Wojna wraca do mnie w snach

Wojna wraca do mnie w snach

Zofia Czerwińska i Mariusz Szczygieł
Zofia Czerwińska i Mariusz Szczygieł / Źródło: Newspix.pl / Michał Pieściuk
Po upadku powstania, mimo 11 lat, miałam siwe włosy. Wojenne obrazy wracały do mnie przez lata w koszmarnych snach – wspominała w niepublikowanym wywiadzie Zofia Czerwińska, wybitna aktorka, która zmarła w środę.
ROZMAWIAŁ Wiktor Krajewski

Pierwszy dzień wojny zastał panią w Poznaniu.

Bo tam się urodziłam i wychowywałam. Nasz dom był nieprawdopodobnie zasobny. Mój ojciec skończył medycynę w Zurychu, miał cztery specjalizacje. Był właścicielem prywatnej kliniki i zastępcą ordynatora chirurgii w szpitalu państwowym. Był posiadaczem pierwszego rentgena w Polsce. Mieliśmy dziewięciopokojowe mieszkanie, czworo służby i dwa samochody.

Na bogato.

Mówię o tym, bo wojna bardzo zmieniła nasz status.

Po kilku miesiącach wyjechaliście do Warszawy.

Niemcy dali mieszkańcom wybór: można dalej mieszkać w Poznaniu lub wyjechać do Generalnej Guberni. Moi rodzice podpisali dokumenty, że na własną prośbę chcą być wysiedleni. Poznań opuszczały z nami mojababcia oraz jedna z domowych pomocnic, której moja rodzina najbardziej ufała. Dla mnie najgorsze było, że nie pozwalali nam zabrać ze sobą mojej Żoli.

Suczki?

Tak, spanielki. Byłyśmy rówieśnicami, miałyśmy po sześć lat, razem wychowywałyśmy się w kojcu, bo tatuś uznał, że tak będzie dla mnie najzdrowiej. Zaczęłam więc okropnie krzyczeć, że bez niej nie pojadę. Widząc mój atak szału, jeden z żandarmów dopisał do naszych papierów „und ein Hund”. I mogliśmy Żalę zabrać. Gdy cała nasza szóstka z bagażami znalazła się na Dworcu Głównym w Poznaniu, czekaliśmy 24 godziny na transport. Po wojnie ten dworzec został nazwany obozem, dzięki czemu dziś mam kombatanckie papiery.

Gdzie zamieszkaliście w stolicy?

W ogromnym mieszkaniu siostry mojej mamy na styku ulic Kruczej i Piusa, dzisiejszej Pięknej. Ciotka Natalia miała obywatelstwo greckie, dzięki temu otrzymała paszport i wyjechała do Grecji, a nam zostawiła mieszkanie. Niemcy nie bardzo mogli je odebrać ze względu na zagraniczne papiery właścicielki.

Co robił ojciec?

Niemcy bardzo szanowali osoby, które znały ich język, dlatego tatuś dostał stanowisko lekarza powiatowego w Sochaczewie. Od tej pory mieszkaliśmy na dwa domy: jeden mieścił się w Warszawie, a drugi w Sochaczewie. Pacjenci często zamiast pieniędzy przynosili jedzenie, nie sposób było tego wszystkiego przejeść. Ale moja babcia Julianna jako rodowita poznanianka charakteryzowała się ogromną gospodarnością i nic nie mogło się zmarnować. Wszystko, co zostawało z darów od pacjentów, babcia przetwarzała na weki. Pamiętam, że w kuchni i spiżarni słoiki piętrzyły się po sam sufit.

Mięsa, dżemy, owoce, warzywa… Później w trakcie powstania te weki wykarmiły całą naszą kamienicę. Jesienią 1942 r. tata był w Śródmieściu, gdzie właśnie skończyła się łapanka. Z jednej z bram dochodził przeraźliwy skowyt psa. Tata wszedł do środka i zauważył krwawiące zwierzę. Zabrał go do domu, pies był ranny w podudzie, szybko został zoperowany. Asystowałam przy zabiegu, bo ojciec od najmłodszych lat uczył mnie robienia opatrunków. Ten pies zaważył później na moim losie.

