit Tuska 31 sty 2010, 19:00 Rezygnacja z walki o najwyższy urząd w państwie to dopiero początek politycznego gambitu Donalda Tuska. Prawdziwą stawką tej gry jest kierowanie rządem przez dwie kadencje i uczynienie z prezydentury wydmuszki. 21
  • Rodowody zostawiam kynologom 31 sty 2010, 19:00 Na pytania czytelników internetowego wydania „Wprost” odpowiada Grzegorz Napieralski, przewodniczący SLD. 23
  • Hazardowa pętla 31 sty 2010, 19:00 Rozmydlanie prac komisji hazardowej miało być mistrzowską zagrywką Platformy Obywatelskiej. Forsowanie wersji, według której były trzy afery – za rządów SLD, PiS i PO – miało udowodnić, że w sprawie hazardu Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki nie zrobili... 24
  • Studentka dla sponsora 31 sty 2010, 19:00 Nie chodzi o to, co robię z nim w łóżku, tylko o to, dlaczego muszę to robić, żeby studiować – mówi Marta, studentka pedagogiki. Jest ambitna i nie ma złudzeń. Wie, że studia kosztują. Na rodziców nie może liczyć, więc znalazła sponsora, jak wiele dziewczyn na uczelni.... 26
  • Breżniew przy mnie płakał 31 sty 2010, 19:00 Rozmowa z Krzesimirem Dębskim, muzykiem, kompozytorem 30
  • Kto i jak zarabia w wirtualnym świecie 31 sty 2010, 19:00 W cyberprzestrzeni jedni dostarczają informacje, inni pomagają je znaleźć. Są też tacy, którzy oferują rozrywkę albo ułatwiają ludziom kontakty. Niektórzy handlują, inni budują dla nich targowiska. Jedni oferują gry zręcznościowe, inni hazard. Są oszuści i przestępcy, a także... 35
  • Szczęściarz José 31 sty 2010, 19:00 „Jestem optymistą. Bycie kimkolwiek innym nie wydaje mi się przydatne do czegokolwiek” – mawiał Winston Churchill. Motto brytyjskiego premiera wciela dziś w życie José Luis Rodriguez Zapatero, szef rządu Hiszpanii, sprawującej od stycznia rotacyjne... 42
  • Kto nas chrzanuje? 31 sty 2010, 19:00 „Pochwalony” – mówi marszałek Stefaniuk, zasiadając w komisji hazardowej. „Sekuła seculorum” – odpowiadają komisarze z PO. A Mirosław Sekuła, człowiek z dykcją faceta, któremu przed miesiącem sprawiono nowe zęby, nieustannie tworzy system... 45
  • Samouczek inwestora 31 sty 2010, 19:00 Ci, którzy na początku 2009 r. mieli tyle odwagi, aby inwestować na giełdzie przeczołganej przez kryzys, teraz mogą tapetować banknotami ściany w swoich nowych willach. Inwestując na warszawskim parkiecie, mogli zyskać nawet ośmiokrotnie. Rok 2010 nie będzie już taki dobry.... 46
  • Praojciec spekulantów 31 sty 2010, 19:00 W czasach, gdy akcjami handlowali panowie w melonikach, z brylantyną na włosach i kwiatem w butonierce, giełdowa gra potrafiła być równie ostra jak w XXI wieku. Historia wzlotów i upadków Jesse’ego Livermore’a to najlepszy dowód na to, że 100 lat temu na rynkach... 49
  • Mój kosmos, moja muzyka 31 sty 2010, 19:00 Już 68 mln Amerykanów było w grudniu 2009 r. użytkownikami MySpace – wyliczyła firma comScore monitorująca ruch w internecie. Wzrost z miesiąca na miesiąc wyniósł 7 proc. To bardzo dobra wiadomość dla My- Space. I bardzo potrzebna serwisowi po trudnym dla niego roku... 50
  • Plan Obamy 31 sty 2010, 19:00 W jednym tygodniu prezydent Obama przedstawił roczny plan swojej administracji, a Senat USA przegłosował kandydaturę Bena Bernankego na drugą kadencję prezesa Rezerwy Federalnej. Tego dnia giełdy silnie spadły, jakby na przekór nowym przewidywaniom Międzynarodowego Funduszu... 52
