Europejska Służba Działań Zewnętrznych wraz z ukraińskim Centrum ds. Zwalczania Dezinformacji przygotowała analizę dotyczącą rosyjskiej wojny informacyjnej wymierzonej przeciwko członkostwu Ukrainy w Unii Europejskiej.
Wykorzystanie polskiej narracji przeciwko Ukrainie
W raporcie szczegółowo opisano techniki rosyjskiej propagandy. Jedna z nich polega na selektywnym wykorzystywaniu wypowiedzi europejskich polityków, urzędników, ekspertów lub mediów.
Jak wyjaśniono, „poszczególne cytaty są wyrywane z kontekstu, aby sugerować, że Ukraina nie ma perspektyw na członkostwo, że Zachód jest zmęczony wspieraniem Ukrainy lub że istnieją ukryte sprzeczności między Kijowem a europejskimi partnerami”. W tym celu m.in. zniekształca się tłumaczenia.
„Taktyka ta była widoczna na przykład w treściach, które przekształcały upamiętnienie tragedii Wołynia i Galicji Wschodniej w Polsce jako dowód rzekomej presji politycznej i przyszłych ambicji terytorialnych wobec Ukrainy. Publikacja wybiórczo powiązała decyzję polskiego parlamentu o ustanowieniu 11 lipca dniem pamięci ofiar z wypowiedziami prezydenta Andrzeja Dudy dotyczącymi rzeszowskiego węzła logistycznego oraz z przepisami prawnymi przyznanymi polskim obywatelom na Ukrainie po 2022 roku” – zauważyli autorzy raportu. Rosyjska propaganda miała w ten sposób kreować obraz Polski jako kraju, który ma szykować ukryte plany wobec Ukrainy.
Kolejną techniką miała być tzw. mapaganda, czyli manipulacyjne wykorzystywanie map, aby przedstawiać pożądane narracje. Ma ona wspierać tezę, że partnerzy Kijowa „przygotowują się do podziału Ukrainy” lub że jej suwerenność „jest już negocjowana bez jej udziału”. Autorzy powołali się na wpis opublikowany na Telegramie, w którym wykorzystano mapę, „aby fałszywie twierdzić, że przewodniczący związku nauczycieli języka polskiego na Wołyniu rzekomo rozpowszechniał materiały przedstawiające Wołyń jako część Polski i że miejscowa ludność była przygotowywana na odłączenie regionu od Ukrainy”.
Wśród powtarzanych narracji pojawiały się też przekazy, które przekonywały, że Unia Europejska celowo przedłuża wojnę, aby osłabić Rosję, a także, że integracja z UE osłabi Ukrainę. Dążono też do przejmowania kontroli nad wydarzeniami. Jako przykład podano treści, które „nadużywały publicznych oświadczeń na temat integracji Ukrainy z UE, aby wzmocnić już istniejącą narrację, że poparcie Zachodu dla Ukrainy maleje”.
Wówczas w publikacjach wybiórczo łączono m.in. oświadczenie Wołodymyra Zełenskiego na dotyczące znaczenia członkostwa Ukrainy w UE z uwagami polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, który twierdził, że Ukraina będzie musiała spełnić wszystkie warunki akcesyjne. „Oświadczenia te zostały przeformułowane nie jako część normalnej debaty akcesyjnej, ale jako dowód, że ‘okres miodowy’ wsparcia dla Ukrainy dobiegł końca i że Kijów rzekomo stracił pole manewru” – czytamy na stronie euvsdisinfo.eu.
Rosja dobiera przekaz pod konkretnych odbiorców
W raporcie zwrócono też uwagę, że „rozpowszechniane treści są zazwyczaj adaptowane do lokalnego języka każdego docelowego segmentu odbiorców, a same narracje są dostosowywane tak, aby wykorzystać istniejące słabości odbiorców i problemy wewnętrzne” ma to zwiększyć potencjalny wpływ na poszczególne grupy.
Podkreślono, że Polacy są narażeni na treści, które dotyczą bezpośrednio ukraińskich uchodźców –„często oskarżając ich o przestępcze i niebezpieczne zachowania”. W szczególności są wykorzystywane historyczne narracje dotyczące zabójstw w Wołyniu i Galicji Wschodniej. Dąży się wówczas do przedstawiania ich jako „brak szacunku dla polskich ofiar i ich pamięci”.
Tego typu przekazy „są wykorzystywane do przedstawiania Ukraińców jako osób wykazujących antypolskie zachowania, próbując wzbudzić urazę w populacji tradycyjnie wspierającej ukraińską społeczność”.
Czytaj też:
Kolejny kraj pójdzie w ślady Polski? Burza wokół odznaczenia dla Zełenskiego Czytaj też:
Niespodziewane słowa Tuska o Ukrainie. „Wiedzieliśmy od początku”
