Polityczny czyściec

Polityczny czyściec

Byli premierzy, eksliderzy partyjni, specjaliści od kampanii wyborczych – takie towarzystwo może się spotkać po jesiennych wyborach w Senacie. To trochę zaskakujące, bo większość partii chciała tę izbę zlikwidować.

Senat nazywany jest izbą refleksji, bo polityczny zegar w tej części gmachu przy ulicy Wiejskiej odmierza czas znacznie wolniej niż w Sejmie. Senatorowie zaczynają obrady zwyczajowo o dwie godziny później niż posłowie, kończą znacznie wcześniej, a gadać mogą do woli. Każdy senator w każdej dyskusji może zabrać głos dwukrotnie i łącznie wypowiadać się przez 15 minut, nikogo nie pytając o pozwolenie. Istna rozpusta w porównaniu do Sejmu, gdzie cały klub dostaje np. dziesięć minut na dyskusję, a o tym, kto się wypowie, decyduje jego szef.

Więcej możesz przeczytać w 29/2015 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0