Rosyjscy pranksterzy nie byli pierwsi. Już wcześniej próbowano wkręcać prezydenta Dudę

Rosyjscy pranksterzy nie byli pierwsi. Już wcześniej próbowano wkręcać prezydenta Dudę

Andrzej Duda
Andrzej Duda / Źródło: Twitter / @AndrzejDuda2020
Vovan i Lexus zdołali nabrać polskiego prezydenta mimo faktu, że przed nimi pojawiały się już podobne próby. „Rzeczpospolita” pisze o wcześniejszym zdemaskowaniu fałszywych Emmanuela Macrona i Wołodymyra Zełenskiego. Podaje też wstępne ustalenia służb odnośnie najnowszego przypadku.

Ze śledztwa służb i Ministerstwa Spraw Zewnętrznych wynika, że pracownik polskiego przedstawicielstwa przy ONZ nie tylko nie sprawdził telefonu osoby, która podawała się za asystenta Antonio Guterresa (mimo prośby Kancelarii Prezydenta). Polski urzędnik nie upewnił się nawet, czy taki asystent faktycznie istnieje. Według informacji "Rz" służby nadal badają powód, dla którego doświadczony urzędnik pozwolił na wprowadzenie w błąd Kancelarii Prezydenta.

Minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński w środę 15 lipca w Sejmie zapewniał o wyciągnięciu konsekwencji. W czwartek 16 lipca MSZ poinformowało o odwołaniu ze skutkiem natychmiastowym dwóch pracowników przedstawicielstwa Polski przy ONZ. O szczegółach oszukania polskiego prezydenta opowiadał też Władimir „Wowan" Kuzniecow w rozmowie z potalem rbc.ru.

– Skontaktowaliśmy się za pośrednictwem biura prezydenta ok. godz. 16 i, co dziwne, już na godz. 19 umówiliśmy rozmowę w Warszawie. Zostawiliśmy nasz numer niby asystenta sekretarza generalnego ONZ, oddzwonili do nas dwa razy, omówiliśmy szczegóły. Około dwie godziny przed rozmową otrzymaliśmy numer do biura prezydenta – mówił. Przyznał też, że podał e-mail z serwisu protonmail.

Dyrektor biura spraw zagranicznych Kancelarii Prezydenta zapewnił, że wspomnianego e-maila przesłał do przedstawicielstwa RP przy ONZ w Nowym Jorku i otrzymał tam dwukrotne zapewnienie, że e-mail jest autentyczny. Do tego wszystkiego doszła nieobecność szefowej placówki w Nowym Jorku oraz jej dwóch zastępców, którzy w tamtym czasie byli na urlopach. Kancelaria Prezydenta tłumaczyła później, że protonmail nie jest z automatu niczym niepokojącym czy dyskwalifikującym.

"Rzeczpospolita" dowiedziała się także o dwóch innych próbach oszukania prezydenta Dudy. Za pierwszym razem podszywano się pod prezydenta Francji Emmanuela Macrona, za drugim pod Wołodymyra Zełenskiego, prezydenta Ukrainy. W tamtych przypadkach pomogło krzyżowe sprawdzanie rozmówców w sekretariatach obu prezydentów oraz ambasadach. W przypadku sekretarza ONZ podobna weryfikacja nie została zastosowana. Nie ma on bowiem swojego przedstawicielstwa w Polsce.

Źródło: Rzeczpospolita
 0

Czytaj także