Dzienniki wojenne. Studenci dziennikarstwa ze Lwowa piszą dla „Wprost”

Dzienniki wojenne. Studenci dziennikarstwa ze Lwowa piszą dla „Wprost”

Ukraińscy studenci piszą dla „Wprost”
Ukraińscy studenci piszą dla „Wprost” Źródło: Wprost
Relacje z kraju owładniętego wojną, reportaże z niszczonych przez Putina miast, zapiski z pierwszych dni inwazji i tematy, do których obcokrajowcom relacjonującym wojnę na Ukrainie trudno dotrzeć. Właśnie rusza wspólna akcja Wydziału Dziennikarstwa UW, Uniwersytetu Lwowskiego i „Wprost”. W ramach cyklu „Dzienniki wojenne” publikować będziemy teksty młodych Ukraińców.

– Dzięki tym artykułom czytelnicy będą mogli dowiedzieć się, jak dziś czują się moi studenci, młodzi ludzie, którzy – zresztą tak jak ja – nie wyobrażali sobie, by kraj leżący w Europie, w XXI wieku mógł być przez sąsiada bombardowany – mówi „Wprost” Natalia Wójtowicz z Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Narodowego im. Iwana Franki we Lwowie.

Współpraca „Wprost” z Uniwersytetem Warszawskim i Lwowskim Uniwersytetem Narodowym im. Iwana Franki

Inicjatorką akcji jest dr hab. Anna Jupowicz-Ginalska, prof. UW z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii. To ona wpadła na pomysł, by połączyć siły ukraińskich studentów ze Lwowa z siłami ich kolegów studiujących na Wydziale Dziennikarstwa UW.

Role studentom rozpisała wojna. Ukraińcy przygotowują materiały, Wydział Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego pomaga w ich tłumaczeniu i redakcji.

– Ta akcja to nie tylko kolejny sposób na dotarcie głosu Ukrainy do polskiej, i nie tylko, społeczności. Jej unikatowość polega na tym, że o swoim kraju, o swojej sytuacji, mówią ludzie młodzi, w dodatku adepci dziennikarstwa, a więc osoby, które – gdyby nie ta okrutna, brutalna wojna – w pewnej przyszłości miałyby wpływ na kształt ukraińskich mediów i opinii publicznej. Jak się jednak okazuje, swoje szlify zawodowe zdobywają dużo wcześniej, w trybie przyśpieszonym, bolesnym, w tragicznych i strasznych okolicznościach. Przygotowane przez nich materiały są osobiste, wyjątkowe i autentyczne: jednocześnie stanowią dojmujący dowód na to, jak wielkim złem jest wojna – mówi Jupowicz-Ginalska.

Czytaj też:
Znany polski pisarz pojechał na Ukrainę pomóc. Relacja dziennikarki „Wprost” z Jaworowa

Dr Natalia Wójtowicz, zastępczyni kierownika Katedry Teorii i Praktyki Dziennikarstwa Lwowskiego Uniwersytetu Narodowego im. Iwana Franki, dziennikarka i trener mediów mówi:

– Dla moich studentów niezwykle ważne jest dzisiaj to, w sytuacji, gdy Rosja nie tylko nas zaatakowała militarnie, ale również kolportuje fake newsy, by ludzie dostawali prawdziwe, sprawdzone informacje właśnie z Ukrainy. I dodaje: Jestem ze Lwowa, Jaworów, który ostatnio zaatakowano z powietrza, leży bardzo blisko Polski. Wybuch było czuć także po stronie polskiej. Tamtej nocy, gdy ukrywałam się w schronie, zrozumiałam, jak blisko jest ta wojna. Polacy też już to wiedzą… Teraz Europa i świat muszą to zrozumieć.

Wykładowczyni z Uniwersytetu Lwowskiego zauważa, że w jej mieście jest już ponad 200 tysięcy uchodźców. – Myślałam, że jesteśmy bezpieczni, ale atak na bazę w Jaworowie pokazuje, że chyba niekoniecznie. Choć życie we Lwowie trwa, nawet wznowiliśmy zajęcia online na uniwersytecie, to codziennie mamy alarmy. Jeden z ostatnich trwał od 2:30 do 7:45, pięć godzin spędziłam w piwnicy. Zresztą zdarza się, że alarmy przerywają nam wykłady. Wtedy każdy idzie do schronu, ukrywa się w bezpiecznym miejscu, a do zajęć wracamy, gdy alarm się kończy – opisuje.

Czytaj też:
Rosjanie zaatakowali w pobliżu Lwowa. Minister obrony Ukrainy ponawia apel: Zamknijcie niebo!

– Wielu moich studentów to dziś wolontariusze. Pracują i na dworcu, i z uchodźcami. Są i tacy, którzy ratują zwierzęta. Jakiś czas temu we Lwowie powstał azyl dla dzikich zwierząt. Jego inicjator ratował zwierzęta, wykupował je z prywatnych hodowli, dawał im bezpieczny dom. Ma u siebie i lisy, i konie. A dziś, w realiach wojny, ten mężczyzna razem z wolontariuszami z dworca zabiera psy, koty i inne domowe zwierzęta, które z różnych powodów granicy przekroczyć nie mogą. O tym też moi studenci chcą napisać.

– Ani chwili nie zastanawialiśmy się, czy podjąć współpracę z ukraińskimi studentami. To nie tylko szansa dla nich, żeby udokumentować świadectwo zbrodni Putina i sprawdzić się w ogólnopolskim medium, ale też szansa dla polskich czytelników, żeby uzyskać relacje z pierwszej ręki – tłumaczy Szymon Krawiec, redaktor zarządzający „Wprost”.

– Współpraca ze studentami jest oczywiście płatna. W tej chwili zainteresowanie wyraziło dwunastu młodych adeptów dziennikarstwa. Głównie ze Lwowa, ale też innych ukraińskich miast – mówi Paulina Socha-Jakubowska, inicjatorka akcji po stronie „Wprost.

Środki na realizację projektu ufundowane zostaną przez Fundację Tygodnika „Wprost” w ramach programu wsparcia dla ukraińskich dziennikarzy.

Źródło: Wprost
 0

Czytaj także