Wiadomo było, czyj był?

Już następnego dnia na ulicy pojawiły się wielkie ogłoszenia, że Niemcy szukają psa o imieniu Ihr, znalazcę czeka bardzo wysoka nagroda. Okazało się nasza znajda reaguje na to imię i rozumie tylko po niemiecku. Ihr był wytresowany przez gestapo do wynajdowania Żydów.

Jak to możliwe?

Każdy mnie o to pyta. Otóż Niemcy przez ostrą tresurę uczyli psy wyczuwać zapach strachu. Wychodzili z założenia, że Żydzi boją się bardziej i dlatego inaczej pachną. Ponieważ mój dom był bardzo antyniemiecki, rodzice podjęli decyzję, że Ihr zostaje z nami. Nie po to ratowaliśmy psa, żeby teraz pomagał Niemcom w ich polowaniach! Był jeden problem: w naszym domu często ukrywali się Żydzi. Ilekroć wchodzili do naszego mieszkania, zapewne przerażeni, pies dostawał szału.

Tata pomagał Żydom?

Bardzo. W jego ośrodku w Sochaczewie zatrudnionych było aż 10 żydowskich sanitariuszy. Często ukrywał ich też w naszym domu. Tymczasem na poddaszu naszej kamienicy mieszkali niemieccy żandarmi. Kiedyś jeden z nich wszedł do nas wejściem dla służby, skarżąc się na reumatyzm. Ojciec go wyleczył, a on zaczął nas odwiedzać. Na szczęście zawsze zatrzymywał się w kuchni. Czasem dopytywał, dlaczego nasz pies tak głośno szczeka. Tłumaczyliśmy, że mamy psa i sukę, a Żola ma właśnie cieczkę. Tymczasem Ihr szczekał, bo do taty przychodzili chorzy Żydzi. Na szczęście żandarm nigdy nie przekroczył granicy kuchni, gdzie zatrzymywała go babcia Julianna. Częstując zupą i wysłuchując jego zwierzeń o rodzinie.

Polubiła go?

Ogólnie nienawidziła Niemców, ale tego jednego akceptowała. Była wyjątkową kobietą i chętnie pomagała tacie w jego konspiracyjnej działalności. Na przykład w przewożeniu broni. Ojciec działał w Kierownictwie Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej, znanej jako Sztab Kedywu. Mama zaś bardzo ofiarnie pracowała jako wolontariuszka w Radzie Głównej Opiekuńczej razem z Jerzym Waldorffem i Władysławem Bartoszewskim. Na początku pracy w Sochaczewie tata dostał służbowego hanomaga. W drodze z Sochaczewa Niemcy bardzo często zatrzymywali samochody, a ich inspekcje były niezwykle drobiazgowe. Kiedy przewoził broń, zabierał babcię ucharakteryzowaną na pacjentkę z tyfusem. Niemcy bardzo się bali zarazić, nie chcieli nawet podejść bliżej do samochodu taty. Babcia była dumna, że mogła odgrywać rolę ciężko chorej i pomagać podziemiu. Zresztą z Niemcami walczyła już w 1918 r.

W powstaniu wielkopolskim?

Tak. Dziadkowie mieli magazyn fraków i smokingów sprowadzanych z Anglii, a nad tym magazynem znajdowało się ich mieszkanie. Budynek mieścił się dokładnie w śródmieściu Poznania naprzeciwko Teatru Polskiego. Gdy Niemcy atakowali nisko położony balkon dziadków, babcia lała im na głowy wrzątek, a resztę wspinających się po balkonie atakowała krawieckimi nożycami, uderzając bardzo mocno w ich dłonie. Podobno odpadali jak ulęgałki. Heroizm babci został dostrzeżony, po wojnie uhonorowano ją medalem. Babcia otwierała też bal z okazji zwycięskiego powstania, w pierwszej parze poloneza tańczyła z Ignacym Paderewskim.

Do czasu powstania warszawskiego, jak na warunki okupacji, żyliście dosyć normalnie.

