Nauczyciel ujawnił, jak uczniowie oszukują. Wszystko dla dodatkowych 30 min.

Nauczyciel ujawnił, jak uczniowie oszukują. Wszystko dla dodatkowych 30 min.

Egzamin maturalny, zdjęcie ilustracyjne
Egzamin maturalny, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Nauczyciele mają dość – postanowili opowiedzieć o problemie, który zauważają coraz częściej. Mowa o lewych opiniach, które rodzice załatwiają pociechom, by te miały łatwiej przy zdawaniu egzaminów.

O co chodzi? O szczegółach opowiedział anonimowo jeden z nauczycieli. Przyznał, że wśród jego uczniów są osoby z różnymi opiniami – m.in. o rzekomej dysgrafii – chociaż radzą sobie świetnie. – Miałem uczennicę, która miała same piątki i szóstki – pismo czyste, zero błędów, a w dokumentach – dysleksja. Chodzi oczywiście o profity na egzaminie – wskazał w rozmowie z portalem NaTemat belfer.

Kolejny opowiedział o tym, jak jeden z jego uczniów sam pochwalił się, że „ma załatwiony papier z poradni” i „będzie mu łatwiej” zdać maturę.

Na Facebooku, na jednej z zamkniętych grup, na której znajdują się uczniowie warszawskiego liceum, przeczytaliśmy ciekawą wymianę zdań. I w tym przypadku młodzi ludzie śmiali się – a nawet kpili – z osób, które „nie umiały sobie załatwić opinii”. A oni? „Znaleźli lukę w systemie i ją wykorzystali”. Nazwali się „alfami” (co w slangu młodzieżowym oznacza „nadczłowieka”).

Po co uczniowie tak oszukują? Oto co mogą zyskać. „30 minut”

Co konkretnie daje taki dokument z poradni?

– Niektórzy [uczniowie – red.], w zależności od zaświadczenia, mają np. dodatkowy czas na egzaminie. Z reguły to pół godziny. Myślę, że wielu rodziców po prostu to wykorzystuje. Kiedyś uczeń sami mi się pochwalił: „mam załatwiony papier z poradni, będę miał pół godziny więcej na maturze” – wyznał nauczyciel (cytat za NT).

Belfer negatywnie ocenił takie działanie, choć ostatecznie – w jego opinii – na niewiele ono się zda. – Utwierdzam się w przekonaniu, że jako naród cenimy sobie źle rozumiany spryt. Uważamy, że bycie cwaniakiem jest fajne. Kiedyś czułem wściekłość, teraz jest mi to obojętne. Z mojego doświadczenia wynika, że jak uczeń ma zdać, to zda. Te pół godziny niewiele zmieni, daje jedynie komfort psychiczny – stwierdził.

Czytaj też:
Edukacja zdrowotna obowiązkowa? Uczniowie i nauczyciele wciąż czekają. Wiemy, kiedy zapadnie decyzja
Czytaj też:
„Chaos informacyjny” ws. egzaminów? Wiceszefowa MEN: Takie rozstrzygnięcie nie jest omyłkowe

Źródło: NaTemat / Facebook