Mężczyźni do bicia

Mężczyźni do bicia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Homoseksualistów w Polsce można lać i kopać jak Murzynów w południowych stanach USA przed pokojową rewoltą Martina Luthera Kinga. Prawo chroni ich w teorii, w praktyce nie.
W południowych stanach na początku lat 50. Murzyni w teorii mieli takie samo prawo do ochrony jak biali. W praktyce biali policjanci odwracali głowę w inną stronę, gdy obok nich bito czarnego. Chętniej też sięgali po pałki, gdy mieli do czynienia z Murzynem. I było na to milczące przyzwolenie białej społeczności.

W dzisiejszej Polsce także nikt się nie dziwi, że można uderzyć kogoś za to, że jest homoseksualistą. Hasło "pod obcas pedała" to dyżurne zawołanie ulicznych żuli, nawet gdy mają do czynienia z mężczyzną heteroseksualnym. Opiekun strony internetowej dla gejów opowiadał mi, że problemem dla niego są żule - internauci: celowo łączą się ze stroną, by anonimowo wywabić homoseksualistę na spotkanie - po czym skopać.

Zabawa bezkarna - wiadomo, że pobity (o ile nie dozna naprawdę bardzo znacznego uszczerbku na zdrowiu) nie poskarży się policji. By to zrobić - musiałby podać przyczynę pobicia, czyli przyznać się do orientacji seksualnej. A to akurat geje chcą utrzymać w tajemnicy, bojąc się ostracyzmu społecznego. Z badań Lambdy wynika, że 75 proc. homoseksualistów utrzymuje w pracy w tajemnicy swoją orientację. W praktyce - bić można bezkarnie, byle nie za mocno, bo dopiero mocno skatowany przerywa barierę milczenia.

Czy można to zmienić? Będzie to niesłychanie trudne. Na to, by ostracyzm wobec gejów w Polsce znikł całkowicie - nie ma raczej szans. Nikt nie ma wpływu na zmianę mentalności ulicznych zabijaków. Homoseksualiści ostracyzmu boją się tymczasem bardziej niż ulicznego chamstwa...

Mamy więc w Polsce podkastę mężczyzn do bicia.

Bartłomiej Leśniewski