Ostrzę nóż na Bengalczyków

Ostrzę nóż na Bengalczyków

Gurkha w Indiach może być żołnierzem lub kelnerem. Jako lekarz albo prawnik budzi śmiech – mówi Palden z Dardżylingu. Jego rodacy, najlepsi w Azji żołnierze i producenci herbaty, są w Indiach obywatelami drugi ej kategorii i od lat walczą o niezależność.
Lalit Roy ma 155 cm wzrostu i wygląda jak kieszonkowy Pudzian. Urodził się 25 lat temu w himalajskim Dardżylingu. Tam mieszka, tam czeka na niego niedawno poślubiona żona. Teraz jednak spotykam go na plaży, w knajpie Silver Spoon w Colvie, w indyjskim stanie Goa. Zjeżdża tu na saksy w listopadzie i pracuje do kwietnia, kiedy goański sezon kończy pora deszczowa.

Lalit z wdziękiem rozsadza przy stolikach brytyjskich emerytów i młodych bogatych moskwian. Zagaduje, żartuje. Ale gdy kończy zmianę, poważnieje i zaczynamy rozmowę o jego rodakach, Gurkhach.

– Słyszałeś o nożu kukri? – pyta.

– Tak, obiło mi się coś o uszy.

– To wiesz pewnie, że tego noża Gurkha nie ma prawa wyciągnąć z pochwy bez potrzeby.

– Tak, wiem.

– Kiedy Gurkha wyciąga kukri, musi utoczyć krwi. Jeśli nie czyjejś, to przynajmniej swojej. Według tradycji ci, którzy nie potrafili zrobić z kukri właściwego użytku, musieli obciąć sobie kciuk.

– Brutalne.

– Brutalne, ale prawdziwe. To kwestia honoru, ale też odpowiedzialności. Gurkha musi wiedzieć, że każdy czyn ma swoje konsekwencje.

Lalit, jak każdy Gurkha, marzył, że zostanie żołnierzem. Jednak, jak sam mówi, jest na to za cienki. Krzywi się, zachmurza, po czym prezentuje biceps wielkości mojego uda. – Jak na Gurkhę to naprawdę kiepsko – stwierdza z powagą. No i jest zbyt niski. W armii trzeba mieć pięć stóp i trzy cale, brakuje mu cala. W knajpie w Colvie Lalit zgarnia pięć tysięcy rupii z napiwków (ok. 300 zł). W armii, nawet jako szeregowiec, dostałby pięć razy tyle. Jeszcze lepiej, gdyby była to armia brytyjska, która do dziś robi nabór wśród Gurkhów, niestety jedynie tych nepalskich. I, swoją drogą, znakomicie na tym wychodzi. Rodacy Lalita nie bez przyczyny uważani są za najbardziej wytrzymałych i najodważniejszych żołnierzy w Azji, a może i na świecie. Nie sięgając daleko: w dużej mierze dzięki ich odwadze brytyjska korona może wciąż się cieszyć z posiadania południowoamerykańskiej kolonii, Falklandów, o które w 1982 r. prowadziła kuriozalną wojnę z Argentyną. Zdaniem Lalita Gurkhowie niebawem mogą użyć kukri we własnej sprawie.

– Jeśli nie w tym roku, to w następnym w Dardżylingu poleje się krew – twierdzi. – Sam powiedz, czy to nie dziwne, że w regionie, gdzie prawie wszyscy są Gurkhami, rządzą Bengalczycy? We wszystkich ważnych urzędach są ludzie przysłani z Kalkuty. My nie mamy nic do powiedzenia. A od Bengalczyków różni nas właściwie wszystko: historia, kultura, język. Mówię ci, będzie wojna!
Zamiatacz idolem

Jadę do Dardżylingu. Lot do Kalkuty, potem noc w pociągu do Siliguri i wreszcie kilkugodzinna wspinaczka dżipem po krętych himalajskich drogach. Na trasie przecinamy tory XIX-wiecznej, zbudowanej przez Brytyjczyków kolejki wąskotorowej, zwanej Toy Train, czyli pociąg zabawka. Brytyjczycy zachwycili się tym skrawkiem Himalajów w połowie XIX w. Uznali, że to idealne miejsce na sanatorium dla żołnierzy i wydzierżawili Dardżyling od czogjala Sikkimu, czyli władcy niezależnego wówczas królestwa Sikkim, a dziś jednego z dwóch najmniejszych indyjskich stanów. Za nimi w poszukiwaniu pracy przyjechali z Nepalu niezmordowani Gurkhowie.

