Pan od biegunów

Pan od biegunów

Zdobył już wszystko, co zdobyć chciał. Teraz planuje przejście wszerz Europy, by… po prostu porozmawiać z innymi ludźmi. O czym konkretnie, Marek Kamiński opowiada Magdalenie Rigamonti.
„Wprost”: Słyszałam, że siedzi pan w domu i w zasadzie nigdzie się nie rusza. Kamiński podróżnik się skończył?

Marek Kamiński:
No, to mnie pani zaskoczyła. Siedzę, ale kombinuję. Miałem w tym roku wyruszać w Europę, ale przełożyłem na następny. Odyseja – to miała być w zamyśle prosta historia, prosta droga nawiązująca do Paula Bulgerina.

A będzie?

Całkiem spora wyprawa. Ten Bulgerin to był człowiek z Pomorza, który w 1514 r. poszedł do Santiago de Compostela, żeby odkupić swoje grzechy. Doszedł do Santiago, ale ukojenia nie znalazł. Za to usłyszał, że jest jeszcze jedno miejsce na świecie, w którym jest szansa na znalezienie spokoju duszy. To Naga Góra na… Pomorzu. Ta góra była 100 m od jego domu, a on przemierzył cały świat. Niezłe, co?

Niezłe. Był pan na tej Nagiej Górze? Pytam, bo pan przecież z Gdańska to ma niedaleko.


Byłem. Jest koło Koszalina. Teraz nazywa się Chełmska Góra. Kiedyś tam mieszkałem, była blisko mojego domu, ale wtedy nie znałem jej historii. Chociaż po górze jeździłem rowerem i biegałem. Coś mnie tam ciągnęło. Wie pani, okazało się, że to było jedno z najważniejszych duchowych miejsc dla Słowian. Nazywano ją Bramą Światła. Teraz jest tam Sanktuarium Matki Boskiej Trzykroć Przedziwnej. Jan Paweł II odprawił tam mszę świętą. Coś dziwnego jest w tej górze, jakaś energia. Myślę nad tym, żeby wziąć śpiwór i sprawdzić, jak się tam śpi.
Rozumiem, że poza tym już nigdzie się pan nie wybiera.

No, jak to? Przecież mówiłem, że szykuję Odyseję 2014. Zamierzam przemierzyć całą Europę.

Żeby odkupić grzechy, znaleźć spokój?


Nie (śmiech). Sensem tej całej historii jest to, że nie trzeba wędrować na koniec świata, żeby znaleźć spokój duszy.

Łatwo powiedzieć, jak się zdobyło w jednym roku dwa bieguny.

Europa bardzo się zmieniła od czasów Bulgerina… Wydaje mi się, że teraz przeżywa kompletny kryzys i załamanie.

Mówi pan o kryzysie ekonomicznym?

Nie, mówię o kryzysie wartości. Chociaż chyba do kryzysu ekonomicznego doprowadził upadek wartości. Ale nie jestem ekonomistą, nie będę się mądrzył.

Ale jest pan filozofem, to niech się pan mądrzy.

„Człowiek w poszukiwaniu wartości” – taki podtytuł ma mieć Odyseja 2014. Na początku miało być tak, że będę sobie szedł, płynął kajakiem, jechał rowerem i rozmyślał. Jednak mój przyjaciel Piotr Voelkel, który jest biznesmenem i wizjonerem, powiedział do mnie: „Już byłeś podróżnikiem, teraz musisz zrobić coś więcej, a nie tylko przemierzać i rozmyślać”.

I co pan zrobi?

Będę debatował z młodymi ludźmi, z tęgimi głowami, z różnymi autorytetami. Ale czynnych polityków wśród nich nie będzie.

A myślałam, że zaprosi pan swojego kumpla Janusza Palikota na poszukiwanie wartości.


Nie chcę w tej wyprawie aktywnych polityków, nawet tych, z którymi studiowałem. Na politykę szkoda mi czasu. Wolę pisać książki. Jeśli miałbym wybierać, to wolałbym być Andersenem niż królem Danii, bo kto pamięta, jak się nazywał król Danii… Co do wyprawy, to już wiem, że w Tuluzie spotkam się z francuskim astronautą, w Santiago chciałbym, żeby w debacie wziął udział Paulo Coelho, który może nie dla wszystkich jest autorytetem, ale wydaje mi się, że coś jednak o tym świecie wie. Być może też jeden z byłych prezydentów Francji będzie gościem takiego spotkania. W Berlinie podebatuję o totalitaryzmie i demokracji. Wyjdzie z tego seria debat w różnych europejskich miastach na temat tych znikających wartości.

