Czy Trump zerwie umowę nuklearną z Iranem?

Czy Trump zerwie umowę nuklearną z Iranem?

Prezydent Donald Trump
Prezydent Donald Trump / Źródło: Newspix.pl / ABACAPRESS.COM
Porozumienie z ajatollachami, podpisane w 2015 roku przez przywódców Zachodu wcale nie ograniczyło ich ambicji dominowania na Bliskim Wschodzie.

Z pozoru wszystko jest proste: oszalały wojenny podżegacz Donald Trump chce znów zepchnąć świat na krawędź nuklearnej otchłani, wypowiadając umowę, którą jego poprzednik Barack Obama podpisał z rządem w Teheranie. Zakłada ono, że w zamian za ograniczenie przez ajatollachów programu nuklearnego Zachód zawiesi dotkliwe sankcje gospodarcze, dławiące Iran. Prezydent Hassan Rouhani już zapowiedział, że jeśli Biały Dom umowę wypowie, jego kraj przygotuje stosowną odpowiedź, co wielu odebrało jako groźbę wojny.

Do USA pielgrzymują co chwile europejscy sygnatariusze umowy, żeby przekonać Trumpa do utrzymania porozumienia. Ale ono i tak wydaje się już być martwe. Trump od miesięcy powtarza to co Izraelczycy: że Iran oszukuje Zachód w sprawie zawieszenia badań jądrowych, nabijając sobie jednocześnie kabzę pieniędzmi, płynącymi do kraju dzięki zniesieniu blokady gospodarczej.

Jeśli Trump poważnie myśli o dogadaniu się z innym wielbicielem tajnych programów atomowych, Kim Dzong Unem, to nie może odpuszczać Iranowi. Głaskanie dwóch zbójeckich państw na raz może się przecież źle dla niego skończyć. Dlatego padło na Iran. I nie ma tu nic do rzeczy, czy przedstawione przez Izrael dowody w sprawie irańskich kłamstw są prawdziwe czy nie. Istotne jest to, że podstawowy cel całej umowy po prostu nie został osiągnięty. Sankcje wobec Iranu zawieszono, żeby ograniczyć wojownicze zapędy przywódców tego kraju, roszczących sobie pretensje nie tylko do kontroli nad całym Bliskim Wschodem, ale i do przywództwa w świecie muzułmańskim. I co z tego zostało?

Spójrzmy na Syrię, Liban, Irak czy Jemen. Wszędzie tam obecne są albo irańskie wojska albo ich bezpośredni sojusznicy, toczący wojny w imieniu i na polecenie Teheranu. Radzą sobie świetnie między innymi dlatego, że po latach recesji zniesienie sankcji wobec Iranu przyniosło wielkie ożywienie gospodarcze i profity, w całości niemal przeznaczane na zagraniczne operacje wojskowe. Zwykli Irańczycy na zniesieniu sankcji niewiele skorzystali, a taki był przecież podstawowy argument zwolenników poluzowania rygorów wobec ajatollachów.

Czy można się więc dziwić, że Trump nie chce dłużej tolerować sytuacji, w której jego główny rywal w regionie rośnie w siłę i to jego własnym kosztem? Czy nam się to podoba czy nie USA też mają na Bliskim Wschodzie swoje interesy i sojuszników, których muszą chronić.

Czytaj także:
Donald Trump wybrał datę i miejsce spotkania z Kim Dzong Unem

Czytaj także

Czytaj także