Z drugiej strony, czy można mówić o w pełni suwerennym Iraku, jeśli cały czas będą stacjonować w nim międzynarodowe siły stabilizacyjne kierowane przez USA, a dotychczasowego amerykańskiego administratora Iraku Paula Bremera zastąpi John Negroponte, oficjalnie ambasador USA w Iraku. Jego nieoficjalnej roli w procesie decyzyjnym w tym kraju można się tylko domyślać - na pewno jednak będzie ona znacząca. Również premier Alawi w przeszłości współpracował z CIA.
Mimo tych wszystkich zastrzeżeń, dobrze się stało, że Irakijczycy będą wreszcie samodzielnie rządzić we własnym kraju, choć zawsze istnieje ryzyko, że, biorąc pod uwagę istniejące poważne zagrożenia, może im się nie powieść. Ale czyż można się nauczyć jeździć na koniu, jeśli się choć raz z niego nie spadnie?
Agaton Koziński