Bujda cholesterolowa

Bujda cholesterolowa

Nie ma dowodów na to, że leki obniżające cholesterol przedłużają życie
Czy miliony ludzi na świecie niepotrzebnie zażywają statyny, leki obniżające poziom cholesterolu we krwi? W Polsce zbyt wysokie stężenie cholesterolu ma aż 16,5 mln osób, a lekarze narzekają, że Polacy rzadko stosują obniżające je leki. Z badań wynika, że jedynie 41% chorych przyjmowanych na oddziały kardiologiczne otrzymywało wcześniej odpowiednie statyny. Ponad 90% pacjentów opuszcza szpital z receptą na te leki. Czy słusznie?Leki obniżające stężenie cholesterolu to najczęściej przepisywane farmaceutyki na świecie. Wartość sprzedaży tylko jednego środka o nazwie Lipitor (atorwastatyna) wzrosła w 2007 r. do prawie 13 mld dolarów. To absolutny rekord w branży farmaceutycznej, lipitor jest przepisywany sześciokrotnie częściej niż na przykład viagra. Nie ma tylko pewności, jakie są faktyczne zalety tego leku i innych leków obniżających poziom cholesterolu. Są to preparaty bezpieczne, w niektórych krajach dostępne bez recepty. Czy powszechne ich stosowanie jest jednak uzasadnione?
W kardiologii dogmatem jest teoria, że nadmierne stężenie cholesterolu we krwi jest bezpośrednio związane z miażdżycą i chorobami serca. „Badania ostatnich lat przekonują dobitnie, że każde stężenie cholesterolu jest zbyt wysokie" – twierdzą prof. Tomasz Pasierski i dr Witold Pikto-Pietkiewicz na łamach „Kardiologii Polskiej". Tyle że tak jednoznacznych badań nie ma. Choć to prawda, że statyny częściowo zmniejszają ryzyko zawału serca, nikt nie uwodnił, że zażywającym je pacjentom przedłużają życie. Nie ma nawet pewności, jaką rolę w chorobach serca odgrywa cholesterol.
W medycynie teoria nie zawsze przekłada się na praktykę. Przykładem jest lek o nazwie Vytorin (w Polsce zarejestrowany, ale niedostępny), który miał być pogromcą cholesterolu. Preparat zawiera dwa odmiennie działające składniki. Jeden z nich to tradycyjna statyna o nazwie zocor (simwastatyna) obniżająca poziom tzw. złego cholesterolu (LDL) wytwarzanego w wątrobie. Drugi, zarejestrowany w Polsce jako ezetrol (ezetymib), o 15-20 proc. hamuje wchłanianie LDL w jelitach. Wydawało się, że skojarzenie tych dwóch farmaceutyków w jednym leku spotęguje ich działanie. Tak się jednak nie stało.
Vytorin, który zażywa 5 mln osób, wykazał silniejsze działanie, ale wyłącznie obniżające poziom złego cholesterolu. Badania 720 pacjentów ujawniły, że o ile zocor redukuje stężenie cholesterolu o 41 proc., to vytorin obniża go aż o 58 proc. Mimo tak dużej redukcji cholesterolu u badanych osób nie zauważono jednak zahamowania miażdżycy w tętnicach szyjnych. Co więcej, przyrost płytki miażdżycowej, choć nieznacznie, to postępował nawet szybciej niż u tych pacjentów, którzy zażywali jedynie zocor. Producent leku, koncern MSD, przekonuje, że z wnioskami trzeba poczekać do zakończenia badań, które są prowadzone na większej grupie pacjentów. Wyniki będą znane nie wcześniej niż w 2012 r.

