Aresztowania w Nowym Jorku. Chodzi o sekretne chińskie „komisariaty policji”

Aresztowania w Nowym Jorku. Chodzi o sekretne chińskie „komisariaty policji”

Chinatown w Nowym Jorku (2009 rok)
Chinatown w Nowym Jorku (2009 rok) Źródło: Wikimedia Commons / chensiyuan
Amerykańscy prokuratorzy aresztowali dwóch mężczyzn, oskarżanych o prowadzenie chińskiego „tajnego posterunku policji” na Manhattanie. Operowali w dzielnicy Chinatown.

61-letni Liu Jianwang i 59-letni Chen Jinping usłyszeli zarzuty działania w konspiracji w charakterze chińskich agentów oraz utrudniania funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości na terenie Chinatown w Nowym Jorku. W poniedziałek 17 kwietnia obaj mieszkańcy miasta mają stawić się w sądzie w Brooklynie.

Chin zaprzeczają, jakoby miały własną policję na Manhattanie

Chiny już wcześniej zaprzeczały oskarżeniom dotyczącym prowadzenia takich posterunków, nazywając je „centrami usług” dla swoich obywateli za oceanem. Departament sprawiedliwości USA oświadczył jednak, że Jianwang i Jinping działali wspólnie i pod zwierzchnictwem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Chin w celu ustanowienia pierwszego zamorskiego komisariatu policji w USA.

Placówka została zamknięta jesienią 2022 roku, kiedy zaangażowani w jej funkcjonowanie mężczyźni zauważyli, że interesuje się nimi FBI. „To śledztwo ujawnia rażące naruszenia naszej suwerenności przez rząd chiński poprzez ustanowienie sekretnego komisariatu policji w środku Nowego Jorku” – oświadczył Breon Pearce, prokurator z Brooklynu.

Chiny mają tajne posterunki policji na całym świecie?

Nowojorski komisariat ma być jednym z co najmniej 100 podobnych, które działają rzekomo na całym świecie w 53 krajach, wliczając Wielką Brytanię czy Holandię. W ubiegłym miesiącu rząd Kanady ogłosił rozpoczęcie śledztwa w sprawie dwóch placówek, które mogą być właśnie tego typu posterunkami policji.

Amerykańska prokuratura uważa, że do zadań zatrzymanych obywateli Chin należało m.in. prześladowanie dysydentów, którzy na emigracji szukali wolności od opresyjnych działań swojej ojczyzny. Mieli też lokalizować prodemokratycznych aktywistów z Chin. Za swoją działalność obaj mogą trafić za kraty na 25 lat.

Czytaj też:
Niepokojące słowa Putina. Chodzi o współpracę z Chinami
Czytaj też:
„TikTok nie jest chiński". Polski menedżer firmy odpiera zarzuty

Opracował:
Źródło: BBC