Po zatrzymaniu Radosława Piesiewicza w czwartek 27 sierpnia, śledczy nie ujawniają na razie, jakie dokładnie czynności zostaną wobec niego przeprowadzone ani w jakim charakterze będzie występował w postępowaniu dotyczącym afery Zondacrypto.
Piesiewicz zatrzymany. Żurek o ewentualnych zarzutach
Waldemar Żurek dopytywany o to, czego mogą dotyczyć ewentualne zarzuty wobec prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, nie chciał przesądzać o decyzjach śledczych.
— Nie chcę uprzedzać. Będę komentował te zarzuty w momencie, kiedy prokuratury będą kierować te wnioski i będą kierować ewentualne wnioski do sądu o tymczasowe aresztowanie. Kwestia zegarka wartego 40 tys. euro to jeden z tych elementów, który prokuratura będzie sprawdzać — stwierdził minister sprawiedliwości.
Polityk zaznaczył jednocześnie, że na obecnym etapie nie ma decyzji dotyczącej ewentualnego aresztu. — Nie możemy przesądzić jeszcze, jakie będą wnioski prokuratury i czy prokuratorzy zdecydują o wystosowaniu wniosków o tymczasowe aresztowanie – powiedział.
Radosław Piesiewicz zatrzymany. Policja ujawnia nowe informacje
Szczegóły dotyczące działań funkcjonariuszy przekazała Katarzyna Nowak z Komendy Głównej Policji. Jak poinformowała, po zatrzymaniu prezesa PKOl policjanci nadal wykonywali czynności na miejscu. Za zatrzymanie odpowiadali funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Na miejscu przygotowywana była dokumentacja związana z przeprowadzonymi czynnościami, w tym niezbędne protokoły.
Kolejnym etapem ma być transport Radosława Piesiewicza do prokuratury w Katowicach. Dopiero tam zapadnie decyzja dotycząca jego statusu procesowego.
Jak relacjonowała policjantka, samo zatrzymanie przebiegło bez poważniejszych incydentów i nie wymagało angażowania funkcjonariuszy kontrterrorystycznych. — Bardzo spokojnie — tak określiła jego przebieg.
Radosław Piesiewicz ma zostać doprowadzony do katowickiej prokuratury. — Prokurator będzie decydował, jak będzie rola procesowa tej osoby, czy będzie przesłuchana w charakterze świadka, czy usłyszy zarzuty i jakiego rodzaju — wyjaśniła Katarzyna Nowak.
Politycy komentują zatrzymanie prezesa PKOl
Informacja o działaniach służb szybko wywołała reakcje przedstawicieli rządu. Do sprawy odniósł się minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki.
„Radosław Piesiewicz zatrzymany. Taka osoba nigdy nie powinna być prezesem PKOl-u. Mówimy o tym od miesięcy, mówi też o tym środowisko sportowe. Piesiewicz skompromitował polski olimpizm i wykorzystał wizerunek polskich sportowców. Czekamy na informacje prokuratury" – napisał minister sportu.
Ostrzej wypowiedział się Marcin Kierwiński. „Radosław Piesiewicz to symbol skrajnego zepsucia w ruchu olimpijskim. Dziś, ten nominat PiS, został zatrzymany przez służby. A zapewne to dopiero początek” – ocenił szef MSWiA.
Do zatrzymania odniósł się również Krzysztof Gawkowski. – Dzisiaj zaczynają się zatrzymania, które w przyszłości będą skutkowały zarzutami. Mamy do czynienia z wieloma przekrętami, które były przy Zondacrypto. Pierwsze osoby zatrzymane przez służby będą musiały odpowiedzieć na pytania związane ze sprawą – podkreślił wicepremier.
Afera Zondacrypto a sprawa Piesiewicza
Nazwisko Radosława Piesiewicza pojawiło się wcześniej w związku z jego relacjami z Przemysławem Kralem, szefem Zondacrypto. Giełda jesienią 2025 roku została sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Dziennikarskie śledztwo Wirtualnej Polski i TVN24 koncentrowało się m.in. na drogim zegarku, który miał trafić do prezesa PKOl. Według ustaleń obu redakcji Przemysław Kral kupił Patek Philippe za około 40 tys. euro, a następnie przekazał go szefowi komitetu.
W publikacjach pojawiły się również informacje o innych świadczeniach. Chodziło m.in. o opłacane wyjazdy oraz korzyści, z których mieli korzystać zarówno sam prezes PKOl, jak i osoby z jego najbliższego otoczenia. Według medialnych wyliczeń wartość opisanych świadczeń miała łącznie wynosić od 190 do 216 tys. zł.
Radosław Piesiewicz przedstawiał jednak inną wersję wydarzeń. Zaprzeczał, by zegarek był prezentem. Według jego wyjaśnień to on miał ponieść koszt zakupu, a pieniądze za czasomierz przekazywał Przemysławowi Kralowi osobiście, w gotówce i w kilku ratach.
Prezes PKOl przekonywał również, że „jego kontakty z biznesmenem wynikały z działalności na rzecz komitetu i pozyskania dla niego znaczącego sponsora”.
Czytaj też:
Ziobro o pieniądzach od Krala. „Nie przyjęlibyśmy grosza od firmy ws. której mielibyśmy wątpliwości” Czytaj też:
Bogucki „mózgiem” w aferze Zondacrypto? Nitras rzuca poważne oskarżenia