Których przede wszystkim?

To się okaże. Nie chcę być prorokiem.

Niech pan spróbuje.


Myślę o duchu, o wartościach duchowych, bo właśnie je gdzieś zatraciliśmy. Człowiek nauczył się zarządzać materią, a nie nauczył się zarządzać duchem. W jakimś wymiarze jest to podróż w poszukiwaniu Świętego Graala. Być może sedno Graala leży w zarządzaniu duchem, a nie światem materialnym. Duch został w pewnym sensie eksterminowany. Wie pani, łatwiej jest odbywać podróże w świat materialny, zdobywać bieguny. Trudniejsza jest podróż, w której doświadcza się czegoś duchowego i jeszcze dzieli się tym z innymi. Mam nadzieję, że ta wyprawa pokaże, że jednak ludzie w Europie tęsknią za wartościami. Za prawdą tęsknią także, bo wydaję mi się, że ta współczesna Europa…

Kłamie?

Nie, manipuluje prawdą. Chociażby media…

Dzięki.

Nie ma za co… Moim celem jest pobudzić ludzi do myślenia nad wartościami. Do działania też. I w ten sposób zostawić coś po sobie. Mam nadzieję, że ludzie spojrzą na Europę, miejsce, w którym żyjemy, i zaczną o niej myśleć, zastanawiać się. Mnie zawsze interesowało, skąd przybywamy i dokąd zmierzamy. I dlatego te bieguny, to moje zdobywanie było tylko scenografią do myślenia, do podróży duchowej.

Skąd pan zacznie wędrówkę?

Z Santiago de Compostela bądź Finisterre. Przez Hiszpanię i Pireneje przejdę, przez Francję przejadę rowerem (w końcu Tour de France zobowiązuje), a z Paryża do Gdańska przepłynę.

Sam?

Głównie sam. Choć chcę jakieś fragmenty drogi przemierzać z różnymi ludźmi wykluczonymi, niepełnosprawnymi, bezrobotnymi. Wydaje mi się, że mogę przez to coś zrobić zrobić dla lokalnych społeczności.

Co na przykład?


Pogadać po prostu. Od gadania wiele rzeczy można zacząć zmieniać. Znam hiszpański, francuski i niemiecki, więc jakoś się dogadam. Chciałbym, żeby ta Odyseja 2014 to była wyprawa bez zadęcia, taka normalna. Nie potrzebuję wielkiego sprzętu, będę spał w namiocie albo w jakichś oberżach. Wiosną i latem będę szedł, jechał, płynął. Mniej więcej przez dwa, trzy miesiące. Chcę, żeby budżet samej wyprawy był niewielki. Ale marzy mi się film z podróży i oczywiście strona internetowa codziennie aktualizowana. A do tego program edukacyjny dla szkół. O Europie. Są miasta, które chcą patronować mojej Odysei. Poznań na przykład chce wraz ze mną wypromować Wielką Pętlę Wielkopolski – będę tamtędy płynął kajakiem. Do tego płynięcia zainspirował mnie Czesław Miłosz, który chciał przed wojną przepłynąć z Wilna do Paryża. Nie udało się, ale ideę miał. Odkryłem wspaniały szlak wodny. Z Paryża do Gdańska, a nawet dalej. Myślałem nawet, żeby wyprawę zakończyć w Kaliningradzie, dopłynąć tam. Kaliningrad do końca wojny nazywał się Königsberg. Czy pani wie, że cały Königsberg został kompletnie zniszczony, zrównany z ziemią i ocalał tylko grób Kanta?

Ta podróż to dla pana pielgrzymka?

W sensie religijnym? Nie. To będzie poszukiwanie śladów tożsamości Europy. Ale nie da się chrześcijaństwa z tej historii Europy wyplenić, powiedzieć, że go nie było. Nie sądzę jednak, by wszyscy, którzy idą szlakiem Santiago de Compostela, robili to ze względów religijnych.

Pytam, bo nie wiem, czy robi pan to bardziej dla siebie, czy dla świata?


