11 lipca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. Radosław Sikorski został zapytany, czy tego dnia można liczyć na to, że polscy i ukraińscy politycy razem upamiętnią tych, którzy zginęli.
Napięcie na linii Polska-Ukraina. Sikorski: Rosjanie mogą mieć satysfakcję
– Niestety, różne wypowiedzi i też działania doprowadziły do tego, że Rosjanie mogą mieć satysfakcję z tego, jak napuścili Polaków i Ukraińców na siebie nawzajem – powiedział minister spraw zagranicznych. – Oczywiście historii nie zmienimy, nie przywrócimy życia ani jednej ofierze – ani II wojny światowej, ani tego, co się działo wokół. To, co możemy zrobić, to – wszyscy u siebie – lepiej zrozumieć własną historię i się pojednać tak, aby mieć wspólną przyszłość, a nie się znowu wyrzynać – podsumował Radosław Sikorski.
Napięcie na linii Warszawa-Kijów jest wyczuwalne po tym, gdy Wołodymyr Zełenski podjął decyzję o nadaniu imienia „bohaterów UPA” jednej z ukraińskich jednostek wojskowych. W konsekwencji Karol Nawrocki odebrał Order Orła Białego prezydentowi Ukrainy, a ten nie pojawił się na konferencji w Gdańsku, która została poświęcona odbudowie zaatakowanego przez Rosję kraju.
– Zdaje się, że któryś z polityków, być może europejskich, przekonał Zełenskiego, że należy uderzyć w prezydenta Nawrockiego, co jest po prostu nierozsądne, bez sensu w tej sytuacji. Tym bardziej, że zbliżają się wybory w Polsce i nie jest wykluczone, że będziemy mieli nowy układ, który będzie niedługo rządził. Prezydent Zełenski jest u kresu swoich możliwości politycznych, jego notowania są bardzo kiepskie – analizował w podcaście „Rozmowa Wprost” Jan Piekło, były ambasador RP w Ukrainie.
Czytaj też:
Wrze na linii Kijów-Warszawa. Polacy wskazali winnego. Nowy sondaż Czytaj też:
Przełom w relacjach Polska-Ukraina? Sybiha: Historia nam nie wybaczy
