Kaczyński chce „wielkiej patriotycznej listy”. Kogo nie uwzględnia w kalkulacjach?

Kaczyński chce „wielkiej patriotycznej listy”. Kogo nie uwzględnia w kalkulacjach?

Jarosław Kaczyński, w tle Antoni Macierewicz i Jacek Kurski
Jarosław Kaczyński, w tle Antoni Macierewicz i Jacek Kurski Źródło: PAP / Paweł Supernak
Jarosław Kaczyński zadeklarował stworzenie „wielkiej patriotycznej listy” wyborczej. Rozmówcy z PiS twierdzą, że przewidział wyjątki.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w czwartek 15 października przestawił pomysł stworzenia wspólnej listy wyborczej na prawicy. Choć nazwał ją „wielką patriotyczną listą”, to jednak nie zamierza zapraszać do projektu każdego.

Kaczyński chce wielkiej prawicowej listy. Nie dla wszystkich

Portal Gazeta.pl twierdzi, że informatorzy z PiS odbierają słowa prezesa partii jako zaproszenie dla tylko dwóch środowisk: Rozwoju Plus Mateusza Morawieckiego oraz Konfederacji. Poza projektem ma pozostać Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna.

Politycy PiS w rozmowie z portalem nie kryli, że wspólna lista jest potrzebna z dwóch powodów: słabych wyników sondażowych tej partii oraz z zamiaru pokazania, że to właśnie PiS ma być główną siłą po prawej stronie politycznej, zdolną jednoczyć różne ugrupowania.

– Będziemy dążyli do tego, by powstała zjednoczona prawica w tej szerokiej formule, ale jeżeli to by się nie udało, nie daj panie Boże, to także w tej węższej – ogłaszał Jarosław Kaczyński w Krakowie.

Zjednoczona Prawica 2? Będzie o to bardzo trudno

– Bo tylko zjednoczona prawica może pokonać tych, którzy dziś nie tyle Polską rządzą, tylko tych, którzy Polskę rujnują, niszczą – dodawał. Gazeta.pl przypomniała, że Kaczyński tworzył już kiedyś Zjednoczoną Prawicę. Jednego z ówczesnych koalicjantów wchłonął (Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry), a drugi odszedł w polityczny niebyt (Porozumienie Jarosława Gowina).

Podkreślano też, że prezesowi PiS niełatwo będzie przekonać do siebie Mateusza Morawieckiego, którego dopiero co wypchnął z partii oraz Sławomira Mentzena, którego atakował poprzez media. Temu drugiemu zarzucał nawet „pewne niedostatki”.

Poseł PiS Jan Kanthak twierdzi jednak, że nie można wykluczyć sojuszu z Mentzenem. – Trzeba sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy jesteśmy w opozycji. Jeśli jesteśmy w opozycji to do czego i do kogo? Jeśli jesteśmy w opozycji do rządu Donalda Tuska, to znaczy, że mamy wspólne zadanie do wykonania – podkreślał.

Współprzewodniczący Konfederacji Krzysztof Bosak nie daje jednak nabrać się na dobrą wolę szefa PiS. – Oceniam to jako zabieg propagandowy, mający na celu odwrócenie uwagi od faktu, że mamy kilka partii konkurujących ze sobą na scenie politycznej – skomentował. Negatywnie o pomyśle jednej listy wypowiadali się też przedstawiciele Rozwoju Plus.

Czytaj też:
Gdzie jest partia Morawieckiego? Miała powstać do 15 października
Czytaj też:
Kaczyński odkrywa karty przed wyborami. „Musimy iść razem, wygrać i stworzyć dobry rząd”