Śmieciarka tętnic
Po 20 latach zachwytu nad statynami coraz częściej pojawiają się wątpliwości, jakie faktycznie są efekty kuracji antycholesterolowej. Przed trzema laty wydawało się, że crestor (rosuwastatyna) nie tylko spowolnia postęp choroby wieńcowej, ale może przynamniej częściowo cofnąć zmiany miażdżycowe w tętnicach. To byłby przełom w leczeniu choroby niedokrwiennej serca i udaru mózgu. Niestety, badania nie potwierdziły tej farmakologicznej rewolucji. Lek działa, ale nie zatrzymuje miażdżycy, spowalnia jedynie pogrubianie ścian wewnętrznych doprowadzających krew do mózgu tętnic szyjnych.
Dobry cholesterol, nazywany śmieciarką ścian tętnic, działa odwrotnie niż LDL i chroni przed miażdżycą. Osoby, które mają go za mało, są bardziej narażone na zawał serca i udar mózgu niż chorzy z podwyższonym LDL. Dlatego nie wystarczy jedynie obniżać poziom złego cholesterolu. Trzeba też podwyższać stężenie HDL. Zwiększenie zawartości tego cholesterolu we krwi o 10 mg/dl zmniejsza ryzyko wystąpienia zawału o 7 proc. Kłopot polega na tym, że podwyższanie HDL jest trudne. A może być nawet ryzykowne, gdy próbuje się to robić przy użyciu leków. Przekonał się o tym koncern Pfizer, który testował lek o nazwie Torcetrapib, mający zwiększać stężenie HDL we krwi. Wyniki początkowych badań były rewelacyjne. Okazało się, że środek podnosi stężenie dobrego cholesterolu nawet o 50 proc. Gdy wydawało się, że sukces jest bliski, próby trzeba było przerwać. Lek zwiększał HDL, ale jednocześnie aż o 60 proc. zwiększał ryzyko zgonu. Badane osoby częściej umierały mimo wysokiego stężenia dobrego cholesterolu.

Recepta Wałęsy
Choroba wieńcowa nie polega jedynie na tym, że cholesterol odkłada się w ścianach wewnętrznych naczyń wieńcowych serca i powoduje stopniowe ich zwężanie. Miażdżyca, która tak samo przebiega we wszystkich tętnicach – zarówno serca, mózgu, jak i kończyn dolnych, jest przede wszystkim procesem zapalanym. Takim samym jak ten, który powoduje obrzęk i zaczerwienienie w razie zakażenia rany. Stan zapalny w tętnicach sprawia, że gromadzące się na jego ścianach blaszki miażdżycowe są bardziej podatne na pękanie. Powstają wtedy zakrzepy, najczęściej z płytek krwi, które podobnie jak pęczniejące ziarna prażonej kukurydzy zwężają lub zupełnie blokują tętnice wieńcowe.
Statyny wydawały się zatem idealnym lekiem na miażdżycę. Oprócz tego, że obniżają cholesterol, to jeszcze działają przeciwzapalnie (hamują poziom tzw. mediatorów procesu zapalnego). Z badań wynika, że osoby ze stwierdzoną chorobą niedokrwienną serca rzadziej mają zawały, jeśli zażywają lipitor, mevacor, pravachol, zocor, lescol czy crestor. Tacy chorzy bezwzględnie powinni stosować leki. Statyny z powodu choroby wieńcowej zażywa Lech Wałęsa, który w 2006 r. przeszedł zabieg angioplastyki (udrożnienia naczyń wieńcowych). Nie ma tylko pewności, czy takie same efekty można uzyskać u ludzi, którzy mają jedynie wysoki poziom cholesterolu. Czy powinni stosować statyny profilaktycznie?
Pismo „Archives of Internal Medicine" opublikowało w 2006 r. analizę badań, którymi objęto 43 tys. osób w średnim wieku. Wszyscy zażywali statyny, choć nie wykryto u nich choroby wieńcowej. Nie zauważono, by te leki przedłużały im życie. Pojawiły się wątpliwości, czy statyny warto stosować u osób starszych, szczególnie kobiet. Analiza badań, którymi objęto 20 tys. kobiet, nie wykazała, by leki obniżające poziom cholesterolu wydłużały życie osobom po 70. roku życia, nawet tym z chorobą wieńcową.
Nieco lepiej wypadły badania opublikowane w styczniu 2008 r. na łamach „Journal of the American College of Cardiology". Wynika z nich, że u chorych po 65. roku życia, którzy przeszli zawał lub mają stwierdzoną chorobę wieńcową, statyny o 22 proc. zmniejszają ryzyko zawału. Efekt terapeutyczny nie jest jednak zbyt duży. Dr Jonathan Afilalo z McGill University wylicza, że na 28 pacjentów w tym wieku można uratować zaledwie jednego.

Nowe stare zalecenia
Zawały serca zdarzają się u połowy osób z prawidłowym, średnim stężeniem cholesterolu. Aż u 50 proc. mężczyzn i 64 proc. kobiet dochodzi do zgonu w wyniku zawału bez żadnych wcześniejszych objawów. Kardiolodzy nadal jednak uważają, że teoria cholesterolowa nie jest błędna. Mają na to wskazywać badania zwłok dwudziestolatków, którzy zginęli w wypadku, na wojnie lub popełnili samobójstwo. Niemal u wszystkich wykryto w tętnicach złogi cholesterolu. Przykładem jest też Bill Clinton, który miał we krwi jedynie umiarkowanie podwyższony poziom całkowitego cholesterolu (233 mg/dl), gdy zaczął odczuwał duszność i ucisk w klatce piersiowej podczas regularnie uprawianego joggingu. Kardiochirurdzy poddali go operacji wszczepiania czterech bajpasów, dodatkowych naczyń krwionośnych mięśnia sercowego, bo niektóre tętnice prezydenta były zwężone w 90 proc.
Zamiast rewizji poglądów mamy jedynie coraz bardziej restrykcyjne zalecenia dotyczące obniżania poziomu cholesterolu. Według najnowszych ustaleń Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, całkowity cholesterol nie powinien przekraczać 200 mg/dl. Przy czym HDL nie powinien być niższy niż 45 mg/dl, a LDL nie może przekraczać 130 mg/dl. Te normy są jeszcze bardziej zaostrzone u osób z czynnikami ryzyka. U ludzi otyłych, z nadciśnieniem tętniczym, palących papierosy i cierpiących na cukrzycę tzw. zły cholesterol nie powinien przekraczać 100 mg/dl. Amerykańscy kardiolodzy przekonują, że u osób z objawami choroby wieńcowej należy zbijać poziom LDL nawet poniżej 70 mg/dl.
W Polsce statyny są przyjmowane w zbyt małych dawkach. 95 proc. recept jest wypisywanych na najmniejsze dawki tych leków (10 mg i 20 mg). Na dodatek wiele osób z oszczędności dzieli tabletki i przyjmuje tylko część zaleconej dawki. Nie ma jednak dowodów na to, że u osób, które nie mają choroby wieńcowej, takie leczenie poprawia choćby jakość życia. Można sądzić, że lepiej zażywać te leki na wszelki wypadek, tym bardziej że kolejne badania mogą rozwiać wszelkie wątpliwości i wywrócić dotychczasowe poglądy do góry nogami. Pod warunkiem że statyny są całkowicie bezpieczne, jak się uważa.
Leki nie naprawią skutków błędów dietetycznych i niewłaściwego stylu życia. Przynajmniej na obecnym etapie badań farmakologicznych. Godzina ćwiczeń dziennie zwiększa poziom dobrego cholesterolu co najmniej o 5 proc. Podobne efekty daje spożywanie tłustych ryb morskich, czerwonego wina i rzucenie papierosów. Z pewnością jest wiele osób, którym mogłyby pomóc leki obniżające cholesterol, ale nie są przez nie stosowane. Bardziej zastanawiające jest to, jak często są używane przez ludzi, dla których nie mają żadnego znaczenia terapeutycznego.
Bujda cholesterolowa
(Nie ma dowodów na to, że leki obniżające cholesterol przedłużają życie)
Łatwo jest wykryć w naczyniach pacjenta grożące zawałem serca blaszki miażdżycowe, nie można jednak zbadać, u kogo są one niestabilne i mogą pękać. Opracowanie metody wykrywania, jakiego rodzaju blaszki miażdżycowe odkładają się w tętnicach, byłoby krokiem milowym w kardiologii. Koronarografia polegająca na wprowadzeniu cewnika i wstrzyknięciu do naczyń kontrastu pozwala się jedynie przekonać, jak bardzo zawężone są poszczególne tętnice mięśnia sercowego. Na niewiele więcej pozwala angiografia i coraz częściej stosowana tomografia komputerowa.
Bomba w tętnicach
Leki nie naprawią skutków niewłaściwej diety i stylu życia

Bill Clinton mimo umiarkowanie podwyższonego cholesterolu potrzebował bajpasów. Lech Wałęsa zażywa statyny z powodu choroby wieńcowej




 

Okładka tygodnika WPROST: 8/2008
Więcej możesz przeczytać w 8/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 19
  • Dudig01 IP
    Ludziska drogie zrozumcie wreszcie jedno, każdy lekarz będzie was leczył ale nigdy was nie wyleczy bo bez wiecznie chorych pacjentów jest zbyteczny.
    • markiz9 IP
      Mam 61 lat.Od 8 lat powinienem jeść statyny,wg LR.Ostatnio miałem 300 ogólnego i leję na to.Czuję się w miarę dobrze.Moje badania pulsoksymetrem były w normie.Jeden z badanych parametrów dotyczył miażdżycy.Dietę staram się trzymać.Ciśnienie w normie.Nie palę,z gorzałą ostrożnie.Robię jeszcze pompki na 1 ręce.Ilu jest takich gości w moim wieku?.
      • bez-nazwy IP
        Polecam książkę MITY O CHOLESTEROLU
        • maluh IP
          Leczony jestem statynami od 12 lat.Obecnie stosuje CRESTOR 10 jest to Rosuwatatinum.Przekonalem sie, ze jezeli w czasie leczenia nie przestrzega sie odpowiedniej(zaleconej przez lekarza)diety,to po pierwsze rezultaty w wynikach badan sa ponizej oczekiwan, a po drugie samopoczucie jest gorsze.Moje leczenie zostalo rozpoczete przy poziomach cholesterolu calkowitego ok.280. Dzisiaj wyniki mam ponizej 200 i posotale HDL,LDL,Trojglicerydy-w normie.Z diety wykluczylem alkohol, slodycze,tluste mieso,jadam b.malo miesa czerwonego,tluszcze zwierzece itp. Jadam moim zdaniem zdrowo.Pije takze kawe naturalna, ale i sporo wody mineralnej.Ciagle jednak poszukuje optymalnego sposobu odzywiania bo jestem zdania ze jest to razem z ruchem na swierzym powietrzu klucz do dobrego zdrowia i dlugiego zycia. Pozdrawiam.
          • ayka IP
            a mnie po zocorze połamało strasznie, tak jak by mnie zbierało na mega grypę, do tego jeszcze lek mnie oyumanił, po odstawieniu problemy ustąpiły
            • rico IP
              W 1989 roku badałem sobie cholesterol pierwszy raz i wynik był 300 mg całkowitego(miałem wtedy 33lata).Lekarz na to: ma pan wyniki jak stary dziadek,dietę i to radykalną proszę zrobić.I zrobiłem i nic,spadł mi o 30 punktów.I tak przez 19 lat od 220 do 266mg.Nadmieniam,że nie paliłem nie miałem nadwagi ani nadciśnienia.A moja pasją było uprawianie sportu-piłka nożna,rower,pływanie.narty,siłownia jestem po AWF-ie.Żaden lekarz nie pomyślał o statynach a być może uratowały by mnie od bajpasów które wszczepiono mi w 2007 roku.Nie,nie miałem zawału tylko w czasie meczu dostawałem zadyszki nie mogłem tak jak dawniej grać,biegać.Nie czułem żadnych objawów w życiu codziennym tylko przy maksymalnym wysiłku na boisku z meczu na mecz coraz gorzej.Poszedłem się zbadać,koronarografia i wynik:zaawansowana miażdżyca trzech tętnic brak możliwości PTCA po konsultacji kardiochirurgicznej jedynie bajpassy.Z boiska pod nóż,to niemożliwe panie doktorze, całe życie sport,nienaganna sylwetka.Wyniki i badania, oprócz cholesterolu,idealne.Nie to nie możliwe, a lekarz na to po cienkiej nitce pan chodzi. I co wy na to.Operację zawdzięczam tylko i wyłącznie cholesterolowi i własnej głupocie,że zawsze myślałem że jak się zdrowo prowadzę to będę żył wiecznie.Dzisiaj biorę statyny, jestem wegetarianinem jem tylko ryby,cholesterol mam wzorcowy ldl 80,hdl 49,trójgl.60 i dalej uprawiam sport aczkolwiek nie tak intensywnie i żyję.I nikt mi nie wmówi że miażdżyca to niepodwyższony cholesterol.
              • tpx3@onet.pl IP
                Od wielu lat moj cholesterol jest w granicach ok 320.Dobry ok 60.Zapisywano mi rozne leki,po ktorych obnizal sie ale strasznie cierpialam,bolaly mnie stawy,miesnie,wysiadala trzustka,Obecnie moj L.R.juz nie przepisuje mi nic,Boje sie co bd dalej,Dzisiaj odebralam wynik ,calkowity 305,hdl 64,ldl 216,trojglic.125,Ponownie nie otrzymalam leku.Moze ktos to przeczyta i podpowie mi co mam robic,jestem na diecie scislej 500 kalorii dziennie
                • WYLECZONA IP
                  Mam problem z wysokim cholesterolem, ale moim zdaniem należałoby leczyć przyczyny , a nie skutki. Swego czasu przyjmowałam różne leki obniżające cholesterol i co sie okazało,że zrujnowałam sobie tylko wątrobę, a efekt leczenia żaden.Zaczełam leczyć wątrobę lekami homeopatycznymi ,zastosowałam odpowiednia dietę i cholesterol sie gwałtownie obniżył. Zadnej trucizny chemicznej nie przyjmuję, tylko homeopatia,a każdej chorobie.

                  Czytaj także