Niedyskrecje parlamentarne #4 – PiS mobilizuje się na środę, a Solidarność chce wyrzucić legendę

Niedyskrecje parlamentarne #4 – PiS mobilizuje się na środę, a Solidarność chce wyrzucić legendę

Jan Rulewski przemawia podczas obrad Sejmu
Jan Rulewski przemawia podczas obrad Sejmu / Źródło: Newspix.pl
Jak co tydzień sejmowe korytarze rozbrzmiewały wieloma plotkami i informacjami, o których mówi się tylko szeptem. Eliza Olczyk i Joanna Miziołek specjalnie dla państwa wysłuchały polityków i przygotowały zestawienie najnowszych doniesień, które wkrótce mogą stać się ważnymi wydarzeniami politycznymi. Lub nie.

25 stycznia zapowiada się na gorący politycznie dzień. Nie tylko ze względu na wznowienie posiedzenia Sejmu.

Co PiS „wrzuci” do porządku posiedzenia?

Posłowie PiS, którzy wybierają się na najbliższe Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (polski parlament ma tam 12 przedstawicieli), dostali nakaz skrócenia pobytu i powrotu do Polski 24 stycznia. Podobno na najbliższym posiedzeniu Sejmu szykują się trudne ustawy do przegłosowania. Opozycja spekuluje, że może chodzić m.in. o stopniowe wyjmowanie SKOK-ów spod kontroli Komisji Nadzoru Finansowego. I też zamierza skrócić pobyt.

„Solidarność” pozbywa się legendy

Tymczasem "Solidarność" postanowiła wyrzucić ze swoich szeregów Jana Rulewskiego, jednego z legendarnych działaczy PRL-owskiej opozycji, legitymacja związkowa nr 13. Rulewski, senator PO, podpadł tym, że nie podpisał się obiema rękami pod projektem obniżenia emerytur osobom związanym w czasach PRL z SB czy innymi służbami. Chciał mianowicie wyłączenia spod ustawy wdów i sierot po pracownikach, którym emerytury obniżono. Proponował, by obniżenie świadczeń dotknęło tajnych współpracowników służb specjalnych. – Ale hyr poszedł w naród, że byłem przeciwko ustawie – żali się „Wprost” senator.

Zarząd regionu zbierze się w sprawie wyrzucenia Rulewskiego 25 stycznia. Senator ma jeszcze szansę na pozostanie członkiem związku, musi jednak przeprosić za swoje rzekome przewiny. Rulewski uważa jednak, że nie ma za co przepraszać, bo chodziło mu o skuteczność ustawy. – Sądy przy poprzedniej ustawie orzekły, że emeryturę można obniżyć za zachowania niegodziwe, ale trudno to zarzucić wdowie czy dziecku, dlatego przewiduję kłopoty – mówi senator PO. Poza tym uważa, że nikt nie może go ze związku wyrzucić, bo taką decyzję władna jest podjąć tylko komisja macierzysta, a on od lat do żadnej nie należy. – Swoją drogą Komisja Krajowa chyba od dawna nie uznaje mnie i Jerzego Borowczaka za członków związku, bo nie wymienia nas w swoim biuletynie jako parlamentarzystów Solidarności – dodaje senator.

Więcej możesz przeczytać w 4/2017 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 42

Czytaj także