W Warszawie doszło do spotkania Radosława Sikorskiego z Andrijem Sybihą. Minister spraw zagranicznych Polski i jego ukraiński odpowiednik rozmawiali o „konieczności prowadzenia konstruktywnego dialogu, który będzie służył rozwojowi relacji między naszymi państwami, a nie będzie wykorzystywany przez państwa i osoby temu nieprzyjazne”. Omówione zostały możliwości rozwiązania napięć w relacjach dwustronnych, współpraca wojskowa, a także rozwój relacji gospodarczych.
Napięcie na linii Kijów-Warszawa. Sikorski spotkał się z Sybihą
„Ministrowie zgodzili się, że kluczem do poprawy naszych relacji jest dialog historyczny oparty na prawdzie i poszanowaniu przeszłości – czego przykładem są znaczące postępy w procesie ekshumacji oraz wydawanie kolejnych zgód na prace poszukiwawcze. W trakcie spotkania omówiono także pozytywny efekt Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy zorganizowanej w Gdańsku oraz zaangażowanie polskich firm w powojenną odbudowę kraju” – czytamy we wpisie polskiego MSZ.
Napięcie na linii Kijów-Warszawa pojawiło się po decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA”. W konsekwencji Karol Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego. Kilka dni później prezydent Ukrainy nie pojawił się w Polsce na konferencji poświęconej odbudowie zaatakowanego przez Rosję kraju. Na czele ukraińskiej delegacji stanęła premier Julia Swyrydenko.
Tak Sikorski podsumował spotkanie z Sybihą. „Dyplomacja woli ciszę”
Radosław Sikorski został zapytany o to, jakie są najważniejsze wnioski z rozmowy z Sybihą, a także, jakie ukraiński minister złożył deklaracje. – W tych stosunkach są tacy, którzy grają na podbijanie sobie punkcików poparcia. To jest często dobre dla nich, ale złe dla stosunków polsko-ukraińskich, czy w ogóle sprawy wolności i bezpieczeństwa w naszym regionie Europy. My zajmujemy się cierpliwą pracą. Jest komunikat – zarówno nasz, jak i strony ukraińskiej, ale w tym wypadku, bardziej niż kiedykolwiek, dyplomacja woli ciszę od demonstracji publicznych – powiedział szef MSZ.
– Dyplomację prowadzi się w odpowiednich gremiach i ona wymaga tego, aby emocje opadły, aby kraje myślały o swoich prawdziwych interesach, a nie zostawiały spraw przedsiębiorcom politycznym, którzy zamiast kierować się interesami swojego kraju, interesują się własnymi słupkami – stwierdził w dalszej części konferencji prasowej.
Czytaj też:
Zełenski czy Nawrocki? Polacy wskazali winnego. Sondaż dla „Wprost” Czytaj też:
Zełenski posłuchał złych podszeptów? Były ambasador RP w Ukrainie: Nawrocki dał mu czas
