Rządy Koalicji Europejskiej będą koszmarem

Rządy Koalicji Europejskiej będą koszmarem

Adam Bielan
Adam Bielan / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyżewski
Prezes Kaczyński jest postacią bardzo charyzmatyczną i nie zauważyłem, by potrzebował bądź szukał następcy – mówi Adam Bielan, wicemarszałek Senatu.

Wydacie mnóstwo pieniędzy budżetowych na przedwyborcze obietnice. Czy w kasie w ogóle coś jeszcze zostanie?

W trakcie naszych rządów dochody budżetu państwa wzrosły o ponad 100 mld zł, z 283 mld w roku 2014 do 386 mld, jakie planowane są obecnie. Uważamy, że znaczną część tych środków należy przeznaczyć na cele społeczne, tym bardziej że takie właśnie działania deklarowaliśmy.

Czy koszty waszych propozycji zostały policzone? Podobno minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska czy minister finansów Teresa Czerwińska były zaskoczone piątką Kaczyńskiego.

W odróżnieniu od opozycji potrafimy takie rzeczy liczyć. Przypomnę, że główny ekonomista Platformy Obywatelskiej Andrzej Rzońca przed dwoma laty twierdził, że w roku 2018 zanotujemy deficyt budżetowy na poziomie 100 mld zł. Tymczasem deficyt ten wyniósł zaledwie 10 mld zł. Opozycja nie jest nawet w stanie zgodzić się, czy piątka Kaczyńskiego jest korzystna, czy nie, dlatego będzie miała bardzo duży problem, by przedstawić jakiś spójny program w odpowiedzi na te propozycje. Choćby w łonie samej Nowoczesnej poseł Adam Szłapka, z którym debatowałem w audycji radiowej, jest zdecydowanym przeciwnikiem takich rozwiązań, z kolei poseł Jerzy Meysztowicz, również w debacie ze mną, chwalił je.

Czy pomoc finansowa nie powinna być kierowana do tych, którzy najbardziej jej potrzebują? Jeśli chodzi o program 500 plus, to ma on nie tylko znaczenie socjalne, ale również demograficzne. Statystyki pokazują, że efekt prodemograficzny tego programu jest znikomy.

Niekoniecznie, ponieważ za pomocą tych statystyk raczej nie można zobrazować potencjalnego spadku urodzeń zahamowanego programem 500 plus. Ponadto wreszcie zaczynamy konkurować w polityce prorodzinnnej z krajami Europy Zachodniej. Rodziny z dziećmi, podejmując decyzję o emigracji do Francji, Niemiec czy Wielkiej Brytanii, biorą pod uwagę m.in. wysokość tamtejszych świadczeń społecznych. Jeżeli nie powstrzymamy tych wyjazdów, będziemy mieli prędzej czy później ogromne problemy z systemem emerytalnym. Warto więc wypłacać świadczenia na dzieci czy wprowadzić zerowy PIT dla osób do 26. roku życia, żeby młodzi ludzie decydowali się pozostać w kraju. Długofalowo oznacza to korzyści także w sferze finansów publicznych.

Opozycja mówi, że wyskoczyliście z piątką Kaczyńskiego, żeby przykryć aferę Srebrnej.

A niby co takiego mamy przykrywać? Ta sprawa to temat całkowicie już wyblakły i nawet w mediach nie budzi już większego zainteresowania. To jest spór, który powinien być rozstrzygany przez odpowiedni sąd gospodarczy. Tyle że intencje austriackiego przedsiębiorcy, rzekomo poszkodowanego przez spółkę Srebrna, były czysto polityczne. Świadczy o tym doniesienie do prokuratury zamiast wystąpienia do sądu gospodarczego oraz wybór obrońców – najbardziej upolitycznionych prawników w Polsce.

Połączenie biznesu z polityką, rozważania, że Patryk Jaki musi wygrać wybory na prezydenta Warszawy, żeby budowa ruszyła, nie wpłynęło negatywnie na wizerunek Jarosława Kaczyńskiego?

Prezes publicznie wyjaśniał, jakie motywy nim kierowały. Chciał zapewnić Instytutowi Lecha Kaczyńskiego stały dopływ funduszy, by mógł podjąć skuteczną rywalizację z Fundacją Batorego. Rzecz w tym, że ponieważ w Warszawie rządzi Platforma Obywatelska, Srebrna – z powodów politycznych – nie może niczego wybudować, mimo iż spełnia wszystkie wymogi formalne. Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, publicznie powiedział: „Dopóki ja będę prezydentem, taka inwestycja nie powstanie”. I to jest moim zdaniem prawdziwa afera. Najlepiej pokazują to badania, z których wynika, że taśmy „Gazety Wyborczej” nie zaszkodziły wizerunkowi prezesa Kaczyńskiego.

Macie problem z prezydentem Trzaskowskim. Nie dość, że nie godzi się na budowę wieżowców, to podpisał deklarację LGBT+. Opozycja uważa, że atakując za to Trzaskowskiego, szczujecie na osoby LGBT.

Już jakiś czas temu mówiłem, że między PO a Wiosną Roberta Biedronia musi dojść do licytacji na lewicowe postulaty i to dokładnie się dzieje. My na nikogo nie szczujemy. Sprawa została wywołana przez Rafała Trzaskowskiego, który podpisując deklarację LGBT+, wywołał burzę i spotkał się z gwałtowną reakcją. Zawrzało w mediach społecznościowych. Zaczęły się organizować grupy rodziców. Wypowiedziała się kuria warszawska. My zabraliśmy głos dopiero potem.

Wasi przeciwnicy wytykają, że straszycie seksualizacją małych dzieci, a nawet nie przeczytaliście zaleceń WHO w tej sprawie.

Nasi przeciwnicy bynajmniej nie są w tej kwestii jednoznaczni. Roman Giertych, Aleksander Hall, europoseł Krzysztof Hetman z PSL są bardzo krytyczni wobec przyjęcia deklaracji LGBT+. Przeczytałem zalecenia WHO i uważam, że są groźne. Kwestie, które według WHO powinny być poruszane w ramach edukacji seksualnej, w mojej ocenie nadają się dla nastolatków, a nie dla dzieci poniżej 12. roku życia, a tym bardziej w wieku przedszkolnym. Decyzja Rafała Trzaskowskiego jest w oczywisty sposób czysto polityczna. Spłacił dług wobec środowisk lewicowych, które go poparły w wyborach na prezydenta. Co więcej, sądzę, że odbyło się to za wiedzą szefa PO Grzegorza Schetyny, który śmiertelnie boi się inicjatywy Roberta Biedronia i kombinuje, jak przejąć jego potencjalnych wyborców. Tak więc to nie my rozpoczęliśmy ten temat, tylko Platforma Obywatelska.

Co komu szkodzi, że w szkole będzie osoba pilnująca, czy nie dochodzi do aktów nietolerancji lub przemocy wobec młodzieży homoseksualnej?

To nic innego, jak wprowadzanie tylnymi drzwiami aktywistów ruchu LGBT do szkół. I już samo to jest groźne, ponieważ bardzoczęsto propagują oni pewne zachowania. Jak powiedział Jarosław Kaczyński – nie mylmy tolerancji z afirmacją. Aleksander Hall, sympatyk Koalicji Europejskiej, powiedział, że tego rodzaju dokumenty jak deklaracja LGBT+ wprowadza się po bardzo długich, pogłębionych konsultacjach społecznych. Gdyby jednak Rafał Trzaskowski zdecydował się na długie konsultacje i wprowadzenie tego dokumentu np. za rok, to PO nie miałaby obecnie paliwa, by blokować Biedronia. Przypuszczam, że były naciski z centrali Platformy, by zrobić coś, co przeszkodzi Biedroniowi w osiągnięciu dobrego rezultatu w wyborach europejskich w Warszawie. Włodzimierz Cimoszewicz nie stanowi adekwatnej odpowiedzi na jego kandydaturę. Jeżeli więc ktoś gra sprawą LGBT, to Platforma. Zarzucam Trzaskowskiemu, a przede wszystkim Schetynie, że zrobili to cynicznie, ze względu na zagrożenie Wiosną.

Opozycja twierdzi, że PiS, aby wygrać wybory, potrzebuje wroga. W poprzednich wyborach taką funkcję spełniali uchodźcy, a w tych wspomniane osoby homoseksualne.

Jeśli ktoś stara się robić kampanię na emocjach negatywnych, to PO. W 2015 r. straszyła Polaków bankructwem w przypadku dojścia nas do władzy, dzisiaj straszy wyjściem z Unii Europejskiej. Robią tak, bo nie są w stanie przestawić żadnego pozytywnego programu. Koalicja Europejska jest zbyt podzielona wewnętrznie, żeby uzgodnić cokolwiek.

A ten słynny spot o uchodźcach, który został wyemitowany tuż przed wyborami samorządowymi, to nie było straszenie?

Nie jestem autorem tego spotu.

Jakie emocje społeczne będą obecne w kampanii europejskiej?

Zdecydowana większość naszych rodaków popiera członkostwo w UE, ale wiele rzeczy im się nie podoba, np. wspomniana polityka migracyjna. Polacy nie chcą przeniesienia decyzji o tym, kogo wpuszczamy do naszego kraju na poziom europejski. Z pewnością zauważają także poprawę warunków życia. Od trzech lat notujemy doskonałe wskaźniki ekonomiczne – mamy najniższe w historii bezrobocie, najwyższe wpływy do budżetu i, co bardzo ważne, najszybszy wzrost płac.

Czyli ludzie będą głosowali portfelami?

Każdy w roku wyborczym powinien się zastanowić, czy aktualnie żyje mu się lepiej niż w roku 2015, czy też wolałby wrócić do tego, co było. Tym bardziej że jeżeli przegramy wybory, to nie będzie już tak, jak poprzednio, lecz zdecydowanie gorzej. I nie mam bynajmniej na myśli politycznej wendety, zapowiadanej przez opozycję, ale nieustający spór, jaki będzie się toczył wewnątrz obozu władzy, gdy rządzić będzie Koalicja Europejska z Wiosną. Polityków tak różnych jak Biedroń i Giertych nic nie łączy, będą więc kłócić się w absolutnie każdej sprawie.

Łączy ich nienawiść do PiS.

Tymczasem sprawowanie władzy polega na realizowaniu wielopłaszczyznowego programu dotykającego praktycznie każdej sfery życia codziennego. Nienawiść do jakiejś grupy społecznej to paliwo na kilka miesięcy, może dobre, według doradców Schetyny, w okresie kampanii wyborczej. Kiedy się wyczerpie, rządzenie stanie się koszmarem.

Wasz rząd też znowu nie jest taki jednomyślny.

Warto jednak rozróżnić spory od konfliktów. W łonie Zjednoczonej Prawicy występują oczywiście spory i różnice zdań – to w końcu jedna z cech systemu demokratycznego. Ale nie ma wojen. Jak mają natomiast współrządzić osoby o tak różnych profilach politycznych jak Biedroń, Nowacka, Giertych, Sawicki? Jak mają wspólnie zrealizować swoje, przeciwstawne najczęściej, cele?

Zawsze można omijać sporne punkty.

O tym właśnie mówił Jarosław Kaczyński. Przestrzegał przed grożącą nam gorszą wersją ciepłej wody w kranie – żadnych realnych działań, za to nieustająca wojna wewnątrz obozu władzy. Polski nie stać na taki eksperyment. Wierzę że Polacy wybiorą kontynuację stabilnego i szybkiego rozwoju. A także spokoju, ponieważ my nie chcemy toczyć wojen światopoglądowych. To dzisiejsza opozycja – Biedroń oraz lewa flanka w PO – idzie do wyborów z wypisaną na sztandarach walką z Kościołem czy liberalizacją ustawy antyaborcyjnej. Takie postulaty, oznaczające cofnięcie debaty publicznej do początku lat 90., muszą doprowadzić do ostrego starcia ze społeczeństwem, ale też wewnątrz samego obozu. Ewentualne przejęcie przez nich władzy spowoduje ogromny chaos i trudno sobie wyobrazić, by ktokolwiek w tej ekipie mógł nad nim zapanować.

A jeżeli wy wygracie, to dorżniecie watahę, czyli – jak mówi opozycja – wszystkich pozamykacie?

Kogo zamknęliśmy?

Mnóstwo osób. Tylko niezależne sądy ich powypuszczały.

Ponieważ w każdym takim przypadku decyduje właśnie sąd. Grzegorz Schetyna mówiąc, że nas powsadza do więzień, zapowiada koniec demokracji i praworządności. Przyznaje tym samym, że to Platforma jest na bakier z praworządnością.

Czy elektorat prawicowy nie zaczyna wam trochę odpływać do partii, która mówi np. o zaostrzeniu prawa aborcyjnego?

Takie partie istniały również w 2015 r. i zwyciężyliśmy w wyborach. Myślę, że prawicowi wyborcy zdają sobie sprawę, co grozi Polsce, jeżeli Zjednoczona Prawica nie utrzyma władzy. Dlatego nawet jeżeli nie popierają nas we wszystkim, to nie przyłożą ręki do zwycięstwa Koalicji Europejskiej. Nie będą zatem skłonni marnować głosu na ugrupowania niemające wyborczych szans.

Kiedyś PO straszyła PiS-em, dziś wy straszycie Koalicją Europejską?

Jestem przekonany, że gdy Koalicja Europejska dojdzie do władzy, rozmontuje nasze programy socjalne, mimo że temu zaprzecza. Są tam przecież politycy, jak Ryszard Petru, otwarcie je kwestionujący. W 2011 r. również zaprzeczali, że podwyższą wiek emerytalny, a zrobili to zaraz po wyborach. Obecnie dodatkowo położą nacisk na kwestie światopoglądowe.

Czy premier Morawiecki będzie następcą Jarosława Kaczyńskiego w PiS?

Nie wiem, czy jest wystarczająco cierpliwy, bo będzie musiał na to poczekać jeszcze wiele lat. To raczej dłuższa perspektywa. Jarosław Kaczyński jest trzy lata młodszy choćby od Donalda Trumpa, który planuje drugą kadencję w Białym Domu.

Większe szanse ma raczej polityk z pokolenia Patryka Jakiego?

Prezes Kaczyński jest liderem całego obozu. Od wielu lat każde jego wystąpienie odbija się szerokim echem. Jest też postacią bardzo charyzmatyczną i nie zauważyłem, by aktualnie potrzebował bądź szukał następcy.

Okładka tygodnika WPROST: 12/2019
Więcej możesz przeczytać w 12/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0