Dzień wybuchu powstania zapamiętam do końca życia. Tata pracował w Sochaczewie, a ja z mamą byłyśmy w Józefowie na wakacjach. Babcia Julianna została w Warszawie, na propozycję wyjazdu z nami jak zawsze powiedziała swoje „a dyć tam”. Co oznaczyło odmowę. 1 sierpnia 1944 r. miałam mieć w Warszawie lekcję muzyki, mama odprowadziła mnie więc na ciuchcię, zapakowała do pociągu razem z Ihrem i tak dotarłam do Warszawy. Ja, wypieszczona jedynaczka, zostałam więc sama w samym środku wojennej burzy. Przedpołudnie spędziłam, grając na fortepianie jakieś nieudolne dźwięki, pamiętam, że znowu mi nie szło. Po południu mieszkańcy naszej kamienicy schodzili już do piwnic, ale gdy babcia usłyszała, że powinnyśmy zejść z innymi do piwnicy, odmówiła. „A dyć tam!”, machnęła ręką. Tata nie mógł już po mnie przyjechać, bo Wola bardzo szybko padła i nie było przejazdu. Mama też nie miała możliwości zrobienia czegokolwiek, żebyśmy były razem. Na szczęście na nasz dom nie spadła żadna bomba. Lokatorzy naszej kamienicy przychodzili do nas po babcine weki. One nas uratowały przed głodem.

Bała się pani?

Nie pamiętam, żebym wtedy czuła strach, z pewnością cały czas normalnie wychodziłam z psem na spacery. Bać się zaczęłam po 21 sierpnia. Wyprowadzałam wtedy Ihra, trwały wzmożone walki powstańcze o gmach Małej PAST-y. Nagle Ihr rzucił się na mnie i powalił na ziemię. Przykrył mnie sobą, poczułam lekki ból, zostałam draśnięta odłamkiem kuli w prawą rękę. Pies przyjął na siebie nabój, który prawdopodobnie by mnie zabił. Leżałam w bezruchu umazana cała w jego krwi, dookoła świstały kule, a ja czułam, jak przestaje bić serce Ihra.

Uratował pani życie?

Tak. Paradoksalnie był to wynik doskonałej niemieckiej tresury. Psy mają słuch absolutny i doskonale słyszą każdy, nawet najcichszy świst. Sprawdziłam to potem u psich behawiorystów. Gestapowskie zwierzęta były tresowane na obronę swojego pana, Ihr zachował się więc dokładnie tak, jak go uczono. Dopiero gdy ostrzał ustał, wydostałam się spod martwego psa, zapłakana zauważyłam kawał skóry zwisający mi bezwładnie z prawej ręki. W mieszkaniu miałam do dyspozycji cały gabinet ojca, przemyłam więc i opatrzyłam ranę tak, jak uczył tato. Zmieniałam opatrunki codziennie, mimo to po miesiącu postrzał zaczął ropieć. Aż dziw, że nie umarłam wtedy na gangrenę.

Gdy powstanie upadło, znaleźliście się w Pruszkowie.

Dotarłam tam razem z babcią. Spakowałam plecak z jedzeniem, biżuterię oraz pieniądze, bo wiedziałam, gdzie mama je ukrywała. Sąsiedzi znieśli babcię z trzeciego piętra, a syn dozorcy za sutą opłatą zgodził się zawieść ją do Pruszkowa na taczce. To był koszmar, właśnie wtedy osiwiałam. Babcia była tęga, a dawniej taczki miały tylko jedno koło z przodu, więc mężczyzna cały czas był zmuszony trzymać babcię w górze. Upał lał się z nieba. Niemcy filmowali naszą wędrówkę. Ręka bolała mnie coraz bardziej, miałam gorączkę. Dwa i pół dnia prawdziwej gehenny. Gdy doszliśmy do Pruszkowa, byłam ledwo żywa.

Spotkała tam pani bliskich?

