Ultimatum dla Ukrainy

Ultimatum dla Ukrainy

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Z jakiego powodu Janukowycz nie może wypuścić Tymoszenko? Dlaczego w Rosji opadły emocje po smoleńskiej tragedii? Czy nasi politycy mogli wiedzieć o więzieniach CIA? Profesor Adam D. Rotfeld, były szef MSZ, opowiada, o trzech fotografiach związanych z grami dyplomatycznymi na Ukrainie, w Rosji i USA, a także o swojej nowej książce „Myśli o Rosji... i nie tylko”.
Fotografia 1. 26 listopada 2004 r. Kijów, Pałac Prezydencki. W stolicy Ukrainy trwają demonstracje. Pomarańczowi rewolucjoniści okupują Majdan Nezałeżnosti i Kreszczatik – ulicę w centrum. Popierający władzę niebiescy zajęli pobliski stadion Dynama. Sytuacja jest napięta, grozi wybuchem walk. Tymczasem uśmiechnięty Rotfeld siedzi między Wiktorem Juszczenką i Wiktorem Janukowyczem. To, że dwaj nienawidzący się politycy usiedli koło siebie, to sukces polskiej dyplomacji. Aleksander Kwaśniewski namówił ich do dialogu, a w końcu do powtórzenia sfałszowanych wyborów.

Ukraiński przełom

Adam D. Rotfeld: Pałac w centrum Kijowa był wychłodzony, od kilku tygodni nieużywany. Obsługa robiła wszystko, by doprowadzić go porządku. Ktoś przyniósł wazę z pomarańczami. Juszczenko zaczął narzekać, że jest w gorszej pozycji przed rozmowami. Odchodzący prezydent Leonid Kuczma, Janukowycz i Rosjanie będą grali przeciwko niemu. On będzie sam. Nagle Kwaśniewski chwycił pomarańczę i rzucił ją w kierunku byłego premiera Wiktora Czernomyrdina, wówczas ambasadora Rosji. Ten odruchowo chwycił owoc. „Masz kolejnego sojusznika", powiedział polski prezydent.

Pamiętamy entuzjazm z czasów pomarańczowej rewolucji. Wszystko na  darmo?

Nie zgadzam się. Na Ukrainie mamy społeczeństwo obywatelskie, które zdążyło się ukształtować w niezwykle krótkim czasie. Przecież odbywało się tam przekazywanie władzy w wyniku demokratycznych wyborów. Tak więc proces raz wprowadzony w życie zostawił ślad i tego nie można lekceważyć. Natomiast jest prawdą, że w rozwoju politycznym Ukrainy nastąpił regres. Okazało się, że klasa polityczna nie ma klasy. Dziś sytuacja w tym kraju wygląda gorzej.

Cały świat ogląda zdjęcia schorowanej, uwięzionej byłej premier Julii Tymoszenko.

Sposób rozprawiania się z przeciwnikami, który uprawia Wiktor Janukowycz, to po prostu polityczny horror. Gdyby proces demokratyczny przebiegał normalnie, to pozycja Julii Tymoszenko byłaby bardzo silna, może najsilniejsza na Ukrainie. Gdyby tak nie było, Janukowycz nie  eliminowałby jej z życia politycznego. W ten sposób naraża na ostracyzm nie tylko siebie, ale i swój kraj.

Więcej możesz przeczytać w 19/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 3

Czytaj także