Kierwiński chciał uciszyć krytykę. Efekt okazał się odwrotny

Kierwiński chciał uciszyć krytykę. Efekt okazał się odwrotny

Dodano: 
Marcin Kierwiński
Marcin Kierwiński Źródło: Flickr / Kancelaria Premiera, KPRM
Walka ministra Marcina Kierwińskiego „o prawdę” z Joanną Miziołek jest warta zapamiętania. Nosi ona bowiem niemal wszystkie cechy ogłupienia Koalicji Obywatelskiej. Używając przykładu z Mundialu, KO to Niemcy w meczu z Paragwajem. Bez wiary, bez polotu, mechaniczne akcje, kiepskie rezultaty. Król jest nagi.

Po pierwsze, w ogóle kiepski to pomysł, aby w czasie najpoważniejszego od lat kryzysu wizerunkowego partii jeden z jej liderów wchodził w spór z dziennikarzami. Zwłaszcza takimi, którzy nie występują na arenie jako delegaci partii politycznych (co skądinąd jest częste). Bo w takim wypadku można liczyć na efekt polaryzacji – skoro „demokrata” walczy z „pisowcami” (alias odwrotnie), to stoimy za nim murem. Cóż, Miziołek w pracy dziennikarskiej jest po prostu dziennikarką, Kierwińskiemu trudno w to uwierzyć.

Dolary przeciw orzechom

Źródło: Wprost