Pomysł PO na utrzymanie poparcia: Tusk będzie mężem stanu

Pomysł PO na utrzymanie poparcia: Tusk będzie mężem stanu

Dodano:   /  Zmieniono: 280
Donald Tusk (fot. WPROST) / Źródło: Wprost
W ciągu najbliższych miesięcy Donald Tusk ma skoncentrować się na polityce zagranicznej i prezentować opinii publicznej jako mąż stanu, występujący w towarzystwie przywódców innych państw - zdradza polityczne plany premiera "Rzeczpospolita". Odpowiedzialność za problemy krajowe mają wziąć na siebie ministrowie jego rządu. W ten sposób PO chce chronić wizerunek swojego lidera przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.
Politycy PO przyznają, że taki plan powstał już kilka miesięcy temu. W czerwcu 2011 roku Polska obejmie prezydencję w Unii Europejskiej - co ma stanowić ukoronowanie polityki zagranicznej Donalda Tuska. Pokazując się w towarzystwie Angeli Merkel czy Nicolasa Sarkozy'ego Tusk będzie prezentował się jako polityk z europejskiej I ligi. W tym czasie z krytyką związaną np. z sytuacją finansową państwa, mają się mierzyć ministrowie rządu. Powodem przyjęcia takiej strategii mają być ostatnie badania CBOS, z których wynika, że maleje zarówno liczba zwolenników rządu, jak i Donalda Tuska. Tusk wciąż jednak może liczyć na większe poparcie niż rząd (premiera popiera 47 procent Polaków, jego gabinet - już tylko 38 procent). PO zamierza więc teraz bronić przede wszystkim wizerunku lidera, który jest najcenniejszym kapitałem politycznym partii. Tusk ma się stać recenzentem działań własnego rządu. Niewykluczone również, że odwoła z niego ministrów, którzy zaliczają najwięcej wpadek. O kogo chodzi? W kuluarach mówi się o Bogdanie Klichu i Jolancie Fedak - ale tą ostatnią uratuje prawdopodobnie to, że jest przedstawicielem PSL w rządzie. A ludowcy nie zgodzą się na jej odwołanie.

– Nie wierzę, aby taka taktyka była możliwa. Przecież to autorski gabinet Donalda Tuska – komentuje poseł PO Antoni Mężydło. – Wątpię, aby był taki plan. Tuskowi nie brakuje odwagi, aby mówić o rzeczach trudnych. Przecież to on zakomunikował podwyżkę VAT – dodaje jeden z członków rządu. Ale inni politycy zwracają uwagę na to, że premier musiał powiedzieć o VAT, bo najpierw plany podwyżki podatku zdradził Michał Boni, a potem pomysł ten krytykował Grzegorz Schetyna. - Więc w tej sprawie nie mógł się już zasłonić szeregowym ministrem – zauważa jeden z posłów PO.

"Rzeczpospolita", arb

 280

Czytaj także