Sensem życia jest robienie czegoś z tym życiem. Ja potrafię podróżować i przy okazji zajmuję się, teraz już amatorsko, filozofią. W głowie pojawiają się idee i one mnie pchają. Zdałem sobie sprawę, że ostatnią rzeczą, którą zrobiłem dla siebie, było dojście na biegun północny. Wtedy chciałem się po prostu sprawdzić, a później nastąpiła przemiana i zrozumiałem, że sama podróż, sam fakt, że szedłem i doszedłem, nie ma sensu, jeśli za tym nie ma czegoś więcej.

Na biegun południowy już pan szedł jakoś inaczej, z jakąś misją, celem?

To moje dojście uratowało szpital chemioterapii w Gdańsku. Dzieci z tego szpitala napisały do mnie list, w którym stało, że szły razem ze mną i że to była pierwsza wyprawa w ich życiu. Towarzyszyły mi myślami. Popłakałem się wtedy tam, na tym biegunie. Wcale nie dlatego, że doszedłem. Wcale nie. Dla wielu z tych dzieciaków to była niestety ostatnia wyprawa. Wie pani, ten list wtedy to chyba była największa nagroda w moim życiu. I to nie chodzi o zbawianie świata, bo co to jest ten świat? Sam szukam, jestem przecież zagubionym człowiekiem.

Ale mówi się o panu, że jest bardzo porządny, że rodzina, dzieci, że ci, których pan ma wokół, są dla pana najważniejsi.

Dzisiaj jestem w Warszawie, siedzę i rozmawiam z panią. Dopiero późnym wieczorem wrócę do Gdańska, dzieci będą spały. Wiele rzeczy, które robię, dzieje się kosztem mojej rodziny. W zeszłym roku życzyłem sobie, żeby w roku 2012 więcej czasu poświęcić rodzinie. I nie bardzo to się udało. Takie samo życzenie mam na 2013, ale nie wiem, co z tego będzie.

Przecież wyrusza pan dopiero w 2014.

Ale w tym się będę przygotowywał. Pamiętam, jak urodziły się moje dzieci. Składałem deklaracje, że rodzina jest najważniejsza. A okazało się, że idee, które się rodzą w mojej głowie, są równie ważne jak rodzina. Może dlatego mój syn Kai chce być nikim, bo bycie podróżnikiem to dla niego chyba najgorsza rzecz na świecie. Kojarzy mu się z tym, że taty ciągle nie ma domu. I nie dziwię się mu.

Myśli pan, że rozsławia Polskę?

Zawsze mam z sobą biało-czerwoną flagę. Nie jakąś przesadnie wielką. Ale widać, skąd jestem. Jestem Polakiem.

Patriotą?

Oczywiście. Ale jak mnie pani zapyta, czy to, co robię, robię dla Polski, to tak naprawdę nie wiem. W ogóle nie myślę tak górnolotnie. Choć może, jak się jest pierwszym Polakiem, który zdobył dwa bieguny…

W jednym roku…


I wtedy gdzieś tam o tej Polsce się myśli, gdzieś się tam kołacze: „Jestem Polakiem”. Teraz jednak moje ego gdzieś się rozpłynęło. Nie, nie chcę powiedzieć, że kiedyś byłem egoistą, a teraz jestem altruistą, tylko teraz szukam sensu, a nie zbawiam świat albo robię coś dla Polski. Choć przy okazji pewnie dla tej Polski też coś robię…

Do tej pory żaden Polak po panu na bieguny nie poszedł…

Może nikt nie chce być drugi. (śmiech)

Za to na Mount Everest wchodzi wielu…


Biegun jest bardzo trudny. Wymaga wielu przygotowań, a efekt nigdy nie jest gwarantowany. Potrzebna jest spora determinacja. Ludzie teraz chcą wszystko szybko, szybko. Mówią sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych, że wszystko przed nimi, że rach-ciach i już można iść na biegun.

Nie można?


Nie można, bo albo się nie przeżyje, albo gdzieś na początku już trzeba zawracać. Do bieguna trzeba się przystosować i przygotować. Dobre chęci to za mało.

Ludzie pana pytają, jak tam dotrzeć, jak się przygotować?