W drodze poznaję Paldena Zimbę, 42-letniego urzędnika z kuratorium oświaty w Dardżylingu i magistra nauk politycznych. – Słyszałeś o Prashancie Tamangu? – pyta. Nie czekając na odpowiedź, pokazuje mi zdjęcie szczupłego chłopaka w staroświeckim garniturze. W dłoni duży mikrofon – trzymany trzema palcami, w stylu Karela Gotta: – Skończy zaraz 30 lat i już jest jednym z najważniejszych Gurkhów.

Pięć lat temu Tamang zwyciężył w trzeciej edycji hinduskiego „Idola”. Wygrał, bo świetnie śpiewał, ale też dlatego, że szybko stał się kimś więcej niż tylko wokalistą. Gurkhowie z Dardżylingu całymi rodzinami i szkołami słali do telewizji SMS-y z jego nazwiskiem. Prashant w telewizji pojawiał się w kolorowej gurkhowskiej furażerce i regularnie przypominał Hindusom o swoim pochodzeniu. Po zwycięstwie fetowano go w Himalajach niczym Cezara w Rzymie. Gurkhowie śpiewali i tańczyli na ulicach. Dzięki młodemu chłopakowi, który dotąd zarabiał na życie, sprzątając ulice, całe miliardowe Indie dowiedziały się o tym, że również tu, na prowincji, rodzą się ludzie utalentowani. Że należy im się szacunek.

A potem ktoś usłyszał, jak didżej w delhijskim radiu drwi z ich bohatera. Że nie jest to żaden wokalista, tylko śmieszny gurkhowski zamiatacz ulic. I zrobiła się afera. Dardżyling ponownie wyszedł na ulicę, ale już nie po to, by świętować. O kpinach z Prashanta krytycznie wypowiedzieli się liderzy GJM, czyli Gorkha Janmukti Morcha (Marsz Gurkhów do Wolności), partii walczącej o utworzenie Gorkhalandu – odrębnego gurkhowskiego stanu wewnątrz Indii. Rozpoczęły się demonstracje, głodówki, blokady dróg.

– Przebrała się miara – uważa Palden. – Ludzie wyrzucili z siebie to, co ich od dawna dręczyło – że dla Hindusów jesteśmy obywatelami drugiej kategorii. Oni nawet nie wyobrażają sobie, że możemy być prawnikami, lekarzami, nauczycielami. Jesteśmy im potrzebni tylko wtedy, gdy trzeba wysłać kogoś na front, najlepiej na pierwszą linię. Portier, kelner i żołnierz. Tak, odważny Gurkho, te zawody czekają na ciebie – ironizuje świetnym angielskim Palden Zimba. A ja myślę sobie, że jest pewna analogia między losem Gurkhów w Indiach i Polaków w Europie.

Wałęsa z Himalajów


„Walczymy dla Indii, umieramy dla Gorkhalandu”, „Gorkhaland jest zbawieniem”, „Misja: Gorkhaland”. Wjeżdżając do Dardżylingu, trudno nie zauważyć takich napisów na murach i w oknach.

Po raz pierwszy Gurkhowie z indyjskich Himalajów sięgnęli po kukri w 1986 r. Wyszli na ulice, by zaprotestować przeciwko polityce urzędników z Kalkuty – stolicy stanu Bengal Zachodni, do którego należy kraj Gurkhów. Domagali się większej samorządności i niezależności. Wtedy też zrodziła się idea Gorkhalandu, nowego stanu w ramach Republiki Indyjskiej, który obejmowałby 18 powiatów zamieszkanych przez ponad 3 mln ludzi, w 95 proc. Gurkhów.

