Władimir Putin twierdzi publicznie, że żadnego kryzysu na rynku paliw nie ma. Zaraz potem zaczyna wielogodzinną naradę w sprawie dramatycznego niedoboru paliw, wywołanego przez ukraińskie ataki na największe rafinerie Rosji. Troskliwy car zleca bojarom naprawę sytuacji kryzysowej, jakby zapominając, że przed chwilą obwieścił, że kryzysu nie ma.
Nie ma go nawet wtedy, gdy podległy mu rząd kraju uważanego dotąd za jednego z czołowych eksporterów paliw na świecie zakazuje wysyłania ich za granicę. Ba, Rosjanie z eksporterów stali się importerami przetworzonej ropy naftowej. Zamówienia na dostawy z Chin wzrosły w ostatnich tygodniach o 20 proc.
Powrót samowarów
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
