Uczniowie „przycinają komara” na lekcjach. Nauczyciele bezradni

Uczniowie „przycinają komara” na lekcjach. Nauczyciele bezradni

Uczeń śpi na lekcji, zdjęcie ilustracyjne
Uczeń śpi na lekcji, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Uczeń śpi w ławce. Nauczyciel patrzy i zastanawia się: budzić czy nie budzić? W dzisiejszych czasach nawet tak prosta sytuacja potrafi zamienić się w poważny dylemat. Nauczyciele i MEN zwracają uwagę, że za takim zachowaniem uczniów stoi konkretny problem.

„Prowadziłem wczoraj lekcję, a uczeń śpi. Śpi głęboko i spokojnie” – napisał na Facebooku nauczyciel technikum z ponad 20-letnim stażem, autor profilu „Elektronik w czasach szkolnej zagłady” w mediach społecznościowych. I zaczął się dylemat. Co zrobić? Wpisać uwagę? A może zostawić, niech śpi? Wie, że jeśli wpisze uwagę, usłyszy, że „nie rozpoznał problemów ucznia” – bo w końcu śpi z jakiegoś powodu, a nauczyciel powinien ten powód rozpoznać. Powinien?

Lex Kamilek zmienił zasady gry

Problem w tym, że dziś nawet delikatne szturchnięcie może zostać odebrane jako przekroczenie granic. W szkołach obowiązują standardy ochrony małoletnich – potocznie nazywane ustawą Lex Kamilek – które jasno wskazują, że nauczyciel nie może naruszać nietykalności fizycznej ucznia.

Na facebookowym profilu „Uwaga mobber w szkole” pojawił się anonimowy wpis nauczycielki, która twierdzi, że po obudzeniu ucznia trafiła na nią skarga do kuratorium oświaty. Wśród zarzutów miały się znaleźć ośmieszenie na forum, przekroczenie granic prywatności, naruszenie strefy intymności i ignorowanie potrzeb fizjologicznych młodego organizmu.

W komentarzach nie brakowało ironii. „A przykryć kołdrą wolno, czy trzeba najpierw zadzwonić po zgodę?” albo „Może w każdej szkole zrobić salę z leżakami?” – pisali internauci.

Jak przyznaje administratorka strony, Violetta Kalka, niezależnie od tej konkretnej historii problem jest realny i powtarzalny – uczniowie zasypiają coraz częściej, a nauczyciele nie wiedzą, jak ich budzić, by nie narazić się na skargę.

Przemęczenie, Internet i brak koncentracji

Marcin Stiburski, nauczyciel z Gdańska i autor bloga „Szkoła Minimalna”, opisał sytuację, gdy podczas trzeciej z rzędu lekcji matematyki pozwolił uczniom… położyć głowy na zeszytach.

„Od razu refleksja, że nie mogę im tego robić, bo zaoram ich umysły (...) Poprosiłem o wyjęcie zeszytów ćwiczeń. Z racji tego, że noszę do szkoły słuchawki wygłuszające ze sklepu budowlanego, zakładałem im po kolei te słuchawki, pokazując walory ciszy (...). Aż klasa się wyciszyła, rozkoszując ciszą ze słuchawek wygłuszających i spokojnych oddechów (...)

W pewnym momencie zauważyłem, jak jeden z uczniów położył głowę na zeszycie ćwiczeń. Co zrobiłem? Podszedłem i powiedziałem, że może do końca lekcji pospać. I nagle padają ciche pytania. Czy ja też tak mogę? I ja też? I z chwili na chwilę cała klasa położyła swoje głowy na zeszytach i oddała się błogiej kontemplacji. Niektórzy mościli sobie bluzą poduszeczki (...).

Nie wiem, czy ktoś z nich załapał komara. Wszyscy mieli zamknięte oczy. Nikt nic nie mówił. Wiem jedno: mózg po intensywnej pracy w świadomości przenosi swoją pracę do podświadomości, gdzie dalej ją przetwarza. Dlatego pod koniec tej lekcji wszystkim dzieciom wystawiłem 6 za aktywność. Bo była to największa aktywność umysłowa, jaką dotychczas zaobserwowałem w szkole”.

Wielu nauczycieli mówi wprost: młodzież jest permanentnie zmęczona. Siedzi do nocy w mediach społecznościowych, ma problem z koncentracją, szybko się nudzi. Krótkie filmiki wygrywają z dłuższą formą.

Paweł Lęcki, nauczyciel z Sopotu w rozmowie z dziennikarzami Gazety Wyborczej przyznaje, że uczniowie najczęściej mówią jedno: są niewyspani. Czasem lekcja jest nudna – zwłaszcza gdy analizuje się arkusz maturalny. – Bo pewnie wypadałoby zareagować, zwrócić uwagę, że w szkole obowiązują jednak normy społeczne i jak ktoś do ciebie mówi, to nie śpisz. Ale nauczyciele są pod ścianą, bo nie wiedzą, jak w dzisiejszych czasach reagować, by nie naruszyć godności ucznia – mówi.

Technikum jak pełen etat

Gabriela Olszowska, małopolska kuratorka oświaty, zwraca uwagę na obciążenie uczniów techników. – W technikum młodzi pracują jak na szychcie, z warsztatami i lekcjami wyciągają po 40 godzin w tygodniu – podkreśla.

Część z nich wstaje o piątej rano, by zdążyć na zajęcia. Gdy przysypiali, czasem otwierała okna, kazała się rozruszać. A gdy to nie działało – pozwalała spać.

Problem zauważa również Ministerstwo Edukacji Narodowej, które przyznaje, że tygodniowe obciążenie uczniów techników jest bardzo wysokie. W planach reform pojawia się pomysł ograniczenia liczby godzin przedmiotów rozszerzonych w szkołach ponadpodstawowych.

Czy szkoła zaczyna się za wcześnie?

Coraz częściej wraca pytanie o godzinę rozpoczęcia lekcji. W wielu szkołach zajęcia startują o 7.30.

Badania opublikowane w 2022 roku na łamach Nature pokazują, że uczniowie zaczynający naukę o 9.00 lub później są mniej zmęczeni, lepiej skoncentrowani i mają bardziej pozytywne nastawienie do szkoły.

Nie wszyscy jednak wierzą, że to cudowne rozwiązanie. Część nauczycieli zauważa, że uczniowie potrafią być niewyspani nawet wtedy, gdy lekcje zaczynają się o 11.00.

„Miałem kilkunastu uczniów, którzy tak potrafili przyciąć komara na lekcji, że nawet dzwonek na przerwę ich nie obudził. Ja też nie budzę, jeśli wiem, że uczeń jest zdrowy, ale informuję pedagoga. Niech wypyta, co i jak. Zazwyczaj powody są przyziemne: grałem długo, oglądałem filmy, byłem w pracy. Zawsze jest problem, co robić. Obudzę – ktoś może mieć pretensje o naruszenie godności. A jak to jest zapaść, jakiś atak choroby? To jest tak naprawdę dobijające” – podsumowuje autor „Elektroniki w czasach szkolnej zagłady”.

Opracowała:
Źródło: Gazeta Wyborcza