Szczęśliwy zmęczony facet

Szczęśliwy zmęczony facet

Osiągnął już wszystko. Prawie. Teraz planuje studia i marzy o rządzeniu No wym Jo rkiem. Ale zanim to nastąpi, udziela głosu świętemu Mikołajowi w filmie „Strażnicy marzeń”. Z Alekiem Baldwinem rozmawia Krzysztof Kwiatkowski.
„Wprost”: Co sprawia, że dojrzały aktor, znany z „Soku z żuka” czy „Polowania na Czerwony Październik”, ze świetnymi rolami w teatrze i nominacją do Oscara, chce podkładać głos w animacji?

Alec Baldwin: Nie mogę pozwolić sobie na nostalgiczną podróż w 3D? „Strażnicy marzeń” to opowieść o Świętym Mikołaju, Zębowej Wróżce i Zającu Wielkanocnym. Przeprowadzili przez dzieciństwo kilka pokoleń ludzi, ratując niewinność w świecie pełnym mroku. Ja poznawałem te postaci z książek i opowieści rodziców. Dzisiaj czasy się zmieniły. To studia filmowe, Dreamworks czy Disney, władają wyobraźnią młodzieży. I cieszę się, że twórcy animacji wracają do klasyki. Przy użyciu najnowszej technologii malują świat dziecięcej fantazji, pełen barw i magii. Chciałem być jego częścią.

Ostatnio rzadziej pokazuje się pan na dużym ekranie.


Wrócę do kina. Ale powoli, bez szaleństw. Niedawno skończyłem grać w „Rockefeller Plaza 30”. Widownia serialu nie powalała, bo NBC nie przyciąga wielkiej publiczności, ale krytyka zareagowała entuzjastycznie, dostaliśmy multum nagród. Poza tym osiągnięcie sukcesu w telewizji wciąga i organizuje niemal cały czas, zostawiając niewiele miejsca na inne aktywności. Jednak po siedmiu latach poczuliśmy, że czas skończyć. „Strażnicy marzeń” to dla mnie dobry krok w stronę nowego życia.
I jak pan je sobie wyobraża?

Nie muszę sobie wyobrażać – już jestem innym człowiekiem niż kilka lat temu. Wziąłem ślub, znowu skoczyłem na głęboką wodę małżeństwa. Przeprowadziłem się z mieszkania przy Central Park West, gdzie spędziłem 20 lat, na Dolny Manhattan. W Nowym Jorku to jak dwa różne państwa. Teraz zamierzam znowu pójść na studia. Zaocznie, ale potraktuję to poważnie. Jestem szczęśliwy.

Usiądzie pan w uniwersyteckiej ławce?

Studia to najwspanialszy okres w życiu, czas czytania. Później wpada się w tryby pracy, zasypuje człowieka lawina obowiązków. Przez lata dosłownie wyrywałem sobie chwile, żeby zamknąć się z książką. Specjalnie kupiłem łódź, żeby móc podnieść kotwicę, wypłynąć, odciąć się od zgiełku i poczytać. Teraz poświęcę studiowaniu większą uwagę, chcę nadrobić czas, który roztrwoniłem po drodze. Interesują mnie literatura, humanistyka, nauki społeczne.

Żałuje pan tych dekad spędzonych w biegu?


Nie, dużo mi dały. Zresztą naturę ciężko przeskoczyć. Ludzie show-biznesu dzielą się na dwie grupy. Niektórzy umieją zbierać owoce sukcesu. Mają poczucie finansowego bezpieczeństwa, podróżują, kupują piękne domy i aranżują je – każdy w innym stylu. Ale jest też drugi typ człowieka. To ktoś, kto pracuje, pracuje i jeszcze raz pracuje. Bez opamiętania. Skacze z jednego projektu w drugi, tłucze kolejne produkcje, ledwo dopinając swój grafik. I to byłem ja. Przez 30 lat podobał mi się zgiełk. Wcale nie korzystałem tak bardzo z pieniędzy, nie opływałem nigdy w luksusy. Nie umiałem odcinać kuponów, wykorzystywać tego, co osiągnąłem. Rwetes jednak uzależnia, w Hollywood stale słyszy się o ludziach, którzy nie wytrzymali tempa. Dlatego zwalniam. Jestem już sporo po pięćdziesiątce i mam jedno marzenie. Odpocząć.

Zdarzało się panu zagubić w pędzie?

Oczywiście. Ciężko sobie wyobrazić, jak wiele w tym zawodzie zależy od szczęścia. Aktor jest częścią wielkiej maszynerii. Media kochają określenie „iść własną drogą”, ale to się udaje tylko garstce. U reszty pogoń za sukcesem rodzi frustrację, mętlik w głowie, nieuzasadnioną wyniosłość. Zraża otoczenie. W rzeczywistości aktor otoczony jest przez ludzi, którzy radzą mu, co robić. Część z nich sam zatrudnia – na jego liście płac są agenci, menedżerowie, rzecznicy. Z drugiej strony decydują za niego pracownicy studiów, reżyserzy, producenci. I można płynąć na takiej fali. I znowu – niektórych ta taktyka wyniosła na szczyt, innych pogrążyła. Wybór żadnej z tych dróg nie gwarantuje sukcesu.

Pan go odniósł. Czuje się pan spełniony?


Mało kto może w Hollywood uczciwie powiedzieć, że jest w pełni usatysfakcjonowany swoim dorobkiem. Musiałby mieć niewiarygodną silną pozycję. Jack Nicholson wchodzi w jakiś projekt i swoją grą sprawia, że film jest dobry. Wśród kobiet oczywistym przykładem jest Meryl Streep. Oni nie mają na koncie słabych występów. Ale zwykle kariera tak nie wygląda. Często jedna czwarta pozycji w filmografii aktora jest dobra albo bardzo dobra. Kolejna ćwiartka – przeraźliwie słaba. A pozostała połowa to średniaki, o których szybko się zapomina. Tak wyglądała moja kariera. Przeciętnie.

Jest coś, z czego jest pan szczególnie dumny?


Zawsze uwielbiałem spotkania z ludźmi, których jest się przede wszystkim wielbicielem, a dopiero później kolegą. Wspominam, jak grałem z Anthonym Hopkinsem albo z Meryl Streep. Bo w tej pracy spędza się z ludźmi po 12, 14, 16 godzin na dobę. Nie warto tracić sił na ścieranie się z durniami. Jednym z najlepszych doświadczeń stało się dla mnie kręcenie „Dobrego agenta” – Robert De Niro stanął za kamerą. Proszę sobie wyobrazić. Słyszę „cięcie”, odwracam się, żeby zapytać reżysera, jak poszło, a tam De Niro. Przez pierwsze trzy dni za każdym razem musiał powtarzać wszystko, bo zamiast słuchać, byłem w niego wpatrzony. Spośród zawodowych spotkań z reżyserami dobrze wspominam też te z dwoma nowojorczykami – Martinem Scorsese i Woodym Allenem. Praca z Woodym jest lepsza niż oglądanie spektaklu teatralnego.

A siedząc samemu na swojej łódce i myśląc o życiu, żałował pan czegoś?


Nie. To kolejna rzecz, której się ostatnio nauczyłem. Wcześniej jako aktor zawsze czegoś żałowałem. Słabych projektów, którym użyczyłem twarzy. Dobrych, które musiałem z różnych przyczyn odrzucić. Dzisiaj wiem, że nie wolno tego robić. Że trzeba iść do przodu. Wszystko, w czym brałem udział, doprowadziło mnie do miejsca, w którym nie muszę się martwić przyszłością. Ulgę przyniosła mi też telewizja. Nie oszukujmy się – po siedmiu latach stabilnej pracy w serialu mam sporo pieniędzy. A tylko one pozwalają w Hollywood na wolność artystyczną. Nie muszę się sprzedawać, nie narzekam, kiedy przez chwilę nie przychodzą interesujące oferty. Zwłaszcza że dla starszych facetów z brzuchem nie ma wielu ról.

Nie wierzę, że tak łatwo można zmienić nastawienie do życia.


Ta decyzja dojrzewała we mnie. Zawsze byłem serio – od dziecka, kiedy jako najstarszy z sześciorga rodzeństwa brałem odpowiedzialność za całą gromadę. Dzisiaj uczę się sztuki relaksu. Pomaga mi żona, Hilaria Thomas. Jej dziadkowie pochodzą z Hiszpanii, z Majorki. Dużą część młodości spędziła w Europie i jest w niej zakochana. Stale latamy za ocean. Czasem godzę to z życiem zawodowym. Cieszyła mnie rola w „Zakochanych w Rzymie”, lubię europejskie festiwale i promocje filmów. Moja żona zna świat, była wiele lat w młodości konkursową tancerką latino i zwiedziła pół globu. Ale została jej jeszcze druga połowa świata. I właśnie podróże, obok studiów, to mój plan na najbliższy czas.

Niedawno mówił pan o ambicjach politycznych, bierze pan też udział w licznych akcjach społecznych. Są kolejnym powrotem do młodości?

Rzeczywiście, jako nastolatek widziałem siebie w Kongresie. Studiowałem przez trzy lata nauki polityczne, rok prawo. Dzisiaj to się zmieniło, ale kiedyś w Stanach panowało przekonanie, że ludzie, którzy ustanawiają prawo, powinni je znać. Jednak w końcu zafascynowałem się teatrem i przeniosłem na wydział aktorski. Wciąż jestem patriotą i czuję, że powinienem coś zrobić dla kraju. Nie byłem w wojsku, bo kiedy w 1976 r. kończyłem szkołę średnią, zaciąganie się do niego nie było popularne. Na armii wciąż ciążyło odium Wietnamu. Może teraz przydam się na coś społeczeństwu.

Przeżywa pan wybory prezydenckie?


Nie lubię Ameryki w czasie kampanii wyborczych. Cały kraj zamienia się wtedy w zatłoczoną, przesiąkniętą dymem papierosowym spelunę, w której każdy jest nabuzowany i kłóci się przy barze, a potem podwija rękawy i naparza pod knajpą. To nie jest przyjemne. Rzym z Woodym Allenem był wspaniałym oddechem. Nawet jeśli Włosi mają swoją politykę – zapewne równie brudną i trudną jak my – mnie ona nie dotyczyła.

A nie niepokoi pana, że aktorzy wykorzystują swoją popularność i angażują się w sprawy społeczne? Może jednak powinni zostać przy kinie?

Kiedyś pewnie bym się z panem zgodził. Ale dzisiaj już nie. Potrzebujemy idealistów, choć nie jest im łatwo zaistnieć w polityce. Kongres zaludniają biznesmeni, którzy wnoszą do polityki swoje interesy; lobbyści forsują prawa korzystne dla zatrudniających ich koncernów. Każde ich słowo ma jeden cel: mnożyć przychody i poprawiać notowania na giełdzie. Ale kiedy wychodzą na mównicę, sala milczy zasłuchana. To bardzo amerykańskie. Bo Amerykanin rozumie, że ktoś angażuje się w sprawę, która może przynieść mu realne korzyści. Tymczasem artysta, który nie ma oczywistej motywacji, wywołuje panikę. Bo niby po co to robi? Ja nigdy nie występowałem w żadnej sprawie, która przynosiłaby mi zysk. Walczę o środowisko, o kontrolę broni. I choć nikt nie chce mnie słuchać, nie zamknę się.

I naprawdę chce pan się zająć polityką na pełen etat?


Jeszcze nie teraz. Jedyna funkcja publiczna, która mnie interesuje, to burmistrz Nowego Jorku – miasta, które kocham i znam. Czuję jego potrzeby. Na inne stanowiska nie mam wystarczających kompetencji. Niestety teraz w moim życiu nie ma miejsca na odpowiedzialność mera. Poza tym musiałbym w minionym roku zacząć zbierać pieniądze na kampanię. Ale pomyślę o tym poważnie w przyszłości.

A potem będzie pan mówił, że potrzebuje odpoczynku – tym razem od polityki.

Myśli pan, że ten typ tak ma? Może. Wtedy znowu wezmę walizkę książek, odcumuję łódkę i zarzucę kotwicę na wodach Atlantyku.
Okładka tygodnika WPROST: 2/2013
Więcej możesz przeczytać w 2/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 2/2013 (1559)

  • Loty i nieloty 6 sty 2013, 20:00 Mówiąc wprost, co nowy rok, to nowy szok. Nie pamiętam, czy po 1989 r. mieliśmy choć jeden spokojny początek stycznia. Zawsze wprowadzano nam jeśli nie terapię szokową, to nowe podatki, nowe podziały kraju, najróżniejsze utrudniające... 4
  • Vive la Matuszka Rassija! 6 sty 2013, 20:00 Chwała Rosji! – napisał w liście do rosyjskich mediów Gérard Depardieu, gdy dzięki dekretowi Władimira Putina otrzymał rosyjskie obywatelstwo. – Mój ojciec był swego czasu komunistą i słuchał Radia Moskwa. To także... 6
  • Cytat tygodnia 6 sty 2013, 20:00 „Dzięki piłce wyjechałem z Nigerii, zyskałem drugą ojczyznę. Otrzymałem polskie obywatelstwo, za które odwdzięczyłem się bramkami. Pewnie, że gdyby nie urazy, to zdziałałbym więcej, ale nie ma co rozpaczać. I tak dużo się... 6
  • Mussolini na dnie 6 sty 2013, 20:00 Zaczęło się niewinnie. Fani nurkowania postawili na dnie jeziora Garda popiersie Mussoliniego. Posąg dołączył do grona postaci z historii i literatury spoczywających na głębokości 40 m. Wtedy zawrzało. Powstały grupy na Facebooku.... 6
  • Da Vinci i nerka 6 sty 2013, 20:00 To pierwsza taka operacja w Polsce. W poniedziałek 7 stycznia w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu robot przeszczepi nastolatkowi nerkę pochodzącą od żywego dawcy. To ma znaczenie, bo biorcy żyją z takim narządem blisko... 6
  • Pan ambasador tańczy 6 sty 2013, 20:00 Tuż przed świętami użytkownicy polskiego Facebooka żyli życzeniami, które za jego pośrednictwem „śpiewająco” złożyli nam pracownicy ambasady USA w Warszawie. Ambasador RP w Chinach Tadeusz Chomicki poszedł dalej. Otóż... 7
  • Tylko rok dla "Mengele" 6 sty 2013, 20:00 Doktor Mirosław G. został skazany na rok w zawieszeniu za łapówkarstwo. To nikły wyrok, szczególnie jak na zarzuty, które początkowo formułowano. Przypomnijmy, że wchodzić w grę miało nie tylko przyjmowanie łapówek, ale też... 7
  • Dochodzenie 6 sty 2013, 20:00 Już za tydzień „Wprost” z płytą DVD z filmem „Dochodzenie” Michaela Catona-Jonesa. Reżyser „Rob Roya” opowiada historię śledztwa prowadzonego przez nowojorskiego policjanta. W tej roli Robert De Niro.... 7
  • Komu potrzebna jest Polska? 6 sty 2013, 20:00 Nagrody Kisiela 2012 rozdane. Gala wręczenia nagród odbędzie się 20 stycznia. Tymczasem przypominamy kolejny fragment felietonu Stefana Kisielewskiego z pytaniami o pozycję międzynarodową Polski i jej sytuację gospodarczą. Aktualne? Na... 9
  • Teresa Torańska (1944-2013) 6 sty 2013, 20:00 Zawsze chciała zrozumieć. Wolała to od przyklejania etykietek. Taką miała filozofię zawodu. Nie wahała się, nawet gdy musiała iść wszystkim na przekór. 12
  • Owsiak na zakręcie 6 sty 2013, 20:00 Jurek Owsiak lubi, kiedy jest głośno. Jednak zamieszania, które wywołał w tym roku, się nie spodziewał. Musi odpierać oskarżenia o promowanie eutanazji i znosić złośliwe komentarze na temat lansowania się na reklamowych billboardach. 14
  • This is the end 6 sty 2013, 20:00 Szef ABW Krzysztof Bondaryk stał się pierwszą ofiarą w toczonej podskórnie wojnie służb specjalnych. 20
  • Niech słowo odzyska wartość 6 sty 2013, 20:00 Rozpoczynamy nowy rok. Przyjmijcie państwo ode mnie serdeczne życzenia wszelkiej pomyślności, zdrowia i mądrości, abyśmy nie dali się kryzysom, zajęli się konkretnymi problemami i wyrwali się z matni ciągłego rozmawiania o trudnej... 25
  • Partia z Gierkiem 6 sty 2013, 20:00 Dzieci za czasów gierka rzadko chodziły głodne – przekonuje paulina Piechna-Więckiewicz, wiceszefowa SLD. Ale z obchodów roku byłego I sekretarza sojusz się wycofuje 26
  • Największy zakład fotograficzny w Polsce 6 sty 2013, 20:00 Rozbudowany system fotoradarów ma zwalczać „morderców drogowych” – przekonuje minister Nowak. Tymczasem w jego resorcie po cichu przygotowano wzór, na którego podstawie urządzenia te mają przynieść budżetowi w tym roku aż 1,5 mld zł. 30
  • Niebezpieczne związki 6 sty 2013, 20:00 Czy szef GPW nakłaniał spółki, by sponsorowały film, w którym gra jego partnerka? Prezes zaprzecza, a minister skarbu wzywa CBA. 34
  • Miłość, Szymborska i donos 6 sty 2013, 20:00 O tym, że Adam Włodek, były mąż Wisławy Szymborskiej, był ubeckim donosicielem, podobno wiedział cały krakowski salon. Czy wiedziała noblistka? Podobno salon chronił ją przed tą wiedzą. 38
  • W dworcowym bufecie 6 sty 2013, 20:00 Nie było mnie w kraju. Po powrocie jak zwykle rzuciłem się wygłodniały na newsy z religijnej branży. I po raz kolejny zaliczyłem twarde lądowanie, jak człowiek, który przez całą podróż nastawia się na nowe smaki, a kończy w... 42
  • Pożegnanie Teresy 6 sty 2013, 20:00 Nie uczestniczyła w telewizyjnym show, zwanym dziś mylnie programem publicystycznym, nie zwiększała niczyjej „oglądalności”, nic też nie wiedziała o liczbie „kliknięć” – głównym kryterium dziennikarskiego... 43
  • Love me tender pod Tatrami 6 sty 2013, 20:00 Europejska ginie wśród neonów knajp góralskich i McDonalda. Ci, którzy do niej trafią, zobaczą chybotliwe stoliki z płyty pilśniowej, a w karcie śledzia, kawę plujkę, wódkę z ogórkiem. Na scenie króluje pan Ryszard, czyli Ricardo. Zakopiańska wersja Elvisa. Fenomen. 44
  • Pożegnanie z historią 6 sty 2013, 20:00 Dowiaduję się, że około 60 proc. uczniów gimnazjum nie wie, kiedy była II wojna światowa. W pierwszym odruchu jestem wstrząśnięty, jak w reakcji na wypowiedź tego posła, który powstanie warszawskie umieścił w 1989 r. Po chwili... 49
  • Zmiany 2013. Znikające grosze 6 sty 2013, 20:00 Najbliższe miesiące przyniosą przynajmniej kilkanaście zmian w różnych dziedzinach życia. Czy na lepsze? Już widać, że nie wszystko działa tak, jak powinno. 50
  • Pan od biegunów 6 sty 2013, 20:00 Zdobył już wszystko, co zdobyć chciał. Teraz planuje przejście wszerz Europy, by… po prostu porozmawiać z innymi ludźmi. O czym konkretnie, Marek Kamiński opowiada Magdalenie Rigamonti. 53
  • Dzieci geopolitycznej troski 6 sty 2013, 20:00 Moskwa otwiera nowy front w ideologicznej wojnie z Am eryką. Zabijacie nasze sieroty – mówi Kreml i wprowadza zakaz adopcji rosyjskich dzieci do USA. 58
  • Izrael jastrzębi 6 sty 2013, 20:00 Największym przegranym wyborów do Knesetu będzie mniejszość arabska. Również z własnej winy. Arabowie mogliby rządzić Izraelem, ale nie potrafią się dogadać. 62
  • Ostrzę nóż na Bengalczyków 6 sty 2013, 20:00 Gurkha w Indiach może być żołnierzem lub kelnerem. Jako lekarz albo prawnik budzi śmiech – mówi Palden z Dardżylingu. Jego rodacy, najlepsi w Azji żołnierze i producenci herbaty, są w Indiach obywatelami drugi ej kategorii i od lat walczą o niezależność. 64
  • Nowy rok, nowe postanowienia 6 sty 2013, 20:00 Początek roku to czas postanowień. Często słyszy się „w nowym roku zapiszę się na siłownię” lub „będę się zdrowiej odżywiał”. O tym, jakie ekonomiczne noworoczne postanowienia warto przyjąć, mówi Krzysztof Sadecki, prezes New Direct sp. z o.o. 69
  • Tajemnice Asasynów 6 sty 2013, 20:00 O Asasynach przypomniała światu Al-Kaida. Czy Bin Laden był dzieckiem legendarnych wojowników? 70
  • Cena czyni cuda i miliardy 6 sty 2013, 20:00 Idzie luty, szykuj buty. Jakie? Oczywiście tanie, bo zaciskamy pasa. Ilekroć ekonomiści zaczynają straszyć nas kryzysem, Dariusz Miłek może zapalać cygaro studolarowym banknotem. 74
  • Era gazu 6 sty 2013, 20:00 O ile wiek XIX był wiekiem pary, a XX - ropy naftowej, to XXI będzie wiekiem gazu. Gaz jest ekologiczny, wystarczy go na długo. Technologia używana przy jego wydobyciu i transporcie pozwoli na łagodne przejście do ery wodoru. 78
  • Gaz ziemny w kilku postaciach 6 sty 2013, 20:00 Płynny, lotny, sprężony. Gaz ziemny przybiera różne formy, każda z nich różni się kalorycznością i zastosowaniem. Gaz robi karierę we współczesnym świecie, dzięki jego skropleniu lub sprężeniu może być transportowany na duże odległości. To o wiele bardziej ekologiczny surowiec... 80
  • Nowe szaty muzyki 6 sty 2013, 20:00 Rynek fonograficzny przechodzi kolejną rewolucję. Po etapie digitalizacji i sprzedaży plików z muzyką nadchodzi czas serwisów streamingowych. Największy – Spotify – wchodzi do Polski. 81
  • Szczęśliwy zmęczony facet 6 sty 2013, 20:00 Osiągnął już wszystko. Prawie. Teraz planuje studia i marzy o rządzeniu No wym Jo rkiem. Ale zanim to nastąpi, udziela głosu świętemu Mikołajowi w filmie „Strażnicy marzeń”. Z Alekiem Baldwinem rozmawia Krzysztof Kwiatkowski. 84
  • Lechu Wątpliwy 6 sty 2013, 20:00 Na scenie – zadziorny, w życiu – niezdecydowany. Lech Janerka kończy w tym roku 60 lat i zapowiada nową płytę. Pierwszą od ośmiu lat. 88
  • Tydzień kultury polskiej Jakuba Żulczyka 6 sty 2013, 20:00 No i stało się. Maryla Rodowicz zatańczyła „Gangnam style” w sylwestra na pl. Konstytucji w Warszawie, co pokazała w glorii i chwale TVP. Mówiąc szczerze, nie mam do niej o to pretensji. Parę osób w Polsce wciąż nie ma... 91
  • Tabelki nie są ok 6 sty 2013, 20:00 Wprowadzony 1 stycznia nakaz grania w radiu w większości polskich piosenek to fatalny pomysł – pisze Piotr Metz, krytyk muzyczny. 91
  • Wizualna uczta 6 sty 2013, 20:00 „Życie Pi” to pierwsze podejście Anga Lee do trójwymiaru. Film zachwyca spektakularnymi obrazami natury. 92
  • Patrol filmowy Tomasza Raczka 6 sty 2013, 20:00 Czarny koń 93
  • Muzyczny ranking Piotra Metza 6 sty 2013, 20:00 1. Bruno Mars Unorthodox Jukebox Warner Ten album (co sugeruje już tytuł) to swoista układanka inspiracji, z których nawet niewprawne ucho najpierw wyłapuje Michaela Jacksona. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że Mars sam pisze i produkuje... 94
  • Piotr Kofta wie, co czytać 6 sty 2013, 20:00 1. To nie jest dziennik Zygmunt Bauman, przeł. Maria Zawadzka Wydawnictwo Literackie 2012 To rzeczywiście nie jest dziennik sensu stricto. Zapiski i refleksje wybitnego socjologa na marginesach bieżących lektur – obejmujące pół roku... 94
  • Przychodzi zbrodnia do lekarza 6 sty 2013, 20:00 Leczy chorych i pisze świetne kryminały. Mimo że to, jak sam mówi, diabelnie trudne. Najnowsza powieść norweskiego neurologa Christera MjÅseta „Lekarz, który wiedział za dużo” właśnie ukazała się w Polsce. 95
  • Giełda love story 6 sty 2013, 20:00 Dzięki aferze z partnerką prezesa Giełdy Papierów Wartościowych ten bezduszny twór, ten rząd cyferek i notowań w większości zupełnie niezrozumiałych, którym nas straszą na paskach u dołu ekranu, nabrał ludzkich cech. Polska... 96
  • Rosjanin 6 sty 2013, 20:00 Gérard Depardieu może w krótkim czasie stać się obywatelem świata, mającym tyle paszportów, ile istnieje państw. Wyłączając z tej mapy Francję, której nie chce płacić 75 proc. podatku od tego, co zarobił, bo tak sobie tamtejszy... 96
  • Pożegnania i powitania 6 sty 2013, 20:00 Nowy rok ma paskudny zestaw liczb. Nie jestem przesądny, ale 2013 mi się nie podoba. Jakie to ma jednak znaczenie? Ci, którzy mieli się narodzić, przyjdą na świat. Odejdą ci, którzy mieli odejść. Jak obszerna musi być łódź, by... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany