Ślepa zemsta

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zaledwie w ciągu jednego tygodnia Stany Zjednoczone dwukrotnie przegrały na arenie międzynarodowej. Najpierw straciły miejsce w ONZ-owskiej Komisji Praw Człowieka (a jest w niej... Libia!), teraz w Międzynarodowym Biurze ds. Kontroli Narkotyków.
Przypadek? Raczej nie. George Bush junior z impetem poszedł w ślady nie tylko swojego ojca, ale i Ronalda Reagana. Jego polityka nie przewiduje pojęcia "taryfa ulgowa". W ostatnim czasie uderzył ponadto na wielu frontach. Amerykańskie plany rozbudowy systemu obrony przeciwrakietowej nie podobają się nie tylko Chińczykom i Rosjanom, ale także wielu liderom Unii Europejskiej. Oliwy do ognia dolało też odrzucenie przez USA traktatu z Kioto dotyczącego ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.

Tym tak bardzo różnym sojusznikom udało się w dwóch gremiach wyeliminować najpotężniejsze państwo świata. Trudno to nazwać zwycięstwem: Stany niezmiennie stały na straży praw człowieka, z czego mieliśmy okazję korzystać np. w czasach stanu wojennego. Są też najgroźniejszym i najbezwzględniejszym przeciwnikiem międzynarodowych mafii narkotykowych. Wyeliminowanie ich z ciał koordynujących walkę o prawa człowieka, i z narkogangami osłabi wysiłki forów międzynarodowych. - To bardzo kosztowny "pstryczek w nos", jaki dostał Waszyngton - przyznał nieoficjalnie jeden z europejskich polityków. Na ironię zakrawa poza tym fakt, że Sudan i Libia, które znalazły się w obecnej Komisji Praw Człowieka, są na amerykańskiej liście państw popierających terroryzm.
Maria Graczyk