Fenomenalna przeciętność

Fenomenalna przeciętność

Dla wielu jest uosobieniem przeciętności. Ale nie jest to chyba zupełnie zwykła przeciętność, skoro tak przypadła ona do gustu milionom Polaków
"Weź udział w Prostej Loterii, wyślij SMS" – zachęca ostatnio Kasia Cichopek, dzwoniąc do klientów telefonii komórkowych. Tym, którzy nie  wysłuchają do końca nagranego słodkim głosem komunikatu, wysyła jeszcze SMS. „Weź udział w loterii" – kusi. I tradycyjnie wzbudza skrajne emocje: jedni ślą SMS-y całymi seriami, inni wściekają się, że  reklamowany przez aktorkę konkurs to wielkie oszustwo. Obojętnych, jak zwykle w przypadku pani Kasi, brak.

Sama aktorka komentuje: – Kilka osób pewnie mnie nie cierpi, bo wydały kasę i nic nie wygrały; inne mnie kochają, bo zdobyły pieniądze. Ale to jest loteria: uda się lub nie, no risk, no fun!
Rozkminić Kasię
– „Zna" mnie 10 milionów ludzi, bo tyle ogląda „M jak miłość". I każdy z  nich coś o mnie sądzi. Spróbuj sam to rozkminić! – śmieje się Kasia Cichopek. Jest niewysoka i drobna, a ciemne dżinsy i biała bluzka sprawiają, że wygląda jak uczennica, która zaczęła nowy rok szkolny.

Widzowie poznali ją dzięki serialowi „M jak miłość", w którym gra Kingę Zduńską. To film międzypokoleniowy, oglądany przez dziadków, rodziców i  wnuki, przez kobiety i mężczyzn. W sumie jakieś 8 milionów ludzi, a w  szczytowym punkcie popularności nawet 12 milionów! Cichopek trafiła do  obsady nieco przypadkiem. Jako nastolatka chodziła do ogniska teatralnego przy stołecznym Teatrze Ochoty, prowadzonego przez Halinę i  Jana Machulskich. Filmowcy zaglądali tam często w poszukiwaniu aktorów i  wyłowili Kasię.

– W wieku 12 lat poszłam na casting do „Bożej podszewki" i doznałam czołowego zderzenia z show-biznesem – wspomina dzisiaj. –  Zostałam wyrzucona po pierwszym dniu, bo dowiedziałam się, że mam za  duży biust! Pożegnali się ze mną ostro, nie zważając, że jestem dzieckiem. Powiedziałam sobie, że nikt mnie nie będzie już tak traktował. Gdy miałam 17 lat, Halina Machulska namówiła mnie, abym poszła na casting do „M jak miłość". Powiedziałam, że nie, bo nie chcę znów być upokorzona. Machulska jednak nalegała, więc poszłam, zrobiłam, co miałam zrobić, najlepiej jak umiałam. A potem wyszłam. Na drugi dzień zadzwonili, że mam zdjęcia! Ja?! Taki pączek przy kości? A nie te  piękne, smukłe dziewczyny, które stały na korytarzu?

Kasia dostała rolę, bo potrzebna była akurat typowa polska licealistka. Początkowo planowano, że Kinga będzie postacią epizodyczną, ale szybko się okazało, że widzowie ją pokochali i chcieli więcej. Rola została rozbudowana. Bardzo sprytnie: scenarzyści wymyślili, że niewidoma Kinga odzyska wzrok i stanie się jedną z ważniejszych bohaterek.

Praca nad sobą
– Rola Kingi Zduńskiej to było moje pierwsze wielkie aktorskie wyzwanie. Wielka próba, czy widzowie mi uwierzą. Uwierzyli i gram już 10 lat –  mówi Kasia Cichopek. Domyśla się oczywiście, że nie jest akceptowana jako prawdziwa aktorka przez tzw. środowisko. – Być może dlatego, że  studiowałam psychologię, a działam w show-biznesie? – zastanawia się. –  Trzeba ich spytać. Ale gram w serialu u boku świetnych zawodowych aktorów i wciąż się uczę. Nigdy nie sądziłam, że będę w stanie utrzymać się z tego. Korzystam z propozycji, które daje mi życie; chyba nie ma  człowieka, który by nie skorzystał.

– Uważam, że Kasia się rozwija –  odpowiada dyplomatycznie scenarzystka i producentka serialu Ilona Łepkowska na pytanie, czy jej podopieczna potrafi grać. – Podobnie jak bracia Mroczkowie ma świadomość swoich braków i nad nimi pracuje –  dodaje.

Inni ludzie z telewizyjnej branży są mniej dyplomatyczni i  mówią, że Cichopek ma duże braki warsztatowe i powinna pójść do szkoły aktorskiej, by je nadrobić. Są i tacy, którzy sprawę stawiają twardo: Kasia Cichopek aktorką po prostu nie jest!

Aby udowodnić, że nie mają racji, Kasia zamierza wkrótce wystąpić w Teatrze Kamienica Emiliana Kamińskiego. – Podczas gdy część osób skreśla mnie na dzień dobry, bo  przecież „ona nic nie umie", Kamiński chce sprawdzić, jak jest naprawdę i jestem mu zato wdzięczna. Nie wiem, czy potrafię, bo to będzie nowe doświadczenie, ale chętnie spróbuję. Atmosfera teatru, powolne budowanie postaci to dla mnie nauka – mówi.

Aktorka uważa, że w show-biznesie radzi sobie dzięki rodzicom i temu, jak ją wychowali. – Nasza rodzina jest przeciętna. Nigdy nie opływałam w luksusy. Jak chciałam mieć fajne dżinsy z metką, musiałam na nie zarobić. Rodzice skupili się na tym, aby  mnie i bratu zapewnić pieniądze na studia. Nie dali mi kasy na  mieszkanie, bo nie mieli. Na wakacje jeździliśmy pod namiot – opowiada. Cichopek uważa, że bardzo pomogło jej również to, że od blichtru, czerwonych dywanów i pięknych sukien ona, w chwili debiutu zaledwie 17-latka, wracała do skromnego domu, do normalnych ludzi i zwykłych problemów.

Jest mnie za dużo!
Gwiazdą czy raczej celebrytką z prawdziwego zdarzenia Cichopek stała się dzięki wygranej pięć lat temu w „Tańcu z gwiazdami". Ilona Łepkowska uważa, że na swój status zasłużyła. – To nie jest tak, że Kasia pokazała goły tyłek i w ten sposób wzbudziła zainteresowanie. Naprawdę solidnie na swój sukces pracowała – przekonuje. W zdobyciu sympatii widzów z  pewnością pomogło Kasi to, że w czasie programu się zakochała – z  wzajemnością – w swoim partnerze z parkietu Marcinie Hakielu, zawodowym tancerzu. Kolorowe gazety i plotkarskie portale oszalały, ścigając się w  dostarczaniu kolejnych informacji o rozwijającym się romansie. Były i  takie, które sugerowały, że romans był sprytnym zabiegiem marketingowców.

– Nasza miłość zrodziła się na ekranach telewizorów. Żyjemy w dobie „Big Brothera", kamery są wszędzie, ale miłość jest ślepa. Przez pierwsze miesiące nie zauważaliśmy, że jesteśmy śledzeni przez paparazzi. Byliśmy skupieni na sobie, a potem nasze zdjęcia robione z ukrycia zaczęły ukazywać się w gazetach i poszło jak lawina, nie dało się tego zatrzymać – opowiada.

Ku rozczarowaniu niektórych związek nie rozpadł się po programie. Tabloidy skupiły się więc na  relacjonowaniu życia słynnej już pary. Cichopek i Hakiel byli pod  nieustannym obstrzałem. Ślub chcieli wziąć w tajemnicy, ale informacja wyciekła. – W tej sytuacji postanowiliśmy zrobić coś dobrego i  poprosiliśmy redakcję „Vivy!", która miała sesję na wyłączność, by  zamiast płacić nam, przeznaczyła te pieniądze na cel charytatywny. Co z  tego, skoro inny fotograf wyciął dziurę w dachu kościoła, a pewna stacja telewizyjna ukrytą kamerą sfilmowała naszą przysięgę i potem wyemitowała ją w telewizji śniadaniowej – opowiada aktorka.

Paparazzi czuwali też, gdy urodziła synka. Przebierali się za lekarzy, by zrobić jej zdjęcie. Ze szpitala wracała do domu pod eskortą siedmiu samochodów. – A pierwszy spacer to była masakra. Bałam się wyjść na dwór, nie mówiąc już o  wyciągnięciu piersi do karmienia! Żeby na drugi dzień zobaczyła je cała Polska?! I z jakim podpisem? Bo na pewno nie: „Jakie to piękne, że matka karmi dziecko".

Kasia przyznaje, że ma świadomość, iż jest jej zbyt dużo w mediach. – To po angielsku nazywa się „overexposure". Ale co mam zrobić, kiedy dzwonią do mnie redakcje, mówiąc: „Będziemy pisać o pani artykuł na święta". Ja im mówię, że mam już cztery okładki w czapce św. Mikołaja, więc nie. Oni na to: „Albo coś nam pani powie, albo sami coś napiszemy”. Chcę to kontrolować, bo wiem, że lepiej mieć niedosyt niż  przesyt. Tylko jak? – pyta.

Polka standardowa
Skąd bierze się jej popularność? Doradca medialny Piotr Ostrach mówi, że  sam jest nią zadziwiony. – Kasia Cichopek to prawdziwy fenomen. Gdyby jeszcze kilka lat temu ktoś mnie poprosił, żebym zajął się jej promocją, odmówiłbym, nie widząc w niej potencjału. Widać, jak bardzo się myliłem – śmieje się.

Teraz już wie: o popularności 28-letniej aktorki decydują miliony widzów serialu oraz programów rozrywkowych, w których występuje. – Jej fanami są osoby w średnim wieku i starsze, bo to taka idealna synowa: sympatyczna, miła, zawsze uśmiechnięta i pracowita. Z wszelkich badań wynika, że Cichopek jest bardzo lubiana i ludzie chcą ją nadal w  telewizji oglądać – tłumaczy.

Inni mówią zgodnie: Kasię Cichopek widzowie kochają, bo to typowa dziewczyna z sąsiedztwa. Tomasz Jacyków, stylista: – Jest uosobieniem standardowej Polki. Każda kobieta może się z nią utożsamić, a każdy chłopak myśli, że może mieć taką dziewczynę.

Ilona Łepkowska, scenarzystka: – Nie onieśmiela: jest ładna, ale nie piękna, jest zgrabna, ale nie ma posągowych kształtów. Jest naturalnie sympatyczna, bezpośrednia i miła, ma dużo wdzięku i wszystkie te cechy przebijają przez ekran. Ona niczego nie udaje, a widzowie to czują. Poza tym kariera i sława jej nie zepsuły. Kasia nie ma w sobie nic wydrowatego, nie gwiazdorzy.

Wiesław Godzic, medioznawca: – Anna Mucha była w „M jak miłość" złośliwa, radykalna. A Kasia jest miła i grzeczna. To idolka środka. Jest bezpieczna, więc rodzice 12-letnich dziewcząt mogą spać spokojnie, nie denerwując się, co oglądają ich córki.

Piotr Ostrach: – Ludzi ujmuje to, że ma kochającego męża, dziecko i nie jest bohaterką skandali. Zarabia miliony, a nie stroi fochów. Pracowita i urocza. Może nie jest więc przeciętna, ale jedyna w swoim rodzaju?

Przez labirynt
Małżeństwo Cichopek – Hakiel rozsądnie prowadzi biznesową stronę swojego związku. Po sukcesie w „Tańcu z gwiazdami" otworzyli sieć szkół tanecznych, a po urodzeniu syna Adasia Cichopek napisała książkę o  powrocie do dobrej formy „Sexy mama", a niebawem poprowadzi program pod  takim samym tytułem w Polsat Café.

Zdaniem Wiesława Godzica to znak czasów. – Kiedyś, aby być ekspertem i udzielać rad, trzeba było 20–30 lat doświadczenia. Cichopek skończyła studia psychologiczne, ale nie wiemy, w czym jest naprawdę dobra. W aktorstwie, tańcu, poradach dla  mam? Nie dała się poznać jako mistrzyni w żadnej z tych dziedzin, a już stała się ekspertem. Jej okres terminowania był niezwykle krótki. Cichopek broni się: – Nie jestem ekspertem w dziedzinie tańca. Ekspertem jest mój mąż. To on otworzył te szkoły, a ja mu w tym towarzyszę, pokazuję, że skoro ja się nauczyłam, to inni też mogą. W mojej książce „Sexy mama" także nie występuję w roli eksperta. Raczej użyczam kobietom moich ekspertów: ginekologa czy trenera osobistego. Tak książka to moja opowieść, jak wróciłam do formypo urodzeniu dziecka. Mówię kobietom: „Słuchaj, miałam problem z brzuchem, ale zrobiłam to i to, pomogło, być może i tobie się uda" – przekonuje. A potem już z irytacją dodaje: –  Może najpierw tę książkę warto przeczytać?! Poza tym nikogo nie zmuszam do swojej osoby. To jest wolny rynek, chcesz, kupisz, nie chcesz, forget it! Jest tyle kanałów i programów! Przełącz! To proste!

Polećcie mnie wrogom
Złośliwe portale określają ją mianem „ikony przeciętności", jej sesje i  wywiady kwitując tytułami w stylu „nowa fryzura, stare bzdury". Jedni komentatorzy zżymają się na czasy, które uwzniośliły przeciętność, a  inni narzekają na media, które pozwalają triumfować zwyczajności. Ale  czy słusznie? Nina Terentiew, która zaprosiła Cichopek do prowadzenia w  Polsacie show „Jak oni śpiewają?”, uważa, że nie. – To publiczność kreuje celebrytów. Ludzi nie obchodzi, czy Kasia ma studia aktorskie. Albo ją zaakceptują, albo do widzenia. Świat celebrytów jest bardzo ulotny i szybko miele ludzi, a Cichopek jest w nim już 10 lat. To  znaczy, że publiczności się podoba. W Ameryce też jednego dnia dziewczyna jest kelnerką, a drugiego zostaje aktorką. Tak działa show-biznes. Przecież nie rozmawiamy o Teatrze Narodowym. Na estradziew Polsacie Cichopek sprawdza się doskonale! – przekonuje.

Jak będzie wyglądać przyszłość Kasi Cichopek? Wiesław Godzic: – Nie można jej wrzucać do jednego worka z resztą celebrytów. Ona jest powyżej średniej. Może jeszcze zaskoczyć przeciwników. Jest rozwojowa i jeżeli będzie się uważnie wsłuchiwać w to, czego pragną młode dziewczyny i wejdzie w takie role, to cały czas będzie gwiazdą. W końcu wszyscy chcą być Kasią Cichopek. Zawistnym pozostaje wyżywanie się na Cichopek w internecie. –  Na przykład piszą o niej, że jest tłusta, a przecież można dłońmi objąć ją w pasie. Po prostu zazdroszczą jej sławy, urody i wdzięku –  podsumowuje Ilona Łepkowska.

Aktorka uważa, że ciężko zapracowała na  swoje szczęście: – Nie czekam na propozycje, tylko wychodzę im  naprzeciw. Dostałam od życia szansę i staram się ją wykorzystać. Wolę żałować tego, co zrobiłam, niż tego, czego nie zrobiłam. Dla swoich wrogów Kasia Cichopek ma przesłanie. – Emilian Kamiński mówi po każdym spektaklu „Jeżeli wam się podobało, polećcie nas przyjaciołom, jeżeli wam się nie podobało, polećcie nas wrogom". Ja mówię to samo: jeśli wam się nie podoba Kasia Cichopek, polećcie mnie swoim wrogom!

Współpraca Renata Kim
Okładka tygodnika WPROST: 37/2010
Więcej możesz przeczytać w 37/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 3
  • [email protected] IP
    to ja coś dostałem?
    aa, chyba tak
    lecz skasowałem
    ni ziębi ni ogrzewa
    jest mi obojętna, wbrew temu co piszą
    :)
    • EK28 IP
      who the hell is Kasia Cichopek?? Aaaa, już wiem, to ta kiepska aktoreczka z kiepskiego z serialu M jak Masakra. I to chyba tyle. W żadnym filmie chyba nie wystąpiła, więc nawet nie wiem czy można ją nazywać aktorką. Treść SMSa co druga Polka potrafi odczytać - warunek -słodki głos. Ma na kącie chyba jeszcze jakieś talk showy, jak inna turniejowa \"hiper gwiazda\" jak-mu-tam.
      • sylwuple IP
        Dostałem kilkanaście esemesów od prostej loterii o wygranej tylko wysłac esemesa otreści tak i co nic kłamcy i tyle robienie ludziom nadzieji