Jarosław Kaczyński podczas sobotniego wystąpienia w Sulejowie odniósł się do podziałów w Prawie i Sprawiedliwości. Przekonywał, że osoby uczestniczące w rozłamie szkodzą nie tylko partii, ale również Polsce. Jego zdaniem osłabienie prawicy może doprowadzić do przegranej w kolejnych wyborach. Prezes PiS mówił także o politykach, którzy opuścili ugrupowanie i działają obecnie w ramach Rozwoju Plus. Według niego część z nich zakłada, że mimo skromnego poparcia wystartuje w przyszłości ze wspólnej listy z PiS.
„Nie ma mowy” o miejscach na listach PiS
Kaczyński stanowczo wykluczył taki scenariusz w przypadku osób, które – w jego ocenie – odegrały dużą rolę w rozbiciu partii.
– Dla pewnych ludzi, którzy odegrali bardzo dużą rolę w rozbiciu partii, w ogóle nie ma o tym mowy – oświadczył.
Jak dodał, działacze podejmujący podobne decyzje w trudnej sytuacji politycznej powinni wypaść z polityki, a przynajmniej z – jak to określił – „obozu patriotycznego”.
Prezes PiS mówi o „zdradzie”
Kaczyński przekonywał, że nie może oczekiwać od lojalnych działaczy PiS rezygnacji z dobrych miejsc na listach na rzecz osób, które opuściły partię.
– W jaki sposób kogoś, kto jest lojalny, ciężko pracuje, możemy ustawić na listach wyborczych niżej niż kogoś, kto w pewnym momencie przeszedł na inną stronę? – pytał. Działania byłych partyjnych kolegów nazwał „zdradą”.
Narodziny Rozwój Plus
Rozwój Plus powstał w następstwie kryzysu wewnątrz PiS. Pod koniec lipca minął termin ultimatum, w którym Kaczyński zażądał od parlamentarzystów rezygnacji z członkostwa w zewnętrznych stowarzyszeniach politycznych. Ponad 40 polityków skupionych wokół Mateusza Morawieckiego, w tym Marcin Horała i Krzysztof Lipiec, nie złożyło wymaganych deklaracji. Utrzymywali, że nie odchodzą z PiS, lecz angażują się w nową inicjatywę społeczną. Po skierowaniu spraw do rzecznika dyscypliny uznali jednak, że nie są już członkami partii, i zarejestrowali własny klub parlamentarny.
Czytaj też:
Czarnek mówi o „upadku” Morawieckiego. Padły wyjątkowo ostre słowa Czytaj też:
Kaczyński nie wytrzymał po słowach Morawieckiego. „Szybko opadły maski”
