„Wprost”: Jeśli PiS przegra głosowanie, ogłosi stan klęski żywiołowej i połączy wybory prezydenckie z parlamentarnymi

„Wprost”: Jeśli PiS przegra głosowanie, ogłosi stan klęski żywiołowej i połączy wybory prezydenckie z parlamentarnymi

Wybory, zdj. ilustracyjne
Wybory, zdj. ilustracyjne / Źródło: Shutterstock / Daniel Jedzura
Według informacji „Wprost” kierownictwo PiS jako najpoważniejszy wariant rozważa obecnie ogłoszenie stanu klęski żywiołowej po głosowaniu w Sejmie i podanie się rządu Mateusza Morawieckiego do dymisji. Jak ustalił „Wprost”, Jarosław Kaczyński w tej sytuacji planuje zorganizować wybory prezydenckie razem z parlamentarnymi.

Według naszych informacji kierownictwo PiS podjęło decyzję, że niezależnie od tego czy będzie pewne wygranej w głosowaniu sejmowym dotyczącym wyborów korespondencyjnych, czy nie, doprowadzi do głosowania. – Jarosław Kaczyński postanowił, że głosowanie w tej sprawie się odbędzie niezależnie od jego wyników. Zrobi to specjalnie, żeby winę za przegrane głosowanie i kryzys polityczny zwalić na Jarosława Gowina i Porozumienie – mówi osoba z otoczenia prezesa . Obecnie przed politykami partii Gowina zostało postawione ultimatum, które ogłosił publicznie Krzysztof Sobolewski, szef Komitetu Wykonawczego PiS.

Jeśli posłowie Porozumienia zagłosują w Sejmie przeciw ustawie o głosowaniu korespondencyjnym, będą musieli opuścić klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości oraz Zjednoczoną Prawicę.

A to oznaczałoby niepewną przyszłość dla polityków Porozumienia. – Obecnie Jarosław ma po swojej stronie 5-6 osób z partii. Ale one, poza Wojciechem Maksymowiczem, nie odnajdą się we wspólnym klubie z PSL. Dlatego uważamy, że nie postawią na szali rządów Zjednoczonej Prawicy i uda nam się ich przekonać do głosowania – opisuje nasz informator.

Jarosław Kaczyński zakłada jednak czarny scenariusz, w którym partia przegrywa głosowanie nad ustawą o głosowaniu korespondencyjnym. Według informacji „Wprost” kierownictwo PiS obecnie jako najpoważniejszy wariant rozważa ogłoszenie stanu klęski żywiołowej po głosowaniu w Sejmie i podanie się rządu Mateusza Morawieckiego do dymisji. Jak ustalił „Wprost” Jarosław w tej sytuacji planuje zorganizować wybory prezydenckie razem z parlamentarnymi. – Wtedy przeprowadzimy wybory 9 oraz 16 sierpnia zaraz po wygaśnięciu mandatu Dudy – mówi nasz informator.

I twierdzi, że to daje przewagę PiS-owi, bo Andrzej pociągnie wynik partii do góry w wyborach, a wyniki opozycji z ich kandydatami się spłaszczą. – Andrzej nie wygra wtedy w pierwszej turze, nie dostanie 50 proc, a w naszych wewnętrznych badaniach ma dziś 57 proc., ale i tak wygra wybory. A jaki będzie wynik Platformy Obywatelskiej z Małgorzatą Kidawą-Błońską? – twierdzi nasz informator. Ale dodaje, że póki co to political fiction, bo Jarosław Kaczyński uważa, że uda mu się przekonać posłów Porozumienia do głosowania za ustawą o wyborach korespondencyjnych. Choćby dlatego, że scenariusz przyspieszonych wyborów, to też scenariusz kryzysu politycznego, za który wyborcy mogą obwinić partię Jarosława Gowina.

Źródło: Wprost
 4

Czytaj także