Noga nogę myje

Noga nogę myje

22 miliony złotych kasuje co roku polska mafia futbolowa
Jeśli ktoś chciałby zobaczyć polską piłkę nożną w prawdziwym świetle, powinien się wybrać do Madrytu. Nie, wcale nie na Estadio Bernabeu i mecz naszpikowanego gwiazdami Realu. Powinien się wybrać do muzeum Prado. Tam pośród arcydzieł Velasqueza i Goi znajduje się "Ogród ziemskich rozkoszy" Hieronima Boscha. Prawa część tego tryptyku to "Piekło": alegoria grzechu, występku i wszelkiego zła. To zgnilizna, robactwo i ciemność. Hazard, świńskie ryje i piekielne ognie. Dno, upadek i nicość. Taka sama jest wizja polskiej piłki Piotra Dziurowicza, skruszonego grzesznika, byłego prezesa i przekrętacza, który świadomie został konfidentem. - Faktycznie tak o mnie mówią. A nawet trochę zabawniej: "konfitura" - przyznaje w rozmowie z "Wprost". Ciężkie grzechy swoje i innych ludzi polskiej piłki Dziurowicz wyznał najpierw prokuratorowi, a kilka dni temu dziennikarzom "Gazety Wyborczej". Otwarcie mówi, że jest skruszonym przestępcą. Z racji popularności futbolu Dziurowicz przebił u nas sławą tak znanego informatora policji jak Masa z mafii pruszkowskiej. Oby stał się polskim Tommaso Buscettą, który zaprowadził do więzienia 475 gangsterów Camorry i Cosa Nostry. 29-letni Piotr Dziurowicz, prezes GKS Katowice, od wielu lat kupował mecze u sędziów i piłkarzy innych drużyn. Żeby awansować, żeby nie spaść, żeby wygrywać. Kupował jak wszyscy. Opowiada, że tylko w sezonie 1999-2000 w drugiej lidze (GKS Katowice awansował wtedy do ekstraklasy) suma łapówek wyniosła 5-6 mln zł. Jeśli tak, to w pierwszej lidze ta suma musiała być co najmniej dwukrotnie wyższa. Oznacza to, że polska mafia futbolowa kasuje co roku 22 mln zł. Od pięciu miesięcy Dziurowicz współpracuje z policją i prokuraturą. To on wziął udział w policyjnej prowokacji, w której arbiter Antoni Fijarczyk przyjął 100 tys. zł łapówki za ustawienie wyników dwóch spotkań w końcówce ubiegłego sezonu. To za sprawą jego zeznań do aresztu trafili również sędzia Krzysztof Zdunek oraz obserwator Marian Dusza.

Opcja zerowa
Tak naprawdę to nie Dziurowicz pierwszy zaczął demaskować bagno polskiej piłki, ale Jan Tomaszewski, bohaterski bramkarz z Wembley, człowiek o niewyparzonej gębie i ostrym piórze. To on wymyślił określenia "dziuroland" i "dziuroludki" (na system panujący w naszym futbolu, gdy prezesem PZPN był Marian Dziurowicz, ojciec Piotra). Od lat opisywał oszustwa w i wokół PZPN na łamach "Przeglądu Sportowego". Ale uważano go za niegroźnego szaleńca, a w końcu z "PS" wyrzucono. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawca "PS" mówił dla branżowego miesięcznika "Press", że trzeba było wyrzucić Tomka m.in. za tak skandaliczne sformułowania, jak "PZPN - Przestępcy Zrzeszeni Przeciwko Nam".
Dziś Tomaszewski, ze swym bolszewicko-jakobińskim zacięciem do stanowienia nowych porządków, jest szefem Komisji Etyki PZPN. Wciągnął go tam prezes Michał Listkiewicz. To bardzo chytre posunięcie prezesa, bo wcześniej Tomek sikał na PZPN, a teraz, gdy już jest w środku, sika na zewnątrz - mówi się o tej zaskakującej wolcie. Dyżurny etyk Tomaszewski zaczął bardzo ostro, m.in. od kuriozalnego zanegowania całego rzymskiego systemu prawnego. Twierdził, że przestępcy wcale nie trzeba udowadniać winy, bo to on musi udowodnić swoją niewinność. Rychło jednak swój rewolucyjny zapał ostudził. Głośno dziś powiada, że wobec gigantycznej skali korupcji w polskiej piłce, gdzie zapewne ani jeden klub ani sędzia nie ma czystych rąk, należałoby pomyśleć o abolicji. O piłkarskiej "grubej kresce". Pomysł trafia na podatny grunt, bo coraz więcej ludzi futbolu chciałoby opcji zerowej, zanim ich samych wyzeruje prokuratura.
Tak naprawdę smród jest wszędzie, co przyznają nawet najpoważniejsi ludzie naszej piłki. Zbigniew Drzymała z Groclinu nie wypiera się, że w jego klubie sędziowie zjedli niejeden wystawny obiad. Bogusław Cupiał, który jedną ręką zlikwidował fabrykę kabli w Ożarowie, drugą przytulił do serca i dał pracę w Krakowie jednemu ze zredukowanych robotników - Leszkowi Saksowi, tak się składa, że szefowi obsady sędziów itd., itp. Charakterystyczna jest w tym kontekście wypowiedź 84-letniego Kazimierza Górskiego, honorowego prezesa PZPN. - Kiedy jakiś czas temu wróciłem z Grecji i zostałem szefem związku, zapytałem, z czym jest największy problem. Sędziowie! Sędziowie! - krzyczą mi wszyscy na zarządzie. To ja wtedy powiedziałem tak: "Panowie, niech wstanie każdy, kto nigdy nie załatwiał meczu. I nie wstał nikt! - mówi Górski.

Bułgarskie pieniądze
Piotr Dziurowicz nie powiedział całej prawdy o korupcji w polskiej piłce. Oszczędził piłkarzy. Nie kupuje się meczu tak prosto, że prezes bierze forsę z kasy i jedzie na jakąś stację benzynową. Takie historie są łatwe do wykrycia przez pierwszą lepszą kontrolę finansową, nie mówiąc o obowiązkowym w lidze audycie licencyjnym. Meczów nie kupują prezesi, ale sami piłkarze. Składają się z premii, które są celowo zawyżane. Nadwyżki trafiają do wspólnego wora na "gwizdków", czyli na korumpowanie sędziów. Najtrudniej ściąga się działkę od cudzoziemców, bo "nie kumają", o co chodzi.
Prym w zbieraniu lewej kasy wiodą najstarsi zawodnicy (i to na ogół jest ich jedyna racja bytu.) To dlatego wszelkie wypowiedzi piłkarzy, że oni "nigdy, przenigdy", należy włożyć między bajki. Obowiązuje zmowa milczenia, wymuszana - jeśli trzeba - groźbami i biciem. To zapewne dlatego Franciszkowi Smudzie, trenerowi, który zdobył trzy razy mistrzostwo, wyrwała się kiedyś smutna konstatacja: "Każda drużyna to banda, a każdy piłkarz to kurwa".
Pieniądze na sędziów lub rywali zwano dawniej "bułgarskimi" (bo lewe). Nielegalny obrót korupcyjną forsą nie budzi najmniejszego zdziwienia w żadnym klubie, nie mówiąc już o jakimkolwiek zażenowaniu. Rok temu wybuchł w Polsce skandal, gdy senator SLD Grzegorz Lato (król strzelców mundialu z 1974 r.) ujawnił, że Robert Gadocha wziął od Argentyńczyków 20 tys. dolarów za to, żeby Polska nie odpuściła meczu - też za pieniądze - Włochom. Gadochę skazano na infamię, ale nikt nie zwrócił uwagi na jedno: żal był do Gadochy nie o to, że wziął, ale o to, że się nie podzielił!

Dlaczego Dziurowicz sypie?
Piotr Dziurowicz jest synem Mariana, nieżyjącego już twórcy katowickiego GKS, byłego prezesa PZPN. Ojciec Piotra był postacią nietuzinkową: kadrowcem w katowickim zrzeszeniu węglowym, doktorem nauk górniczych, ale też właścicielem prywatnej firmy produkującej plastikowe gadżety (w ten ostatni biznes najzwyczajniej się wżenił). Kiedy upadała PRL, zapomniał o wsparciu śląskich sekretarzy i zaczął peregrynować do Gdańska, do kolebki "Solidarności". A partyjną legitymację zastąpił książeczką do nabożeństwa. Honory zaczął oddawać śląskiemu arcybiskupowi Damianowi Zimoniowi.
Jednak jako inżynier Marian Dziurowicz potrafił dobrze liczyć. Natychmiast po zmianie systemu postanowił sprywatyzować klub, którym jedynie zarządzał. Dla lepszego wrażenia ściągnął szwajcarskiego wspólnika, ale większą część udziałów przydzielił sobie. Nie zapłacił za nie złotówki. Jak twierdził - taki aport własny należy mu się "za stworzenie silnego klubu, za zbudowanie stadionu, za dziesięć lat gry w pucharach". Nikt nie protestował: ani kiedy Marian przejmował prawem kaduka największy śląski klub, ani kiedy przepisywał udziały na 22-letniego syna Piotra. Protesty zaczęły się dopiero teraz. Że to, co ojciec zbudował, syn zrujnował.
Piotr, następca Mariana, w chwili objęcia władzy był studentem drugiego roku prawa. O finansach nie miał pojęcia - jedynym konsultantem była jego dziewczyna, znany śląski komornik. Ojciec rad mu nie dawał, bo ciężko chorował na serce, a następnie wbrew synom (Piotr ma brata Marka, nie przejawiającego, na szczęście, zainteresowania futbolem) związał się po śmierci żony z pracownicą PZPN - swoją podwładną. Rodzina się rozpadła. Młody Piotr zaczął działać sam. Początkowo mu szło. Z piłkarzami - na ogół dużo starszymi od siebie - zajął nawet w lidze trzecie miejsce, wyrzucając z pucharów Legię Warszawa. Ale sponsorów nie przybywało, a koszty rosły. Sprzedawał więc zawodników, czyli osłabiał klub. Bronił się przed spadkiem łapówkami. Długi rosły więc lawinowo. Żeby dostawać corocznie jedyny pewny zastrzyk finansowy - wielomilionową dotację z Canal+ za prawa do telewizyjnych transmisji - musiał za wszelką cenę grać w pierwszej lidze. Kupował więc mecze. Nie pamięta ile: - Tak pomiędzy 50 a 80 - opowiada.
Dziurowicz miał pecha albo raczej za niski budżet. GKS mimo rozlicznych kombinacji i fałszerstw z hukiem spadł z ligi. I to nie do drugiej, lecz od razu do czwartej - za długi. To były nie tylko długi wobec ZUS, urzędu skarbowego czy PZPN. Dziurowicz miał pożyczać także od ludzi z miasta i nie miał z czego oddać. Wystraszył się i w maju, w najgorętszym okresie walki o utrzymanie, zgłosił się na policję.
- Kupowałem mecze, ale nie mogłem patrzeć, jak zawodnicy, zamiast wdzięczności, sprzedawali mnie i klub, bo ktoś dawał więcej - mówi Dziurowicz. I dodaje, że nie potrafił znieść szlochu piłkarzy po przehandlowanym meczu. - Nie, oni nie płakali z powodu przegranej! Oni płakali, że mają takiego beznadziejnego prezesa, co nawet dobrze kupić nie potrafi! - mówi "Wprost" nawrócony oszust.
W piłkarskim światku już wiedzą, co jest przyczyną nagłego nawrócenia Dziurowicza juniora. Zemsta - za stracone pieniądze i absolutna niemożność ich oddania. Dziurowicz przedstawia to inaczej. - Miałem dość. Bałem się odpowiedzialności karnej za to, co robiłem. Chcę zacząć swoje życie na nowo. Wsiadać w tramwaj, w szóstkę lub szesnastkę, jeździć na zajęcia, skończyć przerwane studia - opowiada "Wprost".

Sędzia sp. z o.o.
Choć zeznania Dziurowicza są dla futbolowego środowiska wstrząsem, tak naprawdę nie stało się nic nowego. Pierwsza afera korupcyjna wybuchła w polskiej lidze już w 1936 r., też w Katowicach. Walczący o utrzymanie w lidze Dąb przekupił grającego w Świętochłowicach bramkarza Mroza. Ale choć wygrał 2:0, został zdegradowany. Lista kolejnych afer jest tak długa, że do ich wyliczenia trzeba by parusetstronicowej księgi. Na potęgę handlowali meczami sędziowie, co Janusz Zaorski dobrze pokazał w filmie "Piłkarski poker". Grający arbitra Henryk Bista mówi: "Ja jestem uczciwym sędzią. Zapłacili mi za 3:0 i będzie 3:0!". Większość sędziów założyła własne firmy, by przez nie przepuszczać łapówki. Legendarna jest już historia byłego arbitra międzynarodowego, który osobie przekazującej łapówkę formalnie sprzedawał garnitury - chyba najdroższe wówczas w Europie. Te firmy sędziów to były zwyczajne pralnie pieniędzy. I sędziowie nadal swoje firmy prowadzą.
Dziurowicz twierdzi, że kantują niemal wszyscy uczestnicy futbolowej zabawy. Wymienia nazwiska arbitrów - m.in. Tomasza Mikulskiego, bratanka kapelana sportu. I prezesa PZPN Michała Listkiewicza, którego rzekomo skorumpował już Dziurowicz senior. Faktycznie Listkiewicz często mecze GKS Katowice sędziował. Nawet w tak kuriozalnych okolicznościach, że Marian Dziurowicz był prezesem GKS i PZPN, a Michał Listkiewicz w tymże PZPN był sekretarzem generalnym, czyli pracownikiem. Gdy wytykano ewidentny konflikt interesów, Listkiewicz mówił: "To żadne przestępstwo. Tak samo jest na... Białorusi".
Listkiewicz to twardy i zręczny gracz. Ma to w genach. Jego babka Maria Koszutska, pseudonim Wera Kostrzewa, była przed wojną jedną z najsłynniejszych polskich komunistek - zanim nie rozstrzelano jej na rozkaz Stalina. Ojciec Michała był dobrym aktorem. On sam kształcił się na hungarystę, potem parał się dziennikarstwem i sędziowaniem. Miał szczęście: nad morzem w Polsce w czasie wakacji poznał turystę ze Szwajcarii. Znalazł mu żonę. Ten turysta nazywał się Joseph Blatter i jest dziś prezydentem FIFA - światowej federacji piłkarskiej. Michał Listkiewicz dzięki niemu niemal całą karierę miał z górki. To jedyny Polak, który wystąpił w finale mistrzostw świata: sędziował mecz Argentyna - Niemcy w 1990 r.
"Odejdę od koryta!" - radzi Listkiewiczowi "Super Express". Ale on nic sobie z tego nie robi, bo PZPN jest niezależnym stowarzyszeniem, w dodatku wybory wygrał przytłaczającą przewagą. - Brednie pana Dziurowicza mnie śmieszą - mówi Listkiewicz. I dodaje to, co na podobną okoliczność przewidział przedwojenny pisarz Tadeusz Dołęga- Mostowicz. Gdy w "Karierze Nikodema Dyzmy" hrabia Ponimirski dyskredytuje i obnaża głównego bohatera, pada prosta odpowiedź: "To wariat".
Wyznania Dziurowicza mają walor przeczyszczający, ale też feler. Dotyczą na ogół spraw przeszłych i mają znikomą wartość dowodową. Grozi mu zatem cała seria procesów o zniesławienie. Prokuratorsko-policyjny parasol w tym mu nie pomoże.

Zwyczajna nieuczciwość
Czy korupcja w polskim futbolu to jakiś ewenement? Nic podobnego. Żyjemy w kraju, w którym 80 proc. uczniów akceptuje ściąganie, gdzie płaci się za egzaminy na studia i za prawo jazdy, gdzie wędliny i paliwo w znacznej części składają się z wody, wódka jest "kręcona", a pogotowie ratunkowe pomaga niektórym pacjentom... odejść z tego świata. Na takim tle kupienie kilkudziesięciu meczów przez śląskiego studenta to normalka.
A zarazem polski futbol jest na fali: reprezentacja w eliminacjach mistrzostw świata wyprzedza w grupie Anglię i może awansować na mundial. Polska zajmuje 21. miejsce w świecie (w czym innym jesteśmy równie dobrzy?), liga ma poważnych sponsorów (Canal+, Idea, ITI, KGHM, Kompania Piwowarska, Orlen, Comarch etc.), rozgrywki wreszcie wychodzą z PZPN - będzie nimi kierować spółka klubów Ekstraklasa SA. Afera Dziurowicza paradoksalnie jest traktowana jako wielka szansa. Tak to tłumaczy Jarosław Kołakowski, czołowy menedżer na naszym futbolowym rynku: - Po wyznaniach Dziurowicza i po kolejnych aresztowaniach nasze kluby muszą wreszcie totalnie zmienić kurs i działać jak w Europie. A to oznacza po prostu zatrudnianie coraz lepszych zawodników. Bo odnoszenie sukcesów innymi sposobami już się skończyło.
Być może piłki całkowicie się nie uleczy nigdy, bo przewały są jej cechą immanentną i trafiają się wszędzie. W Anglii, w Niemczech, w Hiszpanii, a nawet w USA. Media kreują magów, takich jak Mourinho, ale najwyżej małymi literami informują, że FC Porto, w którym osiągnął sławę, na potęgę kupowało mecze - całkiem jak GKS. Media nie podają też, że i nam zdarzało się odnosić sukcesy dzięki przychylności arbitrów. Najbardziej znany przykład to mecz z roku 1995, gdy Legia jako pierwszy polski klub awansowała do Ligi Mistrzów. W rywalizacji z Goeteborgiem sędzia wyrzucił z boiska dwóch Szwedów i nie uznał im prawidłowego gola. Nad obserwatorem tamtego meczu czuwał... Marian Dusza, ostatnio pensjonariusz wrocławskiego aresztu. A po ostatnim meczu reprezentacji Polski w Azerbejdżanie na boisku szalał trener rywali Carlos Alberto. Bo sędzia pomagał biało-czerwonym. Bał się koneksji Listkiewicza w FIFA? To właśnie druga strona medalu: na oszustwach korzysta każdy. Przypomina się maksyma dobrego wojaka Szwejka: "Nie ma takiego chłopa, któremu by jaja nie śmierdziały".

Będzie drożej!
Czy kibice się odwrócą od futbolu? Już wiadomo, że nie. Czy sponsorzy się wycofają? Też nie - ogłosił to Canal+, mimo że liga strzela sobie ostatnio samobója za samobójem. Ale jest wreszcie szansa na uczciwszą grę i bardziej przejrzyste reguły. Ale gwarancji nie ma. W czasie stanu wojennego, kiedy w każdym sklepie były puste półki i padał nawet system kartkowy, wicepremier rządu od gospodarki wybrał się z tajną misją do więzienia w Barczewie. Odsiadywał tam dożywocie hitlerowski bonza - szef od kontyngentów i aprowizacji w czasie wojny. "Jak sobie radziliście z dystrybucją mięsa? - pytał Polak. "W ogóle sobie nie radziliśmy. Za nielegalny obrót mięsem wprowadziliśmy nawet karę śmierci. Nie pomogło. Handlowaliście dalej" - odpowiedział Niemiec. Chyba już wiemy, co będzie dalej - po prostu będzie drożej.

Futbol skopany
Piłkarskie afery - Polska

W 1936 r. bramkarz Śląska Świętochłowice Mróz wziął 300 zł od działaczy Dębu Katowice za wpuszczenie bramek. Gdy sprawa wyszła na jaw, katowiczanie zostali usunięci z I ligi.

W sezonie 1980/1981 Widzew Łódź grał z Zawiszą Bydgoszcz o mistrzostwo ligi. Po spotkaniu pojawiła się plotka, że trzech piłkarzy Zawiszy wzięło łapówkę. Adam Kensy, piłkarz Zawiszy, przyznał, że Andrzej Grębosz z Widzewa zaproponował mu 150 tys. zł do podziału na drużynę za przegraną. Kensy trafił do aresztu. Podczas przesłuchań oświadczył, że chodziło o 300 tys. zł łapówki, ale przed Wydziałem Dyscypliny PZPN stwierdził, że wszystko wymyślił. Nikogo nie ukarano.

W sezonie 1986/1987 PZPN unieważnił mecze Lecha Poznań z Polonią Bytom (1:1), Zagłębia Lubin z Ruchem Chorzów (0:2) i Olimpii Poznań ze Stalą Mielec (1:3). Powodem był "brak zaangażowania w grę zawodników". Nakazano powtórzenie meczu Górnik Wałbrzych - Motor Lublin (4:0).

Podczas baraży w sezonie 1986/1987 w meczu Ruch Chorzów - Lechia Gdańsk, bramkę dla gdańszczan zdobył... bramkarz Ruchu Janusz Jojko. Sprzątaczka znalazła w szatni Ruchu reklamówkę z pieniędzmi.

W sezonie 1992/1993 Legia Warszawa w ostatniej kolejce grała w Krakowie z Wisłą, a pretendujący również do mistrzostwa ŁKS Łódź z Olimpią Poznań. O tytule mistrzowskim decydowały strzelone bramki: Legia wygrała 6:0, a ŁKS - 7:1. Mistrzostwo zdobyła Legia, ale PZPN unieważnił wyniki obu spotkań, odebrał Legii mistrzostwo i przyznał je Lechowi Poznań. Na Legię, Wisłę, ŁKS i Olimpię nałożono kary finansowe, a kolejny sezon te kluby rozpoczęły z minus trzema punktami. UEFA wykluczyła Legię i ŁKS z europejskich pucharów.

W sezonie 1993/1994 zwycięstwo Górnika Zabrze z Legią w Warszawie dawało zabrzanom tytuł mistrza Polski. Sędzia Sławomir Redziński wyrzucił z boiska trzech piłkarzy Górnika. Legia zremisowała i zdobyła tytuł. Sędzia Redziński zakończył po tym meczu karierę.

W sezonie 2001/2002 wybuchła tzw. afera barażowa. W meczach Garbarnia Szczakowianka Jaworzno - RKS Radomsko lepsi byli jaworznianie, ale rywale zakwestionowali prawo do gry Branko Rasicia, wypożyczonego z Victorii Jaworzno. Efektem śledztwa PZPN było ukaranie działaczy śląskiego ZPN i Victorii Jaworzno.

W sezonie 2002/2003 w barażach Garbarnia Szczakowianka Jaworzno grała ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Po informacjach prezesa Świtu, że Szczakowianka przekupiła jego piłkarzy, PZPN zweryfikował wynik drugiego meczu jako walkower dla Świtu. Szczakowiankę zdegradowano i ukarano dziesięcioma punktami karnymi. Zdyskwalifikowano też kilku piłkarzy Świtu.

Wiceprezes Polaru Wrocław Tomasz Szypuła poinformował, że mecz jego drużyny z Zagłębiem Lubin (w sezonie 2003/2004) został sprzedany. Sprawa trafiła do prokuratury. Zarzuty postawiono pięciu zawodnikom. PZPN wszczął postępowanie przeciwko kilku innym zawodnikom oraz klubom Zagłębie Lubin, Cracovia i Piast Gliwice. Sprawa jest w toku.


Piłkarskie afery - Europa

W sezonie 1914/1915 czterech piłkarzy Manchesteru United i Liverpoolu ukarano dożywotnią dyskwalifikacją za zaaranżowanie zwycięstwa 2:0 dla zagrożonego spadkiem Manchesteru.

W styczniu 1965 r. za ustawienie meczu za łapówkę skazano Jimmy'ego Gaulda, piłkarza Charltonu i Evertonu. Zamieszani w tę aferę Tony Kay i Peter Swan, którzy byli reprezentantami Anglii, również zostali skazani na więzienie i dożywotnio zdyskwalifikowani.

W sezonie 1970/1971 w ustawianie meczów była zamieszana połowa zespołów Bundesligi. Oskarżano tak znanych wtedy piłkarzy jak zawodnicy Schalke 04 Klaus Fischer, Klaus Fichtel i Rolf Ressmann. Udowodniono, że w kwietniu 1971 r. Schalke kupiło mecz z Arminią Bielefeld.

W 1981 r. w meczu ligi niemieckiej Jugosłowianin Vlado Kasalo strzelił dwa samobójcze gole w zamian za pokrycie jego hazardowych długów.

W 1980 r. włoskie kluby AC Milan i Lazio zostały zdegradowane do Serie B (drugiej ligi włoskiej) - za kupowanie meczów. W tym samym roku reprezentant Włoch Paolo Rossi znalazł się w grupie 20 piłkarzy zawieszonych za ustawianie meczów. Karę zmniejszono z trzech do dwóch lat i Rossi zagrał w mistrzostwach świata w 1982 r., gdzie został królem strzelców, przyczyniając się do zdobycia przez Włochy tytułu mistrzów świata.

We Francji w 1993 r. mistrzem kraju został Olympique Marsylia. Tytuł odebrano marsylczykom po zeznaniach obrońcy Valenciennes - Jacquesa Glassmana. Ujawnił on, że działacze Marsylii proponowali mu pieniądze za przegranie meczu decydującego o mistrzostwie. Olympique został pozbawiony tytułu, a prezesa klubu Bernarda Tapiego ukarano pięcioletnim zakazem działalności w futbolu. Klub zdegradowano do drugiej ligi.

W 1994 r. bramkarze: Liverpoolu Bruce Grobbelaar i Wimbledonu Hans Segers, oraz napastnik John Fashanu zostali aresztowani pod zarzutem ustawiania spotkań. Ostatecznie przed sądem zostali uniewinnieni.

W połowie lat 90. szwajcarski sędzia Kurt Roethlisberger został dożywotnio zdyskwalifikowany, po tym jak obiecał (za 100 tys. franków szwajcarskich), że nakłoni innego sędziego do stronniczego sędziowania.

W 2004 r. 25-letni niemiecki sędzia Robert Hoyzer ustawił siedem meczów. Potem został świadkiem koronnym i przekazał prokuratorowi listę nazwisk osób zamieszanych w sprzedawanie meczów. Za ustawienie wyniku meczu przekazywano mu kilkadziesiąt tysięcy euro oraz sprzęt, na przykład telewizor plazmowy.
Okładka tygodnika WPROST: 32/2005
Więcej możesz przeczytać w 32/2005 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 32/2005 (1184)

  • Sposób 14 sie 2005 Korupcję leczy się prywatyzacją, wolnym rynkiem i uczciwą konkurencją 3
  • Wprost od Czytelników 14 sie 2005 Województwo londyńskie Ciekawy jest artykuł Jacka Pałasińskiego o polskim Londynie ("Województwo londyńskie", nr 30), ale zbyt drastyczny w swoich osądach. To prawda, że między starą emigracją a armią... 3
  • Skaner 14 sie 2005 Die Toten Hosen - słynny niemiecki zespół punkrockowy - był największą gwiazdą XI Przystanku Woodstock 6
  • Dossier 14 sie 2005 HANNA GRONKIEWICZ-WALTZ była prezes NBP, szefowa warszawskiej PO "Żal mi, że Zyty Gilowskiej nie ma już w Platformie Obywatelskiej, bo myśmy były `Zyta i Hania od sprzątania`" Program III Polskiego Radia ANDRZEJ LEPPER szef... 7
  • Sawka czatuje 14 sie 2005 8
  • Jurata na Białorusi 14 sie 2005 Arytmetyka podpowiada, że na Marię Szyszkowską będzie głosować ponad połowa Polaków 12
  • Playback 14 sie 2005 Michał Listkiewicz, prezes PZPN 13
  • "Wprost" dla młodych dziennikarzy 14 sie 2005 Ósma edycja konkursu dla młodych dziennikarzy, organizowanego przez Ambasadę USA w Polsce i tygodnik "Wprost", rozstrzygnięta. W zmaganiach wzięło udział 112 osób 13
  • Z życia koalicji 14 sie 2005 Sztabowcami apolitycznego Pana Doktora Cimoszewicza są szef rady nadzorczej publicznego radia w Olsztynie Henryk Łańko oraz Zbigniew Krzywicki, członek rady regionalnego radia w Białymstoku 14
  • Z życia opozycji 14 sie 2005 Jeśli do waszych drzwi zapuka smętnie wyglądający koleś w kiepskim garniturze, to oczywiście może to być izba skarbowa, ale możecie też trafić znacznie gorzej 15
  • Klęska grunwaldzka 14 sie 2005 Piotr Semka trafił kulą w płot, porównując niedowiarków z SLD do Krzyżaków 16
  • Fotoplastykon 14 sie 2005 17
  • Glejt od Pierwszego 14 sie 2005 Prezydent RP jest szantażowany przez Rosjan - twierdzi Roman Giertych, wiceszef sejmowej komisji śledczej 18
  • Włodzimierz Nieświadomy 14 sie 2005 Gdyby akcję "Czyste ręce" przeprowadzano dziś, Cimoszewicz byłby jej negatywnym bohaterem 22
  • Dyplomacja pałacowa 14 sie 2005 To Aleksander Kwaśniewski skłócił PiS z PO w kwestii obsady stanowiska ambasadora w Waszyngtonie 24
  • Sztukmistrze prawa 14 sie 2005 Zawodowcy od prawa wsparli specjalistów od reklamy i socjotechniki w rozgrywaniu społeczeństwa przez lewicę 27
  • Moskiewskie biesy 14 sie 2005 Polska będzie jednym z ostatnich krajów zjednoczonej Europy, z którym Rosja będzie żyła bez uprzedzeń i zadrażnień 30
  • Buty Blaira 14 sie 2005 Nie ma mody na liberalizm, jest odcinanie się od liberalizmu 32
  • Egalitaryzm dla idiotów 14 sie 2005 Nie było, nie ma i nie będzie bezpłatnych studiów 34
  • Pielgrzymkiada 14 sie 2005 Już w tym roku do Łagiewnik przybędzie więcej pielgrzymów niż na Jasną Górę 36
  • Giełda 14 sie 2005 Dania jest najatrakcyjniejszym krajem dla cudzoziemców kupujących samochody - wynika z raportu Komisji Europejskiej 40
  • Ośmiornica na brukselskim wikcie 14 sie 2005 Mafioso to przeżytek, we Włoszech bryluje progettista - wyłudzacz unijnych funduszy 42
  • Rozwój przez zatrudnienie - polemika 14 sie 2005 Miażdżącej krytyce poddał redaktor Michał Zieliński program gospodarczy Prawa i Sprawiedliwości "Finanse publiczne - rozwój przez zatrudnienie" ("Wprost", nr 30). Nie bardzo wiem tylko, czy program, czy PiS.... 46
  • Program niewidka 14 sie 2005 PiS obniży i podatki, i deficyt, a 25 mld zł wyczaruje 46
  • Historia bańki 14 sie 2005 Prezesa Enronu niewiele różni od kontrolera finansów osiemnastowiecznej Francji 49
  • Sto kwiatów i chwast 14 sie 2005 Socjalizm, własność państwowa, planowanie, kontrola nad gospodarką - to droga do nędzy 50
  • Noga nogę myje 14 sie 2005 22 miliony złotych kasuje co roku polska mafia futbolowa 52
  • Cały ten pasztet 14 sie 2005 Rozmowa ze ZBIGNIEWEM BOŃKIEM, byłym piłkarzem i trenerem reprezentacji Polski, byłym wiceprezesem PZPN 60
  • Rajskie piekło 14 sie 2005 10 miejsc, które musisz zobaczyć. Budrewicz odkrywa Pantanal 62
  • Stany Zjednoczone Europy 14 sie 2005 Nie było bardziej nacjonalistycznego kontynentu niż Europa i nie było bardziej humanistycznego kontynentu niż Europa 65
  • Miłość po francusku 14 sie 2005 Nikt nie wie, za jakie zasługi dla Polski wystawiono de Gaulle`owi pomnik w Warszawie 66
  • Know-how 14 sie 2005 Mózgi ludzi starzeją się zupełnie inaczej niż mózgi szympansów, naszych najbliższych ewolucyjnych krewnych - ogłosili amerykańscy uczeni 68
  • Azja klonuje 14 sie 2005 Sklonowanie psa jest trudniejsze niż sklonowanie człowieka 72
  • Fizyka żywych trupów 14 sie 2005 Komputery mogą działać w kilku wszechświatach?! 76
  • Metropolia szkła 14 sie 2005 W Egipcie i Mezopotamii już w IV tysiącleciu p.n.e. były wytwarzane paciorki z fajansu 78
  • Bez granic 14 sie 2005 Zatopiona Bułgaria Kilka tygodni temu pod wodą znalazła się Rumunia, teraz ulewy nękają Bułgarię. Deszcze podzieliły kraj, przerywając łączność między wschodnią a zachodnią częścią Bułgarii. Zalane są kilkukilometrowe odcinki... 80
  • Saudyjska bomba zegarowa 14 sie 2005 Spokój panujący w Arabii Saudyjskiej może mylić. Natychmiast po śmierci Fahda w Rijadzie ogłoszono stan wyjątkowy 82
  • Gnicie pomarańczy 14 sie 2005 Pół roku po "pomarańczowej rewolucji" Ukraina weszła w ostry zakręt 86
  • Straszenie króla Donbasu 14 sie 2005 Czy atak na Achmetowa jest efektem konkurowania Juszczenki i Tymoszenko o względy donieckiego oligarchy? 89
  • Pokój dwudziestodniowy 14 sie 2005 Południowy Sudan nie rozwijał się od czasu, gdy Bóg stworzył Adama i Ewę 90
  • Menu 14 sie 2005 Tańczące gigantyczne żurawie stoczniowe i feeria świateł to tylko niektóre z elementów widowiska Jeana-Michela Jarre`a, które będzie ozdobą obchodów 25-lecia "Solidarności" w Gdańsku 92
  • Recenzje 14 sie 2005 94
  • Smak Hollyburgera 14 sie 2005 **Po co wymyślać nową historię? Wystarczy nakręcić ciąg dalszy - tak jak się to robi w Ameryce. Dziwne jest tylko to, że znienawidzone wzorce komercyjne z USA triumfują nie gdzie indziej jak nad Sekwaną. Powodzenie błahego, ale... 94
  • Pocztówka z Illinois 14 sie 2005 *****W historii tzw. concept album rok 2003 okazał się przełomowy. Tego roku bowiem ukazała się płyta "Greetings From Michigan: The Great Lake State" Sufjana Stevensa, poświęcona jego rodzinnemu stanowi - Michigan. Jej... 94
  • Wspaniała i nieznośna 14 sie 2005 ****  Gdyby użyć kryteriów Witkacego, najnowszy album Bjork trzeba by uznać za prawdziwe dzieło sztuki. Bo rzadko która płyta jest w stanie wywołać tyle metafizycznego niepokoju i drżenia. Liryczna, ale nie sentymentalna,... 94
  • Nie tylko dla kobiet 14 sie 2005 ***Czeska Judyta ma na imię Laura, a Oliver to praski odpowiednik Adama. Michal Viewegh, autor "Powieści dla kobiet", nie jest jednak czeską Grocholą. Ulubieniec brukowców, skandalista, oskarżany przez literackie autorytety o... 94
  • Strach ma skośne oczy 14 sie 2005 ***  Amerykańscy bohaterowie filmu "Między słowami" umierali w Japonii z nudów. Ich rodacy w filmie "The Grudge - klątwa" umierają ze strachu. Ale sami są sobie winni - przekroczyli próg domu, w którym grasują... 94
  • Dinozaur kina 14 sie 2005 Z filmów Spielberga zniknął humor i łobuzerskie mrużenie oka do widowni. Zastąpiły je moralizatorstwo i ckliwość 96
  • Fotografie znalezione w ruinach 14 sie 2005 Często pod ostrzałem Jerzy Tomaszewski wystawiał tylko ręce z aparatem i "na ślepo" fotografował walki w powstaniu warszawskim 100
  • Ueorgan Ludu 14 sie 2005 TRYBUNA PRZYMIERZA MIĘDZY DAWNYMI A MŁODYMI Nr 32 (147) Rok wyd. 4 WARSZAWA, poniedziałek 8 sierpnia 2005 r. Cena + VAT + ZUS + akcyza 104
  • Dostęp do Hitlera 14 sie 2005 "Gazeta Wyborcza" robi Hitlerowi reklamę lepszą niż Michał Wiśniewski partii Leppera 106

ZKDP - Nakład kontrolowany