Lekarze powiatowi z Grodziska, Sochaczewa i Żyrardowa zaangażowani zostali do badania oczekującego w halach tłumu wysiedlonych warszawiaków. Badali więźniów i konsultowali, kto nadaje się do pracy, a kto jedzie do obozu. Ojciec starał się zostać obozowym konsultantem, ponieważ przeczuwał, że wraz z tysiącami warszawiaków trafię do obozu. W kolejce do selekcji stałam cztery dni. W obozie trzymałam się z moimi sąsiadami, którzy z wdzięczności za weki zajęli się mną i babcią. Babcię położyliśmy na ziemi, a znajomi donosili jej i mnie jedzenie. Jedna z rodzin udała, że babcia jest razem z nimi. Zakwalifikowali ich wszystkich do wywózki na roboty do Niemiec. Gdy już przechodziłam przez selekcję, zobaczyłam tatę. Nasze spojrzenia spotkały się i mimo ogromnej chęci rzucenia się ojcu w ramiona, powstrzymałam się od tego, bo byłby to nasz koniec. Tata też zachował kamienną twarz, udając, że mnie nie zna.

Mieliście jakiś plan?

Wiedziałam, że tata coś wymyśli. I rzeczywiście, wpadł na genialny pomysł. Zmyślił na poczekaniu historię, że jego żona jest w ciąży i za chwilę rodzi, więc w domu potrzebny będzie ktoś do pomocy. A taka dziewczynka jak ja bardzo mu się przyda. Niemiec spojrzał na mnie, byłam obrazem nędzy i rozpaczy. Miałam 11 lat, siwe włosy na głowie, ułamany ząb, byłam chuda jak patyk, na całym ciele pojawiły się wrzody. Cierpiałam też na gangrenę. Gdy zobaczyłam później swoje odbicie w lustrze, wystraszyłam się. Niemiec machnął więc tylko ręką i pozwolił ojcu zabrać mnie ze sobą. Przez jakiś czas, mimo że byłam już po drugiej stronie selekcji w obozie, dalej udawałam, że go nie znam. A tak bardzo chciałam się do niego przytulić! W sumie wtedy w obozie w Pruszkowie odegrałam pierwszą dramatyczną rolę aktorską.

Babcię też uratowaliście?

Tak. Stała już razem z naszymi sąsiadami gotowa do wywózki, ale tata podszedł do niej i – jak gdyby nigdy nic – zaprowadził do naszego hanomaga. Nikt nie zwrócił na to uwagi! Od razu pojechaliśmy do Sochaczewa. Mama się przeraziła, bo wyglądałam jak staruszka. Ojciec zoperował mi rękę, a ja powoli dochodziłam do siebie.

Psychicznie też?

Mimo późniejszego poczucia bezpieczeństwa wojenne obrazy wracały od czasu do czasu w koszmarnych snach. Niektóre sceny mam przed oczami do dziś. W dniu, kiedy zaczynało się powstanie, byłam rozpieszczonym, nieznośnym dzieckiem. Z powstania wyszłam jako dojrzała osoba. Po wojnie wróciliśmy do Poznania. Świat był zupełnie inny, wielu ludzi wokół już nie było. Ale wie pan, co zapamiętałam? Że rentgen w gabinecie taty, jak stał, tak stał. Był tak ciężki, że przez całą wojnę nikomu się nie chciało go wynosić.

Okładka tygodnika WPROST: 12/2019
Więcej możesz przeczytać w 12/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 12/2019 (1878)

