Interia opisała sprawę listu, który otrzymał jeden z jej czytelników. Mieszkaniec Tarnowa dostał pismo z Wojskowej Komendy Uzupełnień w Tarnowie, chociaż ma już za sobą odbycie służby wojskowej. Stąd jego wątpliwości, czy w związku z wybuchem wojny za naszą wschodnią granicą może być powołany do wojska.
Mundurowi z WKU tłumaczą, że żadne procedury w kwestii poboru nie zmieniły się i takie pismo to jeszcze nie powód do paniki.
Telefon: Czy będę powołany?
Może się zdarzyć, że poszczególne jednostki muszą uzupełnić kadry. — To procedura, która trwa przez cały okrągły rok. Tak było miesiąc temu, rok temu i pięć lat temu. Nic nadzwyczajnego — wyjaśniają.
Niepokój młodych ludzi jest jednak spory, a niektóre komendy uzupełnień odbierają w tej sprawie liczne telefony. –Jedni chcieli się zgłosić, inni bali się, że ich weźmiemy. Różne telefony. Wie pan, jaka jest sytuacja – powiedział jeden z rozmówców w WKU.
Niedawno Onet informował, że w związku z rosyjską agresją na Ukrainę polska armia sprawdza swoje zapasy oraz stan rezerwistów do mobilizacji. – Robimy wszystko, co konieczne w tej sytuacji – zapewnił wysoki rangą oficer polskiej armii.
Kiedy wymienia się kadry?
Przydział mobilizacyjny to „imienne wyznaczenie w czasie pokoju, żołnierza czynnej służby wojskowej lub żołnierza rezerwy na stanowisko służbowe lub do pełnienia funkcji wojskowej określonej etatem jednostki wojskowej, zgodnie z posiadaną specjalnością wojskową, kwalifikacjami wojskowymi lub innymi wymaganymi predyspozycjami” – można przeczytać na stronie Wojskowej Komendy Uzupełnień w Nowym Targu.
Przydziały uzupełnia się nie tylko w sytuacji zagrożenia. Czasem powód jest prozaiczny, na przykład ktoś poważnie się rozchoruje albo osiągnie określony wiek, po którym nie może pełnić służby.
Czytaj też:
Rosja rozmieściła sprzęt wojskowy i żołnierzy przy granicy polsko-białoruskiej
