W poniedziałek 22 czerwca przed sądem rozpoczął się proces dotyczący szczecińskiego wątku Funduszu Sprawiedliwości. Na ławie oskarżonych zasiada siedem osób w tym były wicewojewoda zachodniopomorski i jego syn oraz Dariusz Matecki i dyrektora jego biura poselskiego Patrycja Szapiel. Poseł PiS jako pierwszy zaczął składać wyjaśnienia. Matecki nie przyznał się do winy. Zaczął od sprawy fikcyjnego zatrudnienia i przez kilka godzin przedstawiał na to dowody – poinformował portal gs24.pl.
Pokazywał m.in. posty o kleszczach. Samo odczytywanie skróconego aktu oskarżenia trwało ponad godzinę. Polityk Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział, że może składać wyjaśnienia nawet przez kilka tygodni. Wszystko przez obszerność materiału dowodowego w tym wątki dotyczące wyłudzania dotacji i prania brudnych pieniędzy. Matecki przed wejściem na salę rozpraw zaznaczył, że będzie chciał wezwać na świadków Marcina Romanowskiego i Zbigniewa Ziobrę – podało Radio Szczecin.
Proces ws. szczecińskiego wątku Funduszu Sprawiedliwości. Dariusz Matecki zeznawał przed sądem
– To jest chyba oczywista sprawa, że dwie kluczowe osoby w tej sprawie, które nic nie zawiniły, żadnego przestępstwa nie popełniły, będę wzywać i będę chciał, żeby tutaj wystąpiły też przed sądem. Tylko trzeba pamiętać, że na przykład minister Ziobro może oczywiście wystąpić zdalnie – powiedział polityk PiS. Matecki ocenił, że „to już jest problem sądu”.
– Poseł dużo mówi, ale na razie jakoś mało odnosi się do kwestii zarzutów. Ale poczekamy, gdy przyjedzie czas na pytania stron, bo na razie poseł korzysta z opcji swobodnej wypowiedzi – skomentował prok. Dariusz Ślepokura z Prokuratury Krajowej. Kurier Szczeciński donosi, że odniósł się również do słów Mateckiego, który zarzucił mu, że powinien odpowiadać za przekroczenie uprawień. – Śmieszne po prostu – podsumował.
Czytaj też:
Prokuratura bada kolejne wątki ws. Ziobry. Zapadła ważna decyzjaCzytaj też:
Szczepkowska o aferze KO. „To jest nic w stosunku do win PiS”