  • Głos z Ameryki - Zabójcy tuńczyków 31 sty 2010, 19:00 Obejrzałem niedawno reportaż poświęcony niezwykłemu zjawisku – w lidze NFL gra sporo zawodników z maleńkiego Samoa Amerykańskiego. Potomkowie wojowniczych wyspiarzy z Pacyfiku potrafili bezboleśnie wdrożyć się do amerykańskiego futbolu, mimo że uczyli się grać w miejscu,... 55
  • Psychopaci i Królowa Śniegu 31 sty 2010, 19:00 Czy przyszłość należy do psychopatów? Są wyrachowani, pozbawieni emocji, poczucia winy i wyrzutów sumienia. Znakomicie sobie radzą w zawodach wymagających chłodnej głowy i logicznego myślenia. Robią wielkie kariery jako politycy, prawnicy, biznesmeni, policjanci i wojskowi. 56
  • Zwierzę w łóżku 31 sty 2010, 19:00 „On (lub ona) bardziej kocha psa niż mnie”, „W domu kot jest ważniejszy ode mnie” – z takimi skargami spotkałem się wielokrotnie w trakcie mojej praktyki. Takie sytuacje zdarzają się na przykład wtedy, kiedy uczucia żywione do partnera gasną,... 59
  • Choroba czystych rąk 31 sty 2010, 19:00 Gdy w 1902 r. francuski neurolog i psychiatra Pierre Janet po raz pierwszy opisał nerwicę natręctw, chorobę tę uznano za co najmniej wątpliwą. Dziś w Polsce, podobnie jak w innych krajach, cierpią z jej powodu trzy osoby na sto. A ten odsetek wciąż rośnie. 60
  • Operacje bez transfuzji 31 sty 2010, 19:00 Koniec z przetaczaniem litrów krwi. Chirurdzy potrafią już wykonać niemal wszystkie zabiegi bez transfuzji. Bezkrwawo przeprowadza się nawet najbardziej skomplikowane operacje: kardiochirurgiczne, neurologiczne, a nawet transplantacje. 62
  • Kobiety chcą, by mężczyźni myśleli tak jak one 31 sty 2010, 19:00 Rozmowa z Allanem Pease’em, współautorem książki „Dlaczego mężczyźni pragną seksu, a kobiety potrzebują miłości”. 64
  • Rabuś z Doliny Królów 31 sty 2010, 19:00 Czy brytyjski archeolog Howard Carter splądrował odkryty przez siebie grobowiec Tutanchamona? Choć od tego wydarzenia minęło wiele lat, dopiero teraz odkryto wiele dowodów wskazujących, że tak mogło być. 66
  • SMS palcem w powietrzu 31 sty 2010, 19:00 Komputery odczytujące ruch, rozpoznające twarz i słowa, a nawet wirtualne postacie w grach poruszające się zgodnie z ruchem ciała gracza – takie możliwości dają nowe systemy opracowane przez największych producentów elektroniki i oprogramowania. SMS-a będziemy mogli... 69
  • Piramidalne bzdury historyczne 31 sty 2010, 19:00 Blaga jest żywicielką wielu autorów piszących o historii. Kiedy w 1864 r. szkocki archeolog Charles Piazzi Smyth opublikował „Nasze dziedzictwo w wielkiej piramidzie”, zapoczątkował nowy rozdział w dziejach nauk historycznych – świadomego bzdurzenia o... 70
  • Aferzyści z wyższych sfer 31 sty 2010, 19:00 Kto jest złym menedżerem? Ten, kto da się złapać na przekupstwie – kpią Niemcy. Stróżom porządku w RFN wcale nie jest jednak do śmiechu. Bo w zastraszającym tempie rośnie tam przestępczość gospodarcza. Łapówkarstwo, oszustwa, kradzieże danych – lewe interesy na... 72
  • Powrót białych Rosjan 31 sty 2010, 19:00 Idą jak gorące bułeczki na Izmajłowie, największym moskiewskim bazarze ze starociami. Popyt na pamiątki z przed 1917 r. gwałtownie wzrasta, bo zapanowała moda na przedrewolucyjną Rosję. Obecna, wywodząca się z komunistycznych czasów elita władzy chce się uwiarygodnić,... 74