Niedawno jeden chłopak mnie zapytał, czy w trzy miesiące da radę. Nie umiem odpowiedzieć. Może on da, ja bym nie dał. Ja się przygotowywałem kilka lat. Ale może to jest mój punkt widzenia. W ogóle nie ma co się do mnie porównywać.

Co pan opowiada? Przecież pan jest punktem odniesienia dla wielu planujących podróże.


Ale ja nie chcę komuś mówić, jak ma postępować. Mówiłem pani o ego. Teraz tak myślę, że może jednak jestem egoistą, uprawiam jakąś jego najwyższą formę, bo opieram się na innych ludziach. Świat jest pełen sprzeczności i dlatego droga jest celem, a bieguny wcale nie są takie puste, jak by się mogło wydawać.

Kogoś pan spotkał po drodze?


Dzisiaj rano leciałem samolotem z Gdańska do Warszawy i ta Polska przypominała biegun, Antarktydę całą… Antarktyda jest ciągle wielką tajemnicą i trochę się wściekam, jak ludzie mówią, że nic tam nie ma.

A jest?

Przecież tam była dżungla. Może Atlantyda? Pod stacją Wostok jest ogromne jezioro słodkiej wody i jakiś ekosystem, tylko naukowcy nie mają możliwości, narzędzi, by się do niego dostać. Od wielu lat tylko spekulują. Biegun południowy jest najlepszym okiem ludzkości na kosmos. Spotkałem naukowca, który powiedział, że on i jego koledzy tam, na biegunie, próbują złapać cząstki z jądra naszej galaktyki i dowiedzieć się czegoś więcej o historii świata. Tam jest dziura ozonowa i idealna przestrzeń. Biegun południowy to jest zagadka. Zresztą północny też. Niesamowite zagadki. Hitler i Himmler sądzili, że tam jest dziura do Atlantydy, że tam żyją Arianie. Wysłali tam nawet łódź podwodną, która zaginęła. Te fantazje napędzały ludzi, którzy potrafili skonstruować machinę zagłady. Ale mówię to pani na marginesie tej naszej rozmowy. Bieguny mnie wciąż fascynują.

Pójdzie tam pan jeszcze raz?


Materialnie – nie. Duchowo – często chodzę. Ale teraz myślę o Odysei, o tym, żeby to była podróż w poszukiwaniu ducha, a nie tylko przebycie kilku tysięcy kilometrów. Poza tym będę się starał odciąć od tego, co w polityce, co w mediach. Gazet nie będę czytał, sorry.

Nie ma za co.

Będę otaczał się tym, co bardziej niezmienne, bardziej trwałe, stabilne, ale niematerialne. Chociaż materia też jest ważna. Pieniądze, ich zarabianie może być wartością. Wie pani, każdy ma swój biegun. I pewnie dla wielu taki facet, który potrzebuje aż trzech miesięcy, żeby przemierzyć Europę, będzie śmieszny. No bo po co łazić tak daleko.
Okładka tygodnika WPROST: 2/2013
Więcej możesz przeczytać w 2/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 2/2013 (1559)

  • Loty i nieloty 6 sty 2013, 20:00 Mówiąc wprost, co nowy rok, to nowy szok. Nie pamiętam, czy po 1989 r. mieliśmy choć jeden spokojny początek stycznia. Zawsze wprowadzano nam jeśli nie terapię szokową, to nowe podatki, nowe podziały kraju, najróżniejsze utrudniające... 4
  • Vive la Matuszka Rassija! 6 sty 2013, 20:00 Chwała Rosji! – napisał w liście do rosyjskich mediów Gérard Depardieu, gdy dzięki dekretowi Władimira Putina otrzymał rosyjskie obywatelstwo. – Mój ojciec był swego czasu komunistą i słuchał Radia Moskwa. To także... 6
  • Cytat tygodnia 6 sty 2013, 20:00 „Dzięki piłce wyjechałem z Nigerii, zyskałem drugą ojczyznę. Otrzymałem polskie obywatelstwo, za które odwdzięczyłem się bramkami. Pewnie, że gdyby nie urazy, to zdziałałbym więcej, ale nie ma co rozpaczać. I tak dużo się... 6
  • Mussolini na dnie 6 sty 2013, 20:00 Zaczęło się niewinnie. Fani nurkowania postawili na dnie jeziora Garda popiersie Mussoliniego. Posąg dołączył do grona postaci z historii i literatury spoczywających na głębokości 40 m. Wtedy zawrzało. Powstały grupy na Facebooku.... 6
  • Da Vinci i nerka 6 sty 2013, 20:00 To pierwsza taka operacja w Polsce. W poniedziałek 7 stycznia w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu robot przeszczepi nastolatkowi nerkę pochodzącą od żywego dawcy. To ma znaczenie, bo biorcy żyją z takim narządem blisko... 6
  • Pan ambasador tańczy 6 sty 2013, 20:00 Tuż przed świętami użytkownicy polskiego Facebooka żyli życzeniami, które za jego pośrednictwem „śpiewająco” złożyli nam pracownicy ambasady USA w Warszawie. Ambasador RP w Chinach Tadeusz Chomicki poszedł dalej. Otóż... 7
  • Tylko rok dla "Mengele" 6 sty 2013, 20:00 Doktor Mirosław G. został skazany na rok w zawieszeniu za łapówkarstwo. To nikły wyrok, szczególnie jak na zarzuty, które początkowo formułowano. Przypomnijmy, że wchodzić w grę miało nie tylko przyjmowanie łapówek, ale też... 7
  • Dochodzenie 6 sty 2013, 20:00 Już za tydzień „Wprost” z płytą DVD z filmem „Dochodzenie” Michaela Catona-Jonesa. Reżyser „Rob Roya” opowiada historię śledztwa prowadzonego przez nowojorskiego policjanta. W tej roli Robert De Niro.... 7
  • Komu potrzebna jest Polska? 6 sty 2013, 20:00 Nagrody Kisiela 2012 rozdane. Gala wręczenia nagród odbędzie się 20 stycznia. Tymczasem przypominamy kolejny fragment felietonu Stefana Kisielewskiego z pytaniami o pozycję międzynarodową Polski i jej sytuację gospodarczą. Aktualne? Na... 9
  • Teresa Torańska (1944-2013) 6 sty 2013, 20:00 Zawsze chciała zrozumieć. Wolała to od przyklejania etykietek. Taką miała filozofię zawodu. Nie wahała się, nawet gdy musiała iść wszystkim na przekór. 12
  • Owsiak na zakręcie 6 sty 2013, 20:00 Jurek Owsiak lubi, kiedy jest głośno. Jednak zamieszania, które wywołał w tym roku, się nie spodziewał. Musi odpierać oskarżenia o promowanie eutanazji i znosić złośliwe komentarze na temat lansowania się na reklamowych billboardach. 14
  • This is the end 6 sty 2013, 20:00 Szef ABW Krzysztof Bondaryk stał się pierwszą ofiarą w toczonej podskórnie wojnie służb specjalnych. 20
  • Niech słowo odzyska wartość 6 sty 2013, 20:00 Rozpoczynamy nowy rok. Przyjmijcie państwo ode mnie serdeczne życzenia wszelkiej pomyślności, zdrowia i mądrości, abyśmy nie dali się kryzysom, zajęli się konkretnymi problemami i wyrwali się z matni ciągłego rozmawiania o trudnej... 25
  • Partia z Gierkiem 6 sty 2013, 20:00 Dzieci za czasów gierka rzadko chodziły głodne – przekonuje paulina Piechna-Więckiewicz, wiceszefowa SLD. Ale z obchodów roku byłego I sekretarza sojusz się wycofuje 26