  • Historia dwóch informacji 17 mar 2019, 20:00 Nie wiedzieć czemu właśnie teraz, ale w ubiegłym tygodniu media społecznościowe obiegła wypowiedź z grudniowej audycji Radia Maryja „Jak być dobrą żoną w sypialni”. Cytat rozchodził się wirusowo i brzmiał tak: „W czasie... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 17 mar 2019, 20:00 WIEMY, JAKĄ STRATEGIĘ PRZYJMIE PLATFORMA OBYWATELSKA NA WYBORY EUROPEJSKIE. I ta – o dziwo – będzie dotyczyła Unii Europejskiej. – Będziemy mówili, że Polski PiS nikt w UE nie traktuje poważnie. Że PiS w Europie to wstyd i obciach.... 6
  • Obraz tygodnia 17 mar 2019, 20:00 17,5 mln zł to koszt silnika, który został zamontowany w bolidzie F1 Roberta Kubicy. Wygrana Katarzyna Kant-Wysocka Dotarła do finału teleturnieju „Milionerzy”, wiedziała, co to różańcowa tajemnica chwalebna, więc wygrała 1 mln zł... 9
  • Prokuratura kontra wydawca „Wprost” 17 mar 2019, 20:00 Sąd nie przychylił się do wniosku prokuratury i nie zastosował wobec Michała M. Lisieckiego, prezesa PMPG, bezwzględnego aresztu tymczasowego. – Zarzuty, które mi postawiła prokuratura, są bezzasadne – skomentował decyzję sądu... 10
  • Info radar 17 mar 2019, 20:00 Samorządowcy podyskutują o przyszłości Tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, od 8 do 9 kwietnia, w Krakowie odbędzie się V Europejski Kongres Samorządów. Weźmie w nim udział ok. 2 tys. uczestników z niemal 40 krajów. Prawie... 12
  • Jak zostałem Jeziorańskim 17 mar 2019, 20:00 Rozmowa z Philippem Tłokińskim, aktorem 13
  • Święta ignorancja 17 mar 2019, 20:00 Lewo KIEDYŚ MI SIĘ WYDAWAŁO, ŻE JEZUS PRZYSZEDŁ NA ŚWIAT, BY GŁOSIĆ MIŁOŚĆ I WALCZYĆ Z PRZEMOCĄ, A KOŚCIÓŁ TO ZIEMSKIE NARZĘDZIE DO REALIZACJI TYCH CELÓW. Wydawało mi się też, że biblijna przypowieść o bogatym młodzieńcu... 14
  • Zabawa w chowanego 17 mar 2019, 20:00 Homoseksualiści w polskim sporcie to temat tabu. Boją się o nim rozmawiać nawet sportowcy, którzy osobami homoseksualnymi nie są. Wprawdzie kolegują się z gejami i lesbijkami, ale publicznie nie chcą ich popierać, bo boją się, że stracą sponsorów. 16
  • Mój coming out 17 mar 2019, 20:00 Jestem lesbijką i nie zamierzam robić z tego tajemnicy. Chcę być szczęśliwa i nie zrezygnuję z tego dla czyjejś wygody – ujawnia Katarzyna Skorupa, siatkarka. 22
  • Strach przed miłością 17 mar 2019, 20:00 Nie da się zmienić orientacji seksualnej, jest ona częścią natury człowieka. Jednak politycy, duchowni, środowisko i rodzina oczekują tego od osób LGBT. Konsekwencją są osobiste dramaty, depresje i próby samobójcze. 24
  • Tęczowy przełom w Watykanie 17 mar 2019, 20:00 ROZMAWIAŁ Karol Górski Pańskie zdjęcie z papieżem Franciszkiem robi furorę w internecie – zorganizowane grupy osób LGBT nie goszczą w Watykanie zbyt często. To była nasza trzecia pielgrzymka do Rzymu, jednak pierwszy raz gościliśmy u... 28
  • Ból 17 mar 2019, 20:00 Polska jest sercem Europy – twierdzi PiS. A ja się obawiam, że nie sercem, lecz zupełnie inną częścią ciała. Bólu tejże dostali polscy prawicowcy i biskupi w związku z deklaracją LGBTQ, którą niedawno podpisał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. 29
  • Wojna światopoglądowa na całego 17 mar 2019, 20:00 Prawica z lewicą kłócą się o deklarację LGBT+. Kto zyska, a kto straci na sporze, który wybuchł na trzy miesiące przed wyborami europejskimi? 30
  • Ratujmy dzieci przed facetami po czterdziestce 17 mar 2019, 20:00 Pół Polski rozprawia na temat standardów Międzynarodowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotyczących edukacji dzieci. Ich zastosowanie, wedle krytyków, ma prowadzić do „seksualizacji dzieci przez środowiska LGBT”. Mieliśmy już wcześniej... 33
  • Rządy Koalicji Europejskiej będą koszmarem 17 mar 2019, 20:00 Prezes Kaczyński jest postacią bardzo charyzmatyczną i nie zauważyłem, by potrzebował bądź szukał następcy – mówi Adam Bielan, wicemarszałek Senatu. 34
  • Zemsta krwi nad Wisłą 17 mar 2019, 20:00 Mahomet Daudow, przewodniczący prorosyjskiego czeczeńskiego parlamentu, grozi „rodową zemstą krwi” mieszkającemu na terenie Polski czeczeńskiemu opozycjoniście Tumso Abdurachmanowowi. – Przyjadę po ciebie – zapowiada polityk. 38
  • Niebezpieczne pomieszanie ról 17 mar 2019, 20:00 Pomysł, że władze Niemiec lepiej rozumieją się na polskim interesie niż rząd w Warszawie, wygląda na zwariowany. Na pierwszy rzut oka warszawska deklaracja Manfreda Webera robi wrażenie niedorzeczności albo prowokacji. Oto bowiem... 41
  • Jasna strona gier 17 mar 2019, 20:00 Gry komputerowe mogą pomagać dzieciom w nauce i rozwoju społecznym. Skoro już są, warto korzystać z tego, co w nich najlepsze. 42
  • Amerykański sen w Polsce 17 mar 2019, 20:00 Tomasz Biernacki 20 lat temu otworzył swój pierwszy, niewielki sklep. Od 18 marca jego spółka jest notowana w gronie tuzów warszawskiej giełdy. 48
  • Zakupy na Maxxa 17 mar 2019, 20:00 Sklepy TK Maxx odnoszą sukces nad Wisłą, bo łączą to, co polski konsument kocha – znane marki, obniżone ceny i dreszczyk emocji. 52
  • Hossa Bessa 17 mar 2019, 20:00 Cyber-Gaga Lady Gaga wystąpi w „Cyberpunk 2077” – najnowszej grze od warszawskiego producenta CD Projekt RED. Taką informację opublikował w zeszłym tygodniu francuski portal ActuGaming, powołując się na źródła blisko związane z... 55
  • #nowePZU przynosi efekty 17 mar 2019, 20:00 Grupa PZU może zaliczyć 2018 r. do wyjątkowo udanych. Odnotowała rekordowe sprzedaż i zysk, poprawiła rentowność i cały czas inwestuje w nowe technologie. 56
  • Węgierski kogut i eurochadecka kura 17 mar 2019, 20:00 Jest stary kawał o tym, co myśli kogut, biegnąc za kurą, robiącą dla przyzwoitości ze dwa kółka, żeby nie wyglądać na zbyt łatwą. Podobne relacje łączą europejskich chadeków z Orbánem. 58
  • Powiedz ludziom, że umieramy 17 mar 2019, 20:00 Wenezuela stacza się coraz bardziej w nędzę, głód, chaos i bezprawie. Globalni gracze nie zdecydowali jeszcze, co z tym krajem zrobić. 62
  • Brexit jak schabowy w DVD 17 mar 2019, 20:00 To nie jest tak, że wszyscy nagle zwariowali. Mamy do czynienia z sytuacją, gdy racjonalny system zaczyna procedować straszny i kompletnie nieracjonalny pomysł – mówi Christian Davies. 66
  • Wiosna widoczna na twarzy 17 mar 2019, 20:00 Przesuszona, szara cera i zmęczenie wymalowane na twarzy – czas poprawić wygląd. Pozwól sobie rozkwitnąć na wiosnę. 68
  • Ochrona w sieci zagrożeń 17 mar 2019, 20:00 Inteligentne przedmioty opanowały nasze życie. Według szacunków w 2020 r. na świecie do internetu będzie podłączonych ponad 20 mld urządzeń. Ich ochrona to jedno z największych wyzwań przyszłości. 70
  • Masoński skarb w Poznaniu 17 mar 2019, 20:00 Zbiory masońskie, pozostające pod opieką Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu od 1945 r., nie mają sobie równych w Europie. 72
  • Szersze spojrzenie 17 mar 2019, 20:00 Zdjęcia Wojciecha Plewińskiego dla tygodnika „Przekrój” przez dekady kształtowały gust estetyczny w czasach PRL. Jego zdjęcia teatralne są ważnym źródłem wiedzy o historii teatru. 74
  • Wojna wraca do mnie w snach 17 mar 2019, 20:00 Po upadku powstania, mimo 11 lat, miałam siwe włosy. Wojenne obrazy wracały do mnie przez lata w koszmarnych snach – wspominała w niepublikowanym wywiadzie Zofia Czerwińska, wybitna aktorka, która zmarła w środę. 78
  • Wieszcz nienarodowy 17 mar 2019, 20:00 Stanął na cokołach, trafił na banknot, a 2019 r. ogłoszono jego rokiem. Jednak dopiero teraz odkrywamy, że słuchaliśmy uładzonych, „patriotycznych” interpretacji jego utworów. I zaczynamy słuchać prawdziwego Stanisława Moniuszki. 82
  • Kulturalna trzynastka 17 mar 2019, 20:00 Patryk Vega REŻYSER, SCENARZYSTA I PISARZ. W KINACH MOŻNA ZOBACZYĆ JEGO NAJNOWSZY FILM „KOBIETY MAFII 2”. 85
  • Wydarzenie 17 mar 2019, 20:00 Dżuma zamiast optymizmu Okazja do spotkania z mistrzem, który odszedł: wszystkie felietony Janusza Głowackiego zebrane w jednym tomie to dla miłośników jego pisarstwa nie lada gratka. Dlaczego był mistrzem gatunku? Dlatego że był... 86
  • Książka 17 mar 2019, 20:00 Koty i ludzie Ponad 150 lat temu subtelny francuski badacz literatury i sztuki wszelakiej poświęcił sporo czasu na napisanie książki o kotach, historii ich towarzyskiego życia z ludźmi, o ich miejscu w kulturze, charakterze, upodobaniach i... 87
  • Muzyka 17 mar 2019, 20:00 Bez syndromu drugiej płyty STARE PORZEKADŁO MÓWI, ŻE PO ŚWIETNYM DEBIUCIE NAJWYŻSZY CZAS SIĘ POTKNĄĆ. Zdobywczyni Fryderyków m.in. za debiut w zasadzie nic udowadniać nie musiała, bo w międzyczasie w jej życiu wydarzyło się dużo:... 88
  • Kalejdoskop 17 mar 2019, 20:00 Rozpacz antybohatera Po pogrzebie żony Tony żyje tylko dlatego, że jego pies nie potrafi sam otworzyć puszki z żarciem. Mężczyźnie jest tak bardzo wszystko jedno, że nie ma problemu, by powiedzieć szefowi, że gazeta, w której pracują,... 89
  • Balcerkowa 17 mar 2019, 20:00 Znam tę Balcerkową z Alternatywy 4 i powiem ci, że ona cię uwielbia”. Tak mi kiedyś powiedział chyba Mariusz Szczygieł. I to już od razu był dla mnie pewien sygnał, bo jak ktoś się obraca w kręgu Mariusza, to od razu wiadomo, że... 90
  • Jedzenie staje się nową muzyką 17 mar 2019, 20:00 Programy kulinarne tworzą apetyt na konsumpcję i hedonizm jedzeniowy. Kiedyś na koszulkach nosiło się idoli muzycznych, dziś – slogany „ogórki są cool” – mówi Tadeusz Müller, twórca konceptów kulinarnych i kucharz. 92
  • Przegląd kulinarnych trendów według Tadeusza Müllera 17 mar 2019, 20:00 1 Lokale rodzinne coraz więcej rodzin chce się łączyć we wspólnym biznesie. 2 Kuchnie Ameryki Środkowej i Południowej oraz azjatycka – wciąż mają dużo do zaproponowania polskim konsumentom. 3 „Sugaris a new tobacco”, czyli cukier... 95
  • Co warzą czarownice 17 mar 2019, 20:00 Magia kulinarna Świętokrzyskiego wyraża się w zupie. 96
  • Cieszą mnie sukcesy moich dzieci 17 mar 2019, 20:00 Mój sposób patrzenia na świat uległ zmianie. Coraz rzadziej znajduję w czymś motywację lub inspirację. Zacząłem jednak dostrzegać drobiazgi wokół siebie, które dają mi dużo radości i energii. 97
  • Zrób sobie… Suskiego 17 mar 2019, 20:00 Nic nam tak nie osłodzi życia jak wykwintny uśmiech Marka Suskiego. A jeszcze jak pan minister co powie! 98

ZKDP - Nakład kontrolowany