Pierwsze doniesienia o zarzutach dotyczących Dariusza K. pojawiły się na stronie Onetu jeszcze w trakcie trwania kampanii wyborczej. Wówczas mężczyzna zajmował się bezpośrednim zabezpieczeniem spotkań Karola Nawrockiego. Równocześnie był on członkiem osobistej ochrony Jarosława Kaczyńskiego.
Poza pracą w ochronie, mężczyzna prowadzi swoją z żoną własną działalność, zajmującą się m.in. szkoleniami strzeleckimi czy kursami ochroniarskimi. I to właśnie tej części życia zawodowego dotyczą zarzuty. „Fałszowanie dokumentów, przekazywanie zaświadczeń o ukończeniu kursów ochroniarskich i strzeleckich osobom, które nie brały w nich udziału i przyjmowanie za to łapówek” — wymienia Onet.
Wraca sprawa ochroniarza Nawrockiego. Prokuratura potwierdza zarzuty
Majowe doniesienia portalu potwierdziła teraz Prokuratura Rejonowa w Grójcu. — Z zebranego materiału wynikało, ze wymieniony uzyskiwał środki pieniężne w związku z organizacją kursów w zakresie ochrony osób i imienia, kursów detektywistycznych oraz strzelania, których ukończenie wiązało się z możliwościami wydania stosownych zaświadczeń honorowanych przez urzędy i instytucje państwowe — przekazał prok. Krzysztof Sobechowicz, szef zajmującej się sprawą prokuratury.
Jak wylicza Onet, o ile samo podawanie fałszywych danych w dokumentach karane jest pozbawieniem wolności od trzech miesięcy do lat pięciu, o tyle dopuszczanie się tego w celu osiądnięcia korzyści majątkowej lub osobistej karane jest już ograniczeniem wolności od sześciu miesięcy do lat ośmiu.
Prokurator przekazał, że Dariusz K. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Zastosowano wobec niego środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego i poręczenia majątkowego w wysokości 15 tys. złotych.
Pytany przez dziennikarzy o sprawę sam zainteresowany odpowiedział: — Niczego nie potwierdzam i nie komentuję. Skoro prokuratura coś prowadzi, to proszę pytać prokuraturę.
Czytaj też:
PiS zadecyduje o dalszym losie Kaczyńskiego. Czarnek awansuje?Czytaj też:
Kaczyński zwrócił się do syna Nawrockiego. „To było – wydawałoby się – nie do zniesienia”