  • Włoski wstyd 31 sty 2010, 19:00 Silvio Berlusconi wrócił uśmiechnięty do pracy. Pokazał gładką twarz bez śladów brutalnej napaści sprzed miesiąca. Od pewnego czasu przybywa jednak szpetnych narośli na obliczu jego kraju. Ostatnim wykwitem były wrogie okrzyki i oklaski, jakimi mieszkańcy kalabryjskiej... 76
  • Okiem Brytyjczyka - Bałwan trojański 31 sty 2010, 19:00 W 1970 r., gdy miałem osiem lat, dostałem od dziadków sanki, które stały później nieużywane w garażu przez dziesięć lat. Brytyjskie zimy były chłodne i wilgotne, ale temperatura nigdy nie spadała poniżej zera na dłużej. Dopiero w 1984 r., kiedy po raz pierwszy pojechałem na... 78
  • Co tam, panie, w Ameryce - Stany tyłem do Waszyngtonu 31 sty 2010, 19:00 Tocząca się debata nad reformą systemu ubezpieczeń zdrowotnych w USA jest tematem wielu komentarzy, niewolnych jednak od nieporozumień. Najpowszechniejszym z nich jest określanie proponowanych zmian mianem reformy służby zdrowia, choć mają one jedynie na celu zwiększenie... 79
  • Manifest Vermeera 31 sty 2010, 19:00 Choć pozostawił zaledwie 37 obrazów, powiedziano o nim już tyle, że mogłaby powstać biblioteka z galerią i filmoteką. Vermeer intryguje i inspiruje. Mistrzostwo holenderskiego twórcy z czasów baroku przyciąga tłumy badaczy, artystów i widzów. Najnowsza wystawa w... 80
  • Jazzowe diwy jak wino 31 sty 2010, 19:00 Dee Dee Bridgewater Pięćdziesięcioletnie tancerki są już na emeryturze, aktorki grają ciocie i babcie, a piosenkarki świecą najczęściej jedynie dawnym blaskiem. Natomiast wokalistki jazzowe naprawdę doskonałe stają się dopiero po półwieczu. 82
  • Co nam mówią ambasady 31 sty 2010, 19:00 Czy architektura ma wpływ na styl uprawiania dyplomacji? Można by tak sądzić, analizując formy budowanych ambasad. W ciągu ostatniego półwiecza przeszły one ewolucję od zimnowojennej retoryki betonowego bunkra, przez karnawał unijnych akcesji, do paranoi terroryzmu... 84
  • Moda podaj dalej 31 sty 2010, 19:00 Wielogodzinne polowanie na ciuchy w centrum handlowym to przeżytek. Teraz zakupy robi się na imprezie, przy winie i muzyce. Na dodatek za darmo. 88
  • Recenzje 31 sty 2010, 19:00 FilmPremierySłowa limitowane"Czasem lubię filmy, w których ludzie tylko siedzą i nic nie mówią". Ta kwestia wypowiedziana przez jedna z bohaterek "Limits of Control" znakomicie streszcza najnowszy film Jima Jarmusha.... 92
  • Madera – luksus w stylu retro 31 sty 2010, 19:00 Można tu szukać typowych wakacyjnych rozrywek. Tylko po co, skoro wyspa oferuje coś ekstra – splendor odpoczynku, którego zażywali cesarzowa Sissi, Churchill i Piłsudski. Na Maderę trzeba przyjechać na tydzień i założyć, że się tu wróci. Aby się nie spieszyć z oglądaniem... 94
  • Biznesturystyka 31 sty 2010, 19:00 Bardziej bezsensownego samochodu BMW nie mogło skonstruować. Jednocześnie nie mogło lepiej trafić w oczekiwania prezesów i menedżerów dbających o ciągłość pokoleniową. 96
  • Skibą w mur - Dobrze wypaść 31 sty 2010, 19:00 Był już pies, który jeździł koleją, pies, który zdobywał Berlin na czołgu (Szarik na Rudym 102), pies, a właściwie suka, która poleciała w kosmos (słynna radziecka Łajka). Teraz do tej galerii psich podróżników dołączył pies, który płynął Wisłą na krze i dotarł do Zatoki... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany