Koniec świata Michnika

Koniec świata Michnika

Dodano:   /  Zmieniono: 
Do Adama Michnika pasuje to, co mówiono o francuskich reakcjonistach: "Nic nie zapomniał, niczego się nie nauczył"
Jest jednym z twórców, apologetów i najbardziej wpływowych ludzi III RP. Dziś, gdy wydaje się ona dożywać końca, warto się przyjrzeć losom jej ojca założyciela. Zwłaszcza że dzieje Adama Michnika mogą się stać kluczem do analizy dominującej (głównie warszawskiej) grupy polskiej inteligencji. Ta bardzo polska historia mówi zresztą wiele o uniwersalnej postawie intelektualistów wobec demokratycznego świata.
Michnik oficjalnie wycofał się z kierowania "Gazetą Wyborczą" po aferze Rywina. Zachorował, zniknął z życia publicznego i podobno na odległej wyspie dyktował swoim pracownikom wspomnienia. Akty te miały wręcz symboliczny charakter.

Mitologia
Aferę Rywina można uznać za początek końca III RP. Ukazała to, co było zasłonięte przed opinią publiczną (m.in. za sprawą "Gazety Wyborczej"), czyli głęboką chorobę państwa. Ujawniła, że elity rządzące demokrację traktują jak spektakl dla maluczkich, za którego kulisami ukrywają realną grę o władzę, a prawo i instytucje państwowe są dla nich instrumentem wpływów i zysku.
Michnik prezentował III RP jako model udanej demokracji, a polską transformację jako optymalny sposób wyjścia z totalitarnego systemu. Tym osiągnięciom miał grozić jedynie nietolerancyjny nacjonalizm, tudzież żądza odwetu, na której jakoby mają żerować populiści, chcący ustanowić w Polsce autorytarne rządy. Demokrację i niepodległość uzyskaliśmy - twierdzi Michnik - dzięki porozumieniu z komunistami, którzy odkrywając klęskę swojej ideologii, zrezygnowali z władzy, przekazując ją społeczeństwu, czyli jego przedstawicielom, a tym samym otwierając szeroko podwoje demokracji.
Aktem założycielskim polskiej państwowości ma być "okrągły stół". To przy nim, zdaniem Michnika, komuniści dokonali samooczyszczenia, okazali się "ludźmi honoru" i stali się nie tylko pełnoprawnymi uczestnikami życia publicznego, ale dołączyli do obozu rzeczników demokracji i społeczeństwa otwartego. Innymi słowy - dołączyli do strony światła. Po stronie ciemności sytuuje się polska prawica, "opętani nienawiścią antykomunistyczni bolszewicy", "rozpętujący polowania na czarownice i seanse nienawiści", "wynurzający się z rynsztoka", przygotowujący "stosy", szubienice" itd., itp. Dziś w Polsce to prawica, zgodnie z doktryną redaktora "Wyborczej", niesie z sobą zabójczy dla państwa i demokracji projekt rewolucyjny.

Mistyfikacja
Wykładnia historii, którą oferuje nam Michnik, jest nie tylko zmitologizowana, ale i zmistyfikowana. Komuniści nie oddali władzy przy "okrągłym stole", lecz w obliczu ekonomicznej katastrofy, perspektywy rewolty i eliminacji straszaka sowieckiej interwencji (oni wiedzieli, że Gorbaczow wycofał się z doktryny Breżniewa) usiłowali znaleźć dla niej uprawomocnienie. Próbowali zrobić to tradycyjną metodą kooptacji, czyli wciągnięcia do władzy nowych środowisk, które z czasem miały się stać elementem komunistycznego establishmentu albo zostać wyeliminowane. Przed utratą władzy zabezpieczyli się jak mogli. Wybory odbyły się tylko do 35 proc. składu Sejmu, a i tak - zgodnie z porozumieniami - prezydent, którym miał być gen. Wojciech Jaruzelski, zyskał ogromne uprawnienia, włącznie z możnością rozwiązywania parlamentu, kiedy uzna to za stosowne.
Wszystko to nie znaczy, że opozycja powinna była odmówić udziału w grze z komunistami. Występując jednak w imieniu ubezwłasnowolnionego społeczeństwa, powinna była zgodnie z zasadą margrabiego Wielopolskiego: "Brać, nie kwitować, żądać więcej". Jej celem winno być nie porozumienie z rządzącymi komunistami, ale wydarcie im władzy, by przekazać ją społeczeństwu, czyli odbudować demokrację. Obserwując działania Michnika, można natomiast odnieść wrażenie, że bardziej interesował go układ z komunistyczną władzą i udział w rządzeniu niż realna demokracja. Obserwacje te potwierdza ostatni tom wspomnień Mieczysława F. Rakowskiego. Ostatni przywódca PZPR napisał, że już pod koniec lat 80. Michnik zabiegał o jak najbliższą z nim współpracę, uznając solidarnościową opozycję, a więc swoich towarzyszy walki, za środowisko nieodpowiedzialne.
W momencie przyspieszenia historii po "okrągłym stole" redaktor "Wyborczej" stawiał na sojusz z tzw. liberalnym skrzydłem PZPR. Przeciwstawiał się operacji braci Kaczyńskich, która doprowadziła do buntu zwasalizowanych dotychczas przybudówek rządzącej partii (Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i Stronnictwa Demokratycznego) i utraty przez nią władzy. To w tym przełomowym momencie Michnik zainwestował cały swój autorytet w obronę stanu posiadania PZPR.

Strategia
W wyborach Michnika, jak zwykle w polityce, przenikają się motywy ideowe i pasja władzy. Można znaleźć w nich również jądro racjonalne. W momentach rewolucyjnych, a takim był upadek komunizmu, szczególnie niebezpieczny staje się społeczny radykalizm. Rozbudzanie przez demagogów niemożliwych do spełnienia oczekiwań może prowadzić do społecznej eksplozji. W tamtym czasie można się było obawiać, że pełne uwolnienie mechanizmów demokracji będzie prowadziło do jej autodestrukcji. Można się było lękać, że antykomunizm stanie się czynnikiem napędzającym spiralę rewolucyjnego chaosu. Prędko się okazało, że te obawy nie znajdują potwierdzenia w praktyce. Stało się jasne, że polskie społeczeństwo nie choruje na nadaktywność, ale jej zanik.
Doświadczenie pokazało, że nie grozi nam eksplozja ulicy, ale przeniesienie w nową rzeczywistość starych układów władzy, które deprawują demokrację, podważają gospodarkę rynkową i uniemożliwiają budowę państwa. Okazało się, że aby odbudować Polskę, trzeba się zdobyć na odwagę, rozliczyć przeszłość i odwołać do zakorzenionych kulturowo cnót, a więc do etosu "Solidarności". Należy więc przywrócić poczucie dobra wspólnego, które wcale nie uniemożliwia konkurencji, ale funduje ją na uznanych powszechnie zasadach.
Michnik i jego środowisko zachowali się dokładnie odwrotnie. W przełomowym momencie, zawierając układ z nomenklaturą, odwrócili sojusze, a więc zakwestionowali fundament "Solidarności", którym było odtworzenie jedności polskich elit intelektualnych ze społeczeństwem. Zakwestionowali ład moralny, który legł u podstaw tego wielkiego ruchu. Taki charakter miała odmowa rozliczenia przeszłości, która musiała prowadzić do podważenia filaru etyki, jakim jest odpowiedzialność. Trudno przeszacować konsekwencje tego wyboru. Miały one wymiar praktyczny, jakim było odtworzenie się w III RP dominującej roli postkomunistycznego układu. Prowadziły do destrukcji etycznego fundamentu wspólnoty. Droga, którą w 1989 r. Michnik zaproponował pod osłoną wielkich słów, była zaprzeczeniem zasad "Solidarności", apelowała do tchórzostwa i propagowała relatywizm. Jej rzecznicy sugerowali lub deklarowali wprost, iż skoro prawie wszyscy zostaliśmy zbrukani przez totalitaryzm, lepiej ukryć przeszłość pod osłoną milczenia i niedopowiedzenia.
Ten wybór musiał oczywiście wpływać na naszą interpretację historii. Zakaz oceny przeszłości postkomunistów może być uzasadniony wyłącznie niemożnością jej dokonania. Jeśli zaś nie sposób negatywnie określić roli obrońców systemu totalitarnego, to nie sposób pozytywnie waloryzować roli walczących o wolność. W efekcie najnowsza historia stała się mętnym amalgamatem, w którym nie sposób niczego rozróżnić ni wartościować. Nic dziwnego, że w połowie lat 90. Michnik i Cimoszewicz zaproponowali stworzenie obowiązującej wykładni historii, którą mieli napisać przedstawiciele dwóch dawniej walczących z sobą, a teraz dążących do "pojednania" obozów.

Urazy
Wybory Michnika są w dużej mierze dyktowane strachem przed społeczeństwem. Ta postawa jest charakterystyczna dla warszawskiej inteligencji. Dziedziczy ją ona z epoki międzywojennej wraz z lękiem przed endecką prawicą, która w tamtym okresie prowokowała oraz eksploatowała nacjonalistyczne, antysemickie i autorytarne nastroje. Te tendencje przewaliły się przez całą ówczesną Europę i dziś są jedynie cieniem historii. Intelektualne elity okazują się jednak w szczególnym stopniu więźniami historii, wynosząc z komunistycznej lodówki poglądy nijak nie przystające do rzeczywistości. Są to zresztą poglądy im wygodne. Jeśli polskie społeczeństwo jest ciemne i niebezpieczne, to najlepszym wyjściem dla wszystkich jest to, by pozostawało ono pod kuratelą oświeconych elit. Dodatkowo, można było wnosić z zachowań i wypowiedzi środowiska Michnika, okres transformacji jest czasem szczególnym, gdyż wymaga trudnych działań, które trzeba przeprowadzić wbrew nie rozumiejącemu konieczności wyrzeczeń narodowi, oczywiście dla jego dobra. Przyjmując takie założenie, możemy usprawiedliwić rozmaite odległe od zasad liberalnej demokracji praktyki, jakie zdominowały III RP. Efektem tego była oligarchizacja polskiego życia politycznego. Wszystkie jego sfery zdominowało "towarzystwo", które składa się w przeważającej mierze z dawnych członków establishmentu oraz dokooptowanych do niego "pozytywnych" członków opozycji. W wypadku środowisk intelektualnych jest to odtwarzanie dawnych relacji i układów.
Lata 70. i 80. były czasem buntu coraz większej części środowisk intelektualnych, których przedstawiciele wyłamywali się z obowiązującego dotąd konformizmu. Niepokorni intelektualiści weszli w konflikt z tymi, którzy nie chcieli się wyrzec swojej szczególnej pozycji w PRL. W III RP te ciągle powiązane z sobą najrozmaitszymi więzami grupy odnalazły jedność wobec mitycznego zagrożenia przez narodowy katolicyzm i prawicowy radykalizm, który na dostrzegalną skalę zaczął się pojawiać w Polsce dopiero w połowie lat 90., ale do dziś stanowi jedynie margines naszego życia politycznego.
Akceptacja wyboru Michnika oszczędziła polskiej inteligencji konieczności często bolesnych rozrachunków z własną przeszłością. Jednocześnie postawiła ją w dwuznacznej sytuacji. We wspólnym obozie znaleźli się ludzie, których zasługi wielokrotnie przekraczają młodzieńcze błędy, i najgorsi karierowicze, ludzie szlachetni i dranie. To nierozliczenie komunizmu, oczywiście w nie tak drastycznej formie, jest problemem całego Zachodu. Dla zachodnich lewicowych polityczno-intelektualnych elit zdanie rachunku ze swoich totalitarnych sympatii byłoby trzęsieniem ziemi, podważającym ich autorytet i tytuł do odgrywania szczególnej politycznej roli.

Klęska
Afera Rywina była klęską Michnika i jego strategii. Postkomunistyczny układ, z którym redaktor "Wyborczej" funkcjonował dotąd w symbiozie, postanowił go sobie podporządkować. Oferta Rywina, z której zwykli odbiorcy zapamiętali - z ich perspektywy niebotyczną - sumę 17,5 mln dolarów łapówki, w rzeczywistości dotyczyła spraw dużo poważniejszych i wartych bez porównania więcej. Chodziło o przejęcie przez postkomunistów rynku mediów elektronicznych. Miała temu służyć nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji, podporządkowująca je Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, zdominowanej przez SLD. Michnikowi zaproponowano udział w zyskach z tego intratnego biznesu (kupno Polsatu), ale na zasadach podległości.
Redaktor "Wyborczej" i jego ekipa już kilka miesięcy wcześniej uczestniczyli w tajnych przetargach na temat kształtu nowej ustawy. Również propozycji Rywina Michnik pierwotnie nie ujawnił, traktując ją zapewne jako element nacisku na stronę rządową. Zdecydował się na ogłoszenie jej po prawie pół roku, kiedy się okazało, że to jego jedyna metoda obrony przed uchwaleniem niekorzystnej dla Agory ustawy. Nawet wówczas jednak Michnik starał się uczestniczyć w wewnętrznej grze rządzącego układu. Dzielił jego członków na "złych" i "dobrych". Mówił komisji to, co było mu na rękę, "zapominając" fakty niewygodne dla prezydenta Kwaśniewskiego i premiera Millera. Arbitralnie wydawał świadectwa moralności. Innymi słowy, zachowywał się tak jak zawsze.
Prace komisji ds. Rywina ujawniły skalę zdeprawowania polskiego życia politycznego. Pokazały, wbrew tezom Michnika, jak zło III RP wyrasta z PRL - tak jak z PRL wyrastają kariery głównych bohaterów afery, włącznie z osobą nadającą jej imię, acz grającą w niej zdecydowanie drugorzędną rolę. Jawność, jaka wtargnęła za sprawą komisji w życie polityczne III RP, okazała się czynnikiem rewolucyjnym. Pozwoliła odsłonić całą serię afer, które pogrążyły postkomunistyczny układ i w efekcie doprowadziły do jego wyborczej klęski, a do zwycięstwa ugrupowań nawołujących do oczyszczenia polskiego życia politycznego, a więc do budowy IV RP.

Ostatnia walka Michnika
Redaktor "Wyborczej" ocknął się po szoku spowodowanym aferą Rywina w innym już kraju. Media, do tej pory w ogromnej mierze działające pod presją tworzonej przez "Gazetę Wyborczą" politycznej poprawności, zaczęły się wybijać na niepodległość i pisać o wszystkim. Działała komisja ds. Orlenu, która dużo głębiej niż rywinowska wnikała w patologie postkomunistycznego państwa i pokazywała, że ich źródła mieszczą się na szczytach władzy. Na światło dzienne zaczęły wypływać informacje z archiwów Instytutu Pamięci Narodowej, które odsłaniały prawdę o PRL i pozwalały zobaczyć w innym świetle niektóre tzw. autorytety i ich środowiska. Na pękających ścianach III RP pojawił się napis: "Mane, tekel, fares".
Establishment zagrożonego świata ruszył do kontrofensywy. Jednym z jej najważniejszych uczestników był Michnik, a najważniejszym organem - "Gazeta Wyborcza". Rozpoczęła się nagonka na orlenowską komisję, budowanie czarnego wizerunku PO, a zwłaszcza PiS, diabolizowanie braci Kaczyńskich i Rokity. Odradzanie się wolności polskich mediów było przedstawiane jako sięgnięcie przez nie bruku. A jednak, jak pokazały wyniki wyborów, sukcesy tej kampanii w społeczeństwie były ograniczone. Nie udała się próba odbudowy szczególnej ochrony medialnej, jaką cieszyły się w III RP jej VIP-y, co pokazał przykład Włodzimierza Cimoszewicza. To, że kampania ta trafiła do pewnej części elit, jest spowodowane brakiem silnej konkurencji na rynku prasowym dla "Gazety Wyborczej". Jednak jej wpływu nie sposób już porównać z tym, jakim się cieszyła jeszcze kilka lat temu.
W nowej rzeczywistości teksty Michnika wydają się wywoływać więcej zażenowania niż rezonansu. Można o nim powiedzieć to, co mówiono o francuskich reakcjonistach: "Nic nie zapomniał, niczego się nie nauczył". Najdoskonalej wciela on wszelkie przywary, z którymi deklaratywnie podejmuje walkę. To on jest twórcą języka nienawiści III RP. To on odwraca wszystkie wartości, próbę obrony elementarnych zasad nazywając bolszewizmem. To on manichejsko dzieli świat na sojuszników, którzy reprezentują światło, i przeciwników, dla których nie ma nazbyt brutalnych epitetów.
Coraz częściej Michnik odwołuje się do argumentu sądu. Ostatnio na łamach swojego organu zagroził tym, którzy będą usiłowali pisać coś o nim na podstawie archiwów IPN. Sądem grozi także Rafałowi Ziemkiewiczowi, z pełnym uzasadnieniem piszącemu o nim jako o człowieku, który zrobił wszystko, by nie zostały ujawnione nazwiska komunistycznych zbrodniarzy. Wyraźnie trudno mu się pogodzić z utratą szczególnej pozycji. A będzie musiał.

Fot.K. Mikuła

Więcej możesz przeczytać w 41/2005 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 41/2005 (1193)

  • Wprost od czytelników16 paź 2005Poselskie Termopile Tomasz Nałęcz w felietonie "Poselskie Termopile" (nr 38) napisał, że w kampanii wrześniowej w 1939 r. zginął w walce co dziesiąty polski generał (10 proc.). Jest to błąd. W armii polskiej w przededniu...3
  • Na stronie - Lech Tusk16 paź 2005Im większa koalicja, tym większe prawdopodobieństwo porażki wyłonionego przez nią rządu3
  • Skaner16 paź 2005HUCPA Pechowiec Kwaśniewski Aleksandrowi Kwaśniewskiemu udało się schudnąć, ale nie udało się wyleczyć z obsesji. Znowu oskarża "Wprost" o "insynuacje", co oznacza, że znowu trafiliśmy (w artykule "Ostatni...8
  • Dossier16 paź 2005STEFAN NIESIOŁOWSKI wybrany na senatora PO "Tuskowi ktoś taki, jak Giertych czy Lepper, nie ośmieliłby się zaproponować wspólnego rządzenia Polską" Polsat MICHAŁ KAMIŃSKI eurodeputowany PiS "Polska PiS będzie...9
  • Sawka czatuje16 paź 200510
  • Playback16 paź 200514
  • Poczta16 paź 2005NIESPOTYKANIE SPOKOJNY PREMIER W związku z artykułem "Niespotykanie spokojny premier" (nr 40) chciałbym sprostować: 1. Mirosław Marcinkiewicz był zatrudniony w resorcie łączności przez mojego poprzednika Macieja Srebrę. Był...14
  • Okiem barbarzyńcy - Powaga myślenia16 paź 2005Ryszard Legutko przetrwał ostracyzm środowiskowy, polityczną presję i zsyłkę do niskonakładowych periodyków15
  • Z życia koalicji16 paź 2005Oczy ze zdumienia przecieramy, bo okazało się, że do Sejmu weszła Unia Wolności w swoim najlepszym wcieleniu. Teraz neo-UW nazywa się Platforma Obywatelska, ale wciąż nie opuszcza jej przekonanie, że jest partią najmądrzejszą,...16
  • Z życia opozycji16 paź 2005LPR oznacza Liga Przegranej Rodziny. Jest nią oczywiście klan Giertychów - największych (pod każdym względem) porażkowiczów tej jesieni. Najpierw klapa w wyborach do Sejmu, teraz blamaż w wyborach prezydenckich. Maciej jakoś...17
  • Nałęcz - Powrót do źródeł16 paź 2005W starciu prawicowych kandydatów o zwycięstwie przesądzą wyborcy o lewicowych przekonaniach18
  • Fotoplastykon16 paź 2005© Henryk Sawka (www.przyssawka.pl)19
  • Trójmiasto przywódców16 paź 2005Polityk, którego nic nie łączy z Trójmiastem, nie powinien zawracać sobie głowy marzeniami o prezydenturze20
  • Koniec świata Michnika16 paź 2005Do Adama Michnika pasuje to, co mówiono o francuskich reakcjonistach: "Nic nie zapomniał, niczego się nie nauczył"26
  • Premier w SMS-ie16 paź 2005Polityka prorodzinna Kazimierza Marcinkiewicza32
  • Telewizja bez wizji16 paź 2005W Polsce powinien być tylko jeden kanał publicznej telewizji36
  • Sprawiedliwy wśród sprawiedliwych16 paź 2005Gdyby Jan Paweł II podczas pobytu w Izraelu mógł wystartować w wyborach prezydenckich, Żydzi w stu procentach głosowaliby na niego40
  • Hipokryzja na kołach16 paź 2005Otylia Jędrzejczak zachowała się jak pirat drogowy i jej wielkie sukcesy oraz przymioty charakteru tego nie zmienią44
  • Giełda16 paź 2005HOSSA ŚWIAT Mieszkania z importu Rosja znalazła skuteczny, choć nietypowy sposób na zlikwidowanie niedoboru mieszkań. Jeszcze w tym roku rosyjskie firmy podpiszą umowy z władzami niemieckimi na masowy wykup NRD-owskich bloków z...48
  • Klątwa Friedmana16 paź 2005Z euro jest jak z socjalizmem: nie sprawdza się w praktyce50
  • Schody do raju16 paź 2005Kulejąca Unia chętniej bierze, niż daje54
  • Rząd nad rządami16 paź 2005Organizacje pozarządowe stały się największym hamulcem XXI wieku58
  • Indeks Alana16 paź 2005Greenspan, człowiek który podwoił majątek Ameryki64
  • Stocznia im. Roekkego16 paź 2005Najbogatszy i najbardziej nieobliczalny norweski kapitalista chce kupić Stocznię Gdańską!68
  • 2 x 2 = 4 - PiS-onomika XX wieku16 paź 2005Koszty realizacji obietnic i zamysłów PiS wyraźnie przewyższą ewentualne oszczędności72
  • Kto wygrywa mecze16 paź 2005POLSKA- ANGLIA 12 000 $ : 29 600 $74
  • Nauczyciele niemieckiego dobra16 paź 2005Tylko 6 proc. niemieckich studentów ma negatywną opinię na temat Polaków86
  • Bohater Europy16 paź 2005Znosił do domu ślimaki, traszki, owady, a w jego pokoju mieszkały znane na cały Żoliborz wrona Kra, puszczyk oraz mewa śmieszka90
  • Know-how16 paź 2005ŻABA NA HIV? Płazy mogą pomóc w walce z epidemią AIDS. Uczeni z Vanderbilt University odkryli, że tropikalne rzekotki z rodzaju Litoria produkują w gruczołach skórnych białka o silnym działaniu przeciwwirusowym. Testy...92
  • Życie na bungee16 paź 2005Ludzie nadpobudliwi są kreatywni, ale tak niezorganizowani, że zaniedbują swe zdrowie94
  • Kataliza Nobla16 paź 2005W tym roku nagrodę mogli dostać polscy uczeni98
  • Kręgi piekła16 paź 2005Bóle kręgosłupa mogą powodować wrzody żołądka, kamicę żółciową, a nawet wrzodziejące zapalenie jelita grubego!101
  • Bez granic16 paź 2005CZARNY WTOREK Francja stanęła. We wtorkowym strajku pracowników branży transportowej i energetycznej wzięło udział ponad milion ludzi. Nie działały kolej, autobusy i metro. Prasa okrzyknęła ten dzień "czarnym wtorkiem"....102
  • Konstytucja wojny domowej16 paź 2005Koniec historii państwa Irak?104
  • Mała bomba atomowa16 paź 2005Odstraszenie terrorystów może wymagać prewencyjnego uderzenia nuklearnego106
  • Nobel kontra Bush16 paź 2005Za co Mohamed el-Baradei dostał pokojową Nagrodę Nobla?108
  • Efekt Haidera16 paź 2005Zmęczeni rządem CDU/CSU-SPD Niemcy zagłosują na socjalnarodowców lub narodowych socjalistów110
  • Zimny prezydent16 paź 2005Koronkowa robota Borisa Reitschustera to przedstawianie słów Putina tuż obok faktów, które im przeczą112
  • Menu16 paź 2005KRÓTKO PO WOLSKU Teraz Turcja! Przymierzałem się swego czasu do powieści futurologicznej dziejącej się w Polsce, ostatnim skrawku chrześcijańskiej Europy - pomiędzy cesarstwem chińskim za Bugiem i kalifatem muzułmańskim za Odrą....116
  • Recenzje16 paź 2005118
  • Uwierz w noc!16 paź 2005* * * * *Niech się schowają wszystkie śpiewające koty, a "Miss Sajgon" odleci w nieznane helikopterem. Nadchodzi czas wampirów. Musical w reżyserii Corneliusa Baltusa na podstawie "Nieustraszonych łowców wampirów"...118
  • Zanim zagrało "Chicago"16 paź 2005* * *Jest rok 1976, rzecz się dzieje w Samuel Goldwyn Studios. Za dnia Martin Scorsese wraz z Marcią Lucas montują musical "New York, New York", nocami George Lucas pracuje tu nad "Gwiezdnymi wojnami". Jeden z nich sięgnie...118
  • Krew, sperma i faksymilka16 paź 2005* * * *Testament jednego został podpisany faksymilką i - podobno - sfałszowany. Drugi nie zostawił testamentu w ogóle. Jako władcy dopuszczali się niewyobrażalnych okrucieństw. Piotr sam torturował i wykonywał egzekucje. Po ścięciu...118
  • Sztuka łączy16 paź 2005* * * *Atanazy Raczyński (twórca galerii rogalińskiej, poseł rządu pruskiego w Lizbonie i Madrycie) bodaj jako jedyny w Polsce kolekcjonował sztukę niemiecką. A nie były to dobre czasy dla tych, którzy żyli w komitywie z Prusakami. Jego...118
  • Akademia ku czci Chopina16 paź 2005Laureat tegorocznego Konkursu Chopinowskiego jest skazany na... niepamięć120
  • Nike z przetrąconymi skrzydłami16 paź 2005Nagroda Nike miała promować najlepszy tytuł roku, a jest premią dla autora zasłużonego dla środowiska "Gazety Wyborczej"124
  • Pueblo w Waszyngtonie16 paź 2005Sześć milionów turystów odwiedzi co roku Muzeum Amerykańskich Indian126
  • Ueorgan Ludu16 paź 2005Zainspirowany wydawnictwem*, w którym prezydent stolicy roztacza budujące wizje rozwoju miasta Warszawy do 2020 r., "UeoL" apeluje: LECH KACZYŃSKI PREZYDENTEM WARSZAWY DO 2020 R.!128
  • Skibą w mur - Disco Partii16 paź 2005Rząd Marka Belki przejdzie do historii jako jeden z bardziej rozrywkowych i roztańczonych130