Szef klubu PSL zostanie doradcą prezydenta? "Tak, ale nie na stałe"

Szef klubu PSL zostanie doradcą prezydenta? "Tak, ale nie na stałe"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Stanisław Żelichowski (fot. FORUM) 
Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski poinformował, że rozmawiał z prezydentem Bronisławem Komorowskim i obiecał mu doradzanie w sprawach związanych z ekologią. Póki co nie zostanie jednak stałym doradcą głowy państwa. - Będziemy ze sobą współpracowali w konkretnych sprawach - powiedział Żelichowski. Już w przyszłym miesiącu polityk Stronnictwa będzie współorganizował konferencję ekologiczną dla Kancelarii Prezydenta.
- Rozmawialiśmy z panem prezydentem. Znamy się nie od dzisiaj, pan prezydent to doskonale rozumie, że gdybym przechodził do jego kancelarii, to musiałbym być łącznikiem między PSL, a jego otoczeniem. Jeżeli bym w tej chwili przy słabych wynikach partii odszedł, to straciłbym sam łączność ze swoim zapleczem - w taki sposób Żelichowski tłumaczy fakt, że nie zostanie stałym doradcą Komorowskiego. Wcześniej Informacyjna Agencja Radiowa podała, powołując się na nieoficjalne informacje, że szef klubu PSL odmówił pracy w Kancelarii Prezydenta. Żelichowski podkreślił, jednak że inną możliwą formułą współpracy jest doraźne doradzanie na życzenie Komorowskiego w sprawach dotyczących ekologii. - Przez sześć lat byłem ministrem, mam wielu znajomych, ekspertów w tej dziedzinie: od gospodarki wodnej, leśnej, przyrody, atomistyki itd. Jeżeli będzie potrzeba, to w każdej chwili mogę skrzyknąć grupę ekspertów, którzy w określonej sprawie będą panu prezydentowi pomagali - oświadczył poseł.

Szef klubu PSL zaznaczył, że sformalizowana współpraca jego lub innych polityków Stronnictwa z Bronisławem Komorowskim będzie zależała od wyników wyborów samorządowych. - Z taką partią, która będzie miała zły wynik prezydent nie będzie miał interesu współpracować, jeżeli będziemy mieli dobry wynik, to trochę zmienia postać rzeczy - podkreślił szef klubu Stronnictwa. Nie wykluczył, że po wyborach formalnym doradcą prezydenta nie zostanie on sam, a inny polityk jego ugrupowania. - Ale chcę głowie państwa pomóc, jak będzie tylko taka potrzeba, będę mógł w czymkolwiek pomóc, to służę swoją radą, wolnym czasem, całkowicie bezpłatnie - zadeklarował Żelichowski.

PAP, arb