Międzynarodowa Rada Pokoju to najnowsza inicjatywa Donalda Trumpa. Organ miały się zajmować głównie problemem Bliskiego Wschodu, jednak kompetencje mogłyby zostać rozszerzone na cały świat. Prezydent USA jeszcze przed utworzeniem rady wywołał kontrowersje, ponieważ zaproszenie do udziału otrzymali m.in. Władimir Putin oraz Aleksandr Łukaszenka.
Karol Nawrocki zdecydował ws. Rady Pokoju
Propozycja członkostwa trafiła również na biurko Karola Nawrockiego. Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej poinformował, że Karol Nawrocki weźmie udział w spotkaniu dotyczącym powołania Rady Pokoju. Prezydent nie podpisze się jednak pod dokumentami.
Powód? Współpracownik głowy państwa tłumaczył, że kwestia dołączenia Polski do Rady Pokoju wymaga dalszych analiz i dyskusji, między innymi pod względem kwestii prawnych. Polska konstytucja wymaga w takim przypadku zgody Sejmu oraz stosownej uchwały Rady Ministrów.
Nawrocki dołączy do Rady Pokoju? Duda stawia sprawę jasno
Andrzej Duda w rozmowie z Onetem przyznał, że „największy zarzut odnośnie Rady Pokoju to wspomniany wyżej udział Putina i Łukaszenki”. – W kontrze dla takiego zastrzeżenia można jednak zauważyć, że nikomu jakoś nie przeszkadza, że w Radzie Bezpieczeństwa ONZ zasiada się przy jednym stole z Rosją. Jeśli ktoś ma tak pryncypialne nastawienie, że nie chce siadać do stołu z agresorami, to na tej zasadzie, w myśl pryncypiów, należałoby też RB ONZ bojkotować. A nikt nawet o tym nie myśli – tłumaczył były prezydent.
W ocenie polityka, „jeśli chcemy osiągnąć pokój, i to w formule, gdzie inaczej niż w ONZ nikt nie będzie miał prawa weta, to pytanie, czy nie byłoby warto stać się członkiem tej Rady Pokoju”. – Chcielibyśmy być przy stole, gdy rozstrzygać będą się sprawy dla świata kluczowe. Obecność w takim gremium, które faktycznie miałoby moc decyzyjną i sprawczą, byłoby dużym osiągnięciem polskiej dyplomacji – ocenił Andrzej Duda.
Według byłego prezydenta „z tego punktu widzenia odrzucenie z góry propozycji Donalda Trumpa nie byłoby racjonalne”. - Warto wyrazić wstępne zainteresowanie i przyglądać się, jakie będą dalsze propozycje i jak ten projekt będzie się rozwijał i ostatecznie kształtował. Nie warto z góry odżegnywać się od uczestnictwa, to oczywiste – dodał.
Nawrocki a Rada Pokoju. Co zrobi Polska?
W podobnym tonie w rozmowie z Wprost wypowiadał się amerykanista prof. Zbigniew Lewicki. – To bardzo trudny moment. Z jednej strony ciężko odrzucić jednoznacznie zaproszenie od Trumpa, ale z drugiej widzimy, jakie towarzystwo miałoby się w tej radzie znaleźć. Nie powinniśmy siedzieć przy tym samym stole i rozmawiać z Władimirem Putinem – mówił ekspert.
– To jest po prostu nieprzyzwoite, że w Radzie Pokoju miałby zasiadać przywódca państwa toczący morderczą wojnę, w której giną cywile. Tam miejsca dla Putina nie ma, ale rozumiem, że Nawrocki byłby w bardzo trudnej sytuacji, gdyby zajął pryncypialne stanowisko i oświadczył, że z Putinem przy stole nie usiądzie, bo obrazić mógłby się nie tyle Putin, co i tak nie ma znaczenia, ale Trump – dodał.
W opinii prof. Lewickiego Donald Trump może poniekąd próbować uznać kwestię Rady Pokoju za test lojalności sojuszników. – Sam pomysł karania cłami za brak udziału w inicjatywie, przy której tworzeniu nikt nie uczestniczył, jest nielogiczny i podważa wiarygodność Trumpa jako przywódcy – podsumował.
Czytaj też:
Nawrocki odpowiedział Trumpowi. Prof. Nałęcz: Można temu tylko przyklasnąćCzytaj też:
Nagła reakcja USA po słowach Nawrockiego. Ambasador nie gryzł się w język
