Ktoś rozsypał trutkę w Krakowie. „Kilkanaście psów nie przeżyło”

Ktoś rozsypał trutkę w Krakowie. „Kilkanaście psów nie przeżyło”

Pies, zdjęcie ilustracyjne
Pies, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay / susanne906
Na terenie Krakowa nieznany sprawca porozrzucał trutkę. Zawiera niebezpieczną substancję, która doprowadziła już do zgonu kilkanastu psów.

Sprawę nagłośniło Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. W środę, na Facebooku stowarzyszenia, pojawił się niepokojący wpis o „kolejnych zatruciach” psów. Trafiły do przychodni weterynaryjnej VetiCor, gdzie udzialana jest im pomoc.

Miały objawy zatrucia.

Ktoś rozrzucił po Krakowie trutki na zwierzęta. Są zmieszane z białym ryżem

Stowarzyszenie, które zajmuje się ochroną zwierząt, udostępniło zdjęcie, zrobione przez jednego z mieszkańców Małopolski (opublikował je na fejsbukowej grupie). Użytkownik sieci pokazał trutkę zmieszaną z ryżem i ziarnami, dzięki czemu wygląda niepozornie i dla zwierząt zachęcająco. W tym przypadku została wysypana pod karminikiem dla ptaków.

„Jeśli zauważycie cokolwiek podejrzanego, rozrzucone resztki jedzenia, ziarno o nietypowym kolorze – zgłaszajcie na straż miejską lub policję” – apeluje KTOZ. Stowarzyszenie zachęca też do zbierania dowodów w postaci zdjęć trutki. Krakowskie towarzystwo ostrzega, by „pod żadnym pozorem nie usuwać podejrzanego jedzenia gołymi rękami!”. „Prosimy o zgłaszanie nam lokalizacji, w których natraficie na takie »kąski«” – czytamy.

O sprawie napisała też rozgłośnia RMF FM. Redakcja skontaktowała się z lokalnymi urzędnikami, którzy potwierdzają, że trutka jest bardzo, bardzo niebezpieczna. „Kilkanaście psów nie przeżyło po zetknięciu z rozsypaną substancją” – czytamy.

Lepiej być ostrożnym na spacerze w stolicy Małopolski

Mieszkańcy Krakowa, którzy posiadają czworonogi i inne zwierzęta wychodzące (czyli takie, które nie spędzają czasu wyłącznie w domu), powinni zwrócić uwagę na ich zachowanie. Jeśli pies zjadł trutkę, może byc ospały, apatyczny i wymiotować. Może też nie mieć apetytu.

Lepiej nie pozwalać pupilom, by lizały, dotykały czy nawet wąchały nieznanego pochodzenia jedzenie pozostawione w lesie czy parku.

facebookCzytaj też:
Wojskowi na posesji w Marczycach. Policja dostała „zgłoszenie alarmowe”

Źródło: KTOZ / rmf24.pl