Masowiec klasy Panamax został zatrzymany w Stanach Zjednoczonych. Załoga jest podejrzewana o zanieczyszczenia wód morskich – podaje Wirtualna Polska. W rozmowie z dziennikarzami Nicole Groll ze Straży Przybrzeżnej USA w Miami wyjaśniła, że tego typu spraw, związanych z nieprzestrzeganiem przepisów dotyczących zanieczyszczania morza przez statki i dotyczące bezpieczeństwa życia na morzu, służby podchodzą bardzo poważnie.
Portal skontaktował się z Krzysztofem Gogolem rzecznikiem prasowym Polskiej Żeglugi Morskiej, który poinformował, że po rozwiązaniu problemów jednostka ostatecznie otrzymała pozwolenie na kontynuowanie rejsu.
Statek Legiony Polskie utknął na Florydzie. Są dobre wieści
Masowiec, którego armatorem jest szczecińska PŻM, przez miesiąc znajdowała się w amerykańskim porcie. – Rozwiązaliśmy problem natury eksploatacyjnej i jednostka mogła wyruszyć w dalszy rejs [handlowy – przyp. red.]. Natomiast kilka osób z załogi pozostało w hotelu do czasu zakończenia postępowania prawnego. Dokończenie tych formalności to zadanie naszych adwokatów – mówi Gogol.
W rozmowie z wp.pl ujawnił, że nie nałożono żadnych kar finansowych na PŻM. Marynarze mogą liczyć na opiekę adwokatów. Otrzymują też wynagrodzenie – tak, jakby wciąż znajdowali się na pokładzie statku i pracowali.
Kilka dni temu Legiony Polskie opuściły port Cape Canaveral. W tym momencie część załogi kontynuuje podróż. WP ustaliła nieoficjalnie, że postępowanie wyjaśniające potrwać może nawet do trzech miesięcy. Do zakończenia sprawy polscy marynarze nie mogą opuszczać okręgu federalnego.
Ewakuacja 40 pasażerów
Trudne chwile przeżyli takżę pasażerowie statku wycieczkowego Movenpick Egypt, który wpłynął na mieliznę niedaleko Wielkiej Świątyni Atona w mieście Tell el-Amarna.
40 pasażerów ewakuowano – informował serwis alhurra.com.
Czytaj też:
Papież Franciszek w szpitalu. Optymistyczne wieści z WatykanuCzytaj też:
Tragedia we Włocławku. Nie żyje dwumiesięczne dziecko