Kalkuta wysłała przeciwko demonstrantom specjalne oddziały policji. A że ówczesny przywódca himalajskich górali, Subhash Ghisingh, był człowiekiem nieskłonnym do kompromisów, stromymi ulicami Dardżylingu popłynęła krew. W ulicznych walkach w latach 1986-1988 zginęło ponad 1200 osób.

Obecnie wszyscy ważni politycy z Dardżylingu zarzekają się, że chcą uniknąć tamtych błędów.

Gurkhowski Lech Wałęsa nazywa się Bimal Gurung. Jest szefem Gorkha Janmukti Morcha i też nosi wąsy.

Jak Wałęsa, także pochodzi z ludu. Matka Gurunga przez całe życie harowała, skubiąc listki z herbacianych krzaków, ojciec był robotnikiem budowlanym. Sam Bimal edukację skończył na szóstej klasie szkoły powszechnej, ale trudno mu odmówić rozsądku i politycznego instynktu. Chwali się, że w elicie GJM udało mu się zebrać ludzi od siebie mądrzejszych: prawników, nauczycieli, urzędników. Oni, tak jak większość Dardżylingu, ufają mu jak mężowi stanu.

Brat Bimala, Bijay, zginął w latach 80. w ulicznych walkach z Bengalczykami. Przez lata rodzina Gurungów żyła myślą o zemście. I dopiero Bimal u progu nowego wieku powiedział „stop”: Gurkhowie, wieczni żołnierze, powinni nauczyć się walczyć bez użycia broni. Wezwał do pokojowego strajku. Niedługo potem rozpoczęły się protesty. Strajki kierowców dżipów – tu podstawowego środka transportu, głodówki, niepłacenie podatków do kasy w Kalkucie.

Ale na biografii Gurunga są też wyraźne rysy. W maju 2010 r. w klubie Side w centrum Dardżylingu zginął Madan Tamang, przywódca lewicującej partii ABGL (Akhil Bharatiya Gorkha League). O 9.30 do siedzącego przy stoliku Madana podbiegła grupa zamaskowanych ludzi. Jeden z nich zadał mu kilka ciosów zakrzywionym nożem kukri. Tamang znany był z płomiennych wystąpień i barwnego życia, Gurkhowie liczyli się z jego zdaniem. Jego ABGL wspólnie z partią ludową i lokalnymi marksistami tworzyli Front Demokratyczny, który miał szansę odegrać istotną rolę w kolejnych lokalnych wyborach. O zbrodnię oskarżono Gurunga. Jednak byli i tacy, którzy odczytali to jako prowokację Kalkuty. Do dziś liderowi GJM nic nie udowodniono.

Ostrzę nóż

Palden Zimba z kuratorium poznaje mnie ze swoim szkolnym kolegą, Raju Pradhanem. Raju ma 42 lata, lekką nadwagę i okulary w drucianej oprawie. Poważny, skupiony. Jest prawnikiem i ważną personą w komitecie centralnym GJM. To on znalazł kruczek prawny, dzięki któremu pieniądze z gurkhowskich podatków trafiają nie do Kalkuty, tak jak w przypadku wszystkich innych stanów, ale bezpośrednio do Delhi. Siedzimy w ciasnej kancelarii, wśród stosów akt i książek. Sekretarka Raju donosi nam kolejne kubki znakomitej miejscowej herbaty.

– Naszym przekleństwem jest geopolityka – uważa Raju. – Chcąc zrozumieć Gurkhów, warto spojrzeć na mapę, na przesmyk, który łączy Bengal Zachodni z tzw. terytoriami północno-wschodnimi.

Gdyby powstał wolny Gorkhaland, znajdowałby się w samym centrum indyjskiego „wąskiego gardła”, w przesmyku między czterema obcymi państwami: Bangladeszem, Nepalem, Bhutanem i Chinami. W najwęższym miejscu, w okolicach Siliguri, ten „cypel” jest szeroki na ledwie 30 km. Można więc wyobrazić sobie sytuację, w której obce mocarstwo (czytaj: Chiny) w ciągu kilku godzin odcina Indie od terytoriów północno-wschodnich. Dla rządu w Delhi samorządny Gorkhaland w centrum tak newralgicznego obszaru jest nie do przyjęcia. Jednak geopolityka obchodzi Gurkhów znacznie mniej niż samorządność.

– Jako Polak na pewno rozumiesz, co dla nas oznacza ta walka. Chcemy być wolni i samorządni, ale w ramach Indii. Nie wiedzieć czemu jednak, dla Hindusów jesteśmy niegodni zaufania. A przecież nigdy nie daliśmy powodów, żeby myśleć o nas jako nielojalnych obywatelach. Nasi ludzie nigdy nie odmówili służby indyjskiemu państwu, bronili ojczyzny w najtrudniejszych misjach. Dlaczego teraz jesteśmy dyskryminowani? – pyta Raju.

Ostatnio w Dardżylingu zrobiło się spokojniej. Od kiedy w kwietniu 2011 podpisano dokumenty o utworzeniu Administracji Terytorialnej Gorkhalandu (GTA), co poszerzyło autonomię regionu, część gurkhowskich polityków zaprzestała nawoływania do strajków. W sierpniu ubiegłego roku partia Bimala Gurunga zdobyła wszystkie 45 miejsc w wyborach do rady GTA i zapowiedziała pracę u podstaw: lepszą edukację i ochronę zdrowia. Na razie cicho o dalszym poszerzaniu autonomii. Jednak gurkhowska bomba nie została rozbrojona. Wśród Gurkhów wciąż wielu jest takich jak Lalit, kelner z Goa. Kiedy pytam go, czym zajmuje się po sezonie, gdy wraca do Dardżylingu, rzuca bez chwili wahania:

– Jak to czym? Ostrzę nóż na Bengalczyków.
Okładka tygodnika WPROST: 2/2013
Więcej możesz przeczytać w 2/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 2/2013 (1559)

  • Loty i nieloty 6 sty 2013, 20:00 Mówiąc wprost, co nowy rok, to nowy szok. Nie pamiętam, czy po 1989 r. mieliśmy choć jeden spokojny początek stycznia. Zawsze wprowadzano nam jeśli nie terapię szokową, to nowe podatki, nowe podziały kraju, najróżniejsze utrudniające... 4
  • Vive la Matuszka Rassija! 6 sty 2013, 20:00 Chwała Rosji! – napisał w liście do rosyjskich mediów Gérard Depardieu, gdy dzięki dekretowi Władimira Putina otrzymał rosyjskie obywatelstwo. – Mój ojciec był swego czasu komunistą i słuchał Radia Moskwa. To także... 6
  • Cytat tygodnia 6 sty 2013, 20:00 „Dzięki piłce wyjechałem z Nigerii, zyskałem drugą ojczyznę. Otrzymałem polskie obywatelstwo, za które odwdzięczyłem się bramkami. Pewnie, że gdyby nie urazy, to zdziałałbym więcej, ale nie ma co rozpaczać. I tak dużo się... 6
  • Mussolini na dnie 6 sty 2013, 20:00 Zaczęło się niewinnie. Fani nurkowania postawili na dnie jeziora Garda popiersie Mussoliniego. Posąg dołączył do grona postaci z historii i literatury spoczywających na głębokości 40 m. Wtedy zawrzało. Powstały grupy na Facebooku.... 6
  • Da Vinci i nerka 6 sty 2013, 20:00 To pierwsza taka operacja w Polsce. W poniedziałek 7 stycznia w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu robot przeszczepi nastolatkowi nerkę pochodzącą od żywego dawcy. To ma znaczenie, bo biorcy żyją z takim narządem blisko... 6
  • Pan ambasador tańczy 6 sty 2013, 20:00 Tuż przed świętami użytkownicy polskiego Facebooka żyli życzeniami, które za jego pośrednictwem „śpiewająco” złożyli nam pracownicy ambasady USA w Warszawie. Ambasador RP w Chinach Tadeusz Chomicki poszedł dalej. Otóż... 7
  • Tylko rok dla "Mengele" 6 sty 2013, 20:00 Doktor Mirosław G. został skazany na rok w zawieszeniu za łapówkarstwo. To nikły wyrok, szczególnie jak na zarzuty, które początkowo formułowano. Przypomnijmy, że wchodzić w grę miało nie tylko przyjmowanie łapówek, ale też... 7
  • Dochodzenie 6 sty 2013, 20:00 Już za tydzień „Wprost” z płytą DVD z filmem „Dochodzenie” Michaela Catona-Jonesa. Reżyser „Rob Roya” opowiada historię śledztwa prowadzonego przez nowojorskiego policjanta. W tej roli Robert De Niro.... 7
  • Komu potrzebna jest Polska? 6 sty 2013, 20:00 Nagrody Kisiela 2012 rozdane. Gala wręczenia nagród odbędzie się 20 stycznia. Tymczasem przypominamy kolejny fragment felietonu Stefana Kisielewskiego z pytaniami o pozycję międzynarodową Polski i jej sytuację gospodarczą. Aktualne? Na... 9
  • Teresa Torańska (1944-2013) 6 sty 2013, 20:00 Zawsze chciała zrozumieć. Wolała to od przyklejania etykietek. Taką miała filozofię zawodu. Nie wahała się, nawet gdy musiała iść wszystkim na przekór. 12
  • Owsiak na zakręcie 6 sty 2013, 20:00 Jurek Owsiak lubi, kiedy jest głośno. Jednak zamieszania, które wywołał w tym roku, się nie spodziewał. Musi odpierać oskarżenia o promowanie eutanazji i znosić złośliwe komentarze na temat lansowania się na reklamowych billboardach. 14
  • This is the end 6 sty 2013, 20:00 Szef ABW Krzysztof Bondaryk stał się pierwszą ofiarą w toczonej podskórnie wojnie służb specjalnych. 20
  • Niech słowo odzyska wartość 6 sty 2013, 20:00 Rozpoczynamy nowy rok. Przyjmijcie państwo ode mnie serdeczne życzenia wszelkiej pomyślności, zdrowia i mądrości, abyśmy nie dali się kryzysom, zajęli się konkretnymi problemami i wyrwali się z matni ciągłego rozmawiania o trudnej... 25
  • Partia z Gierkiem 6 sty 2013, 20:00 Dzieci za czasów gierka rzadko chodziły głodne – przekonuje paulina Piechna-Więckiewicz, wiceszefowa SLD. Ale z obchodów roku byłego I sekretarza sojusz się wycofuje 26
  • Największy zakład fotograficzny w Polsce 6 sty 2013, 20:00 Rozbudowany system fotoradarów ma zwalczać „morderców drogowych” – przekonuje minister Nowak. Tymczasem w jego resorcie po cichu przygotowano wzór, na którego podstawie urządzenia te mają przynieść budżetowi w tym roku aż 1,5 mld zł. 30
  • Niebezpieczne związki 6 sty 2013, 20:00 Czy szef GPW nakłaniał spółki, by sponsorowały film, w którym gra jego partnerka? Prezes zaprzecza, a minister skarbu wzywa CBA. 34
  • Miłość, Szymborska i donos 6 sty 2013, 20:00 O tym, że Adam Włodek, były mąż Wisławy Szymborskiej, był ubeckim donosicielem, podobno wiedział cały krakowski salon. Czy wiedziała noblistka? Podobno salon chronił ją przed tą wiedzą. 38
  • W dworcowym bufecie 6 sty 2013, 20:00 Nie było mnie w kraju. Po powrocie jak zwykle rzuciłem się wygłodniały na newsy z religijnej branży. I po raz kolejny zaliczyłem twarde lądowanie, jak człowiek, który przez całą podróż nastawia się na nowe smaki, a kończy w... 42
  • Pożegnanie Teresy 6 sty 2013, 20:00 Nie uczestniczyła w telewizyjnym show, zwanym dziś mylnie programem publicystycznym, nie zwiększała niczyjej „oglądalności”, nic też nie wiedziała o liczbie „kliknięć” – głównym kryterium dziennikarskiego... 43
  • Love me tender pod Tatrami 6 sty 2013, 20:00 Europejska ginie wśród neonów knajp góralskich i McDonalda. Ci, którzy do niej trafią, zobaczą chybotliwe stoliki z płyty pilśniowej, a w karcie śledzia, kawę plujkę, wódkę z ogórkiem. Na scenie króluje pan Ryszard, czyli Ricardo. Zakopiańska wersja Elvisa. Fenomen. 44
  • Pożegnanie z historią 6 sty 2013, 20:00 Dowiaduję się, że około 60 proc. uczniów gimnazjum nie wie, kiedy była II wojna światowa. W pierwszym odruchu jestem wstrząśnięty, jak w reakcji na wypowiedź tego posła, który powstanie warszawskie umieścił w 1989 r. Po chwili... 49
  • Zmiany 2013. Znikające grosze 6 sty 2013, 20:00 Najbliższe miesiące przyniosą przynajmniej kilkanaście zmian w różnych dziedzinach życia. Czy na lepsze? Już widać, że nie wszystko działa tak, jak powinno. 50
  • Pan od biegunów 6 sty 2013, 20:00 Zdobył już wszystko, co zdobyć chciał. Teraz planuje przejście wszerz Europy, by… po prostu porozmawiać z innymi ludźmi. O czym konkretnie, Marek Kamiński opowiada Magdalenie Rigamonti. 53
  • Dzieci geopolitycznej troski 6 sty 2013, 20:00 Moskwa otwiera nowy front w ideologicznej wojnie z Am eryką. Zabijacie nasze sieroty – mówi Kreml i wprowadza zakaz adopcji rosyjskich dzieci do USA. 58
  • Izrael jastrzębi 6 sty 2013, 20:00 Największym przegranym wyborów do Knesetu będzie mniejszość arabska. Również z własnej winy. Arabowie mogliby rządzić Izraelem, ale nie potrafią się dogadać. 62
  • Ostrzę nóż na Bengalczyków 6 sty 2013, 20:00 Gurkha w Indiach może być żołnierzem lub kelnerem. Jako lekarz albo prawnik budzi śmiech – mówi Palden z Dardżylingu. Jego rodacy, najlepsi w Azji żołnierze i producenci herbaty, są w Indiach obywatelami drugi ej kategorii i od lat walczą o niezależność. 64
  • Nowy rok, nowe postanowienia 6 sty 2013, 20:00 Początek roku to czas postanowień. Często słyszy się „w nowym roku zapiszę się na siłownię” lub „będę się zdrowiej odżywiał”. O tym, jakie ekonomiczne noworoczne postanowienia warto przyjąć, mówi Krzysztof Sadecki, prezes New Direct sp. z o.o. 69
  • Tajemnice Asasynów 6 sty 2013, 20:00 O Asasynach przypomniała światu Al-Kaida. Czy Bin Laden był dzieckiem legendarnych wojowników? 70
  • Cena czyni cuda i miliardy 6 sty 2013, 20:00 Idzie luty, szykuj buty. Jakie? Oczywiście tanie, bo zaciskamy pasa. Ilekroć ekonomiści zaczynają straszyć nas kryzysem, Dariusz Miłek może zapalać cygaro studolarowym banknotem. 74
