MEN zmienia zasady finansowania edukacji domowej. Czy to jej koniec?

MEN zmienia zasady finansowania edukacji domowej. Czy to jej koniec?

Uczeń przed laptopem, zdjęcie ilustracyjne
Uczeń przed laptopem, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / popcorner
MEN zmienia zasady finansowania szkół z edukacją domową. Ministerstwo obniża limit uczniów, za który placówka dostaje wyższe finansowanie. Środowisko edukacji domowej boi się o przyszłość tego trybu nauczania.

Okres wakacyjny to czas, w którym dużo się dzieje w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Media opisywały w ostatnich tygodniach zamieszanie ze szkolnymi lekturami oraz planowane zmiany dotyczące pełnoletnich uczniów. Kolejne rozporządzenia dotyczy finansowania edukacji domowej.

Co z edukacją domową? Jak zmieni się finansowanie?

W ostatniej dekadzie ministerstwo kilkakrotnie zmieniało sposób finansowania szkół w kontekście uczniów na edukacji domowej. Według dotychczas panujących zasad placówki otrzymywały finansowanie według wskaźnika 0,8 za maksymalnie 200 uczniów. Powyżej tego limitu wskaźnik był niższy. Nowe rozporządzenie zmniejsza limit z 200 uczniów do 96, co obniży środki finansowe otrzymywane przez szkoły. Spotkało się to z protestami środowiska związanego z edukacją domową.

W rozmowie z gazetaprwana.pl na ten temat wypowiedziała się Gabriela Letnovska, wiceprezes Fundacji Edukacji Domowej.

– Oczywiście koszty w przypadku edukacji domowej są niższe niż w przypadku edukacji stacjonarnej. Natomiast nie są aż tak niskie, żeby obniżać finansowanie do poziomu 20 proc. Nigdzie też w uzasadnieniu nie powołano się na konkretne liczby. Do dziś nie otrzymaliśmy też szczegółowych wyliczeń, na podstawie których ministerstwo podjęło decyzję, żeby ograniczyć finansowanie powyżej 96 ucznia – powiedziała.

Z argumentacją MEN nie zgadza się Szkoła w Chmurze. Ministerstwo założyło, że prowadzenie szkoły edukacji domowej jest tańsze niż tradycyjnej. Szkoła w Chmurze zwróciła uwagę, że większość kosztów w obu przypadkach jest taka sama – koszty zatrudnienia kadry pedagogicznej, administracyjnej, finansowanie procesów administracyjnych, itd. Jedyna różnica to infrastruktura – budynek i media.

Wyniki egzaminów powodem?

Zdaniem środowiska wspierającego edukację domową, za zmianami proponowanymi przez ministerstwo stoją wyniki egzaminów państwowych uczniów.

– Mamy sygnały, że oceny końcowe uczniów były wyjątkowo wysokie i nie przekładają się na wyniki egzaminów maturalnych – powiedziała Barbara Nowacka, komentując wyniki uczniów Szkoły w Chmurze.

– Ministerstwo jest w kontakcie z kuratorami, w (ramach) których ta placówka funkcjonuje, kuratoria będą się przyglądać wynikom egzaminów maturalnych, szczególnie w korelacji do tego, w jaki sposób młodzież ta była oceniana, jakie otrzymywała oceny końcowe – dodała.

Gabriela Letnovska boi się o przyszłość edukacji domowej.

– Obawiamy się, że wiele szkół będzie ograniczać liczbę przyjmowanych uczniów do ustawowego limitu 96 osób, a potem pojawi się problem. Inne szkoły, chcąc nadal wspierać większą liczbę uczniów, będą zmuszone wprowadzić opłaty. Takie sygnały już do nas docierają – i to jeszcze zanim rozporządzenie zostało podpisane – powiedziała dla gazetaprawna.pl.

– To oznacza, że edukacja domowa może stać się dostępna wyłącznie dla uprzywilejowanych. Rodziny, których nie będzie stać na pokrycie kosztów, będą miały bardzo ograniczony wybór bezpłatnych szkół – dodała.

Czytaj też:
Gromy w kierunku Nowackiej. Tak Polacy ocenili kurs MEN. Sondaż dla „Wprost”
Czytaj też:
MEN z kolejną rewolucją w szkołach. Chodzi o dzienniki elektroniczne

Źródło: WPROST.pl / gazetaprawna.pl