W dzisiejszej Polsce także nikt się nie dziwi, że można uderzyć kogoś za to, że jest homoseksualistą. Hasło "pod obcas pedała" to dyżurne zawołanie ulicznych żuli, nawet gdy mają do czynienia z mężczyzną heteroseksualnym. Opiekun strony internetowej dla gejów opowiadał mi, że problemem dla niego są żule - internauci: celowo łączą się ze stroną, by anonimowo wywabić homoseksualistę na spotkanie - po czym skopać.
Zabawa bezkarna - wiadomo, że pobity (o ile nie dozna naprawdę bardzo znacznego uszczerbku na zdrowiu) nie poskarży się policji. By to zrobić - musiałby podać przyczynę pobicia, czyli przyznać się do orientacji seksualnej. A to akurat geje chcą utrzymać w tajemnicy, bojąc się ostracyzmu społecznego. Z badań Lambdy wynika, że 75 proc. homoseksualistów utrzymuje w pracy w tajemnicy swoją orientację. W praktyce - bić można bezkarnie, byle nie za mocno, bo dopiero mocno skatowany przerywa barierę milczenia.
Czy można to zmienić? Będzie to niesłychanie trudne. Na to, by ostracyzm wobec gejów w Polsce znikł całkowicie - nie ma raczej szans. Nikt nie ma wpływu na zmianę mentalności ulicznych zabijaków. Homoseksualiści ostracyzmu boją się tymczasem bardziej niż ulicznego chamstwa...
Mamy więc w Polsce podkastę mężczyzn do bicia.
Bartłomiej Leśniewski