AfD triumfuje, w Polsce wrze. Tusk o „idiotach i zdrajcach”

AfD triumfuje, w Polsce wrze. Tusk o „idiotach i zdrajcach”

Donald Tusk
Donald Tusk Źródło: X / Kancelaria Premiera
Triumf AfD w Saksonii-Anhalt podzielił polskich polityków. Donald Tusk zaatakował jej sympatyków, a część prawicy otwarcie świętuje wynik.

Alternatywa dla Niemiec zdecydowanie wygrała wybory do parlamentu Saksonii-Anhalt. AfD zdobyła 43,8 proc. głosów i 39 miejsc w liczącym 83 posłów landtagu. Drugie miejsce zajęła CDU z wynikiem 17,2 proc. i 15 mandatami.

AfD ponad dwukrotnie poprawiła swój rezultat sprzed pięciu lat, ale do samodzielnej większości zabrakło jej trzech mandatów. Historyczny wynik ugrupowania wywołał falę komentarzy w Polsce. Politycy obozu rządzącego ostrzegają przed prorosyjskim kursem partii, podczas gdy część prawicy mówi o porażce niemieckiego establishmentu.

Tusk uderza w PiS i Konfederację

Mocny wpis opublikował Donald Tusk. Premier zaatakował nie tylko AfD, ale także jej sympatyków wśród polskiej prawicy. „W Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z tryumfu AfD w Niemczech. Trochę się ich nazbierało w Konfederacjach i PiS” – napisał.

W podobnym tonie wypowiedział się minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. „Współczesna Targowica to ci, którzy nie potrafią ukryć radości ze zwycięstwa AfD” – stwierdził.

Minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nazwała zwycięską partię „neofaszystami zblatowanymi z Rosją”. Oceniła, że dla polskich patriotów jej sukces jest porażką, a dla części Konfederacji – zwycięstwem politycznego sojusznika.

Europoseł Michał Kobosko ostrzegł natomiast, że ewentualne przerwanie niemieckiego kordonu sanitarnego wokół AfD może doprowadzić do politycznego chaosu. „Brunatna fala wzbiera” – podsumował.

Jan Śpiewak zwrócił uwagę na wypowiedzi przedstawicieli AfD dotyczące Polski. Napisał, że partia może domagać się rekompensat „za Szczecin, Wrocław i Nord Stream”, a radość z jej sukcesu zestawił z reakcjami na zwycięstwo Adolfa Hitlera w 1933 roku.

„Niemcy się budzą”. Prawica odpowiada

Inaczej wynik wyborów oceniła europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik. Jej zdaniem dotychczasowa scena polityczna ponosi konsekwencje polityki migracyjnej, energetycznej oraz wielokulturowości.

„Można AfD demonizować. Można próbować ją izolować. Można obrażać jej wyborców” – napisała. Przekonywała, że „nie da się w nieskończoność ignorować powodów, dla których miliony ludzi odwracają się od establishmentu”.

Jeszcze bardziej jednoznacznie zareagował polityk Konfederacji Korony Polskiej Jacek Wilk. Najpierw nazwał rezultat AfD „nokautem”, a następnie stwierdził, że „Niemcy się budzą”.

Były europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski pochwalił wysoką frekwencję i określił wybory jako „wielkie święto demokracji”. Wezwał również do zakończenia polityki zapory ogniowej, która wyklucza AfD z rozmów o tworzeniu rządu.

Bardziej krytyczna była Anna Zalewska. Europosłanka PiS nazwała AfD „potężnym zagrożeniem” dla europejskich wartości i polsko-niemieckiej współpracy. Jednocześnie odpowiedzialnością za wzrost partii obarczyła błędy niemieckiego i unijnego establishmentu.

Orbán: To dopiero początek

Sukces AfD spotkał się z entuzjastyczną reakcją Viktora Orbána. Premier Węgier pogratulował liderom partii „miażdżącego zwycięstwa”. „Ogromna noc dla Niemiec i Europy! Zapnijcie pasy. To dopiero początek!'' – napisał.

Gratulacje przekazał również Elon Musk, który odpowiedział liderce AfD Alice Weidel słowami „Gut gemacht!”, czyli „Dobra robota!”. Kandydat partii na premiera Saksonii-Anhalt Ulrich Siegmund podziękował miliarderowi za wsparcie.

Donald Trump opublikował bez dodatkowego komentarza grafikę z wynikiem wyborów. Udostępnić ją miał następnie wysłannik Władimira Putina Kiriłł Dmitrijew, który mówił o „historycznym zwycięstwie pragmatycznej AfD”.

Znacznie chłodniej zareagował francuski minister do spraw europejskich Benjamin Haddad. Nazwał wynik „poważnym momentem dla Europy” i zastrzegł, że nacjonalizm oraz ksenofobia nie są odpowiedzią na problemy mieszkańców kontynentu.

Pomimo ogromnej przewagi AfD nie ma zapewnionego przejęcia władzy. Główne niemieckie partie nadal wykluczają współpracę z ugrupowaniem, a Ulrich Siegmund odrzucił możliwość tworzenia rządu mniejszościowego. Nie wiadomo więc, jaka koalicja będzie w stanie zdobyć większość w nowym landtagu.

Czytaj też:
Kartonowi politycy, pizza i 2 mln zł. Niedzielna akcja TV Republika
Czytaj też:
Dramatyczny rekord w Niemczech. Fala tych przestępstw zalała kraj

Źródło: WPROST.pl / X, The Guardian, Onet, Interia, WP