  • Największy zakład fotograficzny w Polsce 6 sty 2013, 20:00 Rozbudowany system fotoradarów ma zwalczać „morderców drogowych” – przekonuje minister Nowak. Tymczasem w jego resorcie po cichu przygotowano wzór, na którego podstawie urządzenia te mają przynieść budżetowi w tym roku aż 1,5 mld zł. 30
  • Niebezpieczne związki 6 sty 2013, 20:00 Czy szef GPW nakłaniał spółki, by sponsorowały film, w którym gra jego partnerka? Prezes zaprzecza, a minister skarbu wzywa CBA. 34
  • Miłość, Szymborska i donos 6 sty 2013, 20:00 O tym, że Adam Włodek, były mąż Wisławy Szymborskiej, był ubeckim donosicielem, podobno wiedział cały krakowski salon. Czy wiedziała noblistka? Podobno salon chronił ją przed tą wiedzą. 38
  • W dworcowym bufecie 6 sty 2013, 20:00 Nie było mnie w kraju. Po powrocie jak zwykle rzuciłem się wygłodniały na newsy z religijnej branży. I po raz kolejny zaliczyłem twarde lądowanie, jak człowiek, który przez całą podróż nastawia się na nowe smaki, a kończy w... 42
  • Pożegnanie Teresy 6 sty 2013, 20:00 Nie uczestniczyła w telewizyjnym show, zwanym dziś mylnie programem publicystycznym, nie zwiększała niczyjej „oglądalności”, nic też nie wiedziała o liczbie „kliknięć” – głównym kryterium dziennikarskiego... 43
  • Love me tender pod Tatrami 6 sty 2013, 20:00 Europejska ginie wśród neonów knajp góralskich i McDonalda. Ci, którzy do niej trafią, zobaczą chybotliwe stoliki z płyty pilśniowej, a w karcie śledzia, kawę plujkę, wódkę z ogórkiem. Na scenie króluje pan Ryszard, czyli Ricardo. Zakopiańska wersja Elvisa. Fenomen. 44
  • Pożegnanie z historią 6 sty 2013, 20:00 Dowiaduję się, że około 60 proc. uczniów gimnazjum nie wie, kiedy była II wojna światowa. W pierwszym odruchu jestem wstrząśnięty, jak w reakcji na wypowiedź tego posła, który powstanie warszawskie umieścił w 1989 r. Po chwili... 49
  • Zmiany 2013. Znikające grosze 6 sty 2013, 20:00 Najbliższe miesiące przyniosą przynajmniej kilkanaście zmian w różnych dziedzinach życia. Czy na lepsze? Już widać, że nie wszystko działa tak, jak powinno. 50
  • Pan od biegunów 6 sty 2013, 20:00 Zdobył już wszystko, co zdobyć chciał. Teraz planuje przejście wszerz Europy, by… po prostu porozmawiać z innymi ludźmi. O czym konkretnie, Marek Kamiński opowiada Magdalenie Rigamonti. 53
  • Dzieci geopolitycznej troski 6 sty 2013, 20:00 Moskwa otwiera nowy front w ideologicznej wojnie z Am eryką. Zabijacie nasze sieroty – mówi Kreml i wprowadza zakaz adopcji rosyjskich dzieci do USA. 58
  • Izrael jastrzębi 6 sty 2013, 20:00 Największym przegranym wyborów do Knesetu będzie mniejszość arabska. Również z własnej winy. Arabowie mogliby rządzić Izraelem, ale nie potrafią się dogadać. 62
  • Ostrzę nóż na Bengalczyków 6 sty 2013, 20:00 Gurkha w Indiach może być żołnierzem lub kelnerem. Jako lekarz albo prawnik budzi śmiech – mówi Palden z Dardżylingu. Jego rodacy, najlepsi w Azji żołnierze i producenci herbaty, są w Indiach obywatelami drugi ej kategorii i od lat walczą o niezależność. 64
  • Nowy rok, nowe postanowienia 6 sty 2013, 20:00 Początek roku to czas postanowień. Często słyszy się „w nowym roku zapiszę się na siłownię” lub „będę się zdrowiej odżywiał”. O tym, jakie ekonomiczne noworoczne postanowienia warto przyjąć, mówi Krzysztof Sadecki, prezes New Direct sp. z o.o. 69
  • Tajemnice Asasynów 6 sty 2013, 20:00 O Asasynach przypomniała światu Al-Kaida. Czy Bin Laden był dzieckiem legendarnych wojowników? 70
  • Cena czyni cuda i miliardy 6 sty 2013, 20:00 Idzie luty, szykuj buty. Jakie? Oczywiście tanie, bo zaciskamy pasa. Ilekroć ekonomiści zaczynają straszyć nas kryzysem, Dariusz Miłek może zapalać cygaro studolarowym banknotem. 74
