Zegarek Patek Philippe wart 40 tys. euro znalazł się w centrum kontrowersji dotyczących Radosława Piesiewicza i jego kontaktów z Przemysławem Kralem. Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego zapewnia, że kupił go za własne pieniądze.
W polskiej polityce zegarki wielokrotnie stawały się jednak źródłem poważnych problemów. W jednych przypadkach chodziło o niewpisanie cennego przedmiotu do oświadczenia majątkowego, w innych – o podejrzenia przyjęcia korzyści lub zakup dokonany z publicznych pieniędzy.
Patek Philippe Piesiewicza za 40 tys. euro
Według ustaleń „Superwizjera” TVN24 i Wirtualnej Polski Przemysław Kral kupił w listopadzie 2025 roku zegarek Patek Philippe Calatrava za 40 tys. euro, czyli około 172 tys. zł. Faktura została wystawiona na jego nazwisko i prywatny adres.
Dziennikarze opisali korespondencję, z której wynika, że dziewięć dni później Kral spotkał się z Radosławem Piesiewiczem w Monako. Prezes PKOl potwierdził, że ma ten zegarek, ale przedstawił inną wersję wydarzeń.
Piesiewicz zapewnił, że kupił go za własne pieniądze, a Kral jedynie pomógł mu w dokonaniu zakupu trudno dostępnego czasomierza. Według szefa PKOl należność została przekazana Kralowi w gotówce, w kilku ratach. Dziennikarze zaznaczyli jednak, że nie dotarli do pokwitowań ani umowy potwierdzającej takie rozliczenie.
Sławomir Nowak stracił stanowisko i stanął przed sądem
Najgłośniejsza polska „afera zegarkowa” dotyczyła Sławomira Nowaka. Były minister transportu nie wpisał do pięciu oświadczeń majątkowych zegarka Ulysse Nardin wartego ponad 20 tys. zł.
W listopadzie 2013 roku Nowak zrezygnował ze stanowiska ministra. Rok później sąd pierwszej instancji skazał go na 20 tys. zł grzywny za zatajenie zegarka w oświadczeniach.
W maju 2015 roku sąd odwoławczy zmienił rozstrzygnięcie i warunkowo umorzył postępowanie. Nowak musiał wpłacić 5 tys. zł na fundusz pomocy pokrzywdzonym.
Kamiński i Palikot. Śledztwa zakończyły się umorzeniem
W 2015 roku prokuratura badała oświadczenia majątkowe Michała Kamińskiego. Polityk nie wykazał w nich zegarka Paul Picot wycenianego na około 37 tys. zł. Tłumaczył, że dostał go od żony i nie znał jego wartości.
Śledztwo zostało umorzone z powodu braku znamion przestępstwa. Prokuratura nie zdołała wykazać, że Kamiński miał świadomość, ile kosztuje zegarek.
Podobny finał miała sprawa Janusza Palikota. Media informowały, że polityk przez kilka lat nie wpisywał do oświadczeń zegarka Breitling Navitimer Montbrillant, którego wartość szacowano na 15–18 tys. zł. Po nagłośnieniu sprawy uzupełnił dokumenty.
Prokuratura uznała, że Palikot nie próbował ukryć majątku i nie wiedział, że wartość zegarka przekracza ustawowy próg. Postępowanie umorzono.
Andrzej Szejna musiał tłumaczyć się z Omegi
W styczniu 2026 roku głośno zrobiło się o zegarku Andrzeja Szejny. Poseł Lewicy początkowo potwierdził dziennikarzowi, że ma na ręce Omegę, ale później zaprzeczył, gdy został zapytany o brak zegarka w oświadczeniu majątkowym.
Szejna zapewniał, że nigdy nie był właścicielem zegarka wartego więcej niż 10 tys. zł. Przekonywał, że również przedmiot widoczny na nagraniu nie przekraczał tej wartości, a więc nie podlegał obowiązkowi zgłoszenia.
Sprawa nie przerodziła się w postępowanie karne, ale wywołała reakcję władz Nowej Lewicy. Klub oczekiwał, że poseł przedstawi ekspertyzę potwierdzającą wartość zegarka.
Dwa zegarki w sprawie Gawłowskiego. Sąd go uniewinnił
Zegarki pojawiły się również w wielowątkowej sprawie Stanisława Gawłowskiego. Prokuratura zarzucała byłemu wiceministrowi środowiska przyjęcie dwóch zegarków TAG Heuer o łącznej wartości około 26 tys. zł.
Według śledczych miała to być korzyść wręczona w zamian za pomoc w utrzymaniu stanowiska przez jednego z urzędników Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Gawłowski od początku zaprzeczał, że przyjął zegarki jako łapówkę.
W lipcu 2025 roku sąd wydał nieprawomocny wyrok w całej sprawie. Gawłowski został skazany za część pozostałych czynów, ale uniewinniono go od zarzutu dotyczącego zegarków.
„Taki sobie wybrałam”. Zegarek kupiony przez MON
Osobny charakter ma „afera zegarkowa” w Ministerstwie Obrony Narodowej. Prokuratura oskarżyła Agnieszkę Glapiak, byłą dyrektorkę Centrum Operacyjnego MON, a obecnie przewodniczącą KRRiT, oraz Jolantę L., dawną dyrektorkę departamentu administracyjnego resortu.
Według oskarżenia ze środków MON kupiono zegarek Longines La Grande Classique za około 5,1 tys. zł. Formalnie miał być przeznaczony dla zagranicznej delegacji, ale ostatecznie trafił do Glapiak. W jej wiadomości wskazującej wybrany model miały paść słowa: „Taki sobie wybrałam”.
Zegarek został zabezpieczony w miejscu zamieszkania Glapiak. Obie oskarżone nie przyznały się do winy. Glapiak uznała zarzuty za bezpodstawne i motywowane politycznie. Proces rozpoczął się w lutym 2026 roku.
Posłowie i senatorowie mają obowiązek wpisywania do oświadczeń majątkowych składników mienia ruchomego o wartości przekraczającej 10 tys. zł.
Czytaj też:
TV Republika reklamuje zegarki związane z Nawrockim. Kolekcjonerzy: To szmelc Czytaj też:
Tajemnicze pudełko na antenie TV Republiki. „Nie mogę pokazać, co jest w środku”