  • Era gazu 6 sty 2013, 20:00 O ile wiek XIX był wiekiem pary, a XX - ropy naftowej, to XXI będzie wiekiem gazu. Gaz jest ekologiczny, wystarczy go na długo. Technologia używana przy jego wydobyciu i transporcie pozwoli na łagodne przejście do ery wodoru. 78
  • Gaz ziemny w kilku postaciach 6 sty 2013, 20:00 Płynny, lotny, sprężony. Gaz ziemny przybiera różne formy, każda z nich różni się kalorycznością i zastosowaniem. Gaz robi karierę we współczesnym świecie, dzięki jego skropleniu lub sprężeniu może być transportowany na duże odległości. To o wiele bardziej ekologiczny surowiec... 80
  • Nowe szaty muzyki 6 sty 2013, 20:00 Rynek fonograficzny przechodzi kolejną rewolucję. Po etapie digitalizacji i sprzedaży plików z muzyką nadchodzi czas serwisów streamingowych. Największy – Spotify – wchodzi do Polski. 81
  • Szczęśliwy zmęczony facet 6 sty 2013, 20:00 Osiągnął już wszystko. Prawie. Teraz planuje studia i marzy o rządzeniu No wym Jo rkiem. Ale zanim to nastąpi, udziela głosu świętemu Mikołajowi w filmie „Strażnicy marzeń”. Z Alekiem Baldwinem rozmawia Krzysztof Kwiatkowski. 84
  • Lechu Wątpliwy 6 sty 2013, 20:00 Na scenie – zadziorny, w życiu – niezdecydowany. Lech Janerka kończy w tym roku 60 lat i zapowiada nową płytę. Pierwszą od ośmiu lat. 88
  • Tydzień kultury polskiej Jakuba Żulczyka 6 sty 2013, 20:00 No i stało się. Maryla Rodowicz zatańczyła „Gangnam style” w sylwestra na pl. Konstytucji w Warszawie, co pokazała w glorii i chwale TVP. Mówiąc szczerze, nie mam do niej o to pretensji. Parę osób w Polsce wciąż nie ma... 91
  • Tabelki nie są ok 6 sty 2013, 20:00 Wprowadzony 1 stycznia nakaz grania w radiu w większości polskich piosenek to fatalny pomysł – pisze Piotr Metz, krytyk muzyczny. 91
  • Wizualna uczta 6 sty 2013, 20:00 „Życie Pi” to pierwsze podejście Anga Lee do trójwymiaru. Film zachwyca spektakularnymi obrazami natury. 92
  • Patrol filmowy Tomasza Raczka 6 sty 2013, 20:00 Czarny koń 93
  • Muzyczny ranking Piotra Metza 6 sty 2013, 20:00 1. Bruno Mars Unorthodox Jukebox Warner Ten album (co sugeruje już tytuł) to swoista układanka inspiracji, z których nawet niewprawne ucho najpierw wyłapuje Michaela Jacksona. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że Mars sam pisze i produkuje... 94
  • Piotr Kofta wie, co czytać 6 sty 2013, 20:00 1. To nie jest dziennik Zygmunt Bauman, przeł. Maria Zawadzka Wydawnictwo Literackie 2012 To rzeczywiście nie jest dziennik sensu stricto. Zapiski i refleksje wybitnego socjologa na marginesach bieżących lektur – obejmujące pół roku... 94
  • Przychodzi zbrodnia do lekarza 6 sty 2013, 20:00 Leczy chorych i pisze świetne kryminały. Mimo że to, jak sam mówi, diabelnie trudne. Najnowsza powieść norweskiego neurologa Christera MjÅseta „Lekarz, który wiedział za dużo” właśnie ukazała się w Polsce. 95
  • Giełda love story 6 sty 2013, 20:00 Dzięki aferze z partnerką prezesa Giełdy Papierów Wartościowych ten bezduszny twór, ten rząd cyferek i notowań w większości zupełnie niezrozumiałych, którym nas straszą na paskach u dołu ekranu, nabrał ludzkich cech. Polska... 96
  • Rosjanin 6 sty 2013, 20:00 Gérard Depardieu może w krótkim czasie stać się obywatelem świata, mającym tyle paszportów, ile istnieje państw. Wyłączając z tej mapy Francję, której nie chce płacić 75 proc. podatku od tego, co zarobił, bo tak sobie tamtejszy... 96
  • Pożegnania i powitania 6 sty 2013, 20:00 Nowy rok ma paskudny zestaw liczb. Nie jestem przesądny, ale 2013 mi się nie podoba. Jakie to ma jednak znaczenie? Ci, którzy mieli się narodzić, przyjdą na świat. Odejdą ci, którzy mieli odejść. Jak obszerna musi być łódź, by... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany