Pomysł na to, aby rozważyć możliwość wprowadzenia zróżnicowanych terminów wakacji letnich dla poszczególnych województw w Polsce, pojawił się w interpelacji posła Prawa i Sprawiedliwości. Piotr Uruski zaznaczył, że takie rozwiązanie wymaga przeprowadzenia szerokich analiz i konsultacji.
Jednocześnie wskazał, że mogłoby doprowadzić do wydłużenia sezonu turystycznego, zwiększenia przychodów branży turystycznej, ograniczenia korków i poprawienia bezpieczeństwa na drogach, a także zmniejszenia presji na bazę noclegową i atrakcje turystyczne oraz ułatwienia rodzinom planowania wypoczynku.
Rewolucja w kalendarzu roku szkolnego? Szef ZNP grzmi, MEN reaguje
Na interpelację – z upoważnienia minister edukacji – odpowiedziała Katarzyna Lubnauer. „Ministerstwo Edukacji Narodowej nie planuje zmiany obecnego modelu organizacji ferii letnich ani wprowadzenia różnych terminów wakacji dla poszczególnych województw” – napisała wiceszefowa resortu nauki.
Teraz do sprawy odniósł się prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. Sławomir Broniarz w rozmowie z „Faktem” stanowczo sprzeciwił się pomysłowi przesunięcia części wakacji na inne miesiące. W jego ocenie zmiany w harmonogramie wakacji mogłyby skomplikować życie rodzinom.
— To jest zły pomysł, dlatego, że po pierwsze mamy tradycję. Tradycja jest rzeczą świętą. Ponadto wydaje się, że to pewna dezorganizacja dla rodzin, które mają jedno dziecko w szkole podstawowej, drugie dziecko w szkole średniej, a w dwóch różnych województwach — ocenia prezes ZNP.
— Może zajmijmy się tym, co naprawdę w edukacji jest najważniejsze, a nie szukajmy jakichś dodatkowych obszarów dyskusji. Od samego przemieszania herbata słodsza się nie stanie — zakończył wątek Broniarz.
Czytaj też:
MEN oblewa najważniejszy egzamin? Nauczyciele grzmią. „Dom płonie, a ktoś odmalowuje ściany” Czytaj też:
Szefowa MEN mówiła o zmianach w nowym roku szkolnym. Wbiła szpilę autorce kontrowersyjnego raportu