  • Era gazu 6 sty 2013, 20:00 O ile wiek XIX był wiekiem pary, a XX - ropy naftowej, to XXI będzie wiekiem gazu. Gaz jest ekologiczny, wystarczy go na długo. Technologia używana przy jego wydobyciu i transporcie pozwoli na łagodne przejście do ery wodoru. 78
  • Gaz ziemny w kilku postaciach 6 sty 2013, 20:00 Płynny, lotny, sprężony. Gaz ziemny przybiera różne formy, każda z nich różni się kalorycznością i zastosowaniem. Gaz robi karierę we współczesnym świecie, dzięki jego skropleniu lub sprężeniu może być transportowany na duże odległości. To o wiele bardziej ekologiczny surowiec... 80
  • Nowe szaty muzyki 6 sty 2013, 20:00 Rynek fonograficzny przechodzi kolejną rewolucję. Po etapie digitalizacji i sprzedaży plików z muzyką nadchodzi czas serwisów streamingowych. Największy – Spotify – wchodzi do Polski. 81
  • Szczęśliwy zmęczony facet 6 sty 2013, 20:00 Osiągnął już wszystko. Prawie. Teraz planuje studia i marzy o rządzeniu No wym Jo rkiem. Ale zanim to nastąpi, udziela głosu świętemu Mikołajowi w filmie „Strażnicy marzeń”. Z Alekiem Baldwinem rozmawia Krzysztof Kwiatkowski. 84
  • Lechu Wątpliwy 6 sty 2013, 20:00 Na scenie – zadziorny, w życiu – niezdecydowany. Lech Janerka kończy w tym roku 60 lat i zapowiada nową płytę. Pierwszą od ośmiu lat. 88
  • Tydzień kultury polskiej Jakuba Żulczyka 6 sty 2013, 20:00 No i stało się. Maryla Rodowicz zatańczyła „Gangnam style” w sylwestra na pl. Konstytucji w Warszawie, co pokazała w glorii i chwale TVP. Mówiąc szczerze, nie mam do niej o to pretensji. Parę osób w Polsce wciąż nie ma... 91
  • Tabelki nie są ok 6 sty 2013, 20:00 Wprowadzony 1 stycznia nakaz grania w radiu w większości polskich piosenek to fatalny pomysł – pisze Piotr Metz, krytyk muzyczny. 91
  • Wizualna uczta 6 sty 2013, 20:00 „Życie Pi” to pierwsze podejście Anga Lee do trójwymiaru. Film zachwyca spektakularnymi obrazami natury. 92
  • Patrol filmowy Tomasza Raczka 6 sty 2013, 20:00 Czarny koń 93
  • Muzyczny ranking Piotra Metza 6 sty 2013, 20:00 1. Bruno Mars Unorthodox Jukebox Warner Ten album (co sugeruje już tytuł) to swoista układanka inspiracji, z których nawet niewprawne ucho najpierw wyłapuje Michaela Jacksona. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że Mars sam pisze i produkuje... 94
  • Piotr Kofta wie, co czytać 6 sty 2013, 20:00 1. To nie jest dziennik Zygmunt Bauman, przeł. Maria Zawadzka Wydawnictwo Literackie 2012 To rzeczywiście nie jest dziennik sensu stricto. Zapiski i refleksje wybitnego socjologa na marginesach bieżących lektur – obejmujące pół roku... 94
  • Przychodzi zbrodnia do lekarza 6 sty 2013, 20:00 Leczy chorych i pisze świetne kryminały. Mimo że to, jak sam mówi, diabelnie trudne. Najnowsza powieść norweskiego neurologa Christera MjÅseta „Lekarz, który wiedział za dużo” właśnie ukazała się w Polsce. 95
  • Giełda love story 6 sty 2013, 20:00 Dzięki aferze z partnerką prezesa Giełdy Papierów Wartościowych ten bezduszny twór, ten rząd cyferek i notowań w większości zupełnie niezrozumiałych, którym nas straszą na paskach u dołu ekranu, nabrał ludzkich cech. Polska... 96
  • Rosjanin 6 sty 2013, 20:00 Gérard Depardieu może w krótkim czasie stać się obywatelem świata, mającym tyle paszportów, ile istnieje państw. Wyłączając z tej mapy Francję, której nie chce płacić 75 proc. podatku od tego, co zarobił, bo tak sobie tamtejszy... 96
  • Pożegnania i powitania 6 sty 2013, 20:00 Nowy rok ma paskudny zestaw liczb. Nie jestem przesądny, ale 2013 mi się nie podoba. Jakie to ma jednak znaczenie? Ci, którzy mieli się narodzić, przyjdą na świat. Odejdą ci, którzy mieli odejść. Jak obszerna musi być łódź, by... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany